"Fabryka wtórów" Tomasz Mróz

Tytuł: "Fabryka wtórów"
Autor:  Tomasz Mróz
Wydawnictwo: Oficyna wydawnicza RW2010
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 204


"Otaczała go jedynie srebrna chmura, coraz gęstsza i gęstsza. Zaczął się dusić, szarpnął za klamkę. Drzwi były zamknięte na głucho. W oddali głos: "Taki już jesteś... Znam cię... Pomogę..." Srebro. Drganie srebra. Drganie wszechświata."

Co mają wspólnego "studzterdziestokilowy pulpet" nazwiskiem Wątroba, obdarzony złośliwym poczuciem humoru z ekspansją Rosji na tereny leżące za Uralem oraz legendami ludów zamieszkujących podbite przez to mocarstwo tereny? Jak się okazuje, w książce "Fabryka wtórów" autorstwa Tomasza Mroza, zaskakująco dużo. Pisarz w swojej powieści zgrabnie splata ze sobą różne gatunki literackie i sprawnie przeskakuje w czasie, wzbudzając w czytelniku ciekawość, ale i wybuchy śmiechu.

Jest taki budynek, gmach Instytutu Techniki Stosowanej, do którego lepiej się nie zbliżać. Otacza go złowroga, przytłaczająca aura. Otacza go tajemnica. Nad gmaszyskiem wiszą ciężkie nabrzmiałe deszczem chmury. Nad głową nieopatrznego pieszego zawsze krążą złowieszczo kraczące kruki. Nikt nic pewnego na jego temat nie wie, choć stoi on w centrum miasta. Prowadzone są w nim badania. Jakie? Naukowe, jak to badania. Nikt nie zadaje pytań, gdy w jego wnętrzu znikają ludzie i gdy wracają z niego odmienieni. Nikt nie interesuje się zbrodniami, które są tuszowane. Do czasu... aż na trop jednej z nich trafia komisarz Wątroba. Jego policyjny zmysł każe mu zaufać intuicji, która podpowiada, że za z pozoru zwykłym zniknięciem Krzysztofa Podemskiego, stoi coś więcej niż się wydaje. A gdy Wątroba podejmie trop, nie cofnie się przed niczym, nawet przed współpracą z "towarzystwem herbu "Ławeczka pod trzepakiem", czy Mietkiem i jego kompanami ze szpitala psychiatrycznego.

"Stał w szarości posępnego gmachu, rozpraszanej mdłymi plamkami światła ze świetlików. (...) Instytut wciągał powoli, czarował, podawał dłoń z dzikim skrzętnie ukrywanym uśmiechem."

Powieść Tomasza Mroza przypadła mi ogromnie do gustu. Czytałam ją z przyjemnością, nie mogłam się od niej oderwać. "Fabryka wtórów" wypełniona jest niebanalnymi, choć swojskimi postaciami. Książka skrzy się inteligentnym, nieco sarkastycznym i zgryźliwym humorem; dialogi w wykonaniu Stalowego, Pająka i Mariana to była dla mnie istna uczta, a i komisarz Wątroba potrafił mnie nieźle rozbawić. Tomasz Mróz stworzył klimatyczną powieść, w której metafizyka i elementy fantastyczne mieszają się z kryminalną zagadką dając nad wyraz udany rezultat. Tytuł autorstwa Mroza wywołał u mnie, jakże pozytywne, skojarzenia z serią powieści Borysa Akunina o perypetiach Erasta Fandorina. Prawdopodobnie to zasługa lekkości pióra polskiego pisarza, intrygujące połączenia wątków i gatunków i główny bohater, który co prawda nie należy do gatunku łamaczy niewieścich serc, jak Fandorin, ale ma w sobie to coś, co przyciąga :) "Fabryka wtórów" sprawiła, że mam chęć na kolejne spotkanie z komisarzem Wątrobą, który myśli i działa nieszablonowo i z którym na pewno nie będę się nudziła!

"... eksperyment dobiegł końca. Instytut przejęty, wszelkie funkcje podtrzymane..."


 ***

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi :)
Zajrzyjcie koniecznie na bloga Tomasza Mroza - KLIK 

Fabryka wtórów [Tomasz Mróz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:


* Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Fabryka wtórów" Tomasza Mroza 

"Saga o Olafie Tryggvasonie" Oddr Snorrason

Tytuł: "Saga o Olafie Tryggvasonie"
Autor:  Oddr Snorrason
Oryginalny tytuł: "Óláfs saga Tryggvasonar en mesta"
Tłumaczenie:  Anna Waśko
Wydawnictwo: Księgarnia Akademicka
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 172

O tym, by sięgnąć po "Sagę o Olafie Tryggvasonie" Oddra Snorrasona marzyłam od wielu lat. Na przeszkodzie realizacji moich marzeń stał brak znajomości języka staronordyckiego albo przynajmniej islandzkiego. Na szczęście Anna Waśko zebrała i przetłumaczyła, a Księgarnia Akademicka wydała w zeszłym roku, kompilację isladzkich opowieści o królu, który zajmuje szczególne miejsce pośród norweskich władców epoki wikingów. Ta niewielka książeczka zawiera całą, na poły legendarną historię życia Olafa Tryggvasona, od jego narodzin, poprzez pobyt na Rusi i tułaczkę po Europie, aż po jego powrót do ojczyzny i śmierć w bitwie pod Svoldr; opowiada o jego nawróceniu na chrześcijaństwo oraz krzewieniu nowo przyjętej wiary zarówno pośród rodaków jak i innych narodów (m.in. wśród Islandczyków, Duńczyków, Polaków). Samą "Sagę o Olafie Tryggvasonie" nie sposób opisać, czy zrecenzować w sposób w jak można to uczynić w przypadku zwykłych współczesnych powieści. Saga nie posiada tradycyjnej fabuły, którą mogłabym Wam przybliżyć. Składa się z kilkudziesięciu krótkich, często jednostronicowych opowieści o Olafie Tryggvasonie i jego bohaterskich czynach, jego przyjaciołach i wrogach. Poza tym "Saga" jest bardziej kroniką relacjonującą wydarzenia w sposób suchy, często chaotyczny i niespójny niż barwną opowieścią z rozbudowanymi i porywającymi opisami bitew. Snorrason w całej swojej sadze dowodzi, jak wyjątkowym królem i człowiekiem był Olaf Tryggvasson. Mnich-historyk łączy w swej opowieści elementy tradycyjnych sag królewskich (młodość Olafa, jego pobyt na Rusi i w zachodniej Europie, przybycie króla do Norwegii, konwersja Islandii) z elementami nurtu hagiograficznego, tak popularnego w średniowieczu. W sadze odnaleźć mona także odrobinę mitologii nordyckiej, w końcu okres życia i panowania Olafa Tryggvasona, to czas gdy starzy bogowie odchodzą powoli w zapomnienie, a ich miejsce zajmuje nowy Bóg. Dlatego postanowiłam najpierw pokrótce przybliżyć Wam postać autora sagi, a następnie napisać słów kilka o norweskim królu, któremu Oddr Snorresson poświęcił swoje dzieło. W moim poście odnajdziecie Olafa Tryggvasona takiego, jakim przedstawia go Islandczyk w swojej sadze, a więc niewątpliwie postać wyidealizowaną, choć niepozbawioną realistycznych rysów.

