Rørosmartan czyli największy, tradycyjny jarmark w północnej części Europy.

Norwegia to piękny kraj. Idealny jako kierunek podróży zarówno latem, jak i zimą. Szczególnie, że gdy północ skuwa lód i zasypuje śnieg, który skrzy się niczym diamenty, w mieście Røros w regionie Trøndelag, odbywa się doroczny tradycyjny jarmark. Rørosmartan czyli jarmark w Røros odbywa się w lutym i co roku przyciąga ponad 70 000 turystów. Na targach można poczuć ducha dawno minionych lat, zapomnieć o GPS, komórkach, samochodach i dać się porwać atmosferze.
fot. Rørosmartnan.no
W tym roku jarmark odbędzie się po raz 161 i trwać będzie od 18 do 22 lutego, spodziewana liczba odwiedzających ma wynieść 80.000 ludzi. Przybędzie około 250 wystawców spoza lokalnej społeczności.
fot. unesco.org
fot. Rørosmartnan.no
Na targach oprócz tradycyjnych rozrywek taki jak: kuligi, kosztowanie lokalnych potraw, aukcje, podziwianie i możliwość zakupu tradycyjnych wyrobów, wysłuchanie opowieści Saamów o życiu w surowych zimowych warunkach oraz snutych tu i ówdzie historii i legend, można też obejrzeć specjalnie przygotowane na tą okazję widowiska i koncerty.
fot. Rørosmartnan.no

fot. Rørosmartnan.no
Wieki temu, to przede wszystkim rolnicy z Härjedalen i Dalarna w Szwecji wyruszali saniami zaprzężonymi w konie przystrojone dzwoneczkami do Røros, aby sprzedawać i kupować oraz posłuchać wieści z innych miejscowości. Taka podróż zimą z Trøndelag, Hedmark, Gudbrandsdalen i Szwecji, czy jeszcze odleglejszych miejsc, była łatwiejsza do pokonania saniami niż pieszo, czy wozami kołowymi. Wszak dawniej brak było ubitych, twardych dróg, mostów i przepraw promowych, jak ma to miejsce dziś. Sanie mknęły więc ośnieżonymi dolinami, po jeziorach i rzekach w zimnych objęciach lodu ku Røros. Kolejnym argumentem przemawiającym za organizowaniem jarmarku zimową porą był fakt, że gdy ziemia leżała zamarznięta pod puchową kołdrą śniegu, rolnicy mieli niewiele pracy i mogli opuścić swoje gospodarstwa na jakiś czas.
fot. Røros.no
Røros było miastem górniczym, słynęło ze swoich kopalni miedzi. Kopalnie miedzi były w użyciu przez 333 lata, od 1644 r. do 1977 r. Górnicza miejscowość była całkowicie zależna od dostaw żywności i innych materiałów. Ludzie przyjeżdżali tu ze wszystkich stron sprzedawać produkty, takie jak zboża, groch, suszony dorsz, solone i wędzone mięso, śledzie, masło, ser, tytoń, chmiel, len, płótno, samodział, napoje spirytusowych i konie. Aby kopalnie mogły funkcjonowa potrzebowały też narzędzi, prochu, żelaza, lin. Tylko węgiel, drewno i tarcica były na miejscu. Jak najprościej i najłatwiej przetransportować taką ilość towarów? Oczywiście zimą na saniach! Tak więc ciągnęli zimą do Røros wszyscy skuszeni łatwy zarobkiem. Rozkwitał nielegalny handel, szczególnie wyrobami spirytusowymi, choć to kopalnia miedzi w Røros miała początkowo monopol na handel a miasteczku górniczym. W osiemnastym stuleciu przestali egzekwować ten monopol, a w  1801 r. kilku kupców otrzymało pozwolenie na działalność handlową w Røros za opłatą. Niestety nielegalny handel tylko wzrósł.
fot. unesco.org
Po wielu latach nacisków ze strony gminy Røros na Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (Indredepartementet) odbył się pierwszy jarmark w Røros. Był 1854 rok. Dekret królewski z 1853 stwierdzał, że począwszy od 1854 r. w Røros odbywać się będzie jarmark, rozpoczynający się we wtorek w przedostatnim tygodniu lutego i trwać będzie aż do następnego piątku. Szacuje się, że miasteczko górnicze Røros było ośrodkiem handlowym na co najmniej 30.000 osób w chwili utworzenia dorocznego jarmarku.
fot. unesco.org
Handel na Rørosmartnan stopniowo spadał. Uznano, że linia kolejowa Røros uczyniła do zbędnym.A jednak, wraz z rozwojem linii kolejowej, jarmark rozkwitał. Zawitali na niego żonglerzy, kuśnierze, dekarze, garncarze oraz obnośni handlarze z pociągu. Kolej zwiększyła napływ, a sprzedaż wzrosła.
fot. unesco.org
W ciągu pierwszych 50 lat istnienia jarmarku muzyka ludowa miała swoje stałe miejsce w tradycji jarmarcznej. Muzyka towarzyszyła mieszkańcom i przybyszom dzień i noc, a tańcom nie było końca. Z biegiem lat zainteresowanie muzyką osłabło. Jednak po II wojnie światowej zainteresowanie nią wzrosło i nastąpił powrót do dawnych tradycji. Zainteresowanie Rørosmartnan spadała od początku lat 60-tych XX w. Pod koniec dekady nie pozostało prawie nic z tradycyjnego zimowego święta. Agencja turystyczna Røros (obecnie Destinasjon Røros) objęła swoim patronatem jarmark.
Wraz z przedstawicielami  środowisk biznesowych i kulturowych powołano komitet jarmarku i powoli lecz pewnie odbudowano zainteresowanie świętem. Nie mały wkład w przywrócenie świetności jarmarkowi mieli też rolnicy. W 1981 r. przybyło na jarmark w Røros 10 ekwipaży (zaprzęgów) z Klövsjö. Od Klövsjö do Røros jest 165 km, podróż trwała pięć i pół dnia. Od ostatniej ich bytności na jarmarku minęło ponad 50 lat. Gospodarze z Klövsjö zostali przywitani na granicach
Røros przez burmistrza miasteczka. Dało to początek pięknej tradycji otwarcia jarmarku, w trakcie której rolnicy na swoich saniach wypełnionych towarem uroczyście wjeżdżają do miasta. Co roku, na jarmarku melduje się ponad 80 takich zaprzęgów.
fot. Røros.no 
Mimo, że z roku na rok, robi się coraz bardziej ciasno pomiędzy straganami, a wszelkie kwatery wypełnione są po brzegi. chętnych by wziąć udział w tym wydarzeniu nie brakuje. Chociaż elementy karnawałowe i koncerty świeżej daty, to Rørosmartnan nadal jest wydarzeniem gdzie żyją tradycje i gdzie historia i kultura są przekazywane przez tradycyjne lokalne jedzenie, atmosferę panującą w podwórzach starych domów, konne kuligi, pokazy starych rzemiosł, aukcje i wiele, więcej ...

