Stosik #7

Pozazdrościłam wszystkim, którzy byli na Targach książki w Krakowie i postanowiłam, w ramach odwetu (tylko nie bardzo wiem na kim :P), pochwalić się swoim niewielkim stosikiem. Pocieszam się, że mimo braku mojej osoby na Targach, ja także mogę wrzucić zdjęcie pod tytułem: O, patrzcie, co sobie kupiłam! ;) 
Przy okazji przepraszam Was, że ostatnimi czasy nie pojawia się zbyt dużo postów, a tym samym także recenzji, na moim blogu. Powód jest prosty: brak czasu na pisanie czegokolwiek, a także brak weny ;) Pozaczynałam 4 posty i żadnego skończyć nie mogę... Jakieś pomysły, jak się zmobilizować, jak już znajdę trochę czasu na pisanie?

A oto książki, które w ostatnim czasie zasiliły moje półki:

1. "Norske folkeeventyr" P.Chr.Asbjørnsen og Jørgen Moe", wyd. Libri Arte.
2. "Być kobietą w Oriencie" praca zbiorowa, Wydawnictwo Akademickie Dialog.
3. "Dzieje Mongolii" B.Baabar, Wydawnictwo Akademickie Dialog.
4. "Folklor ludów tunguskich" Jerzy Tulisow, Wydawnictwo Akademickie Dialog.
5. "Niewidoczny Tybet" Adam Kozieł, Wydawnictwo Akademickie Dialog.
6. "Nauka Świata Dysku IV. Dzień sądu" Terry Pratchett, Jack Cohen, Ian Stewart, Wydawnictwo Prószyński i S-ka.
7. "Turkusowe szale" Remigiusz Mróz, Wydawnictwo Bellona książka otrzymana do recenzji od autora.
8. "Wierni wrogowie" Olga Gromyko, Papierowy Księżyc - książka, która mam dzięki uprzejmości Kaś z bloga Czworgiem Oczu :) Co więcej! Kaś zdobyła dla mnie autograf Olgi Gromyko! Dziękuję Ci raz jeszcze! :D
9. "Skazaniec. Na pohybel całemu światu" Krzysztof Spadło, Zielona Litera - mam wersję elektroniczną, to teraz mam jeszcze papierową i to z autografem autora :D
10. "Ville vikinger i lek og idret" Bertil Wahlqvis, wyd. Tiden - książka wypożyczona.
11. "Grand Manila" Kjartan Fløgstad, wyd. Gyldendal.
12. "Norsk rettskrivningsordbok" praca zbiorowa, wyd. Gyldendal.

Książki elektroniczne także znalazły się wśród moich ostatnich zakupów. Skorzystałam z bardzo przyjaznej portfelowi promocji w księgarni Publio, dzięki czemu mogę cieszyć się poniższymi tytułami :)

13."Skald. Karmiciel kruków" Łukasz Malinowski, Instytut Wydawniczy Erica.
14."Przekleństwo rasy"Rafał Górniak, Videograf.
15. "Śmierciowisko"Anna Głomb, Videograf.
16. "Władca piorunów. Nikola Tesla i jego genialne wynalazki" Krzysztof K. Słowiński, Przemysław Słowiński, Videograf.
17."Wielka wyprawa księcia Racibora. Zdobycie grodu Konungahela przez Słowian w 1136 roku" Artur Szrejter, Instytut Wydawniczy Erica.


Teraz kilka e-książek rosyjskojęzycznych i dla tych, którzy mnie choć trochę znają, nie będzie zaskoczeniem fakt, że będą to książki autorstwa Olgi Gromyko :D 

Zaczynam cyklem Ведьма (Wiedźma).
18. "Профессия: ведьма" ("Profesja: wiedźma")
19. "Ведьма-хранительница" ("Wiedźma opiekunka")
20. "Верховная Ведьма" ("Wiedźma naczelna")
21. "Ведьмины байки" ("Wiedźmowe (?) bajki") - ta książka nie została przetłumaczona na język polski, tym bardziej cieszy mnie jej posiadanie :)

Cykl Год крысы (Rok szczura) - brak wydania polskiego.
22. "Год крысы. Видунья" ("Rok szczura. Wiedząca". W wierzeniach ruskich Видунья była osobą pośredniczącą między niebem a ziemią, takim rodzajem czarownicy, która m.in. posiadała dar jasnowidzenia i potrafiła komunikować się z duszami.)
23. "Год крысы. Путница" ("Rok szczura. Wędrująca").