"Nie wiem, czy powinienem sławić
Króla karmiącego mewy bitwy,
tak jakby był martwy
czy raczej wciąż żywy." [str. 154]

Oddr Snorrason, islandzki mnich i historyk, napisał "Sagę o Olafie Tryggvasonie" najprawdopodobniej ok. 1190 r. w języku łacińskim. Oryginalny tekst łaciński niestety przepadł, zachowały się jednak dwie prawie kompletne kopie pierwszego tłumaczenia sagi na staronordyjski oraz dwie kart trzeciej kopii. O jego życiu i pracy wiadomo dziś bardzo mało. Według "Księgi Zasiedlenia" (Landnámabók), dzieła historycznego opisującego odkrycie i zasiedlenie Islandii, rodzice Oddra wywodzili się bezpośrednio od pierwszych osadników na Islandii. Sam Oddr został wyświęcony i żył jako mnich benedyktyński w Thingeyrar (Þingeyrar) w północnej Islandii, niedaleko regionu z którego pochodził (Húnavatnssysla). Klasztor w Thingeyrar był najstarszym z wyspiarskich klasztorów, został założony w 1133 r. Wielu innych znanych historyków było z nim związanych, np. Karl Jónsson autor pierwszej części sagi o Sverre był w latach 1169-1181 tutejszym opatem.
źródło
"Saga o Olafie Tryggvasonie" podzielona jest na III części. I część (rozdz. 1-41) ułożona jest chronologicznie i zawiera narrację typową dla sag królewskich (patrz wyżej). Jej ostatnie rozdziały to opis przybycia Olafa do Norwegii i konwersji Islandii. II część (rozdz. 42-61) jest zupełnie inna kompozycyjnie od części I i zawiera różne, w żaden sposób nieuporządkowane epizody z okresu rządów Olafa w Norwegii, które dowodzą wielkości i świętości króla. W III części (rozdz. 62-75) powraca chronologia i tylko w niej widać świadomą kompozycję dzieła. Przedstawia ona wydarzenia, które doprowadziły do śmierci Olafa, opisuje obszernie dramatyczny przebieg bitwy pod Svoldr. Jej ostatni rozdział omawia pogłoski o cudownym uratowaniu Olafa przez słowiańską łódź.

Saga Oddra jest najstarszą spośród islandzkich sag królewskich. To kompilacja starszych ustnych tekstów zebranych przez mnicha, oparta na szkielecie "De antiquitate" Teodoryka lub "Konunga aqvi" Ariego Thorgilssona. To, co uczynił Oddr nie jest niczym niezwykły, tak czyni inni zarówno po nim, jak i przed nim. Snorrason podaje nawet swoich informatorów. Po raz pierwszy została wydana przez Jacoba Reenhjelma w 1691 r., opierającego swoje tłumaczenie sagi na języki szwedzki i łacinę na manuskrypcie będącym norweską kopią islandzkiego tłumaczenia oryginału Oddra oraz na manuskrypcie z kolekcji De la Gardie w Uppsali, będącego skróconą wersją tłumaczenia sagi i zawierającego tylko końcowe rozdziały opowieści. Aż do roku 1932 r., kiedy to Finnur Jonsson zebrał i opracował wszystkie trzy manuskrypty, badacze dzieła Oddra bazowali tylko na tych samych kopiach, co Jacob Reenhejlm.  Saga islandzkiego mnicha różni się późniejszych sag o Olafie Tryggvasonie, przede wszystkim tym, że posiada silne legendarne cechy. W szczególności zwraca tu uwagę sposób w jaki został opisany nawrócony już na chrześcijaństwo król Olaf. Saga Snorrasona nie zdobyła zbyt wielkiego uznania jako dzieło literackie, a to za sprawą dość luźnej kompozycji i wielokrotnych, niepotrzebnych powtórzeń. Ale to właśnie dzieło tego mnicha stało się głównym źródłem wiedzy i inspiracji dla autorów późniejszych sag o norweskim królu. Jeden z współbraci Oddra z klasztoru, Gunnlaug Leivsson, napisał inną sagę o Olafie Tryggvasonie, także po łacinie. Bazowała ona w połowie na pracy Snorrasona i podobnie jak jego saga została utracona. Elementy obu tych sag można odnaleźć w późniejszych sagach. Wiele zapożyczeń z "Sagi o Olafie Tryggvasonie" Oddra można odnaleźć m.in. w Heimskringli (staronordyckim zbiorze sag spisanych przez innego znanego islandzkiego historyka, Snorriego Sturlusona), z kolei Flateyjarbók (łac. Codex Flateyensis, manuskrypt zawierający teksty skandynawskich sag i poematów powstały prawdopodobnie pod koniec XIV w.) odnosi się bezpośrednio do sagi Oddra: "To mówi brat Oddr, który za wyjątkiem brata Gunnlauga, napisał najwięcej o Olafie Tryggvasonie po łacinie." (jest to moje własne tłumaczenie z norweskiego)