fot. Rørosmartnan.no
fot. unesco.org
Kilka dodatkowych faktów związanych z Røros, lecz niekoniecznie z Rørosmartnan:
- Røros zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1980 r.
- W Røros urodziła się biegaczka narciarska, Therese Johaug.
- Do Røros należy rekord najniższej odnotowanej temperatury w Norwegii, który wyniósł -50,4 ° C, ustawiony 13 stycznia 1914 r. Temperatura ta jest najniższą zanotowaną w historii, w południowej Norwegii. Tym Røros jest jednym z najzimniejszych miejsc w Norwegii.
- Z kolei rekord ciepła został ustanowiony w Røros w lipcu 2008 r., kiedy to słupki termometrów osiągnęły zawrotne 30,7 ° C.
- Film wytwórni Disney "Kraina Lodu" został zainspirowany m.in. fauną i florą oraz społecznością Røros. Zespół Disney`a odwiedził Rørosrein - rodzinę Saamów z południa Norwegii zajmujących się tradycyjną hodowlą reniferów, gdzie zapoznali się z różnymi aspektami hodowli, jak również tradycyjną odzieżą noszoną zimą
.

"Drogi Gabrielu. List"

Tytuł: "Drogi Gabirelu. List."
Autor:  Halfdan W. Freihow
Oryginalny tytuł: "Kjære Gabriel. Et brev."
Tłumaczenie:  Milena Skoczko
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 188

Jeśli mam być szczery, ty również jesteś paradoksem: skomplikowanym, nieobliczalnym i wymagającym. Dzięki temu nigdy nie jesteś nudny, ograniczony ani przewidywalny. Obcowanie z tobą jest równie fascynujące jak oswajanie języka.

