"Pani Avalonu" Marion Zimmer Bradley

Tytuł: "Pani Avalonu"
Autor:  Marion Zimmer Bradley
Oryginalny tytuł: "Lady of Avalon"
Tłumaczenie: Maria Frąc
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 1999
Liczba stron: 382

"Są miejsca, które stykają się jak fałdy na kocu. Jednym z nich jest to, które ludzie zowią Avalonem."

Vernemeton przestało istnieć. Po śmierci Eilan, przewodząca obecnie zgromadzeniu kapłanek, Caillean powraca na świętą górę Tor. Wraz z nią do Kraju Lata przybywa Gawen, syn Eilan, poczęty podczas święta Beltane, który dorasta tu kształcąc się na druida. Młodzieniec otrzymuje także nauki od Pani Krainy Czarów, która zwie go Synem Setki Królów, a pomiędzy nim i jej córką Sianną zawiązuje się szczególna więź. Gawen, poszukując swojej tożsamości, decyduje się na porzucenie Avalonu i udaje się do swojego rzymskiego dziadka, by tam ostatecznie odkryć i zrozumieć swoje przeznaczenie. Avalon na chwilę staje się wreszcie prawdziwym domem Gawena, zanim ten wypełni swój los i wraz z Sianną da początek linii Najwyższych Kapłanek. Na krótko przed swoją śmiercią, Caillean wraz z Panią Starszego Ludu dokonują czynu, na miarę przodków kapłanek, którzy wieki temu przywędrowali zza morza - ukrywa Avalon wśród gęstych mgieł, których nie może przebyć nikt niewtajemniczony. Mija trochę ponad 150 lat. Tajemnice i dawna wiedza są pilnie strzeżone przez kapłanki Avalonu. Dierna, Najwyższa Kapłanka, za podszeptem wizji otrzymanej od Bogini, aranżuje małżeństwo pomiędzy Teleri, jedną ze swoich podopiecznych i Karauzjuszem, nieustraszonym brytyjskim admirałem. Związek ten ma związać mężczyznę nie tylko z Avalonem, ale i z brytyjską ziemią, uczynić go Obrońcą Brytanii, a w przyszłości zaowocować wyzwoleniem i bezpieczeństwem Brytanii i jej ludu. Bogini jednak musi mieć inne plany lub też jej zamysły nie zostały jeszcze całkowicie ujawnione, ponieważ Karauzjusz ginie w wyniku zdrady. Teleri powraca na łono Avalonu, by w przyszłości zastąpić Diernę. Znów mijają lata, potęga Imperium Rzymskiego coraz bardziej podupada, a Brytanii coraz mocniej zagrażają Saksonowie. - "Orły odleciały na zawsze. Białe Smoki podnoszą łby i pochłaniają ziemię...". Najwyższa Kapłanka Ana, sprowadza do Avalonu swoją ostatnią żyjącą córkę, Viviane, by ta odbyła odpowiednie dla jej pochodzenia szkolenie. Viviane okazuje się być pojętną i uzdolnioną uczennicą, czego zdaje się nie dostrzegać jej matka, długo każąc jej pozostawać w nowicjacie. Gdy wreszcie dziewczyna stanie się pełnoprawną kapłanką i odnajdzie szczęście, los doświadczy ją okrutnie, najpierw śmiercią ukochanego, a następnie śmiercią nowo narodzonej córeczki. Zrozpaczona, na wpół oszalała z bólu i smutku Viviane musi jeszcze pochować swoją matkę i zaopiekować się Morgause, swoją młodszą siostrą, która urodziła się odbierając życie Anie. Viviane przejmuje też spuściznę po swej matce i przyjmuje na swoje barki brzemię Najwyższej Kapłanki. Jak wielkie tego dowie się każdy, kto sięgnie po "Mgły Avalonu".