Cykl Космобиолухи (nie jestem całkowicie pewna jak poprawnie przetłumaczyć ten tytuł, zresztą podobnie jest z tytułami poszczególnych książek wchodzących w skład cyklu; биолух na pierwszy rzut oka oznacza biologa, эколух - ekologa, a психолух - psychologa) - brak wydania polskiego.
24. "Космобиолухи" (książka napisana przez Gromyko z Громыко Ольга и Уланов Андрей)
25. "Космоэколухи"
26. "Космопсихолухи"
27. "Космопсихолухи. Том 2"

I kilka tytułów nie przypisanych do żadnego cyklu.
28. "Белорские хроники" ("Białoruskie kroniki") - - brak wydania polskiego
29. "Верные враги" ("Wierni wrogowie").


Z innych jakże radosnych dla mnie wiadomości... wreszcie udało mi się znaleźć księgarnię rosyjską, która wysyła książki ze swojej oferty za granicę, w tym także do Norwegii i to za niezbyt duże pieniądze. Świat książki rosyjskojęzycznej stoi przede mną otworem :D 

Do usłyszenia/poczytania :) 



Fårikål - narodowa potrawa norweska, która doczekała się swojego święta

Jesień rozgościła na dobre za oknem, przyszedł więc czas na fårikål. To jedna z tych norweskich potraw, z którą nie sposób się nie zetknąć odwiedzając Norwegię. Zawsze ktoś choćby o niej wspomni. Czy się to komuś podoba, czy nie, nie ma nic bardziej norweskiego niż dania z jagnięciny, czy baraniny. Typowy norweski obrazek: stadko pasących się owiec. Takie stada są wszędzie. W górach i na wybrzeżu kraju. Na dalekich wsiach i w pobliżu dużych miast. Czasami nawet na obrzeżach owych miast. Według Norwegów jagnięcina oraz baranina pochodząca z rodzimych hodowli to rozkosz smakowa sama w sobie. Zwierzęta wypasają się na soczystej, niezanieczyszczonej trawie, ale skubią też dziką roślinność, dzięki czemu ich mięso nabiera wyjątkowego smaku. Jesień (wrzesień-październik) to w norweskich sklepach sezon na jagnięcinę. W lodówkach sklepowych króluje jagnięcina w wielu odmianach. Najczęściej właśnie w tych miesiącach można kupić jagnięcinę w bardzo korzystnej cenie. W gazetach, programach telewizyjnych i radiowych, na blogach (nie tylko kulinarnych) mówi i pisze się o potrawach z jagnięciny.  Daniem, które wiedzie prym pośród potraw z jagnięciny jest właśnie fårikål. To proste danie gości w garnkach i na stołach norweskich od bardzo dawna, bo zapewne już od czasów przedchrześcijańskich. Jednak pierwsze wzmianki pisemne o potrawie "faar i kaal" można odnaleźć dopiero pod koniec XIX w., a za najstarszy przepis na to danie uważa się ten znajdujący się w książce kucharskiej "Fuldstændig Norsk Kogebog" autorstwa Karen Dorothea Bang z roku 1835. Lecz w książce tej potrawa nosi nazwę „Nedlagt Gaas i Hvidkaal". Potrawa ta doczekała się nawet swojego święta - Fårikålens festdag, czyli dzień potrawy fårikål, które przypada na ostatni czwartek września przypada.

Oto, co potrzeba, aby wykonać ta potrawę:

112 kg jagnięciny (w Norwegii znajdziecie nawet specjalnie nazwane na cześć tej potrawy i dedykowane od niej mięso, fårikålkjøtt)
112 kg zwykłej kapusty
4 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
2 łyżeczki soli (najlepiej gruboziarnistej, ale i ta miałka się nada)
300 ml wody 

Główkę kapusty kroimy na cząstki/kliny. Jagnięcinę kroimy na sporych rozmiarów kawałki.
W przygotowanym garnku układamy naprzemiennie warstwy jagnięciny i kapusty. Najlepiej jeśli na dnie ułożymy kawałki jagnięciny tak tłuszczem do dołu. Każda z warstw posypujemy pieprzem i solą.
Całość uzupełnij przygotowaną wodą i zagotuj. Następnie gotujemy potrawę na małym ogniu prze około 3 godziny, do miękkości mięsa. (Mięso powinno bardzo łatwo odchodzić od kości.)