"Drogi Gabrielu. List." to bardzo osobista książka, napisana w formie listu ojca do syna. Ojca zatroskanego i pełnego niepokoju. Ojca, który nie wie i który z bólem się do tego przyznaje, bo chciałby wiedzieć. Chciałby znać odpowiedzi na pytania swojego syna. Odpowiedzi na swoje pytania. Ojca, który chciałby rozumieć, lecz nie może. Nie zawsze. Czasami może się jedynie domyślać, obserwować, czekać na znak. Być obok i kochać. Objaśniać niezrozumiały świat. Pogmatwany świat. Pełen chaosu. Świat, w którym tak łatwo się zagubić. Zgubić wątek i sens. Zgubić samego siebie. Być tym, który poda rękę, który obejmie i zapewni, że wszystko jest dobrze. Gabriel bardzo tego potrzebuje. Miłość, która go otacza jest jego siłą. Jego ścianą, o którą może się oprzeć i która chroni go przed nieuporządkowanym naporem zdarzeń, słów, zachowań. To ściana, która daje ochronę, gdy zbyt mocno wieje, pozwala ochłonąć, pomyśleć, uspokoić się. Daje odwagę, by raz jeszcze zmierzyć się z tym, co znajduje się po za bezpiecznym schronieniem logiki, by żyć "normalnym" życiem.

Muszę ci o tym powiedzieć, synku, bo inaczej okłamywałbym cię, a przecież obiecaliśmy sobie, że nie będziemy tego robić. Musisz wiedzieć, że jest nam ciężko. Czasami tak bardzo, że brakuje nam sił. Jesteśmy wycieńczeni i dopada nas pokusa, żeby dać za wygraną.

Z wielką miłością i wielkim podziwem, Halfdan W. Freihow opisuje swoją skomplikowaną relację z najmłodszym synem, Gabrielem, u którego zdiagnozowano autyzm atypowy i zespół ADHD. Choć ich związek jest czasami wypełniony frustracją i nieporozumieniami, smutkiem i zmęczeniem, to rozwija się, trwa mimo przeciwności i jest powodem do dumy dla obydwojga. Ojciec, próbując zrozumieć zarówno swojego autystycznego syna jak i siebie samego, napisał boleśnie szczery list-pamiętnik, opisując rozmowy, przygody, walkę, upadki i osiągnięcia Gabriela, opowiada też o sobie, o reszcie rodziny chłopca oraz o jego otoczeniu. 
Nieodłącznym towarzyszem ojca i syna, jest surowy, porażający krajobraz norweskiego wybrzeża, na którym mieszka rodzina. Opisy przyrody są proste, jak ona sama, ale pełne magii, jak dziecięce spojrzenie na świat, w którym wszędzie dostrzega ono ukryte skarby. Norweska przyroda jest szczególnym, wyjątkowym placem zabaw dla ojca i syna, miejscem, które zbliża ich do siebie.
"Drogi Gabrielu" jest książką równocześnie budującą i łamiącą serce. Jest brutalnie szczera, mimo pełnych miłości i ciepła słów. Pokazuje nie tylko zmagania Gabriela i jego rodziny z diagnozą i tym, co ona ze sobą niesie, ale też odkrywa lęki i wątpliwości ojca. Na pozór niewinne i zwyczajne pytania stawiane przez Gabriela budzą popłoch i smutek. Brak na nie oczywistych odpowiedzi.

Smutek jest ukryty we wszystkim: w kwiatach i deszczowej pogodzie, w skarbach i marzeniach. Smutek pojawia się wtedy, gdy coś tracimy i gdy czegoś nie dostajemy. Smutek jest pewnością. Smutek jest życiem, które przemija, czasem, który płynie, tym, co mogło się stać, ale się nie stało. Smutek jest bezradnością. W sali smutku zmieści się wszystko. W sali smutku jest ciemno i przytulnie, i samotnie. Smutek jest chwytaniem wiatru, próbą zatrzymania wody w zamkniętej dłoni. Smutek jest cichy. Uprzejmy. Przychodzi i odchodzi, ale nigdy na zawsze. Tylko rzeczy odchodzą na zawsze, kiedy znikają. Smutek jest nie do wytrzymania.