Jak już wspominałam król Olaf Tryggvason zyskał wyjątkowe miejsce pośród norweskich królów epoki wikingów. Olaf to król-wojownik, jawiący się jako jaśniejąca postać bohatera, godnego naśladowania. Taki obraz Olafa widoczny jest w sagach królewskich pochodzących z XII i XIII w., lecz wedle współczesnych badaczy historii jest mocno niepewny. Olaf Tryggvason panował w Norwegii w latach 995–1000 i to jest dość pewne. Olaf był literackim bohaterem, głównie na Islandii. To tu wyłonił się obraz Olafa jako chrześcijańskiego króla, dużo mocniej rozpropagowany w Islandii, niż w jego rodzinnej Norwegii, w której został przyćmiony przez Olafa II Haraldssona Świętego. (Tutaj możecie przeczytać trochę o Olafie Świętym.) Wiele legendarnych cech, które były pierwotnie związane z osobą Olafa Świętego, zostało przypisanych Olafowi Tryggvasonowi. Inne motywy literackie, awanturnicze i romantyczne przygody króla Olafa, zawarte w sagach, zostały zaczerpnięte z kanonu tradycyjnych opowieści. Sagi o Olafie opowiadają o wielu małżeństwach króla - z Geirą, księżniczką pochodzącą z krainy Wendland (córką króla Burysława, który jest obecnie najczęściej utożsamiany z Mieszkiem I); z Gydą, siostrą norweskiego króla w Dublinie, Olafa Kvarana; z Gudrun, córką Skjegge Asbjørnsona, przeciwnika Olafa z Trondelagu i przywódcy pogan z tego regionu; z Thyrą, siostrą Swena Widłobrodego, króla duńskiego. Czy wszystkie te małżeństwa były rzeczywistością, czy jedynie romantycznymi opowieściami, dziś nie można już rozstrzygnąć. Podobnie sprawa ma się z relacjami pomiędzy Olafem a Sygrydą Storrådą.

Sygryda i Olaf - źródło
Olaf urodził się po śmierci ojca, Tryggve Olavssona, drobnego króla wschodniej Norwegii (wersji dotyczących dokładnego położenia owego królestwa jest kilka, więc nie będę Was nimi zamęczała). Matka Olafa, Astrid, wraz z dopiero co narodzonym przyszłym królem Norwegii, musiała uciekać przed wrogami zabitego męża. Brak jest rzetelnej wiedzy na temat dzieciństwa i wczesnej młodości Olafa i podobnie, jak w przypadku jego przygód z czasu wikingów oraz domniemanych małżeństw, także i ten najwcześniejszy okres życia Olafa owiany jest legendami. Troszeczkę wiadomo o czasach zanim Olaf został norweskim królem z Óláfsdrápa skalda Hallfreda Vandrædaskalda, w której to Hallfred opowiada, jak to Olaf bardzo wcześnie (będąc bardzo młodym) wyruszył (z Rosji) na swój pierwszy wiking, ukazuje zmagania młodego Olafa na Bałtyku, we Fryzji i na Morzu Irlandzkim. Możliwe, że Anlaf z kronik anglosaski, to Olaf Tryggvason. Dzięki tym kronikom możemy dowiedzieć się trochę na temat nawrócenia się na chrześcijaństwo Olafa i przyjęcia przez niego chrztu. O wszystkich tych wydarzeniach pisze także Oddr.

Saga  Oddra miała za zadanie przedstawić Olafa jako idealnego władcę chrześcijańskiego, stąd nawiązanie do żywota Chrystusa: ucieczka maleńkiego Olafa wraz z matką z Norwegii do Szwecji i dalej do Estonii, zdrada Sigwaldiego, zwanego apostatą, śmierć Olafa otoczonego cudowną, jasną poświatą, symbolizującą męczennika. Swoje dzieło Snorrason napisał z myślą nie tylko o wykształconych duchownych, ale także o zwykłych odbiorcach, którzy słuchając opowieści o nieustraszonym władcy-wojowniku, o bohaterskich i zdradzieckich czynach, o miłości i braterstwie, nieśli ją dalej. I tak legenda Olafa trwała i rosła w siłę. Nie pokusiłam się tutaj o opisanie, nawet w skrócie, każdego rozdziału z "Sagi o Olafie Tryggvasonie", ponieważ mija się to z celem i wprowadziłoby tylko zamieszanie, przedstawiłam jedynie ogólnikowo niektóre wątki zawarte w dziele Islandczyka. Żeby w sposób sensowny przybliżyć Wam całą zawartość książki, musiałabym tak naprawdę przepisać ją słowo w słowie, by niczego nie pominąć i oddać jej charakter. Dlatego zainteresowanych odsyłam po prostu do książki.

"Sagę o Olafie Tryggvasonie" polecam zapaleńcom i entuzjastom tematyki, innych dzieło Oddra może rozczarować i znudzić, bo takich pięknych fragmentów, jak ten poniższy w sadze jest niewiele. 


"Wspomnijmy słowa, które nam przekazano,
Że wyrzekł je mocarny wojak
W dyspucie broni
Do swych zbrojnych.
Niszczyciel pokoju wezwał ich,
By nie myśleli o ucieczce.
Odważne słowa towarzysza wioślarzy
Będą żyć wiecznie." [str. 141]

Wejście ludzi Eryk z Lade (Eryka Håkonssona) na pokład długiego Węża - źródło
***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

* Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Saga o Olafie Tryggvasonie" Oddra Snorrasona

Nowość i zapowiedzi Wydawnictwa Psychoskok

Wydawnictwo Psychoskok to jedna z tych oficyn w ofercie, której znajdziecie książki polskich autorów, w tym bardzo wielu debiutantów. Pozycje wydawane przez Psychoskok można kupić zarówno w formie tradycyjnej, jak i elektronicznej. Nauczona doświadczeniem już wiem, że warto dać szansę debiutantowi i/lub nieznanemu pisarzowi, bo może się okazać, że nic nie mówiący nam tytuł książki okaże się być kawałkiem dobrej literatury. Namawiam i Was, byście dali szansę niewiadomemu :) Być może któraś z poniższych książek Was zainteresuje.

