"Meczet Notre Dame. Rok 2048" Elena Czudinova

Tytuł: "Meczet Notre Dame rok 2048"
Autor:  Elena Czudinova
Oryginalny tytuł: "Мечеть Парижской Богоматери: 2048 год. "
Tłumaczenie:  Aleksandra Lewandowska
Wydawnictwo: Varsovia
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 310

Od kilku lat możemy zaobserwować zjawisko, które można by nazwać, i wiele osób tak je nazywa, islamizacją Europy. Większość krajów europejskich odnotowała znaczny przyrost obywateli, w większości imigrantów bądź ich potomków, dzieci lub wnuków, muzułmańskiego wyznania.  W wielu państwach istnieją dzielnice muzułmańskie, które rządzą się swoimi prawami, a władzom ciężko wymusić u ich mieszkańców respektowanie prawa obowiązującego w danym kraju. Od jakiegoś czasu możemy też obserwować coraz częstsze przypadki ekstremistycznych zachowań wśród muzułmanów zamieszkujących Stary Świat, a nawet ataków terrorystycznych. Co jakiś czas dochodzą do nas wiadomości o tym, jak to muzułmanie domagają się wyniesienia swoich praw ponad prawa kraju, w którym żyją, ustanowienie szariatu, wprowadzenia zakazu noszenia krzyży, czy innych symboli wiary chrześcijańskiej etc. Takie wydarzenia, jak na przykład, zamachy w Madrycie w 2004 r., w Londynie w 2005 r., czy w Paryżu w styczniu tego roku, niewątpliwie uświadamiają Europejczykom, że fundamentalizm islamski to jeden z problemów, których Europa nie powinna ignorować i z którym przyjdzie się jej zmierzyć.

zdj. azbuka.ru
Rosyjska pisarka, publicystka i dramaturg, Elena Czudinova, w swojej książce "Meczet Notre Dame. Rok 2048", nawiązując do narastającego ekstremizmu islamskiego, przedstawia czytelnikowi złowieszczą, nieodległą przyszłość, w której islam stał się jedyną i prawdziwą (oraz państwową) wiarą Unii Europejskiej, a innowiercy (w większości chrześcijanie) są prześladowani, siłą nawracani bądź zabijani. Chrześcijanie zeszli do podziemi, nie-muzułmanie zostali umieszczeni w specjalnych gettach, które jak żywo przypominają te tworzone przez nazistów dla Żydów podczas II wojny światowej.  Ulice patroluje policja religijna, która tępi każdy przejaw odstępstw od zasad szariatu i kontroluje każdą dziedzinę życia w Euroislamie. Na porządku dziennym są publiczne egzekucje giaurów, nagłe naloty na mieszkania w gettach, niszczenie pozostałości po dawnej europejskiej cywilizacji. Przybytki chrześcijańskie obracane są w perzynę albo adaptowane na potrzeby nowej wiary i zamieniane w meczety. Tylko garstka wciąż stawia opór, organizując akcje sabotażowe, pod wodzą Sophie Sevazmiou. Pokłoń się Allahowi lub walcz bez nadziei na zwycięstwo i zgiń. Innej drogi nie ma.

Akcję swojej powieści-misji, tak nazwała ją Czudinova, autorka umieściła we Francji, w Paryżu, czyniąc z niej oraz z katedry Notre Dame symbol upadku chrześcijańskiego świata, ale też symbol walki o wolność w świecie zdominowanym przez prawa szariatu. Świat przedstawiony przez Czudinovą to bardzo nieodległa przyszłość - rok 2048, i być może dlatego właśnie wizja, jaką rozwija przed czytelnikiem pisarka, wywołuje niepokój. Czudinova sprawnie łączy przeszłość, pokazującą drogę do upadku chrześcijańskiej Europy, z teraźniejszymi wydarzeniami, a z tego przeplatańca tworzy przyszłość, która wcale nie wydaje się być taka nieprawdopodobna. 

