"Arlin" Adrian Atamańczuk

Tytuł: "Arlin"
Autor: Adrian Atamańczuk
Wydawnictwo: Self Publishing
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 298

Fantastyka to ten rodzaj literatury, po który bardzo lubię sięgać, niezależnie, czy mam do czynienia z zagranicznymi, czy rodzimymi twórcami. Zawsze, gdy w moje ręce trafia nowa pozycja spod jej znaku, czuję oprócz podekscytowania również lekki niepokój. Uczucie to spowodowane jest ogromną popularnością tego gatunku wśród osób parających się pisaniem oraz wszechobecną opinią, że fantastyka to lekki, łatwy i niewymagający typ literatury. Skutkuje to tym, że za pióro łapią i ci, którzy w żadnym wypadku tego robić nie powinni. Powstają więc kalki książek Sapkowskiego, Tolkiena, Martina, Goodkind`a i innych, a ja łapię się za głowę i zgrzytam zębami próbując przebić się przez kolejne strony tych wątpliwej jakości dzieł. Tym przyjemniej czytało się mi książkę "Arlin" napisaną przez Adriana Atamańczuka, która strona za stroną coraz bardziej mnie wciągała i udowadniała, że każdy temat można opowiedzieć na nowo i to w interesujący sposób.

"To zdumiewające, gdy uzmysłowimy sobie, jak jeden epizod, owe "w tym miejscu o tym czasie", może wpłynąć na całe nasze życie. Ba, może nawet niejako wypchnąć nas poza tor naznaczony dla egzystencji człowieka." [str. 8]

Tytułowa Arlin, to zwyczajna kobieta, wywodząca się z biednej rodziny, która zostaje wciągnięta w wir niezwykłych i niebezpiecznych zdarzeń. Jej życie ulega diametralnej i niezwykłej zmianie, za sprawą spotkania, które miało miejsce przed wieloma laty. Pomoc, jakiej wtedy Arlin udzieliła nieznajomej kobiecie, stała się punktem zwrotnym w życiu głównej bohaterki, choć ona sama wtedy jeszcze o tym nie wiedziała. Arlin staje się uczestnikiem niezwykłych przygód, w których legendy okazują się być prawdziwe, a pradawne zło panoszy się, rozsiewając wszędzie śmierć i grozę. Kobiecie przyjdzie brać udział w walce, która zadecyduje o losach nie tylko jej świata.


Książka Atamańczuka składa się z dwóch opowiadań. To zabieg zbyteczny.ponieważ tworzą całość.  Pierwsze z nich, noszące tytuł "Książę Cienia", jest swoistym wprowadzeniem do głównej historii, drugie, zatytułowane "Płomień i Mrok", jest jej rozwinięciem i sercem całej opowieści. Oba opowiadania zabierają czytelnika do niezwykłego świata, w którym odwieczną walkę toczą ze sobą dobro i zło, a zwykli śmiertelnicy muszą stawić czoła siłom dla nich niepojętym. I choć nadzieja z każdym dniem gaśnie coraz bardziej, to jak to bywa w klasycznym i jakże lubianym przeze mnie ujęciu fantasy, umiera ostatnia. To ona sprawia, że w najbardziej nawet rozpaczliwej sytuacji człowiek walczy do ostatniego oddechu, gotowy do poświęceń i czynów godnych herosów. Po przeczytaniu pierwszego z opowiadań, czułam ogromny niedosyt, brakowało mi rozwinięcia przedstawionej w nim historii, wgłębienia się w wątki. Jego koniec był dla mnie, jak gwałtowne cięcie nożem i cóż, przyznam, zaskoczyło mnie, że to już, że nic więcej tutaj nie ma. Na szczęście okazało się, że drugie opowiadanie zaspokoiło moją ciekawość czytelniczą, a historia, rozpoczęta w "Księciu Ciemności", ma swój ciąg dalszy. I tym razem opowieść zawarta w "Płomieniu i Mroku" jest bardziej szczegółowa i rozbudza wyobraźnię.

Universum stworzone przez autora choć nieskomplikowane, kryje w sobie więcej niż czytelnik się spodziewa. Postaci, nawet te fantastyczne, zaludniające "Arlin", okazują się być bardzo ludzkie, bardzo bliskie w swoich wyborach, pragnieniach i obawach czytelnikowi. Dzięki temu cała historia opowiedziana na kartach powieści staje się bardziej przekonująca. Tytułowa bohaterka zaraża swoją ciekawością świata, to dzięki niej czytelnik odkrywa dawno zapomniane sekrety i pragnie poznawać wraz z nią nowych ludzi i nowe miejsca. Arlin uczy otwartości na świat. Każdy z bohaterów ma w powieści Adriana Atamańczuka do odegrania swoją rolę i żaden z nich nie został potraktowany po macoszemu, nawet gdy pojawia się na chwilę. Pisarz zachwycił mnie nie tylko kreacją głównych postaci, ale i tych drugo-, czy trzecioplanowych, a nawet tych, które stanowią zaledwie tło.

