"Na krańcach luster" Piotr Ferens

Tytuł: "Na krańcach luster"
Autor: Piotr Ferens
Wydawnictwo: Białe Pióro
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 482

"Lustra są trochę podobne do ludzi. Widzą wiele, ale nie wszystko zapamiętują. Czasami zwyczajnie zasypiają i nie mają pojęcia, co też odbija się w ich zwierciadłach. Z pewnością w ich pamięci znajdują się wydarzenia, które zwróciły ich uwagę. Tak samo jak  w naszym życiu, bywa, że jesteśmy świadkami scen, które tkwią w naszym umyśle, aż do śmierci, każdego dnia tak samo żywe, jak wtedy, kiedy je ujrzeliśmy."

Dla jednych lustro to przedmiot, w którym powstaje obraz odbity przedmiotów znajdujących się przed nim, dla innych - przedmiot magiczny, będący portalem do innych wymiarów. Zwierciadło od najdawniejszych czasów pobudzało ludzką wyobraźnię, służyło jej do nawiązywania kontaktów z innym światem, przepowiadania przyszłości, przywoływania zdarzeń minionych i dopiero z biegiem czasu stało się przedmiotem czysto użytkowym, łechcącym ludzką próżność. Ze swojego dzieciństwa do dziś pamiętam pewne wydarzenia, które utwierdziły mnie na długie lata w przekonaniu, że lustro to przedmiot ze wszech miar niezwykły, kryjący w sobie tajemnice dostępne nie dla każdego. Jedno z wydarzeń wiąże się ze śmiercią i pogrzebem osób mi bliskich. Jeszcze nie tak dawno, gdy ktoś umierał, często odchodził z tego świata we własnym łóżku. Jego ciało, przygotowane już do ostatniej podróży, pozostawało zazwyczaj w jednym z pomieszczeń w domu, gdzie rodzina i każdy kto zechciał mógł przyjść i pożegnać zmarłego zanim zatrzaśnie się nad nim wieko trumny. I ja, jako kilkuletnie dziecko, przebywając u babci, spotkałam się tą praktyką. Zafascynowana obserwowałam dorosłych przewijających się przez pokój, w którym znajdował się zmarły. Wtedy też po raz pierwszy spotkałam się ze zwyczajem zasłaniania luster znajdujących się w domu zmarłego. Jak wytłumaczyła mi babcia, lustro uważa się za nieprzewidywalny magiczny przedmiot, którego siła wzmocniona energią uwolnionej duszy może okazać się niebezpieczna dla żyjących. Drugim z tych wydarzeń była lektura "Po drugiej stronie lustra" Lewisa Carrolla. Perypetie Alicji w magicznej krainie sprawiły, że jeszcze bardzo długo po zetknięciu się z książką Carrolla, wypróbowywałam wszystkie lustra i lusterka i starałam się za ich pośrednictwem trafić do fantastycznego świata opisanego na jej kartach. Doświadczenia te pobudziły moją ciekawość i rozbudziły fantazję. Zafascynowana mocą, kryjącą się w wypolerowanej powierzchni, wierzyłam, że przekroczenie lustrzanej ramy jest naprawdę możliwe. Ale nawet będąc dzieckiem, wyczuwałam, że po drugiej stronie lustra niekoniecznie znajduje się bezpieczny świat, bo to, że niezrozumiały dla mnie, to było oczywiste. Intuicja podpowiadała mi, że skoro ja mogłabym przejść do innego świata, to i ktoś lub coś mogłoby przedostać się do mojego. Postanowiłam więc nie kusić losu i zaprzestałam prób przeniknięcia. No, może tylko raz na jakiś czas, dźgnę palcem taflę lustra, by upewnić się, że to tylko przedmiot optyczny, będący na wyposażeniu mojego domu.

