"Dziecko Odyna" Siri Pettersen

Staram się wrócić. Próbuję coś z siebie wykrzesać. Chęci, siły, wenę. Postanowiłam napisać kilka słów o pierwszym tomie norweskiej serii fantasy Krucze pierścienie autorstwa Siri Pettersen. Proszę, bądźcie wyrozumiali dla mnie :) Ponadto jako, że całą serię przeczytałam w języku oryginalnym, mogą się w moim poście pojawić nazwy i/lub sformułowania, które ja przetłumaczyłam na własny użytek nieco inaczej niż tłumacze wersji polskojęzycznej. Proszę, weźcie i to pod uwagę :) Z tego też powodu w swoim wpiscie zamieściłam okładkę norweskojęzyczną, bo takową wersję posiadam.


Tytuł: "Dziecko Odyna"
Autor: Siri Pettersen
Seria: Krucze Pierścienie (Ravneringene)
Oryginalny tytuł: "Odinsbarn"
Tłumaczenie: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 648


Cykl Krucze pierścienie zaliczyć można do nurtu YA, więc ja, jak to ja, sięgając po nią, obawiałam się rozczarowania. Niestety zbyt wiele książek YA okazało się być dla mnie zbyt nudnymi, zbyt przewidywalnymi i infantylnymi. Dotyczyło to zarówno warstwy językowej, jak i treści.  Jak się okazało, oczywiście ku mojej radości, nic takiego nie miało miejsca w przypadku "Dziecka Odyna". Już pierwsze strony powieści, choć dla niektórych mogą się wydać trochę zbyt długim wstępem do właściwej akcji, dały mi pewność, że czas spędzony na lekturze, nie okaże się stracony.

Pewnego mroźnego, zimowego wieczoru, pewien mężczyzna znajduje w ośnieżonym, kamiennym kręgu noworodka. Zabiera go do domu, gdzie odkrywa, że oto uratował przed zamarźnięciem i pewną śmiercią bezogoniastą dziewczynkę. Rzecz niespotykana i niebezpieczna w krainie Ym. Dziecko Odyna. Zgnilizna. Zaraza. Człowiek. Istota budząca w mieszkańcach Ym lęk i odrazę. Istota, którą należy jak najszybciej zgładzić. Thorrald jednak nie jest w stanie zmusić się do zabicia małej. Zamiast tego przygarnia ją pod swój dach i staje się jej ojcem. By ją chronić tworzy opowieść o tym, jak to pewnego dnia wilki odgryzły jej ogon, na co niezbicie wskazywać ma blizna na jej skórze ...

Oto Hirka. Hirka bez ogona. Inna. Dziwna. Niezwykła. Dziewczynka, który nie przynależy do świata Ym.

Lata mijają. Aż nadchodzi czas, gdy dziewczynka dorasta. Przeistacza się w nastolatkę, która jak każdy młody ætling (mieszkaniec Ym) musi udać się do Mannfallii i przejść przez Rytuał, w którym będzie musiała pokazać moc swojego talentu magicznego. Oboje wiedzą, że Hirka nie poradzi sobie podczas Rytuału, ponieważ nie posiada talentu czerpania. Tajemnica, którą Thorrald skrywał przez piętnaście lat, również przed swoją córką, wyjdzie na jaw. Nic i nikt jej nie uratuje. Starania Thorralda aby zapewnić Hirce bezpieczeństwo  nie przynoszą oczekiwanego skutku. Zamiast tego dziewczyna odkrywa kim naprawdę jest, traci ojca i musi stawić czoła nie tylko stracie, jakie doznała, ale i tym, którzy chcą ją zarówno zabić, jak i wykorzystać do własnych celów.