I już możecie posmakować norweskiego fårikål! Oto cała filozofia :) Prawda, że prosty przepis? Fårikål podaje się na ciepło, zazwyczaj z gotowanymi ziemniakami (mogą być zarówno obrane, jak i ze skórką.) Podobnie, jak polski bigos, potrawa ta smakuje najlepiej w następnych dniach po jej przygotowaniu.
Wedle niektórych Norwegów każda z warstw fårikål winna być także oprószona lekko mąką pszenną, lecz nie jest to zabieg konieczny.
Smacznego! :)



Zdradzam tajemnice, czyli... 10 rzeczy, których nikt o mnie nie wie :)

Wydaje mi się, że dość rzadko biorę udział w zabawach i wyzwaniach różnej maści, szalejących na blogach. Jednak do tego wyzwania podchodzę kolejny raz i chyba nareszcie ze skutkiem pozytywnym :) A wszystko za sprawą Magdalinne ze wspaniałego bloga W wolnej chwili..., gdzie Magdalinne z niczego wyczarowuje coś cudownego i pięknego. U niej zawsze można liczyć na zachwycające i inspirujące zdjęcia! Przyznam się Wam, że podzielenie się z Wami tymi dziesięcioma faktami dotyczącymi mojej osoby, a których nikt lub prawie nikt nie wie, to trudne zadanie. W końcu nie chcę się z Wami dzielić tajemnicami alkowy, a jednak napisać tu coś możliwie interesującego. Czy udało mi się? Oceńcie sami :)
1. Swoją pierwszą książkę przeczytałam samodzielnie jako pięciolatka, a honory czynił Julian Tuwim i jego wiersze :) Nie pamiętam niestety dokładnie, czy pierwsza była "Lokomotywa", czy może "Zosia Samosia".

2. Jak już jestem przy przechwalaniu się :P Również jako pięciolatka nauczyłam się posługiwać zegarem analogowym.

3. Zanim nauczyłam się jeździć na rowerze, umiałam już jeździć na łyżwach :) Miałam jakieś 3 lata :)

4. Gdzieś tak w 4 klasie podstawówki wpadłam w chwilowy zachwyt językiem niemieckim i z pomocą dziadka ćwiczyłam się w tym języku. (Gdy ja chodziłam do szkoły obowiązkowo nauczano jeszcze języka rosyjskiego, więc o żadnych innych lekcjach językowych nie było mowy.) Dziś potrafię zaledwie wydukać: guten tag, auf wiedersehen, danke, sie bitte i policzyć może do pięciu :)

5. Na jednym z egzaminów na studiach tak się zdenerwowałam (w sumie to nawet nie wiem dlaczego), że moją głowę wypełniła przerażająca pustka i zapomniałam własnego nazwiska i... imienia...

6. Uwielbiam pasjami przesłodką dziewczynkę o imieniu Pucca :D Filmiki o jej przygodach oglądam, gdy tylko mogę, mam naklejki z Puccą, przypinkę z Puccą, a do niedawna miałam także koszulkę z jej podobizną.

7. Jako 16-latka zagrałam w reklamie PZU Złota Jesień :P

8.  Swój pierwszy związek małżeński zawarłam w wieku 11 lat...  na obozie, oblubieniec miał na imię Marcin i był 2 lata ode mnie starszy :)

9. Dopiero w tym roku w lipcu kupiłam swoje pierwsze klasyczne czarne szpilki, ponoć symbol kobiecości ;)

10. Potrafię napisać swoje imię po japońsku w katakanie :D

                       エディタ ewentualnie エディータ   (wedle Japończyków, z którymi rozmawiałam obie pisownie są poprawne)


Mam nadzieję, że może i Wy zechcecie się podzielić ze mną swoimi sekretami  :)))

"Szlachetny Żyd Hitlera. Życie lekarza biedoty Edwarda Blocha" Brigitte Hamann

Tytuł: "Szlachetny Żyd Hitlera. Życie lekarza biedoty Edwarda Blocha"
Autor:  Brigitte Hamann
Oryginalny tytuł: "Hitlers Edeljude. Das Leben des Armenarztes Eduard Bloch"
Tłumaczenie: Ewa Kowynia
Wydawnictwo: Universitas
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 492

Nigdy nie wiadomo, który z naszych czynów, okaże się być w przyszłości decydującym zdarzeniem, chwilą, która zaważy na naszym i naszych bliskich życiu. Czasami jedno, wydawałoby się, zwykłe słowo, jeden oczywisty dla nas gest, może rozstrzygnąć o naszych przyszłych losach.  Gdy my nie przywiązujemy do tego wagi, wszak to dla nas codzienność, ktoś inny uzna ów moment za wart zapamiętania. W takiej sytuacji znalazł się właśnie Edward Bloch, o którym opowiada w swojej książce, "Szlachetny Żyd Hitlera", Brigitte Hamann.