Daniel Naderski, główny bohater książki Piotra Ferensa "Na krańcach luster", przybywa do Paryża w związku z tragicznymi wydarzeniami. Jego przyjaciel Augusto Sentire  ginie w niewyjaśniony sposób, a jego żona Elizabeth, znika w tajemniczych okolicznościach kilka dni wcześniej. Naderski staje się spadkobiercą ich mieszkania i sekretu, który ono skrywa. Strzępy faktów, dotyczące obu spraw - zniknięcia/porwania Elizabeth i śmierci Augusto - sprawiają, że główny bohater postanawia przyjrzeć się im bliżej. Im bardziej Daniel zagłębia się w przeszłości swoich przyjaciół i odkrywa kolejne puzzle tej niezwykłej historii, tym mocniej utwierdza się w przekonaniu, że to, co miało miejsce w domu przy Fungere wykracza poza ramy racjonalnego pojmowania świata. Śledztwo prowadzone przez Naderskiego i jego kompanów prowadzi do zaskakującego finału i udowadnia, że magia nie zniknęła jeszcze z naszego świata.

"Broniłem się uciekając całkiem pustymi ulicami Paryża, gdzie świt wił się wstęgami wczesno-porannych, zimnych mgieł. Słyszałem dziwny, nienaturalnie brzękliwie szklany stukot ich butów, raz drobny, to znów wydłużony jakby rozciągnięty w czasie. Pamiętam, jak w pewnej chwili odwróciłem się i ujrzałem tuż za sobą jednego z nich. Miał głęboko osadzone srebrne oczy i ziemistą cerę. Snop światła poraził mnie. (...) Usta dziwacznego i przerażającego stwora rozwarły się i do mych uszu dobiegł chrzęstliwy krzyk, przejmujący i paraliżujący zarazem całe ciało: 
– Przeeeeeeeejdziesz z naaaaaaaaami!"

Lektura "Na krańcach luster" pochłonęła mnie bez reszty. Zupełnie zapomniałam o otaczającej  mnie rzeczywistości. Już po pierwszych kilkunastu stronach byłam pewna, że tej nocy nie dane będzie mi zasnąć. Odkrywanie wraz z bohaterami krok po kroku wszystkich tajemnic, skrytych w zakamarkach Paryża, skutecznie przykuło moją uwagę. Powieść Ferensa to ciekawe połączenie thrillera i fantastyki z dużą dozą przygody. Fabuła trzyma w napięciu do finału tej niezwykłej opowieści. I choć czytelnik z biegiem czasu zaczyna się coraz więcej domyślać, wciąż jest zaskakiwany.

Język powieści zasługuje na szczególne wyróżnienie. Jest bardzo plastyczny i sugestywny, pełno w nim zachwycających porównań i niespotykanych połączeń słów. Brzmiał dla moich uszu jak najpiękniejsza melodia, w której każdy nowy instrument wzbogaca ją o świeże brzmienia. Sprawia, że "Na krawędziach luster" czyta się bardzo przyjemnie, podkreśla klimat powieści. Przez większość książki czytelnik styka się z narracją prowadzoną w pierwszej osobie i poznaje fakty oczami Daniela Naderskiego, jedynie prolog powieści napisany jest w trzeciej osobie. Dzięki takiemu zabiegowi czytelnik, mając dostęp do m.in. wspomnień  i przemyśleń głównego bohatera, może lepiej wniknąć w opowiadaną historię i bliżej przyjrzeć się samemu protagoniście.

Bohaterowie to zwykli, choć bardzo ciekawscy i jak się okazuje nietuzinkowi ludzie. Każdy chce pomóc w rozwikłaniu zagadki, a przynajmniej tak się może wydawać na pierwszy rzut oka. Postaci rozwijają się wraz z biegiem akcji, stają się bardziej przekonujące, a czytelnik dowiaduje się o nich coraz to nowych rzeczy. Każda z nich dokłada swoją cegiełkę do opowieści.