zdj. http://www.ravneringene.no/

Siri Pettersen, która zadebiutowała jako pisarka właśnie tą książką, zabiera czytelnika w niezwykłą podróż, gdzie przenikają się różne światy, a ludzie traktowani są jak istoty mityczne. I to te z rodzaju złych i niebezpiecznych. Tyle tylko, że to nie ludzie są tymi, których należy się najbardziej obawiać. "Dziecko Odyna" ukazało się na rynku norweskim jesienią 2013 r. i nie pozostało nie zauważone przez krytyków, którzy zgodnie zachwycili się pisarstwem Pettersen. Powieść została w tym samym roku nominowana do Bokhandlerprisen (Nagrody Księgarzy). Tym samym "Dziecko Odyna" zostało pierwszą, wyróżnioną taką nominacją w historii przyznawania tej nagrody książką z nurtu młodzieżowego fantasy. W 2014 r. powieść została nagrodzona z kolei Fabelprisen, nagrodą przyznawaną corocznie najlepszym norweskim książkom fantastycznym. I powiem Wam, że rozumiem, czemu książka ta tak zachwyciła zarówno krytyków jak i czytelników i że całkowicie się z nimi zgadzam.

Siri Pettersen oddała do rąk czytelnika fascynującą i wciągającą opowieść, którą przenika duch staronordycki. W powieści dużo jest odwołań, delikatnych aluzji i elementów inspirowanych wierzeniami i tradycjami staronordyckimi. Od istot inspirowanych mitologicznymi huldrami, poprzez bogów, którzy kojarzą się, np. z Odynem, czy Lokim (przynajmniej mnie) oraz kruki, aż po przedstawienie krainy Ym, które przywodzi na myśl czasy, gdy Norwegią władali dumni jarlowie. Równocześnie stworzone przez nią świat i mitologia tchną oryginalnością. Lekturę "Dziecka Odyna" zakończyłam z myślą, że po raz pierwszy od dawna, przeczytałam coś odmiennego, coś, co wniosło ze sobą do już i tak bogatego świata fantasy powiew świeżości.

Pettersen wprowadza czytelnika w świat, przedstawiony w książce i w przeszłość swoich bohaterów,  krok po kroku, odkrywając przed nim co jakiś czas nowy element z przeszłości, który stanowi wyjaśnienie teraźniejszych wydarzeń i pomoc w lepszym zrozumieniu decyzji, jakie podejmują bohaterowie. Początkowo mnogość imion, nazw i określeń dotyczących Ym, sposób postrzegania rzeczywistości przez ætlingów oraz  ich wierzenia mogą lekko dezorientować. Trzeba, jak ja to nazywam, złapać rytm i nie koncentrować się zbyt mocno na zapamiętywaniu wszystkiego na raz. Wraz z rozwojem akcji wszystkie elementy układają się w zrozumiałą całość i nie ma się już problemu z natłokiem nowości .

Na pierwszy rzut oka Siri Pettersen opowiada historię starą jak świat. Dobro ściera się ze złem. Ci źli próbują przejąć władzę nad światem i podporządkować sobie tych dobrych. Główni bohaterowie stają do nierównej walki z wrogimi mocami. Tyle tylko, że z biegiem wydarzeń bohaterom coraz trudniej jest zachować pewność, kto jest kim i po której stronie stoi. W "Dziecku Odyna" z każą kolejną stroną pisarka coraz więcej miejsca poświęca politycznej walce o władzę, a jak wiadomo, w polityce nic nie jest jasne, nie wszystkie karty zostają odkryte przy pierwszym rozdaniu. Mamy tu więc sporo o nadużyciu władzy, o korupcji, o brudnych tajemnicach i szkieletach w szafie. Autorka dużo miejsca poświęca również problemowi biedy i nierówności oraz stereotypom i uprzedzeniom. (Chociażby podział na zacofaną i dziką Północ oraz elitarne i zamknięte Południe.) Innym tematem, który przewija się przez całą powieść, jest strach przed nieznanym, przed tym, co obce. Powiedziałabym, że temat bardzo aktualny obecnie i w naszym świecie, gdzie dużo mówi się o otwartości i tolerancji, a równocześnie okazuje się, że coraz częściej i coraz bardziej agresywnie reaguje się na wszelką inność. Od razu chcę jednak zaznaczyć, że te jakże ważkie kwestie nie przytłaczają fabuły, nie ma w nich nic moralizatorskiego. Po prostu Pettersen udało się wykreować bardzo prawdziwy świat z prawdziwymi problemami. A jej bohaterowie, choć żyją w wyobrażonym świecie, są autentyczni.