Bloch wywodził się z żydowskiej rodziny czeskiego pochodzenia o silnych tradycjach lekarskich. W swojej praktyce lekarskiej odznaczał się nie tylko wiedzą medyczną i pracowitością, ale i wielką wrażliwością oraz sympatią dla pacjentów. Każdy, komu dane było zetknąć się z dr Blochem, zawsze podkreślał, że był to lekarz, który dla każdego pacjenta miał czas, niezależnie od zasobności jego portfela oraz pory dnia, czy nocy. Podchodził do swoich podopiecznych z troską, "odwiedzał swoich pacjentów także wtedy, gdy wrócili już do zdrowia." [str. 89] Od wczesnej młodości stykał się z narastającym w Austro-Węgrach antysemityzmem, między innymi z tego też powodu osiadł w Linz w Austrii, gdzie mieszkał do czasu swojej ucieczki do Stanów Zjednoczonych w 1940 r.. Patrząc na ten fakt z perspektywy czasu, wybrał sobie niewątpliwie ciekawe miejsce, jako schronienie przed prześladowaniami.

Zdjęcia rodzinne rodziny Blocha: pierwsze u góry od lewej stron - zdjęcie zaręczynowe Edwarda Blocha i Lilli Kafki; u góry po prawej stronie - rodzinne zdjęcie weselne Blochów; w środku - Lilli Bloch z córką Trude; u dołu po lewej stronie - Edward Bloch wraz z wnuczką Johanną w Linzu ok. 1934 r.; u dołu po prawej stronie - w ogrodzie  w Urfahr Georg, syn Trude, Lilli. Edward i Adolf Blochowie.

To właśnie w Linzu miało miejsce owo decydujące zdarzenie w życiu Edwarda Blocha, moment, który w przyszłości uchronił go przed losem, jaki spotkał wielu jego pobratymców. Lekarz żyjąc i pracując tam, zetknął się z przyszłym kanclerzem III Rzeszy, Adolfem Hitlerem, wtedy nieśmiałym i uprzejmym chłopcem, opiekującym się swoją ciężko chorą matką, Klarą. W początkach 1907 r. Bloch zdiagnozował u Klary Hitler złośliwy nowotwór piersi i zajął się jej leczeniem. Adolf był załamany, lecz dzielnie trwał u boku matki, w ciągłej gotowości na każde jej skinienie, otaczając ją troską i miłością. Bloch zauważył i opisał w swoim pamiętniku oddanie młodego Adolfa dla swojej matki. Do końca życia podkreślał, że nic nie zapowiadało iż jest to przyszły dyktator odpowiedzialny za prześladowania i wymordowanie milionów ludzi, bo "17-letni wówczas Adolf Hitler, którego leczyłem z jego częstych, acz krótkich, chorób, niczym się nie różnił od swoich rówieśników; był ulubieńcem matki, którą wprost ubóstwiał." [str. 80] Edward Bloch zaopiekował się Klarą Hitler najlepiej, jak potrafił i jak pozwalała na to ówczesna medycyna, a także wspierał jej dzieci, Adolfa i Paulę, nie szczędził zabiegów, by ulżyć w cierpieniu pacjentce. Pod koniec 1907 r. Klara Hitler zmarła, a dr Bloch wystawił za leczenie mocno zaniżony rachunek, wiedząc o biedzie swojej podopiecznej i jej rodziny. 12.12.1907 r. Bloch usłyszał od Adolfa Hitlera znamienne słowa: "Pozostanę panu wdzięczny do końca życia." [str. 87] Hitler dotrzymał przyrzeczenia.
Portret młodego Adolfa Hitlera narysowany przez jego szkolnego kolegę, Sturmlechnera w 1904 r.
W 1937 r. po konferencji nazistowskiej w Norymberdze Hitler zaprosił do swojej wilii także
kilku linckich nazistów i wypytywał ich o swoje miasto (Hitler pochodził z Linzu), o to jak wiele osób go tam popiera, o doktora Blocha. W trakcie jednych z wielu spotkań w Berghofie Bloch został nazwany przez dyktatora szlachetnym Żydem - "Jak się czuje mój stary, dobry dr Bloch? Nadal prowadzi gabinet itd. Tak, to wyjątkowy, szlachetny żyd; gdyby wszyscy Żydzi byli tacy, kwestia żydowska w ogóle bu nie istniała." [str. 224] Edward Bloch w latach, gdy Adolf doszedł w Niemczech do władzy i doprowadził do anszlusu Austrii z Rzeszą, a także w następnych latach, wielokrotnie przekonał się, że jest pod specjalną opieką kanclerza i gdy inni Żydzi tracili majątki i życie, rodzina Blocha cieszyła się względną swobodą, pewnymi przywilejami niedostępnymi dla niearyjczyków. Oczywiście sytuacja Blocha i jego bliskich daleka było od komfortowej i spokojnej. Blochowie nie żyli, jak przedtem, oni także odczuwali represje w związku ze swoim etnicznym pochodzeniem. Ich życie w Linzu pod niemieckimi rządami z miesiąca na miesiąc stawało się coraz bardziej nieznośne, wypełnione głodem oraz strachem o własne życie. Edward Bloch nigdy nie dowiedział się do jakich okrucieństw posunął się Hitler i zmarł, nieświadom istnienia obozów koncentracyjny, w roku 1945 w czerwcu, a więc niedługo po Adolfie Hitlerze. 