"W głąb lawendowych uliczek" 
Autor: Klaudia Kopiasz

"W głąb lawendowych uliczek" to debiutancka powieść młodej polskiej autorki Klaudii Kopiasz. Przepiękna i bardzo dojrzała, o tęsknocie i determinacji w poszukiwaniu prawdziwej miłości i o tym, jak jeden incydent potrafi zburzyć istniejący i poukładany świat. W takiej sytuacji znalazł się główny bohater, który ma dobrą pracę, dziewczynę z którą chce wziąć ślub i wydawałoby się, że nic więcej do szczęścia nie jest mu potrzebne. Jednak któregoś dnia otrzymuje w prezencie książkę, która zmieni wszystko. Ta niezwykła, a może trochę magiczna opowieść jest poszukiwaniem tego co w życiu najważniejsze i z czego czasami zbyt późno zdajemy sobie sprawę.





"Królowa kokonu"
Autor: Dominika Czajka

Już w tym miesiącu w sprzedaży pierwsza książka debiutującej pisarki Dominiki Czajki „Królowa kokonu”. Młoda autorka utwierdza nas w przekonaniu, że z wiarą nadzieją i miłością żyje się łatwiej i lepiej, jednak współczesnemu człowiekowi brakuje tych cnót. Tak też żyje główny bohater powieści – Zofia i jej mąż alkoholik. Życie kobiety to wieczny strach i walka o codzienne przetrwanie w relacji kat-­ofiara. Pracująca w hipermarkecie kobieta z jednej pensji musi utrzymać całą rodzinę. Mimo chorej i zepsutej miłości, bólu i cierpienia kobieta nie chce odejść od męża, a wręcz przeciwnie ma w sobie siłę by wierzyć, że jej życie któregoś dnia się zmieni, że istnieje idealny świat.



"Zabójstwo z urojenia"
Autor: Stefania Jagielnicka-Kamieniecka

Najnowsza powieść Stefanii Jagielnickiej­Kamienieckiej „Zabójstwo z urojenia” to opowieść o miłości i namiętności, nierzadko przeplatanej dramatycznymi przeżyciami. Główna bohaterka – Brygida za namową swojej matki wychodzi za mąż za austriackiego milionera. Ma wszystko o czym marzy niejedna kobieta na jej miejscu, wszystko co drogie i luksusowe, kochającego męża, prócz tego jednego i najważniejszego, które sprawia że człowiek jest szczęśliwy – miłości. Brak tego uczucia do męża powoduje, że kobieta poznaje innego mężczyznę. Bardzo szybko okazuje się jednak, że prócz seksu nie łączy ich nic. Zraniona odrzuceniem kochanka Brygida przybiera inną tożsamość i wygląd postanawiając zemścić się na nim. Jak zakończy się ta historia? Czy główna bohaterka odnajdzie miłość? Czy znajdzie w sobie siłę do walki o lepsze życie? 

Czy znaleźliście wśród nich coś, co Was zainteresowało? Mnie kusi książka Klaudii Kopiasz "W głąb lawendowych uliczek".


"Nihal z Krainy Wiatru" Licia Troisi

Tytuł: "Nihal z Krainy Wiatru"
Autor:  Licia Troisi
Seria: Kroniki Świata Wynurzonego, tom 1
Oryginalny tytuł: "Nihal della Terra del vento"
Tłumaczenie: Zuzanna Umer
Wydawnictwo: Videograf II
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 342

Nie wyobrażam sobie wakacyjnego wypoczynku bez książek. Zawsze muszę mieć coś do czytania. Jedną z moich tegorocznych wakacyjnych lektur była powieść Włoszki Licii Troisi, "Nihal z Krainy Wiatru", która okazała się być dobrym przerywnikiem dla bardziej wymagającej literatury.

Tytułowa bohaterka mieszkająca w mieście Salazar w jednej z wież Krainy Wiatru nie jest typową nastolatką. Po pierwsze, od rówieśniczek odróżnia ją jej zamiłowanie do miecza. Dziewczyna marzy o tym by zostać wojowniczką, rzucić się w wir walk, bronić uciśnionych, nie w głowie jej sukienki i zamążpójście. Po drugie, jest coś, co odróżnia ją nie tylko od rówieśniczek, ale i od wszystkich otaczających ją ludzi - jej fizjonomia. Nihal o fioletowych oczach, niebieskich włosach i spiczastych uszach wyraźnie wyróżnia się na tle ras zamieszkujących Salazar i pozostałe krainy Świata Wynurzonego. Dziewczynę samotnie wychowuje ojciec, miejscowy kowal, który robi wszystko aby przychylić jej nieba, że się tak wyrażę. W dość monotonne życie lekko rozpuszczonej panienki wkradają się pierwsze zmiany, kiedy poznaje młodego czarodzieja Sennara i dowiaduje się istnieniu swojej ciotki, o której nie miała pojęcia. Lecz to nie koniec zaskoczeń dla Nihal. Dziewczyna dowiaduje się prawdy o swoim pochodzeniu, które wyjaśnia jej niezwykły wygląda i uświadamia boleśnie kim jest. Nienasycona żądza władzy Tyrana, podbijającego kolejne krainy Świata Wynurzonego, staje się przyczyną jej rozpaczy i wzbudza w niej chęć zemsty, które popychają ją na drogę Jeźdźca Smoka. Czyżby w ten pokrętny i trudny sposób miało się spełnić jej największe marzenie?