Powieść napisana jest w większości w pierwszoosobowej narracji i trochę przeszkadzał mi fakt, że w niektórych jej fragmentach ulegała ona zmianie. Wprowadzało to lekkie zamieszanie, choć rozumiem, że zabieg ten miał ukazać czytelnikowi zdarzenia i postaci z szerszej perspektywy. Język powieści bardzo przypadł mi do gustu, choć sądzę, że dla niektórych może być momentami nieco przyciężki, przytłaczający. Według mnie bardzo dobrze pasuje zarówno do klimatu książki, jak i jej bohaterów. Narracja, podobnie jak dialogi, poprowadzone są swobodnie i płynnie. Do tego należy dodać przyciągające uwagę i żywe opisy przyrody i scen batalistycznych. Całość mimo, że nie poraża rozmachem, pokazuje bogatą wyobraźnię autora i przenosi czytelnika we wspaniały świat. Przyznam, że ja czytając "Arlin", czułam jakbym została porwana przez wyraźny, lecz delikatny nurt opowieści, który wytyczany kolejnymi zdaniami spod pióra Atamańczuka, niósł mnie w głąb coraz bardziej intrygującej przygody. Nie chciałam walczyć z tym nurtem, poddawałam mu się z przyjemnością i wiarą, że wraz z końcem książki bezpiecznie przybiję do brzegu.

Atamańczuk udowadnia, że nie trzeba silić się na wymyślną fabułę, że można napisać dobrą powieść fantasy o zdawałoby się oklepanych tematach: wierności, przyjaźni, miłości. I wcale ona nie nudzi. "Bo czyż jest coś wspanialszego niż miłość?"[str. 290], jak zauważa główna bohaterka. "Arlin" pozostanie w mojej pamięci na długo i co najważniejsze, wrażenia, jakie przywołuje, należą do tych pozytywnych.

"Przeminiemy jak liście w borze
Skute pierwszymi pocałunkami zimy.
Szelest będzie naszym pożegnaniem,
Ciemność zimnym grobem zapomnienia." [str. 206]

***
Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi :)
  Zapraszam Was także na fanpage pisarza, bo tam właśnie udało mi się zdobyć "Arlin" :) - KLIK.

***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

W 200 książek dookoła świata: Polska
Czytamy fantastykę

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Arlin" Adriana Atamańczuka

14 komentarzy:

  1. Brzmi bardzo zachęcająco, więc będę miała ten tytuł na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam szczerze przeczytać ją :)

      Usuń
  2. Pewnie gdybym fantastykę lubiła i często czytała ta książka przypadła by mi do gustu. Co do konstrukcji książki - ja chyba lubię takie zabiegi "opowiadaniowe" jedne wprowadzające, drugie rozwijające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, sądzę, że "Arlin" by Ci się spodobała :) Mi to wprowadzenie też się podobało, tylko jakoś nie widzę sensu w rozbiciu powieści na dwie części.

      Usuń
  3. Bardzo intrygująca i zachęcająca recencja. Czuję, że "Arlin" by mi się spodobała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że przyjemnie spędziłabyś w jej towarzystwie kilka godzin :)

      Usuń
  4. zaciekawilas mnie! :) Nic innego mi nie pozostalo niz sobie zapamietac okladke na pozniej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DeVi102, jakby coś to pytaj o nią autora na FB :) Bo w sklepach chyba dostępna nie jest. Przynajmniej ja się na nią nie natknęłam. A tu https://wolneebooki.pl/book/view/6?abpid=11&abpcid=48 możesz kupić ja w formie elektronicznej.

      Usuń
  5. Mnie z fantastyką jakoś nie bardzo po drodze, ale na dniach pojawi się u mnie opinia o książce z nurtu SF i to polskiego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie! :D Ależ jestem zaintrygowana!

      Usuń
  6. Nowa szata bloga... Ładna:) Książka też fajna;p Opinia również:) Z większością się zgadzam.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny tekst, książka interesująca, bardzo w moim stylu! Na pewno pomyślę o niej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Sądzę, że "Arlin" bardzo by Ci się spodobała :)

      Usuń