Głównymi bohaterami pierwszej części "Kruczych pierścieni" są, wspomniana już przeze mnie, Hirka oraz Rime, nieco starszy od niej chłopak, z jednego z najpotężniejszych rodów Mannfallii. Tych dwoje, pochodzących z jakże różnych grup społecznych, młodych ludzi połączy nie tylko wspólny cel, ale przede wszystkim przyjaźń. Autorce udało się przedstawić całą znajomość bez sztuczności i nadęcia. Czytelnik przez te ponad 600 stron widzi, jak bohaterowie dojrzewają, zmieniają się, jak ewoluują ich uczucia. Ich zachowania i przemyślenia świetnie pasują do ich wieku i tego, czego doświadczyli. Hirka i Rime to postaci wielowymiarowe, bardzo dobrze skonstruowane i interesujące. Zresztą wiele innych charakterów pojawiających się na kartach powieści jest wykreowanych w podobnie dobry sposób.

Narracja w "Dziecku Odyna" prowadzona jest chronologicznie, w trzeciej osobie. Jednak narrator nie jest wszystkowiedzący. Czytelnik poznaje wydarzenia w punktu widzenia trzech osób, co czyni całą fabułę bardziej bogatą. Pettersen używa prostego, zrozumiałego, obrazowego i nacechowanego emocjami języka. Książkę czytało mi się bardzo dobrze i łatwo było mi wyobrazić sobie to, co autorka opisywała. Norweżka napisała swoją opowieść tak dobrze, że czułam się jednym z jej  bohaterów.

Zakończenie pierwszego tomu "Kruczych pierścieni" zachęca, a wręcz zmusza do sięgnięcia po drugi tom. Hirka staje przed trudnym wyborem. Od jej decyzji uzależnione są losy całej krainy Ym. "Dziecko Odyna" to porządny debiut i porządna powieść fantasy dla starszych nastolatków, ale i dla dorosłego czytelnika. Gorąco polecam Wam sięgnąć po niego.

zdj. http://www.ravneringene.no/

Mam też kilka ciekawostek, związanych z publikacją, która wyszła spod pióra Norweżki, jak i samą pisarką. Być być może Was zainteresują.

* Siri Pettersen sama zaprojektowała okładkę "Dziecka Odyna", jak również pozostałych części cyklu "Krucze pierścienie".

* "Krucze pierścienie" zostały sprzedane do siedmiu krajów: Włoch, Estonii, Polski, Szwecji, Danii, Finlandii i Czech.

* W 2002 r. Siri Pettersen wygrała konkurs organizowany przez Bladkompaniet, norweskie wydawnictwo wydające serie tanich książek, komiksy, tygodniki i ogólnie literaturę popularną. Nagrodę zdobyła jej seria komiksów "Anti-klimaks".

* Możliwe, że powstaną filmy na podstawie "Kruczych pierścieni". Ekranizacją zainteresowana jest norweska firma produkująca filmy Maipo film

* Na co dzień Siri Pettersen pracuje jako dyrektor artystyczny w firmie Kantega.








Reakcje:

13 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że tym razem uda mi się opublikować komentarz, pod poprzednim, nie mogłam.
    Bardzo się cieszę, że wracasz :-)
    Twoje recenzje są przemyślane i napisane piękną polszczyzną.
    Mimo, że pewnie nie sięgnę po tę książkę, to z przyjemnością przeczytałam to, co napisałaś. Twoje recenzje warte są szerszej publikacji.

    Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izbaleko, zupełnie nie wiem, czemu nie mogłaś dodać komentarza. Nie zablokowałam możliwości dodawania komentarzy, więc to chyba wina blogspot. A próbowałaś raz jeszcze? Bo z Tobą zawsze chętnie podyskutuję :)
      Izabaleko, staram się wrócić. Może się uda.
      Dziękuję Ci za przemiłe słowa :) Zawsze staram się pisać poprawnie, choć wiem, że błędów się nie ustrzegę, bo jestem tylko człowiekiem.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło cię widzieć z powrotem :) Tak się złożyło, że ja też jestem teraz na etapie Pettersen. Zgadzam się z tobą, że w "Dziecku Odyna" autorka doskonale wykorzystała inspiracje mitologią skandynawską. Właśnie inspiracje, a nie bezkrytyczne ich powielanie. Co do fabuły - mnie jej rozwój w pierwszym tomie wydawał się zgodny z kanonami gatunku i jakoś specjalnie nie zaskoczył. Co nie znaczy, że akcja mnie nie wciągnęła. Ale dwa następne tomy - o, tam naprawdę działo się sporo ciekawych i zaskakujących rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      O, tak! Zgadzam się z Tobą, że dwa pozostałe tomy to jest dopiero akcja i niespodziewane zwroty.