Książka Ferensa świetnie wpisuje się w nurt literatury osnuty wokół toposu lustra. Odkrywa przed czytelnikiem nie tylko niepokojącą moc tkwiącą w zwierciadłach, ale i prawdę o ukrytych pragnieniach każdego człowieka. Lustro widzi więcej. Staje się narzędziem, dzięki któremu autor obnaża ludzkie słabości i lęki. Człowiek w swoim dążeniu do realizacji marzeń, szczególnie tych najbardziej przez niego pożądanych, potrafi uczynić wiele. Często posuwa się zbyt daleko, a echa jego czynów jeszcze długo pobrzmiewają w przyszłości.

"Spojrzałem na wody Sekwany i poczułem chłód dreszczu mknący truchcikiem z nieodłącznym chichotem złośliwości po moich plecach. Miasto odbijające się w wodzie wyglądało, niczym rozmyte deszczem na świeżym płótnie, akwarele. Poskręcane budynki, piruety wież, wykrzywione okna. Moja sylwetka odbijała się jedynie zarysem, lekko lśniącego błękitnawego seledynu na obwiedzionych obrzeżach. Tuż za mną przeszła para młodych ludzi  z kilkuletnią dziewczynką. Podeszli do barierki i zanurzyli spojrzenia  w spokojnych, hipnotyzujących wodach rzeki. Ich sylwetki odbijały się lekko szarganymi przez małe fale obrazami, idealnie dopasowując się do pozostałych wykrzywionych wizerunków. Być może tak naprawdę istnieje tyle światów, ile ich przeróżnych odbić? Przyszło mi na myśl, że zarówno los, jak i przeznaczenie, to mimo wszystko bardzo cwani gracze. Niewielkie mamy wobec nich szanse, jakkolwiek byśmy się nie starali być domyślni i przewidujący."

***
Książkę przeczytałam w ramach akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają. Dziękuję za taką możliwość :)
  Zapraszam Was na stronę internetową powieści "Na krańcach luster" (KLIK)

***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

W 200 książek dookoła świata: Polska

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Na krańcach luster" Piotra Ferensa

15 komentarzy:

  1. Widzę, że ta powieść mogłaby mi się spodobać. Poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi naprawdę intrygująco :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się absolutnie każdy aspekt, który poruszyłaś w recenzji. Wygląda na to, że muszę poznać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, Kaś, łap za książkę i czytaj :)

      Usuń
  4. O proszę! A ja pierwsze słyszę o tej książce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłam Ewę! ;) Sądzę, że i Tobie mogłaby się ta książka spodobać.

      Usuń
  5. Mysle ze moglaby mi sie spodobac :3 Chociaz nie przepadam za Alicja i te wspomnienie na poczatku mnie zrazilo ale dotrwalam i co? i jestem na tak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DeVi102 spróbuje i sięgnij po nią, ja wychodzę z założenie, że nawet gdy czytana przeze mnie książka mi się nie spodobała to i tak nie było to marnowanie czasu. Zawsze się czegoś nowego dowiedziałam.

      Usuń
  6. Dysiu! świetny ten pierwszy akapit! Lubię takie Twoje "wstawki". Książka niby nie w moich klimatach, ale dzięki Tobie jakoś przyciąga! Jeszcze nigdy mnie nie zawiodłaś z polecaną lekturą! Buziaki dla Ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niestety, dla niektórych, ja się lubię wywnętrzać i robić osobiste wycieczki ;) Cieszę się, że Cię zachęciłam, bo sądzę, że i ta książka Cię nie zawiedzie, gdy po nią sięgniesz.
      Ściskam ciepło :)

      Usuń
  7. Przekonuje mnie plastyczny język, świetna okładka i Twoja opinia :) Lubię takie kryminalne klimaty, więc na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Żeby się ta powieść spodobała nie trzeba być ani wielkim fantem fantastyki ani kryminału, trzeba być po prostu otwartym i cieszyć się świetną lekturą :)

      Usuń
  8. Oj, brzmi to naprawdę wyjątkowo...Podoba mi się ta "plastyczność języka".

    OdpowiedzUsuń