zdj. http://www.chudinova.info/
W "Meczecie Notre Dame. Rok 2048" wyraźnie uwidocznione są antyislamskie poglądy samej autorki, która znana jest ze swoich pro-chrześcijańskich przekonań, mówiących o wyższości tej wiary nad innymi, nawoływań do obrony prawdziwej wiary - chrześcijaństwa, które jako jedyne może dać odpór islamowi. Zresztą pisarka nie kryje tego faktu w swoich wypowiedziach dla rosyjskich mediów. Czytając tą książkę odnosiłam niestety wrażenie, że przedstawieni na jej kartach chrześcijanie (głównie prawosławni i katoliccy tradycjonaliści, zwolennicy ekskomunikowanego francuskiego arcybiskupa Marcela Lefebvre'a.) to fanatycy, którzy gdyby tylko mieli taką możliwość zachowali by się tak, jak Ci źli i barbarzyńscy muzułmanie. Inną rzeczą, która nie przypadła mi zbytnio do gustu w książce Rosjanki, jest jednowymiarowe przedstawienie bohaterów i wydarzeń. W "Meczecie Notre Dame. Rok 2048" wszyscy i wszystko jest albo białe albo czarne, albo dobre albo złe, nie ma nic pomiędzy, a przecież życie składa się z wielu odcieni szarości. Brakowało mi głębszego wniknięcia w problem islamizacji Europy, spojrzenia na historię z kilku stron, bez faworyzowania jakiejś idei, brakowało mi pewnego dystansu do przedstawionej historii, tak abym była do niej całkowicie przekonana, brakowało mi też wielowymiarowości głównych bohaterów, dzięki czemu mogłabym bardziej uwierzyć w pobudki ich działań i mogliby mnie oni do siebie przekonać. Książka jest tendencyjna i, jak na mój gust, zbyt patetyczna. Wiele wypowiedzi bohaterów brzmi zbyt górnolotnie (kto tak mówi?!), nawet jak na wielkich patriotów. Całość napisana jest w stylu: ci wspaniali i dobrzy chrześcijanie/obrońcy wiary chrystusowej kontra ci obrzydliwi i źli muzułmanie. Po zapoznaniu się z biografią pisarki, po przeczytaniu kilku wywiadów z nią, zrozumiałam, że ten jednostronny sposób przedstawienia fabuły był celowy i zaakceptowałam to, w końcu pisarz ma prawo do przedstawienia stworzonej przez siebie historii w taki sposób, jak zechce. Jednak nadal uważam, że potencjał tematu nie został właściwie wykorzystany przez pisarkę. Pomijając już istniejący, bądź nie, w książce aspekt rasizmu i nawoływania do nienawiści, który zarzucają pisarce krytycy, np. rosyjscy, czy francuscy, uważam, że fabuła wymagałaby większego dynamizmu. Tymczasem sceny akcji sabotażowych, czy walk były mało porywające i mocno przegadane. Wciąż czekałam na jakąś akcję, a tu książka dobiegła końca. Nie jest to w żadnym wypadku jakoś szczególnie zła książka, choć we mnie wywołała mieszane uczucia. Pewnie również za sprawą moich oczekiwań, co do tej publikacji, które niestety zostały zawiedzione. Za dużo lepsze przedstawienie przyszłości Europy walczącej z islamem, uważam książkę "Samemu Bogu Chwała" Aleksandra Kowarza. Tam  historia jest wciągająca i dopracowana, ale i wielowymiarowa. Książka Kowarza jest przekonująca nie tyle za sprawą umiejscowienia akcji w niedalekiej przyszłości i podsycania strachów współczesnego człowieka, jak ma to być w przypadku "Meczetu Notre Dame", co dzięki umiejętności przedstawienia problemu islamizacji Europy i konsekwencji, jakie może ten proces ze sobą przynieść. U Kowarza bohaterowie są prawdziwi, u Czudniovej to tekturowe postaci, wycięte wedle schematu. Nawet główna bohaterka Sevazmiou jedynie momentami staje się pełnokrwistą i ciekawą postacią.

