"Nie tylko Anna Frank" Diane L. Wolf

Tytuł: "Nie tylko Anna Frank"
Autor:  Diane L. Wolf
Oryginalny tytuł: "Beyond Anne Frank: Hidden Children and Postwar Families in Holland"
Tłumaczenie:  Andrzej Goździkowski
Wydawnictwo: Universitas
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 364

"Ukrywanie się to był czas ciemności. (...) Kiedy myślę o tym okresie, widzę zawisłe nad wszystkim ciemnoszare chmury. (...) Nie było świateł, dni były ciemne i niebezpieczne, a każdy, kto zjawiał się na horyzoncie tej holenderskiej równiny, mógł okazać się Niemcem, który przyszedł właśnie po mnie." [str. 147]

Anna Frank. Najbardziej rozpoznawalna Holenderka na świecie. Choć zginęła zamordowana w obozie koncentracyjnym Bergen-Belsen na krótko przed jego wyzwoleniem, cały świat zna jej historię, dzięki prowadzonemu przez dziewczynkę pamiętnikowi. Na jej podstawie wciąż powstają filmy, sztuki teatralne, książki, a jej przypadek badają i analizują w wielu kontekstach przeróżni specjaliści. To jej postać ukształtowała na wiele lat w międzynarodowej świadomości obraz żydowskiego dziecka, ukrywanego podczas okupacji w Holandii. To za jej sprawą powstał mit wspaniałej i dzielnie stawiającej opór nazistom Holandii, co, jak się okazuje, stoi w sprzeczności z poznawanymi coraz szerzej przez badaczy faktami. Anna Frank stała się dla Diane L. Wolf niejako pierwszym przyczynkiem do postania książki "Nie tylko Anna Franka". Autorkę zainteresowały losy innych żydowskich dzieci zamieszkujących Holandię w tym wojennym okresie. Ich doświadczenia, jak się okazało, były całkowicie odmienne od tego, co przedstawiła w swoim pamiętniku Anna Frank. Opierając się na rozmowach z 71 mężczyznami i kobietami, Diane L. Wolf nakreśliła w swojej pracy przekonujący portret holenderskich dzieci ocalonych z Holocaustu, dzieci, ukrywanych przez nie-Żydów przez cały okres wojenny. Jest to zupełnie odmienny obraz od tego, z jakim dane było się nam zetknąć w opowieściach ocalałych z obozów koncentracyjnych, lecz nie mniej traumatyczny.

Jak się czytelnik przekona i co zapewne mocno go zaskoczy dla bardzo wielu z tych dzieci okres wojny, mimo swojego przerażającego aspektu ludobójstwa, terroru i ciągłego zagrożenia, był dla nich czasem spokojniejszym, szczęśliwszym niż okres powojenny. "Moja wojna rozpoczęła się po wojnie" - powie jeden z respondentów, a większość pozostałych zgodzi się z nim używając mnie dosadnych słów na wyrażenie podobnych odczuć. Dlaczego? Dla wielu z ukrywanych dzieci wojna oznaczała życie z przybraną nieżydowską rodziną, czasami takich rodzin w trakcie ukrywania się dziecka było kilka. Było to dla nich nowe życie, nowa tożsamość, nowy świat. Spora część dzieci była na tyle mała, że nie pamiętała swoich biologicznych rodziców, czy krewnych, którzy i tak w większości nie przeżyli wojny. Kres wojny oznaczał dla nich ponowną zmianę, rozdzielenie z zastępczą rodziną, która stawała się dla nich namiastką normalnej rodziny i wtłoczenie na siłę w nową rodzinę, złożoną z prawdziwych rodziców (rzadkość), jednego rodzica i ojczyma/macochy, dalszych lub bliższych krewnych albo obcych Żydów lub dorastanie w sierocińcu. Dla wielu z tych dzieci opiekunowie z okresu wojny byli jedyną prawdziwą rodziną, którą pamiętali, z którą się związali. Publikacja Diane L. Wolf to pierwsze tak pogłębione badanie sytuacji ukrywanych dzieci, które dokładnie przywołuje i analizuje ze strony socjologicznej i psychologicznej ich doświadczenia przed, w trakcie i po ukryciu, uwzględniając takie aspekty jak zmiany zachodzące w obrębie tożsamości, pamięci i rodzin. Końcowe rozdziały książki zawierają analizę wpływu prześladowań, utraty rodziców i/lub separacji na psychikę przebadanych respondentów. Dla tych 71 ukrywanych dzieci wspólnym okazuje się być nie tylko poczucie winy - ja przeżyłem, a moi bliscy nie - lecz także złość i zawiedzione zaufanie spowodowane odrzuceniem - dzieci, które zostały umieszczone w kryjówkach jako małe dzieci, nie wiedziały, dlaczego tak się stało i długo nie potrafiły pozbyć się uczuciu, że zostały porzucone, z kolei te starsze czuły się porzucone, ponieważ nikt nie chciał z nimi rozmawiać o powodach umieszczenia w rodzinie zastępczej ani tez o tym, co się z nimi działo w trakcie wojny. Do tego dochodzi dystans emocjonalny - dzieci uczyły się nie przywiązywać do nikogo, bo skoro "porzucili" je najpierw rodzicie biologiczni, a później często zostali rozdzieleni na siłę z przybraną rodziną, to każdy kolejny związek postrzegali przez pryzmat swoich wcześniejszych doświadczeń. Nikt nie chciał wysłuchać ich opowieści o okresie ukrywania się, bo każdy borykał się z własnymi traumami wojennymi, "(...) wiele spośród tych dzieci obarczonych jest zarówno własnymi traumatycznymi historiami, jak i doświadczeniami ich rodziców." [str. 26]. Ba! Ich doświadczenia były uznawane za mniej ważne od innych ofiar Holocaustu, więc dzieci musiały się zmagać ze swoimi traumami same, pozbawione jakiegokolwiek wsparcia. Odbiło się to na ich przyszłość, gdy już jako nastolatki i dorośli zmagały się z brakiem przynależności i tożsamości, z lękami i fobiami, ze wspomnieniami. Jak się okazało mimo że od tych strasznych wydarzeń minęło ponad 50 lat oni nadal zmagali się z przeszłością i nadal nie byli postrzegani jako ofiary wojny.
  