Książka Halfdana W. Freihowa od pierwszych zdań zapadła mi w serce. Czytając ją czułam ciepło miłości, która otacza Gabriela i którą chłopiec darzy swoich bliskich. Czułam też lodowate palce strachu, gdy Gabriel nagle, bez zrozumiałego dla nas "normalnych" ludzi powodu, tracił panowanie nad sobą, tracił kontakt z rzeczywistością. Coś ściskało mnie w gardle kiedy czytałam o chwilach, gdy Halfdan zastanawia się nad przyszłością syna, gdy czuje się wykluczony ze świata syna, gdy analizuje każde słowo, każdy gest, by znaleźć wzór, który pomoże mu lepiej zrozumieć Gabriela.
Nie znajdziecie w niej medycznych sformułowań, opisów wizyt lekarskich, walki w brakiem tolerancji. Te są gdzieś na marginesie opowieści. Tu najważniejsze są osobiste uczucia i odczucia. Bezsilność, strach przed niepewną przyszłością, zmagania z samym sobą, smutek. Wszystko przeplecione radosnymi chwilami. Szczęściem, które jest równie intensywne, jak wcześniejsze obawy.

Śpij dobrze, synku. Jutro będziemy żyć dalej.

*********
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
http://zapiskispodpoduszki.blogspot.com/p/w-200-ksiazek-dookoa-swiata.html

http://temporrada.blogspot.com/p/jasna-strona-mocy.html


Liebster Award po raz trzeci!

Tym razem mój blog został nominowany do zabawy przez Lustitię (klik), Izabelkę (klik) oraz Grace Holloway (klik). Lustitia, Izabelka, trochę mi zabrało czasu zanim udało mi się odpowiedzieć na Wasze pytania. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :) I dziękuję wszystkim trzem dziewczynom za wyróżnienie! :) Przyznam się, że miałam sporo przyjemności i trochę trudności przy odpowiadaniu na zadane przez Was pytania.
Zasady:
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
 
Pytania Lustitii
1. Cofasz się o 375 lat by podarować Ludwikowi XIV (jedną!) współczesną nam książkę. Co otrzymałby od ciebie król Francji?
Nie znam się na czasach Króla Słońce, więc trudno mi tu podać dobry pomysł. Ale ... Chyba bym mu zarekomendowała jakąś książkę o sztuce związaną z meblami w stylu Ludwika XIV :) Przykro, ale konkretnego tytułu nie podam, bo  tematyka jest mi obca.

2. Znana gwiazda filmu/piosenki/sportu prosi Cię o napisanie jej biografii. Czyją propozycję przyjęłabyś bez zastanowienia i dlaczego?
Cate Blanchett!!! Podoba mi się jej dorobek filmowy (niestety teatralnego nie mam szans poznać, ale dużo dobrego o nim czytałam). Każdy wywiad,  który z nią czytałam był pełen ciepła, niewymuszonej i nie pozerskiej mądrości, serdeczności, takiej przyjaźni w stosunku do ludzi. Wydaje się być normalna kobietą, która kocha to, co lubi, ale również mocno kocha rodzinę i przyjaciół. No i zachwyca mnie swoimi kreacjami i tym, jak wygląda na wszelkich festiwalach filmowych!

3. Wydajesz swoją pierwszą książkę. Jaki to gatunek?
Albo będzie to fantasy albo powieść historyczna.

4. Idealne miejsce na samotny 3-dniowy wypad to... (zaginamy czasoprzestrzeń - podróż do Buenos Aires trwa tyle samo co do Warszawy).
Budapeszt.

5. Giuseppe Verdi cierpi na brak weny. Potrzebuje inspiracji do nowej opery, więc pyta cię o twój ulubiony utwór (jeden!). Co mu proponujesz?
W zależności od nastroju będą to: II suita Peer Gynt Edwarda Griega (ciekawe, czy kompozytorzy się znali), Sting Englishman in New York albo Metallica For whom the bell tolls. Ale to kropla w morzu!



6. Książka z dzieciństwa, która wzbudziła w tobie (wtedy) największe wzruszenie.
Pewnie nie będę szczególnie oryginalna, bo będą to "Bracia Lwie Serce" Astrid Lindgren.

7. Jaka cecha jest według ciebie najważniejsza w osobowości człowieka? (podpatrzone u Damiana)
Ogólnie to musi to być mieszanka różnych cech, ale jeśli mam wybrać jedną to stawiam na otwartość. To ona prowadzi do chęci poznawania, zrozumienia ludzi.

8. Jaką nadludzką mocą chciałabyś dysponować? (też podpatrzone u Damiana, bardzo mnie zaintrygowało)
Bardzo szeroko pojęte umiejętności telepatyczne.

9. Podaj proszę swój ulubiony cytat. :)
Oczywiście nie ma takiego jednego jedynego cytatu, ale pozwolisz, że przytoczę 3 cytaty z jednej z moich ulubionych książek - "Mistrza i Małgorzaty":)

Dostojewski umarł - powiedziała obywatelka, ale jakoś niezbyt pewnie. Protestuję! - gorąco zawołał Behemot.- Dostojewski jest nieśmiertelny!