Karykatura Anglików i ich żydowskich żołnierzy.

"Ze zwoju Traktatu Wersalskiego wypełza partia Hitlera w jednoznacznie bojowym nastroju." [str. 184]
W 1938 r. Bloch podobnie, jak inni lekarze żydowskiego pochodzenia, został zmuszony do zamknięcia swojego gabinetu lekarskiego. Jednak w odróżnieniu od innych Żydów Edward Bloch został objęty ochroną przez gestapo na żądanie samego Hitlera; rzecz niebywała. Pozwolono mu wraz z rodziną przez niemal 3 lata spokojnie mieszkać w ich mieszkaniu, a nawet udzielać schronienia wysiedlonym przymusowo Żydom. W czasach, gdy większość Żydów pozbawiano paszportów, rodzina Blocha mogła odnawiać swoje wielokrotnie. Wkrótce, Bloch i jego rodzina, stali się jednymi z nielicznych Żydów pozostałych w Linzu. Widmo grozy, jakie zawisło nad Europą i Żydami, sprawiło, że mimo swojej uprzywilejowanej pozycji Bloch stale obawiał się o swoje i swoich bliskich bezpieczeństwo i ostatecznie w 1940 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. W swojej nowej ojczyźnie Bloch czuł się nie na miejscu, nie mógł uprawiać tak ukochanego przez siebie zawodu lekarza, a na naukę i zdobycie odpowiednich kwalifikacji był już za stary, na dodatek bardzo słabo mówił po angielsku. W wywiadach, jakich udzielił w 1941 r. podkreślał, że nic w młodości Hitlera nie zapowiadało jego antysemityzmu, ba, ów bojownik o czystość krwi aryjskiej, jako nastolatek i młody człowiek przyjaźnił się nawet z Żydami. "Do głowy by wtedy nikomu nie przyszło, że w przyszłości stanie się on wcieleniem wszelkiego zła." [str. 86] To, o czym opowiadał Bloch, nie zyskało popularności w Stanach. Ludzie spodziewali się mrożących krew w żyłach opowieści, które uzasadniałyby współczesne okrucieństwo Hitlera, więc niepasujący do oczekiwań ogółu obraz, jaki przedstawiał w wywiadach austriacki lekarz Hitlera wielu uznawało co najmniej za nudny, często także za fałszywy. Ludzie oczekiwali potwora, a dostali historię o przeciętnym, niczym nie wyróżniającym się człowieku. Bloch zresztą nigdy nie próbował tłumaczyć zachowań Hitlera, którego przemiana napawała go smutkiem i zarazem... swoistą dumą. Tak, dobrze przeczytaliście - dumą. Bloch zdawał sobie sprawę z represyjnej polityki Hitlera względem niearyjczyków i potępiał ją, nie mógł zrozumieć skąd tyle w Adolfie nienawiści, lecz równocześnie, w jakimś stopniu, był pełen podziwu, że oto ten niepozorny i zagubiony młodzieniec stał się charyzmatycznym przywódcą i stanął na czele Rzeszy. To była duma w rodzaju tych, którą trudno zrozumieć, szczególnie teraz, z perspektywy czasu i tego, co wiemy o dokonaniach Hitlera. Pamiętajcie jednak, że nikt wtedy nie zdawał sobie jeszcze sprawy z tego, do czego zmierza Hitler i z rozmiarów wojny, jaką wywoła. W tamtych latach Hitler był uznawany za silnego przywódcę, którego tak bardzo potrzebowano. Dodatkowo Bloch zdawał się być naiwnym człowiekiem, który Hitlera postrzegał nadal przez pryzmat obrazu z przeszłości - chłopaka zdruzgotanego śmiercią matki.