Wolf odkrywa także przed czytelnikiem antysemityzm, kryjący się w polityce i praktykach stosowanych przez państwo holenderskie oraz w społeczeństwie holenderskim, którego tak mocno wypierają się Holendrzy. Oczywiście przytacza w swojej pracy przykłady świadczące o dyskryminacji Żydów. Książka Diane L.Wolf to również historia holenderskiego doświadczenia i zachowania w czasie okupacji, obnażająca i obalająca mit holenderskiego altruizmu. Badaczka zastanawia się, co sprawiło, że Holendrzy okazali się tak obojętni na los swoich żydowskich obywateli i dlaczego byli tak ulegli w stosunku do okupanta. Oczywiście Wolf nie neguje, że istniał ruch oporu, który niewątpliwie przyczynił się do uchronienia pewnej (niewielkiej niestety) ilości Żydów przed wywiezieniem do obozów, a tym samym do ich śmierci, tak jak nie zaprzecza, że wśród społeczeństwa holenderskiego byli ludzie skłonni zaryzykować własnym życiem, by ocalić Żydów. Podkreślę raz jeszcze, Wolf pisze o antysemityzmie i obojętności Holendrów, by uzmysłowić ludziom, że nie były to zjawiska im obce i jak pisze sama autorka: "Moim celem jest raczej naświetlenie przypadku Holandii gdyż temat ten pomijany bywa w większości anglojęzycznych dzieł na temat Holocaustu, oraz przyjrzenie się owym rządowym praktykom i polityce w kontekście mitu o holenderskiej tolerancji." [str. 100] "Nie tylko Anna Frank" to kronika wojennych, ale też i powojennych zmagań dzieci tkwiących w zamęcie Holocaustu. Jak już wspominałam wcześniej, historie w niej przedstawione dalekie są od wyidealizowanego obrazu ukrywania się jaki przebija z pamiętnika Anny Frank (który swoją drogą został mocno ocenzurowany przed wydaniem przez jej ojca). Książka Wolf przedstawia poruszające historie, które dobitnie świadczą o dalekosiężnych skutkach Holocaustu, także u tych osób, które nigdy nie trafiły do obozu koncentracyjnego. Autorka podkreśla, że i ukrywające się dzieci są jego ofiarami i do dzisiejszego dnia zmagają się z traumami, powstałymi w okresie wojennym i tuż po wojnie. Dowodzi, że nikt, komu udało się ujść z życiem z polowania, jakie urządzili naziści nie powinien być pomijany i nikt nie powinien prowadzić swoistego rankingu krzywd i cierpienia, doznanych w trakcie II wojny światowej.

