"Wierni wrogowie" Olga Gromyko

Tytuł: "Wierni wrogowie"
Autor:  Olga Gromyko
Cykl: Beloria
Oryginalny tytuł: "Верные враги"
Tłumaczenie: Marina Makarevskaya
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 650

O mojej ogromnej sympatii dla twórczości Olgi Gromyko dobitnie świadczą recenzje wszystkich pozycji, traktujących o wiedźmie W.Rednej, zamieszczone na moim blogu. (Wszystkich ciekawych moich wrażeń zapraszam serdecznie do zajrzenia do wspomnianych wpisów.) Nie powinien więc dziwić nikogo fakt, że sięgnęłam także po "Wiernych wrogów", których specjalnie dla mnie zdobyła Kaś. I to z autografem autorki! Dziwić w tym wypadku może za to moja opieszałość, jeśli chodzi o sięgnięcie po nią. Cóż. Ot, zwykły brak czasu i proza życia. Zaspokoiłam już swoją ciekawość i dziś mogę podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami na temat "Wiernych wrogów". Zapraszam.

Wilkołaki i czarodzieje to śmiertelni wrogowie. Ich nienawiść sięga wieków wstecz. A Szelena i Weres mają dodatkowe powody, by nie darzyć się miłością. Tyle, że los ma zazwyczaj głęboko w poważaniu czyjeś uczucia, poglądy etc. i z lubością stawia swoje ofiary w niekomfortowym, delikatnie mówiąc, położeniu. Dlatego też tych dwoje wyrzutków - wilkołak i wypędzony czarodziej - staną ramię w ramię do walki przeciwko większemu złu. Kto wie, co przyniesie przyszłość i jakie plony wyda ten niezwykły sojusz w zawierusze bitwy.

"I u piekła bram
Nie zakrzyknę "Dość!"
Nie jest warty łez
Mej przyszłości mrok
Losie, łaski bez
Sama zrobię krok."

"Wierni wrogowie", podobnie jak cały cykl o wiedźmie Rednej, osadzeni są w Belorii. Tyle, że tym razem Gromyko przedstawia czytelnikowi tę krainę na wiele lat przed narodzinami Wolhy. I podobnie, jak to miało miejsce w "wiedźmowskiej" serii, także tutaj pierwsze skrzypce odgrywa rezolutna kobieta. A jednak Szelena jest inna. Wydaje się być twardsza, bardziej doświadczona przez życie i nie raz dostała od niego porządnego kopniaka. W moim odczuciu brak jej ciętości języka i niefrasobliwości tak charakterystycznych dla Wolhy. "Wierni wrogowie" nie mają lekkości "Wiedźmy naczelnej", czy "Wiedźmy opiekunki". Książka jest bardziej stonowana, poważniejsza. Praca okazała się być głębsza, bardziej skomplikowana niż wspomniana przeze mnie powyżej seria. Bohaterowie nakreśleni są dokładniej. Pisarka skupiła się mocniej na ich myślach oraz uczuciach, na wzajemnych relacjach i pokusiła się nawet na ich lekki rys psychologiczny. Śpieszę jednak zapewnić, że Gromyko nadal nie stroni od ironii i sarkazmu w opowieści o Szelenie i Weresie. Dzięki cynicznemu humorowi zawartemu w książce, poruszane przez autorkę w niej trudne i bardzo aktualne obecnie kwestie - m.in. uprzedzenia, ślepa nienawiść, żądza władzy  - nie przybijają czytelnika, nie wpędzają go w przygnębienie. Okazuje się, że pod płaszczykiem lekkiej i przyjemnej lektury można przemycić ważkie tematy. Pisarka bardzo dobrze łączy soczysty język, barwne, realistyczne opisy, ciężkie emocje i niebezpieczne przygody.