Po lewej: Lilli Bloch około roku 1939; po prawej: Edward Bloch pod koniec listopada 1938 r.
Brigitte Hamann skrupulatnie zebrała w swojej książce wiele informacji, często pomijanych oraz niedostępnych dla poprzednich autorów zajmujących się tematem dr Blocha, bazując w głównej mierze na prywatnych dokumentach, będących w posiadaniu potomków Edwarda Blocha, w tym na pamiętnikach Blocha, które ten napisał na emigracji w USA. Pisarka nie ocenia w swojej książce, a jedynie przedstawia fakty, nie próbuje wybielić Adolfa Hitlera, lecz nie ukrywa, że miał on swoje ludzkie oblicze. Podobnie sprawa ma się z Edwardem Blochem. Czytelnik musi sam zdecydować, jakie jest jego stanowisko w stosunku do zagadnień poruszonych w książce. Od pierwszych stron swojej książki Hamann zasypuje czytelnika ogromną ilością faktów historycznych, świetnie obrazując świat, w którym przyszło żyć Edwardowi Blochowi. I choć ten bezlik wiedzy, jaką przekazuje autorka, może być dla niektórych przytłaczający, ja poczytuję go sobie na plus dla "Szlachetnego Żyda Hitlera". Hamann bardzo dobrze nakreśliła w swojej książce tło historyczne ówczesnej Europy, co pomaga lepiej zrozumieć czytelnikowi rzeczywistość, z jaką zmagał się nie tylko Bloch, ale i inni żyjący w tamtych czasach. Znajdziecie więc w pracy Hamann wiele szczegółów związanych z historią okresu międzywojennego, z I wojną światową i kryzysem gospodarczym, jaki nastąpił po niej, z austriackim faszyzmem, z „anszlusem” Austrii i Niemiec, z II wojną światową oraz z latami powojennymi. Całość uzupełniona jest wieloma zdjęciami, skanami dokumentów i wycinków z gazet.
Po lewej: widok na żelazny most wiodący do Urfahr, Linz około 1900 r.; po prawej: hotel "Weinzinger" w Linzu, ulubione miejsce noclegu Hitlera.

U góry, po lewej: wjazd Hitlera do Wiednia; po prawej: Hitler w otoczeniu dziewcząt w Berghofie. U dołu, po lewej: Hitler nad modelem nowego Linzu wraz z architektem Hermannem Gieslerem i Martinem Bormannem; po prawej: Hitler i Mussolini po zakończeniu konferencji monachijskiej.
Książka Hamann to nie tylko opowieść o doktorze Edwardzie Blochu i o jego bliskich, to także opowieść o innych ofiarach antysemityzmu Hitlera. Dobrze jest pamiętać, że działalność Hitlera nie skupiała się jedynie na prześladowaniu Polaków i innych niearyjczyków z terenów Polski, że także Austriacy odczuli, czym jest polityka czystości rasowej nazistów. To kronika wydarzeń historycznych i politycznych w Linzu i Górnej Austrii, rozpoczynająca się jeszcze przed przyjściem na świat Blocha w 1872 r. w Południowych Czechach, aż po jego wyjazd do Stanów Zjednoczonych w 1940 r.. Hamann sięga w swojej publikacji także prawie do lat nam współczesnych, przedstawiając powojenne losy potomków Edwarda Blocha zmuszonych do walki o jego dobre imię.