Muszę zaznaczyć, że język publikacji Diane L.Wolf, którą można zaliczyć do literatury badawczej, a nawet akademickiej, nie jest trudny w odbiorze. Zrozumienie użytych przez autorkę w książce nazw, czy odwołań do teorii psychologicznych bądź socjologicznych nie nastręcza trudności, dzięki objaśnieniom znajdującym się na jej końcu. Jednak każdy, kto spodziewałby się literatury biograficznej, czegoś w stylu "Dziennika Anny Frank" może poczuć się rozczarowany.

***

                        Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Universitas :)

                                                                                ***

                                                   Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

                                                   W 200 książek dookoła świata: Stany Zjednoczone

                                                                   Historia z trupem

                                                                        Klucznik

                                                       
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Nie tylko Anna Frank" Diane L.Wolf

18 komentarzy:

  1. No popatrz, a niby Holandia zawsze była takim tolerancyjnym krajem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, wychodzi na jaw, że jednak nigdy taka nie była, a wiele z praw panujących dawniej w Holandii mimo wszystko miały antysemicki wydźwięk. Nie wiem, jak jest teraz...

      Usuń
  2. Tematyka jak najbardziej mnie interesuje, więc być może kiedyś przeczytam tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz sięgać także po prace badawcze, to polecam tą książkę.

      Usuń
  3. Lepiej wiedzieć od razu, czego spodziewać się po takiej publikacji. Mnie również zdziwił antysemityzm w Holandii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo prace na te temat publikowali przede wszystkim do niedawna Holendrzy, a zagraniczni badacze nie mieli dostępu do większości akt. Całkiem niedawno to się zmieniło i pojawia się coraz więcej badań na ten temat prowadzonych przez nie-Holendrów. Oczywiście i wśród holenderskich autorów byli/są tacy, którzy nie wybielają zbytnio albo wcale swojego państwa.

      Usuń
  4. O zainteresowałaś mnie tą książką, muszę koniecznie po nią sięgnąć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemnie mi czytać, gdy uda mi się kogoś zainteresować jakąś książką :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Polecam Ci kiedyś spróbować sięgnąć po taką książkę, może zostaniesz przyjemnie zaskoczona :)

      Usuń
  6. Bardzo ciekawa publikacja! I czy naprawdę funkcjonuje w społecznej świadomości tak pozytywny obraz Holendrów w czasie okupacji? Ja właśnie z różnego rodzaju lektur wywnioskowałam to, co autorka książki. Z chęcią bym do niej sięgnęła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazuje się Karolino, że tak właśnie jest! I potwierdzam to całkowicie, ponieważ wszystkie rozmowy, jakie przeprowadziłam z bliższymi i dalszymi znajomymi gdy czytałam tą książkę i po jej lekturze, dowiodły, że wszyscy (!) byli przekonani, że Holandiimocno wspierała i broniła swoich obywateli żydowskich przed nazistami.

      Usuń
  7. To dobrze, że język jest łatwy w odbiorze. Jak pewnie się domyślasz to pozycja, która zdecydowanie leży w kręgu moich zainteresowań i pewnie kiedyś ją poznam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na pracę badawczą język jest bardzo przystępny. Sądzę, że wiele wyniosłabyś z lektury tej książki.

      Usuń
  8. To bardzo smutne, że nie widziano i ignorowano istotę ludzką w dzieciach. Traktowano je jak rzecz, którą można oddać na przechowanie a potem zabrać, i...
    Zresztą, co tu dużo mówić, i dzisiaj czasem czytam o bardzo podobnym podejściu władz socjalnych do dzieci w Polsce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne jest to, że nadal mimo wielu lat badań nad dziecięcą psychiką i uświadomienia sobie, że dziecko to pełnoprawna istota ludzka, dzieci i ich potrzeby nadal są pomijane, jako te mniej ważne. I niestety ma to opłakane rezultaty.

      Usuń
  9. osobiście uważam, że uprzedzania mogą istnieć w każdym i w sumie istnieją. Nie tylko rasowe czy wyznaniowe...przerażający jest fakt, że możemy w sobie mieć aż tyle zła, nienawiści czy niezrozumienia. Twój tekst zrobił na mnie wrażenie i choć niekoniecznie sięgnę po tę powieść to zdecydowanie będę go polecać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio przeczytałam kolejną książkę związaną właśnie z tą tematyką, wiesz, że lubię takie lektury. I zawsze kiedy czytam kolejną książkę o tematyce wojennej, przeraża mnie zdolność ludzi do okrucieństwa i to jak człowiek zmienia się w obliczu zagrożenia.

      Usuń