"Pani Avalonu" to trzecia, po "Mgłach Avalonu" i "Leśnym Domu", z książek cyklu avalońskiego autorstwa amerykańskiej pisarki fantasy Marion Zimmer Bradley. Powieść ta, będąca sequelem do "Leśnego Domu" oraz kolejnym z prequeli do "Mgieł Avalonu, podzielona została na trzy części: "Czarodziejka", "Najwyższa Kapłanka", "Córka Avalonu". Fabuła każdej osadzona jest w innych czasach, odpowiednio: 96-118 n.e., 285-293 n.e., 440-452 n.e.. Koniec ostatniej części wiąże się bezpośrednio z fabułą "Mgieł Avalonu" i wyjaśnia pewne kwestie w nich zawarte.
Jak zwykle u Bradley postaci kobiece są silne, dumne, wyraziste, zdają się rozumieć otaczający je świat lepiej niż mężczyźni i być bardziej dalekowzroczne niż oni. Z kolei główne postaci męskie są bardzo heroiczne, składają swoje życie w ofierze, wierząc, że ochronią Brytanię, a wraz z nią tajemnice strzeżone przez kapłanki ze Szklanej Wyspy. Równocześnie bohaterowie są bardzo ludzcy, targają nimi emocje, często stojące w sprzeczności z rolą, jaką przychodzi im odgrywać oraz z ich osobistymi pragnieniami. Ostatecznie jednak to obowiązek stawiają na pierwszym planie, wciąż podejmują walkę w nadziei, że ochronią swój lud, dawną wiedzę i pomogą zachować starą wiarę. "Pani Avalonu" jest bardziej mroczna niż "Leśny Dom". Widać w niej rozpaczliwą walkę kapłanek o zachowanie tożsamości, tradycji i wierzeń. Świat rzeczywisty i magiczny przenikają się, lecz to ten pierwszy z nich zaprząta uwagę każdej Najwyższej Kapłanki. Wizje, jakich doświadczają kapłanki wywołują niepokój, bywa, że i lekką gęsią skórkę, bo okazują się być czymś więcej niż halucynacjami wywołanymi ziołami, z jakimi czytelnik zetknął się w "Leśnym Dom". Związek głosicielek Bogini z magią i samą Boginią zdaje się sięgać trzewi ziemi. Spodobał mi się sposób w jaki pisarka w swoją opowieść wplotła legendę o Józefie z Arymatei i Świętym Graalu, a także reinkarnację. W powieści autorka często odwołuje się do przeszłości, wspominając lud, przybyły do Brytanii z Zatopionych Krain i do jego umiejętności, które w szczątkowej formie przetrwały wśród mieszkańców Avalonu. Fakt ten sprawia, że zainteresowanie czytelnika rodowodem kapłanek i druidów wzrasta, a ja ponownie żałuję, że nie wszystkie z książek cyklu avalońskiego zostały przełożone na język polski.

Po raz kolejny po lekturze "Pani Avalonu" mam mieszane odczucia co do tej książki. Z jednej strony powieść, jak to bywa w przypadku publikacji Bradley, jest mistrzowskim połączeniem romansu, historycznych akcentow, magicznych objawień i feministycznych przesłań, z drugiej - jest bardzo nierówna. Według mnie gdyby pominąć część drugą powieści, "Najwyższą Kapłankę", która jest nijaka, wręcz nudna i wydała mi się wciśnięta tu na siłę, a do tego nie zauważyłam, by wnosiła do fabuły coś istotnego, książka byłaby bardziej spójna i spotkałaby się z mojej strony z lepszym odbiorem. Każda z części to idealny materiał na bardzo dobre oddzielne powieści, połączone w jedną całość są co najwyżej przyzwoite. Za najlepszą uważam "Córkę Avalonu", która bezsprzecznie mnie porwała i przypomniała za co przed wieloma laty polubiłam MZB. Mimo braków i sporej dawki rozczarowania książkę uważam za wartą przeczytania, szczególnie przez tych, którzy pragną dowiedzieć się więcej na temat Avalonu, jego przeszłości i przyszłości.

"Słońce zaszło. Niebo na zachodzie poróżowiało, a mgły rozciągające się nad wodą przybrały barwę zimnego srebra. Tor ledwie było widać, jak gdyby (...) jakiś mag skrył wzgórze przed światem. (...) Inis Witrin, Szklana Wyspa. (...) Wrażenie było dziwnie zatrważające."

***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:


* Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Pani Avalonu" Marion Zimmer Bradley

PS. Zapraszam Was na kolejny rok z wyzwaniem W 200 książek dookoła świata.

10 komentarzy:

  1. Na bakier z fantastyką jestem...Nie licząc historii z kotem w depresji w tle, to już dawno nic w tym klimacie nie czytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale jak dobrze trafiłaś z tym kotem! :D

      Usuń
  2. mimo tych mieszanych uczuć strasznie chcę przeczytać wszystkie książki autorki i mieć je na własność!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz ja mimo tych mieszanych uczuć sięgnęłam po książek po raz kolejny :)

      Usuń
  3. Mam ochotę na cały cykl... ciekawa jestem, czy odebrałam go podobnie, poza tym tematyka interesująca, przynajmniej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że słusznie masz na niego ochotę :)

      Usuń
  4. Dla mnie Avalon to utwór Bryana Ferry pod tym samym tytułem ;)

    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=bpA_5a0miWk

    Mam do niego duużą słabość. Szczególnie do wybrzmiewającej końcówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam i kiedyś bardzo lubiłam go słuchać, choć nie ma on nic wspólnego z tym brytyjskim Avalonem :)

      Usuń
  5. Sama nazwa Avalon jakoś dobrze mi się kojarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się kojarzy tylko z legendami arturiańskimi, więc w sumie, też dobrze :)

      Usuń