      Usuń
  4. Dobrze, że jesteś.
    Nie czytałam jeszcze, ale odkryłam tą serię zaraz po przeczytaniu "Północnej drogi" Cherezińskiej. Wiem, że zupełnie coś innego, ale z pewnością przeczytam. Nie dziś i nie jutro, ale na pewno nie zapomnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rosa Czyta ja również się cieszę, że udało mi się coś napisać :)
      Ja często tak mam, że czytam jakąś książkę, dzięki której trafiam jakoś na inną, która wcale nie jest z tego samego gatunku i o innej tematyce.
      A serię serdecznie Ci polecam.

      Usuń
  5. Książka "Odinsbarn" Siri Pettersen już dawno wpadła mi w oko ze względu na design okładki i tytuł... Bardzo fajnie, że przypomniałaś mi o tej serii. Jak tylko skończę obecne lektury, to lecę do biblioteki w Oslo po "Dzieci Odyna" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że okładka przyciąga oko? Pozostałe także, moim zdaniem.
      Gorąco polecam Ci ją przeczytać. Pettersen udało się to, co często nie udaje się innym autorom YA, napisała książkę, którą bez bólu, a wręcz z przyjemnością, może przeczytać dorosły czytelnik.

      Usuń
  6. http://www.pangrodzki.pl - blog artysty, pisarza

    Zobacz moją nową książkę science-fiction i muzykę elektroniczną oraz obrazy olejne na płótnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie :) W wolnej chwili na pewno zajrzę.

      Usuń
  7. Jak ja tęskniłam za Twoimi tekstami - nie rezygnuj, bo piszesz naprawdę fajnie! I do tego mamy podobny gust czytelniczy - nigdy nie nie zawiodłaś coś polecając, a na tę serię mam bardzo ochotę i miałam podobne obawy jak ty, a teraz spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dopiero teraz, przy okazji trzeciej części, trafiłam na tę serię, ale każda kolejna recenzja coraz bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że powinnam się z nią zapoznać. Twoja nie jest w tym zakresie wyjątkiem :) A jeśli głównych bohaterów do końca będzie łączyć wyłącznie przyjaźń, to byłoby cudownie. Niestety wątki miłosne w YA są zdecydowanie najsłabszym elementem większości książek z tego gatunku, z którymi się zetknęłam.

    Masz bardzo przyjemny styl, dzięki czemu nawet recenzję tej długości pochłania się bez większego problemu. Ja np. cały czas nad tym pracuję, bo wiem, że bardzo często tworzę "poszarpane" teksty.

    A jeśli chodzi o problem z powracaniem, mogę polecić Ci jedno: nic na siłę. Sama prowadziłam bloga w 2011-2012 roku, potem zrobiłam sobie przerwę do maja 2016 roku, kiedy uznałam, że to jest ten moment, kiedy znów jestem gotowa pisać. Wiem, gdzie wcześniej popełniłam błędy, postarałam się je wyeliminować i przynajmniej na razie mam dużo weny i chęci do działania, mimo że wciąż wiecznie zalegam z recenzjami :) Widzę, że masz duże wsparcie, ale jeśli zmuszasz się do pisania lub blogowanie przestało sprawiać Ci przyjemność, to uważam, że przerwa jest wskazana. Niekoniecznie czteroletnia, ale sama dobrze na tym wyszłam.

    Powodzenia! Życzę dużo motywacji, sił i chęci :) Zajrzę do Ciebie za jakiś czas, żeby sprawdzić, co postanowiłaś :)

    OdpowiedzUsuń