Powieść Licii Troisi nie jest pozycją dla wymagającego czytelnika, który od trzymanej w dłoniach książki oczekuje wciągającej fabuły, porywającej akcji i przykuwających bohaterów. To tytuł, który mogłabym ocenić jako dość dobrze opowiedzianą historię, bez oszałamiających wzlotów, ale i bez bolesnych upadków pisarskich. Niestety główna bohaterka jest mniej interesującą postacią niż bohaterowie drugoplanowi. Nihal nie jest z rodzaju tych protagonistów, których się lubi, czy nienawidzi, co najwyżej czasami rozdrażni człowieka. Bohaterowie drugo-, czy trzecioplanowi są lepiej skonstruowani, budzą w czytelniku emocje i to o nich chce się przede wszystkim czytać (choć oczywiście nie tyczy to wszystkich). Wraz z rozwojem fabuły możemy obserwować przemianę i dojrzewanie niebieskowłosej dziewczyny. Jak dla mnie zmiany zachodzące w bohaterce są potraktowane zbyt pobieżnie, możliwe, że gdyby opisy psychologiczne tej postaci były choć trochę obszerniejsze, tudzież w ogóle by istniały, mogłabym wczuć się w to, co spotyka Nihal, uwiarygodniłyby jej zachowania i przedstawioną w książce historię. Podobnie ma się sprawa z opisami właściwie wszystkiego. Brakowało mi w "Nihal z Krainy Wiatru" bardziej obszernych opisów bitew, opisów Akademii Jeźdźców, opisów świata powieści, opisów relacji między bohaterami. To, co znalazłam w książce, było dla mnie niewystarczające. Cała opowieść została mocno spłycona, a potencjał kryjący się w fabule nie został przez pisarkę wykorzystany. To tak jakby na płótnie umieścić jedynie tło, a pominąć pierwszy, drugi, trzeci plan i szczegóły, które stanowią o wymowie dzieła i często stanowią jego kwintesencję. Autorka nie radzi sobie też często z dialogami, które są jakieś takie drętwe, nienaturalne i niepasujące do sytuacji oraz postaci. Zdarza, że się język powieści kuleje, co mnie zaskakiwało, szczególnie, że takie potknięcia zdarzały się Troisi w momentach, kiedy snuła płynnie opowieść, zupełnie jakby sama się gubiła w fabule. Historia opowiedziana w powieści jest momentami naiwna i naciągana. Rozumiem, że główna bohaterka ma zachwycać, ma być wyjątkowa, ale przydałoby się gdyby jej zdolności były jakoś sensownie uargumentowane. Ot, taka, bajeczka. O wątku miłosnym (o ile można ten wątek tak nazwać) napiszę tyle: lepiej, żeby go nie było! Co mi się spodobało? Okładka (tak wiem, jestem okropna, wszak nie okładka czyni książkę), świat jaki stworzyła Troisi (intryguje mnie historia Świata Wynurzonego i Świata Zanurzonego), postać Tyrana, postać Sennara, próby Nihal, Akademia Jeźdźców Smoka. Liczę więc, że w następnych częściach niektóre z tych elementów zostaną odpowiednio rozwinięte.

W "Nihal z Krainy Wiatru" brakowało mi epickości i rozmachu, które kojarzą mi się ze światem magii i smoków oraz bohaterów wobec których nie pozostałabym obojętna. Jestem przekonana, że książka Troisi zachwyci nastolatków, ale i dorosły czytelnik przy odrobinie dystansu do niej, spędzi z Nihal przyjemne godziny. A ja pozostaję w nadziei na to, że dalszy ciąg cyklu nie rozczaruje mnie, a może nawet będzie lepszy od części pierwszej.

***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:


Kartki z kalendarza: Sierpień


 Chimaki yuu
Katate ni hasamu
Hitaigami

Splata ciasteczka
uniosła rękę by kosmyk
odgarnąć z czoła


(Bashō, 1691)


*Źródła: "Wybór klasycznych wierszy haiku" w tłumaczeniu Agnieszki Żuławskiej-Umedy  
** Hiroshige, Most ośmiu widoków z serii: Sto słynnych widoków Edo. Zdjęcie pochodzi z mojego kalendarza wydanego przez teNeues :)

Nowości Wydawnictwa Universitas

Poczesne miejsce w mojej domowej biblioteczce zajmują trzy tomy "Estetyki japońskiej" wydanej przez Wydawnictwo Universitas (wznowionej kilka lat temu ku mojej ogromnej radości). Nie jest to jedyny tytuł, który ukazał się nakładem tego wydawnictwa, jaki można znaleźć wśród moich zbiorów księgarskich, lecz jeden z najukochańszych. W dodatku jest on dowodem na to, że wśród książek Universitas można znaleźć prawdziwe perełki. Dziś chciałam Wam pokazać niektóre z nowości wydawniczych Wydawnictwa Universitas, na które, moim zdaniem, warto zwrócić uwagę. (Książki tego wydawnictwa można kupić zarówno w papierowej wersji, jak i elektronicznej.)

"Mengele. Polowanie na anioła śmierci"
Autor: Gerald L. Posner, John Ware
Rok wydania: 2000, 2014
ISBN: 97883-242-2622-1; wyd. elektron.: 97883-242-1945-2
Liczba stron: 420
Okładka: miękka ze skrzydełkami


Dr Josef Mengele, osławiony nazistowski zbrodniarz wojenny, odpowiedzialny za wysłanie tysięcy osób do komór gazowych Auschwitz i za okrutne eksperymenty na setkach więźniów, zniknął po drugiej wojnie światowej. W 1985 jego szczątki ekshumowano w Ameryce Południowej. Autorzy po przestudiowaniu ponad 5 000 stron osobistych zapisków Josefa Mengelego podjęli próbę zrekonstruowania historii jego życia: dzieciństwo w Niemczech, Auschwitz aż po wygnanie, nie pomijając ucieczki z Europy do Ameryki Południowej, gdzie spędził ponad 30 lat. Autorzy dowodzą, że Mengele korzystał z pomocy rozległej siatki ludzi, którym zawdzięczał paszporty, schronienie i pieniądze, którzy pomogli mu w zmyleniu pościgu. Autorzy pokazują, że zarówno Niemcy Zachodnie jak i Izrael co najmniej dwukrotnie mieli okazję go schwytać.