Co bardzo przypadło mi do gustu w powieści "Meczet Notre Dame. Rok 2048", to spora ilość objaśnień dotyczących historii, obrzędów i struktur Kościoła rzymskokatolickiego, dzięki czemu można liznąć nieco historii chrześcijaństwa z jakże ciekawego i nieodległego okresu jego istnienia. W pewnym momencie przyłapałam się na tym, że bardziej jestem ciekawa tych przypisów, niż tego jak rozwinie się fabuła książki.
zdj. http://www.chudinova.info/

Z jednej strony powieść Czudinovej czyta się naprawdę dobrze, z drugiej - razi nieco swoją sztucznością. Pomysł na fabułę jest świetny, wykonanie - niestety nie jest najwyższych lotów. Nie sądzę, by książkę tą można uznać za nawołującą do nienawiści religijnej, a takie zarzuty są jej stawiane, raczej za stronniczą i lekko kontrowersyjną. Fakt, czytając "Meczet Notre Dame. Rok 2048" można odnieść wrażenie, że to nie powieść spod znaku anty-utopii, a powieść agitacyjna, ale nie przesadzałabym też ze wskazywaniem pracy Eleny Czudinovej jako odezwy nawołującej do zjednoczenia sił chrześcijańskich przeciwko wrogowi zwanemu islamem. Za to na pewno jest to książka, która zachęca do zastanowienia się nad tym, dokąd zmierza nasz świat i jakie są, o ile w ogóle można o nich mówić, granice tolerancji. A każda książka, która zmusza do myślenia jest w moim odczucia warta przeczytania.

***

                        Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi eKulturalni, który docenił jedną z moich wcześniejszych recenzji zamieszczoną na ich stronie. :)

                                                                                ***

                                                   Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

                                                   W 200 książek dookoła świata: Rosja

                                                                   Historia z trupem
                                                                    
*Dla znających rosyjski język - na You Tube można obejrzeć 4 odcinki dokumentalnego serialu "Мечеть Парижской Богоматери" wyreżyserowany przez Władimira Sinelnikova na podstawie książki Czudinovej.


12 komentarzy:

  1. Ano właśnie - sam pomysł i mnie wydał się ciekawy, niepokojąco "na czasie", by nie rzec - wiarygodny; szkoda, że szwankuje wykonanie... Wolałabym coś bardziej zrównoważonego, bo każdy fundamentalizm i ekstremizm są groźne, nie tylko ten islamski...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja podobnie myślę Karolino! Mądry człowiek czytając książkę napisaną w sposób stronniczy, wie o tym i wyciągnie z tego wnioski, wyciągnie z niej to, co wartościowe, ale osoby łatwo poddające się wpływom wezmą każde słowo za dobrą monetę i za prawdę, a to już nie wróży nic dobrego.

      Usuń
  2. ten wątek islamizacji Europy mnie jednocześnie zaintrygował, ale i przestraszył. To zjawisko mnie przeraża...Mam tu na myśli te skrajne i złe przypadki oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, one rzeczywiście wywołują dreszcze niepokoju, tym bardziej, że tak mocno związane z aktualnymi wydarzeniami.

      Usuń
  3. Tak, ten pomysł rzeczywiście niepokoi. Zwłaszcza co się słyszy co oni robią w imię świętej wojny. Brr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, niestety każdy ekstremizm jest przerażający

      Usuń
  4. Dysiu! Naprawdę naprawdę dobry tekst, czytałam jednym tchem. A co do samej treści to mnie przeraża fakt, iż brakuje wypowiedzi ludzi wyważonych. Mamy takich czy takich fanatyków czy krzykaczy i takie osoby się publikuje czy pokazuje w telewizji. Zwykły racjonalny człowiek jest pomijamy bo niby nudny, ale może właśnie ukazując tę "nudę" - normalność wiele osób zauważyłoby problem i uzmysłowiło sobie jak dotrzeć do większości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Masz rację, zwykli ludzie są nieciekawi i mało medialni, lepiej pokazać tych najgłośniejszych.

      Usuń
  5. Bardzo chciałam przeczytać tę książkę, ale mnie skutecznie od niej odstraszyłaś. Nie lubię gdy autor coś czytelnikowi narzuca. Świetna recenzja, dowiedziałam sie wszystkiego, co było mi potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, dla mnie jest to ewidentnie widoczne w książce i nie podoba mi się to. Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń