"Ostatni papież.Tajemnica przepowiedni Malachiasza" Dariusz Hryciuk

Tytuł: "Ostatni papież. Tajemnica przepowiedni Malachiasza"
Autor: Dariusz Hryciuk
Wydawnictwo: Varsovia
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 288

Do sięgnięcia po powieść Dariusza Hryciuka zachęcił mnie jej blurb, który nasunął mi skojarzenia z książkami Dana Browna, po którego książki lubię sięgać, mimo, że nie uważam, aby był on pisarzem wybitnym. Jego dzieła są zawsze dobrze napisane, fabuła jest intrygująca i wciągająca, bogata w szczegóły, akcja jest wartka i zaskakująca, a tajemnice są rzeczywiści warte uwagi, a często także niepokojące. Po prostu dobra literatura rozrywkowa. Poza tym lubię czytać o wszelkich teoriach spiskowych, a i wszelakie wizje przyszłości są dla mnie pociągające. I to miał mi zapewnić ww. tytuł. Czy tak się stało rzeczywiście?

David Stone to dziennikarz wybitny. Publikuje w największych i najważniejszych gazetach. Żyje luksusowo, niczego mu nie brakuje: ma sławę, pieniądze, piękną kobietę u boku. Właśnie ma odebrać nagrodę dla "Dziennikarza Roku". Wydawałoby się, że to ukoronowanie jego dotychczasowej pracy, spełnienie marzeń. Jednak nie dla Davida. Dla niego to nic nie znaczące, acz przyjemne, dodatki. Rzeczywistość, którą zna aż za dobrze, uwiera go. Stone od lat śledzi relacje i powiązania między światem biznesu i polityki, wie o wielu brudnych sprawkach znanych osobistości, o ogromnej korupcji panującej wśród rządzących. Coraz bardziej mierzi go społeczność dziennikarska, która zamiast propagować prawdę, wciska ludziom bzdurna papkę i kłamstwa. Postanawia ujawnić prawdę. Nie przewidział jednak, że niechcący stanie na drodze, pewnego planu i znajdzie się na celowniku Patricka Bohra, właściciela Korporacji Babel, najpotężniejszego człowieka na Ziemi. Osobnika, który pragnie podporządkować własnej idei cały świat i nie cofnie się przed niczym, aby wyeliminować każdego, kto choć w najmniejszym stopniu może mu zagrozić.

Gdzie tu tytułowa "Tajemnica przepowiedni Malachiasza"? Otóż David Stone zostaje przygarnięty przez niejaką Esther Sayes, której farma jest schronieniem dla wszystkich zagubionych i potrzebujących pomocy dusz. Ponadto kobieta jest przekonana, że modlitwa i wiara załatwią wszystko, łącznie z pieniędzmi, których jej brakuje. Wśród mieszkańców farmy jest między innymi ojciec Bernard Staniewski z nieodłączną czarną teczką w rękach, strzegący jej jak oka w głowie. On także, podobnie jak Patrick Bohr, ma misję, tyle, że stojącą w opozycji do planów przedsiębiorcy. To właśnie ta trójka, David, Esther i o. Staniewski, połączy siły i stawi czoło złu...