Dr Edward Bloch w swoim nieczynnym gabinecie lekarskim w Linzu.
Tym którzy chcieliby dowiedzieć się trochę na temat tego, w jaki sposób rozwijał się faszyzm austriacki, chcieliby przyjrzeć się nieco sprawie żydowskiej na terenach dawnego Cesarstwa Austro-Węgier i temu, w jaki sposób Hitler zabrał się na terenach wcielonych do Rzeszy, a nie będących Polską, za jej rozwiązywanie, zachęcam do sięgnięcia po "Szlachetnego Żyda Hitlera". Po książkę Hamann warto również sięgnąć, ponieważ porusza ona kontrowersyjny temat. Choć od śmierci Edwarda Blocha minęło już pona pół wieku, a od momentu, kiedy Bloch zetknął się z młodym Adolfem jeszcze więcej czasu, to słowa, w jakich ten austriacki lekarz przed tyloma laty opisał Hitlera, do dziś budzą zaskoczenie, niedowierzanie, a nawet zgorszenie. Nadal, po tylu latach, wiedza o tym, że Adolf Hitler był kiedyś zwykłym, sympatycznym człowiekiem, bez morderczych zapędów, budzi sprzeciw.
Pierwsza strona rękopisu wspomnień Edwarda Blocha, pisanych na emigracji w USA.

 ***
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Universitas :) 
Na stronie http://www.universitas.com.pl/ możecie obecnie książkę "Szlachetny Żyd Hitlera" kupić po bardzo okazyjnej cenie w ramach promocji "Książki Tygodnia".

***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

* Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Szlachetny żyd Hitlera" Brigitte Hamann
** Wszystkie fotografie pochodzą  z książki "Szlachetny żyd Hitlera" Brigitte Hamann

Spotkanie autorskie z Jolantą Marią Kaletą oraz premiera najnowszej powieści pisarki "Strażnik Bursztynowej Komnaty"

Już 18 października o godzinie 18:00 w Empiku RENOMA we Wrocławiu (EMPIK, Dom Handlowy Renoma, Wrocław, ul. Świdnicka 40) odbędzie się spotkanie autorskie z wrocławską pisarką Jolantą Marią Kaletą. Towarzyszyć mu będzie premiera najnowszej powieści „Strażnik Bursztynowej Komnaty”. Czy autorce w swej najnowszej powieści uda się odkryć tajemnicę jednej z największych zagadek drugiej wojny światowej – gdzie ukryto Bursztynową Komnatę? Znalezione zwłoki Pawła Rylskiego, poszukiwacza Bursztynowej Komnaty rzucają podejrzenie na dokonanie tej zbrodni na żonę Ewę, historyka z zawodu. Sprawę komplikuje zaginięcie dokumentacji zebranej przez zamordowanego oraz kolejna ofiara śmiertelna. Rylska bierze sprawy w swoje ręce, kiedy widzi niechęć policji i prokuratury do rozwiązania tej zagadki, nie wiedząc jednak, że w ślad za nią podąża major kontrwywiadu MSW, który kiedyś też poszukiwał zaginionej komnaty. Wątek kryminalny i sensacyjny, fakty historyczne oraz uknuta intryga i gwałtowne zwroty akcji sprawiają, że powieść czyta się z ogromną przyjemnością, aż do zakończenia wręcz zaskakującego.

 
Jolanta Maria Kaleta jest rodowitą wrocławianką, z wykształcenia historykiem i politologiem. Jest autorką następujących powieści: "Obcy w antykwariacie", "Lawina", "Operacja Kustosz", "Wrocławska Madonna", "Kolekcja Hankego", "W cieniu Olbrzyma", "Złoto Wrocławia", "Duchy Inków". W każdej swojej książce autorka odwołuje się do autentycznych i historycznych zdarzeń mających miejsce w przeszłości. Wydarzenia często rozgrywają się we Wrocławiu lub w którymś z uroczych miasteczek na Dolnym Śląsku, choć czasami bohaterowie, by zrealizować jakiś cel, muszą wyjechać poza granice kraju.

Dla zainteresowanych twórczością autorki zapraszam na jej stronę autorską http://jolantamariakaleta.autorzy365.pl/



Kartki z kalendarza: Październik


 
Ikk no
gan ya hayama ni
tsuki o in su

Sznur dzikich gęsi
a księżyc nad wierchami
jak sygnatura


(Buson, 1775)



*Źródła: "Wybór klasycznych wierszy haiku" w tłumaczeniu Agnieszki Żuławskiej-Umedy  
** Hiroshige, Most Kanasugibashi w Shibaura z serii: Sto słynnych widoków Edo. Zdjęcie pochodzi z mojego kalendarza wydanego przez teNeues :)