***
"Nie tylko Anna Frank"
Autor: Diane L. Wolf
Tłum.: Andrzej Goździkowski
Rok wydania: 2014
ISBN: 97883-242-2373-2
Liczba stron: 364+12 il.
Okładka: miękka ze skrzydełkami


Wizerunek ukrywanych przed nazistami żydowskich dzieci został ukształtowany przez losy Anny Frank, której dom – najchętniej odwiedzane przez turystów miejsce w Holandii – stał się swoistym sanktuarium pamięci o Holocauście. Historia Anny Frank nadal wprawdzie jest omawiana i analizowana, jednak niniejsza książka ukazuje, że jej doświadczenia – jako dziecka ukrywanego w Holandii w czasie II wojny światowej – bynajmniej nie były typowe. Opierając się na wywiadach z siedemdziesięcioma osobami o żydowskich korzeniach, które jako dzieci ukrywane były w aryjskich rodzinach holenderskich, Diane L. Wolf kreśli fascynujący portret tej grupy ocalonych z Holocaustu. Ich doświadczenia były często diametralnie różne od przeżyć osób, które znalazły się w obozach koncentracyjnych.

Diane L. Wolf – autorka nagrodzonej książki Factory Daughters: Gender, Household Dynamics, and Rural Industrialization in Java (UC Press), redaktor pracy zbiorowej Feminist Dilemmas in Fieldwork oraz współredaktor tomu Sociology Confronts the Holocaust: Memories and Identities in Jewish Diasporas. Wykłada socjologię na University of California w Davis.

***

"Meksyk od kuchni. Od Azteków do Adelity"
Autor: Susana Osorio-Mrożek
Tłum.: Małgorzata Jędrusiak, Szymon Jędrusiak, Maria Raczkiewicz
Rok wydania: 2014, wyd. 3 posz. i uzup.
Liczba stron: 400
ISBN: 97883-242-2378-7; wyd. elektron.: 97883-242-2464-7; 97883-242-2023-6
Okładka: miękka ze skrzydełkami


Książka opowiada o meksykańskiej historii z perspektywy kulinarnej, ponieważ gastronomia to jedna z najbardziej charakterystycznych cech kultury Meksyku i zwierciadło jego historii. Meksyk to kraj różnorodny zarówno geograficznie – pustynie, doliny, lasy, selwy, góry i wybrzeża  – jak i etnicznie; to tej różnorodności zawdzięcza swe kulinarne bogactwo. Dawne cywilizacje osiadłe na terenach dzisiejszego Meksyku udomowiły indyka, podjęły uprawy wielu gatunków roślin, takich jak kukurydza, pomidor, fasola, chili, dynia, orzeszki ziemne, awokado, kakao, wanilia , które dziś goszczą na stołach całego świata. W wyniku hiszpańskiej konkwisty meksykańska kuchnia wzbogaciła się o elementy europejskie i nadal, nie tracąc swego charakteru, czerpie inspiracje z całego świata.

Susana Osorio-Mrożek (ur. w Mexico City, Meksyk) - studiowała historię na Universidad Nacional de Mecxico (Mexico City) i archeologię na Uniwersytecie Veracruz. Pracowała w teatrze jako aktorka, reżyser, następnie jako kierownik swojej własnej grupy teatralnej. Jest także specjalistą, teoretykiem i praktykiem w zakresie gastronomii, dietetyki i żywienia. Uczestniczyła w programie badań nad produkcją żywności dla diabetyków w ramach National Association for Diabetic Children od Mexico. W roku 1986 była szefem kuchni dwu czołowych restauracji w Oslo i Stavanger (Norwegia), specjalności meksykańskie i międzynarodowe. W latach 1987-1989 mieszkała w Paryżu, od 1996 do 2008 prowadziła restauracje w Krakowie. Od 2009 mieszka w Nicei.


***

"Zimne opowiadania. Ten, który przyszedł mnie zbawić"
Autor: Virgilio Piñera
Rok wydania: 2014
ISBN: 97883-242-2349-7
Liczba stron: 364
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Seria: LAS AMÉRICAS: NIEZNANA KLASYKA LITERATURY LATYNOSKIEJ


Legenda i klasyk literatury kubańskiej XX wieku nareszcie po polsku!

Zimne opowiadania i Ten, który przyszedł mnie zbawić Virgilia Piñery to jedyne wydane za jego życia tomy opowiadań, zawierające najsłynniejsze teksty autora. Czytelnik znajdzie tu historię mieszkańców pewnego miasteczka, którzy wykrawali sami z siebie mięsne filety; prezydenta, którego zastąpiła kukła; błaźnie, który ośmieszył wszystko, przez co musiał zginąć; sadystycznego filantropa – i jeszcze czterdzieści dwie inne. Piñera  uprawiał prozę utrzymaną w tonie absurdu i groteski, surrealistyczną i pełną czarnego humoru, nie stronił od ciętej satyry i czasami skręcał w stronę bardzo specyficznej fantastyki. Autor zdaje się nie wiedzieć, co to konwencja. Jego opowiadania prowokują i pozwalają zanurzyć się w niesamowitym świecie piñerowskiej wyobraźni, w jego fascynacjach i obsesjach.

Virgilio Piñera (1912-1979), dramaturg i prozaik, przed rewolucją castrowską związany z literackim światkiem Kuby i Argentyny, sławą i uznaniem cieszył przez kilka raptem lat. Prześladowany za orientację seksualną został objęty całkowitym zakazem publikacji na Kubie i dopiero pośmiertnie zyskał międzynarodowe uznanie jako jeden z najwybitniejszych twórców literatury latynoskiej ubiegłego wieku.