Przyznam, że nawet teraz pisząc powyższe zdania, wciąż uważam, że fabuła brzmi interesująco. Zapowiadają one książkę, której niestety nie otrzymałam. Nie spodziewałam się co prawda, że "Ostatni papież. Tajemnica przepowiedni Malachiasza" dorówna publikacjom Browna, ale miałam nadzieję, że przynajmniej nie będzie mocno odstawał od ich poziomu. Tym czasem już pierwsze strony powieści, mające być, co oczywiste, wprowadzeniem do całej historii, zamiast pobudzić moje zainteresowanie, znudziły mnie. Zbyt dużo było tu rozważań głównego bohatera nad kondycją świata i jego zakłamaniem. Zbyt dużo stron musiałam przeczytać zanim rozpoczęła się jakakolwiek akcja. Sądzę, że zabieg ten miał na celu zapoznanie czytelnika z pobudkami, które wpłynęły na przyszłe postępowanie Davida, mnie jednak jego wynurzenia wydały się nieprzekonujące, trochę naciągane, jakby Stone tłumaczył się na siłę przed czytelnikiem z tych minionych lat, kiedy przymykał oczy na matactwa. Powieść Dariusza Hryciuka ma też dobre momenty, kiedy akcja przyśpiesza. Wtedy udaje się mu wciągnąć czytelnika w przygody bohaterów. W tych chwilach z zainteresowaniem śledziłam wątki, wyczekiwałam ich rozwinięcia, czułam się jak podczas lektury dobrej powieści sensacyjnej. Z przykrością muszę stwierdzić, że nie udało się autorowi utrzymać tego poziomu przez całą książkę. Brakowało mi porządnego rozwinięcia wątku Patricka Bohra, który ni z tego ni z owego zostaje pominięty w finale książki. Musicie wiedzieć, że jest to postać istotna dla całej fabuły, związana z trójką głównych bohaterów, więc kiedy otrzymuję takie, a nie inne zakończenie, a Bohr nie zostaje nawet w nim wspomniany, zaczynam się zastanawiać "Po cholerę został on w ogóle wprowadzony do książki?!" Ponadto cały wątek związany z Bohrem jest jednym z dwóch najbardziej interesujących i najlepiej napisanych, a mimo to, autor zignorował go pod koniec książki, skupiając się na drugim ciekawym wątku, czyli rozwikłaniu przepowiedni Malachiasza. I tu także, gdy już doszło do kulminacyjnego momentu, pisarz pognał na przysłowiowy łeb i szyję i nie doświetlił pewnych kwestii. (Chociażby już wspomnianego przeze mnie tematu wielkiego planu Patricka Bohra, który powinien zostać uwzględniony, ponieważ jest ściśle związany z ową przepowiednią.) Odniosłam wrażenie jakby Dariusz Hryciuk miał ciekawy zalążek pomysłu na swoją powieść, lecz nie wiedział, jak go rozwinąć, więc potraktował całość trochę po macoszemu i postanowił nie wnikać zbyt głęboko w fabułę. Autor próbował przedstawić zbyt wiele wątków naraz, poruszył zbyt wiele tematów i w końcowym efekcie ani jeden z nich nie został potraktowany z należytą starannością, nie został opisany na tyle wnikliwie, by przykuć moją uwagę na dłużej. Nawet ta tajemnicza przepowiednia nie była zbyt tajemnicza i właściwie od samego początku domyślałam się jej rozwiązania.

Bohaterowie "Ostatniego papieża" są nijacy przez większość powieści, nie przekonują do siebie, a najciekawiej zapowiadająca się i napisana postać, znika w kart książki bez słowa wyjaśnienia. Chyba, że to celowy zabieg, pozwalający na kontynuację powieści. Ich relacje są naiwne i/lub sztuczne. Wątek miłosny jest okropny, wolałabym aby go w ogóle nie było w książce. Taki odbiór przeze mnie postaci, występujących w powieści Hryciuka, to pokłosie zbyt powierzchownego ich potraktowania przez autora.

Zapewne po przeczytaniu wszystkiego, co napisałam wcześniej, pomyślicie, że moim zamiarem było odradzenie Wam sięgnięcie po powieść Dariusza Hryciuka. Otóż, nie! Choć odniosłam się do niej dość krytycznie, uważam, że nie jest tak zła, jak mogłoby się wydawać. Wiem, dziwnie to brzmi. Pomyślicie sobie "Co ty tu kobieto mącisz? Najpierw wytykasz niedoskonałości, a później piszesz, że książka nie jest wcale zła!" Ano tak! Bo widzicie, Grey był tragiczny, nie znalazłam w nim nic, co by mi się spodobało, w wypadku "Ostatniego papieża" jest chociażby potencjał i kilka ciekawych momentów. U Hryciuka to i owo można by dopracować, rozwinąć, pogłębić i wyszłaby naprawdę dobra książka. Dlatego uważam, że warto aby każdy sam zdecydował, czy to, co mnie się nie spodobało, przeszkadza mu równie mocno. Ja bowiem po przewróceniu ostatniej kartki czułam ogromny niedosyt.

***
Książkę przeczytałam w ramach akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają. Dziękuję za taką możliwość :)
 
***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

W 200 książek dookoła świata: Polska


10 komentarzy:

  1. jak dla mnie chyba jeszcze za wcześnie na taką ksiązke

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, a tytuł tak podziałał na wyobraźnie. Zwłaszcza mi, który lubi tego typu "Brownowskie" klimaty... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie tez podziałał ;) Może jednak Tobie książka przypadłaby bardziej do gustu niż mnie.

      Usuń
  3. Mnie się ogólnie ta książka podobała. Sam pomysł jest ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł był bardzo ciekawy, tylko wykonanie mnie zbyt mocno rozczarowało.

      Usuń
  4. sama tematyka bardzo mi leży, ale Ci bohaterowie jakoś mnie nie zachęcają do sięgnięcia po tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak będziesz miała okazję, możesz po nią sięgnąć i przekonać się, czy i Tobie wydadzą się tacy nijacy Ci bohaterowie.

      Usuń
  5. strasznie nie lubię książek, których akcja zaczyna się na stronie " >50 ... "
    zwykle rzucam takie w kąt :P
    chociaz czasem trafi się zaskoczenie !

    OdpowiedzUsuń