Mam też pewne ale. Podczas lektury odnosiłam wrażenie, że elementy humorystyczne czasami był nie na miejscu, a sytuacje, wymagające dramatyzmu miały go za mało. Niestety nie mogę podać przykładów nie ujawniając Wam fabuły. Podobnie ma się sprawa z powodem, dla którego Szelena i Weres stanęli ramię w ramię w bitwie przeciwko wrogowi zagrażającemu całej Belorii. Rozwiązanie w tejże bitwie pewnego magicznego problemu - że się tak wyrażę, żeby zbyt wiele nie napisać - pisarka potraktowała jakoś tak zdawkowo. Aż zaczęłam się zastanawiać, dlaczego było to tak istotne i czy aby na pewno tak było. Jest też kwestia tytułowej wrogości. Od samego początku nijak nie czułam jej pomiędzy bohaterami. Jest ona zbyt niejasno, zbyt delikatnie zaznaczona. Wzajemna ostrożność. Nieufność. Tak, one są. Ale żadnej głęboko zakorzenionej animozji, o której tu i ówdzie wspomina się w książce.

"Kto tam? - Głos pełen nieśmiałej nadziei, że "tam" już nikogo nie ma, albo było to tylko złudzenie. (...)
- Oj nikt ważny, tylko czarownik, smok i okrutny wilkołak w mojej skromnej osobie, a raczej potworze.  Otwieraj drzwi, bo jesteśmy wściekle głodni!"

Choć "Wierni wrogowie" nie odbiegają od ogólnego schematu, wedle którego Gromyko napisała swoje książki, które wcześniej czytałam, to nie nudzą. Ich lektura sprawiła mi przyjemność, mimo pewnych niedostatków.  Niewątpliwie Gromyko ma talent do pisania wciągających książek. I nawet, gdy historia jest banalna i łatwo przewidzieć jak potoczą się koleje bohaterów, to trudno jest rozstać się z powieścią. To po prostu dobra rozrywka. Światy wymyślone przez pisarkę są zawsze pełne magii i mają swój niepowtarzalny urok. Tak jest również w przypadku "Wiernych wrogów" To nie jest książka pełna patosu, pretensjonalności i wzniosłości. Całość jest znacznie prostsza i bliższa sercu. Choć w moim wypadku to seria o wiedźmie jest tą milszą mojemu sercu :)

***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

W 200 książek dookoła świata: Białoruś
Czytam fantastykę
Mitologia w literaturze 

Czytam Opasłe Tomiska
Historia z trupem
 Wyzwanie biblioteczne

* Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Wierni wrogowie" Olgi Gromyko
Reakcje:

8 komentarzy:

  1. Kiedy tylko usłyszałam, że akcja "Wiernych wrogów" rozgrywa się w tym samym świecie, co przygodny W. Rednej - od razu poczułam się do tej książki przekonana. :) Będę ją miała na uwadze, choć przyznam, że najpierw wolałabym zapoznać się z cyklem o Wiedźmie. Tylko te ceny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że mimo, że akcja :Wiernych wrogów: ma miejsce przed cyklem o wiedźmie, to uważam i tak spokojnie można czytać cykl o Rednej :) Uważam, że dobrze decydujesz, chcąc najpierw sięgnąć po ten cykl.

      Usuń
  2. Twórczość tej Pani od dawna mnie intryguje, więc zastanawiam się dlaczego się jeszcze z nią nie zapoznałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo spróbuj, możliwe, że Ci się spodoba :) Zapewne wciąż jeszcze nie sięgnęłaś po jej książki najnormalniej z braku czasu :)

      Usuń
  3. Nie mam jeszcze porównania do innych książek Gromyko, ale podobało mi się, jak stworzyła postacie i świat. Ale też nie czułam tej nienawiści - owszem jak piszesz nieufność lekką wrogość, ale bez przesady. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elaine Blath mnie także książka się podobała, no, ale musiałam, napisać o tych drobnych, ale zawsze, mankamentach. Cieszę się, że mamy podobne wrażenia po lekturze "Wiernych wrogów" :)

      Usuń
  4. Czeka na półce i czeka.. a ja tak Gromyko lubię ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i "Wierni wrogowie" Ci się spodobają Meg Sheti! :)

      Usuń