Seria „Las Américas: nieznana klasyka literatury latynoskiej” prezentować będzie wybitne dzieła pisarzy z Ameryki Łacińskiej, nigdy wcześniej nie wydane w Polsce.

***
 
"Brak absolutu. Pojęcia dobra i zła w japońskiej popkulturze"
Autor: Dorota Barańska
Rok wydania: 2014
ISBN: 97883-242-2323-7; wyd. elektron.: 97883-242-2462-3; 97883-242-2019-9
Liczba stron: 232
Okładka: miękka ze skrzydełkami


„Zło, moralność i śmierć są nie tylko popularnymi tematami w japońskim folklorze, ale zdają się być wręcz tematem centralnym japońskiej tradycji: niemal każdy festiwal, rytuał i zwyczaj odnosi się do powiązań między żyjącymi a zmarłymi, między żyjącą rodziną, a jej zmarłymi przodkami, między teraźniejszością a przeszłością.” (Michiko Iwasaka, Barre Toelken, Ghosts and the Japanese: Cultural Experience in Japanese Death Legends)

Książka Doroty Barańskej pokazuje, że pojęcia zła i dobra są kluczowymi elementami obecnymi nie tylko w japońskim folklorze, ale w całej kulturze popularnej – od rozrywki ludowej poprzez animację do gier video. Stawia tezę, że kultura rozrywkowa jest niezwykle silnie związana z religiami Japonii, czerpie z buddyzmu, shinto, magii. I choć samo nawiązanie nie jest niczym niezwykłym, niezwykła jest drobiazgowość w przedstawianiu elementów tradycyjnych w nowej formie. Dzięki niej kultura popularna Japonii staje się źródłem do badań nie tylko nad samą kulturą, ale też nad religią, społeczeństwem, moralnością.

***
"W krainie Pierzastego Węża. Historia Meksyku od podboju do czasów współczesnych"
Autor: Karol Derwich
Rok wydania: 2014
ISBN: 97883-242-2348-0; wyd. elektron.: 97883-242-2475-3; 97883-242-2027-4
Liczba stron: 376
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Seria: STUDIA LATYNOAMERYKAŃSKIE UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO


Tequila, burrito, Acapulco, Majowie, „Pancho” Villa, zapatyści… Wielu spotkało się z tymi określeniami - Meksyk staje się państwem coraz lepiej znanym i coraz bliższym. Coraz większa jest też chęć głębszego poznania tego niezwykle interesującego kraju. Pomysł przygotowania niniejszej książki zrodził się pod wpływem wykładów poświęconych problematyce meksykańskiej, realizowanych przez Autora w Instytucie Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Uczestniczą w nich przede wszystkim studenci studiów latynoamerykańskich, ale także i innych kierunków - pragnący poszerzyć swoją wiedzę o Meksyku. Książka ta jest więc próbą wyjścia naprzeciw oczekiwaniom tych wszystkich, którzy z różnych powodów chcą bliżej poznać historię i współczesność tego kraju. 

Karol Derwich – adiunkt w Zakładzie Ameryki Łacińskiej Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Absolwent studiów magisterskich w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Centrum Studiów Latynoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. W Instytucie Amerykanistyki i Studiów Polonijnych przygotował rozprawę doktorską poświęconą latynoamerykańskiej polityce Stanów Zjednoczonych. Autor monografii Instrumenty polityki zagranicznej USA wobec państw Ameryki Łacińskiej, 1945 -2000 oraz redaktor tomu Meksyk w XXI wieku. Polityka – społeczeństwo - gospodarka. Uczestnik licznych konferencji krajowych i międzynarodowych, autor artykułów poświęconych współczesnym przemianom politycznym i gospodarczym w Ameryce Łacińskiej oraz stosunkom międzynarodowym w zachodniej półkuli. Obecne zainteresowania naukowe związane są z procesami demokratyzacji w Ameryce Łacińskiej, szczególnie w Meksyku.

***

Czy znaleźlibyście wśród nich coś dla siebie?A może wypatrzyliście coś na stronie wydawnictwa?

"Jestem kotem" Sōseki Natsume

Tytuł: "Jestem kotem"
Autor:  Sōseki Natsume
Oryginalny tytuł: "Wagahai wa Neko de Aru" (吾輩は猫である)
Tłumaczenie:  Mikołaj Melanowicz
Wydawnictwo:  Książka i Wiedza
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 544

"Jestem kotem. Imienia jeszcze nie mam.
Nawet nie wiem, gdzie się urodziłem. Pamiętam tylko, jak zacząłem miauczeć w jakimś ciemnym i wilgotnym kącie. Tam też po raz pierwszy zobaczyłem człowieka." [str. 7]

Tymi słowami rozpoczyna się niezwykle oryginalna powieść Sōseki Natsume (właśc. Natsume Kinnosuke), jednego z najwybitniejszych pisarzy japońskich, w której głównym bohaterem i zarazem narratorem jest właśnie ów bezimienny kot. Kot mieszka w domu nauczyciela o imieniu Kushami, wnikliwie obserwuje swojego gospodarza, jego rodzinę i znajomych oraz to, co się dzieje wokół niego. Książkę zaludnia dość dziwaczna menażeria, która prowadzi długie, komiczne dysputy o życiu, miłości, różnicach między Wschodem i Zachodem, dzieli się ze sobą opowieściami o pracy, rodzinie i relacjach z innymi ludźmi. Kot zawsze im towarzyszy jako niemy (z punktu widzenia ludzi), dyskretny świadek tych rozmów i jest dokładnym ich komentatorem. Niestety kot nie ma najlepszego zdania na temat ludzi, których uważa za nadętych, zarozumiałych i zapatrzonych w siebie głupców. Z opowieści kocura wyłania się portret człowieka pełnego słabostek, który nie potrafi przyznać się do swojej niewiedzy, stale udającego przed innymi kogoś kim tak naprawdę wcale nie jest. Dla ludzi najważniejsze są pozory.

Powieść "Jestem kotem" to inteligentna satyra, pełna sarkastycznego humoru, podkreślanego, umiejętnie przez pisarza, przez wybijający się momentami na plan pierwszy patos wypowiedzi głównych bohaterów książki. Natsume na przykładzie zaledwie kilku postaci doskonale sportretował japońskie społeczeństwo epoki Meiji (1868-1912) pełnej wstrząsów społecznych, doby zmieniającej i rozwijającej się gwałtownie Japonii. Pozornie błaha kocia opowieść jest wnikliwym opisem japońskiego narodu i zmian zachodzących w świadomości Japończyków. W książce poruszane są różne problemy, m.in. zagadnienie zachwytu wszystkim, co zachodnie i odrzucenie tego, co japońskie, odwrotu od tradycji i wartości rodzimych, westernizacji życia w każdym jego aspekcie. Natsume podnosi w swojej książce również kwestie odrzucenia tego, co przyniosło ze sobą otwarcie na Zachód Japonii i nowoczesność, skostnienie i bezrozumne trzymanie się przeszłości, negacji zalet płynących z zetknięcia się z kulturami odmiennymi od japońskiej. Pisarz wyśmiewa zarówno tych tych, którzy bezmyślnie małpują wszystko, co zachodnie i mienią się ludźmi nowoczesnymi oraz tych, którzy wciąż traktują ludzi z Zachodu jako obce diabły i pragną powrotu do izolacji z ery Edo ( 1603-1868). Sōseki w swojej powieści poddaje krytyce wiarę w wyjątkowość narodu japońskiego (duch Yamato), nowo powstałą warstwę społeczną burżuazyjnej inteligencji zapatrzonej w Zachód, utratę poczucia własnej tożsamości i źle pojmowany indywidualizm, dawne ideologie buddyjskie i konfucjańskie. Ale dzieło Natsume to coś więcej niż satyra, to portret zagubionego człowieka.

"Wszyscy ci ludzie wydają się beztroscy, ale kiedy zastukasz im do serca, rozlegnie się smętny pogłos." [str. 527]

Mimo, że w "Jestem kotem" Sōseki sportretował sobie współczesnych, to wymowa powieści jest uniwersalna, a wytykane bohaterom wady i zachowania można odnieść do teraźniejszości. Któż z nas nie zna zadufanych w sobie osób, naigrywających się stale z "zacofania" innych, ludzi nieprzyznających się do niezrozumienia nowinek, którzy ślepo podążają za wszelkimi, nawet najgłupszymi trendami, tych, którzy zdają się być w posiadaniu wiedzy na każdy temat, a w rzeczywistości okazują się być pozerami? Zapewne znacie też i takich, co w każdej sytuacji twierdzą, że kiedyś było lepiej, smaczniej, bezpieczniej, zdrowiej etc. Dla nich wszystko, co nowe z założenia jest marną kopią przeszłości. Fałsz i zło ludzkie są ponadczasowe.

"Ludzie są zarozumiali, ponieważ zbyt wierzą w swoją siłę fizyczną. Dopóki nie pojawi się istota silniejsza i nie zacznie się nad nimi znęcać, nie będzie końca ich przemocy." [str. 15]

Początkowo "Jestem kotem" było zaledwie krótkim opowiadaniem napisanym przez Sōseki Natsume na prośbę jego przyjaciela Takahamy Kyoshi, redaktora pisma "Hototogisu". Opowiadanie to w wersji poprawionej ukazało się w "Hototogisu" w 1905 r. i tak spodobało się czytelnikom, że Sōseki, który nie planował jego kontynuacji, napisał kolejne części. Tak powstała pierwsza powieść "Jestem kotem", opublikowana w 10 ratach na łamach czasopisma Takahamy. Wszystkie części zostały zebrane i opublikowane w Japonii w jednym tomie w 1911 r. W połowie lat 70-tych scenarzysta Toshio Yasumi przystosował powieść Natsume do scenariusza i tak Kon Ichikawa wyreżyserował film o tym samym tytule, co utwór Natsume, który miał swoją premierę w japońskich kinach w 1975 r. "Jestem kotem" zostało także zaadaptowane na potrzeby anime, które ukazało się na antenie japońskiej telewizji w 1982 r.

Powieść "Jestem kotem" została napisana w stylu rakugo, co oznacza tyle, że ważne tematy został przedstawione w sposób lekki i żartobliwy, a te niepoważne napisane są we wzniosłym stylu. Dzięki zastosowaniu tego chwytu Natsume stworzył pierwszą współczesną japońską powieść satyryczną. Obsadzenie kota w roli narratora było pomysłem innowacyjnym jak na tamte czasy. Było też pomysłem idealnym, by z perspektywy zwierzęcia stojącego ponad innymi stworzeniami, w tym i ponad człowiekiem,  przyglądać się zmieniającej się japońskiej rzeczywistości. Autor świetnie oddał to poczucie wyższości i dumę emanujące z kota. (Ponoć Sōseki był wielbicielem kotów :)) "Jestem kotem" wypełniona jest anegdotami, przypowieściami i odwołaniami do kultury japońskiej. Książka składa się z 11 rozdziałów zilustrowanych pięknymi reprodukcjami (w wydaniu, które ja miałam przyjemność czytać). Dzięki pierwotnej formie powieści, każdy z jej rozdziałów można czytać, jako samodzielny utwór. Nie ma potrzeby czytać "Jestem kotem" za jednym podejściem, lepiej jest sobie dawkować książkę, by czerpać z tej lektury większą przyjemność. "Jestem kotem" to powieść, którą należy się delektować, a im większa jest wiedza czytelnika, tym pełniej ją odbiera. Jednak brak tej wiedzy wcale nie stoi na przeszkodzie, by sięgnąć i przeczytać dzieło Natsume, szczególnie, że w książce profesor Melanowicz, będący jej tłumaczem, umieścił bardzo pomocne przypisy.


***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:


* Wszystkie cytaty oraz reprodukcje pochodzą z książki "Jestem kotem" Sōseki Natsume