Jeszcze kieliszeczek, a ja też dla towarzystwa… I kieliszeczek zagrał, rozbłysnął w świetle księżyca, i kieliszeczek ten pomógł.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów „ty”, choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

10. Przez miesiąc musisz być zastępcą (czy jak kto woli nawet prawą ręką) jakiegoś polskiego polityka. Na szczęście możesz wybrać, z kim będziesz współpracować. Kogo wybierzesz? (nie musisz tłumaczyć dlaczego)
Jako, że nie sprecyzowałaś okres historycznego, wybieram Stefana Starzyńskiego :)

11. Weź książkę która akurat leży najbliżej ciebie. Otwórz na stronie 58 i przepisz tu pełne zdanie zaczynające się najbliżej 5 linijki (od góry).
W końcu dochodzimy do porozumienia: poczekamy, zobaczymy.

Pytania Izabelki
1. Kiedy pierwszy raz zetknąłeś/aś się z blogami i czy pamiętasz, co to był za blog?
Nie pamiętam dokładnej daty. Wybacz :) Sądzę, że było to jakieś 2-2,5 roku wstecz. I mimo, ze sama nie jestem ani fashionistką ani znawczynią mody ani nie interesuję się szczególnie modą, ale przyciągnął mnie i bardzo mi się spodobał blog Macademian Girl. Podoba mi się, jak łączy kolory i faktury materiałów, choć sama tak bym się nie ubrała, to nie moja bajka :) Ale ona wygląda, jak rajski ptak. Pierwszym blogiem książkowym, który odwiedziłam i zostałam był Zwiedzam Wszechświat. Pierwszy raz odwiedziłam blog Karoliny jakieś dwa lata temu i do dziś bardzo lubię do niej zaglądać i czekam na nowe posty.

2. Dlaczego piszesz bloga?
Namówił mnie mąż. Za co jestem mu wdzięczna, bo poznałam bardzo ciekawych i niezwykłych ludzi i okazało się, że jednak jest ktoś, kto chce czytać to, co napisałam i uważa to za interesujące :) No i musiałam się też gdzieś wygadać :D

3. Czy masz coś nietypowego w sobie, co trochę utrudnia Ci życie (np. nr obuwia, za długie ręce, jesteś wyjątkowo wysoki/a)?
Wśród swoich zewnętrznych cech nie znajduję nic szczególnie utrudniającego mi życie, ale wśród wewnętrznych już tak. Chyba najbardziej utrudnia mi życie ciągłe zamartwianie się o wszystko i o wszystkich.

4. O czym marzyłeś/aś mając 18 lat?
Tak to dawno było ... Na 100% marzyła mi się podróż do Skandynawii z naciskiem na Norwegię oraz podróż po Rosji, wszerz i wzdłuż.

5. Pink Floyd czy Led Zeppelin?
Mąż podpowiada, że Korn ;) Jest fanem :D Trudno mi wybrać ... W chwili obecnej wygrywa jednak Led Zeppelin :) Jednak możliwe, że gdybym odpowiadała na pytanie za tydzień, miesiąc, to mój wybór byłby inny.

6. Kategoria jedzonko: wolisz flaczki czy ozorek?
Flaczki.

7. Jak wygląda Twój ulubiony/wymarzony dzień?
Nigdzie się nie śpieszę, niczym nie przejmuję i żegluję sobie spokojnie przez całą dobę w otoczeniu książek, słoneczka, słonego morza i złotego piasku :D
Ma też inne opcje :D Np. siedzę sobie w Gion w Kioto i oglądam przedstawienie teatru No (i je rozumiem) albo oglądam staję się jedną z maiko i oczywiście świetnie sobie radzę ze wszystkim :D

8. Wolisz kobiety / jesteś kobietą, które noszą spodnie czy spódnice (sukienki)?
Jestem wielbicielką spodni - na sobie :) Ewentualnie sukienki maxi. W tym czuję się dobrze i ładnie ;) Za to lubię podziwiać sukienki i spódnice na innych kobietach, zachwyca mnie jak one w nich pięknie wyglądają :)

9. Jak myślisz, dlaczego ludzie nie czytają książek?
Wydaje mi się, że jednym z czynników jest ich wyobrażenie o czytelnictwie, czyli czytanie to, w ich mniemaniu, nudziarstwo, więc po co to komu? Do tego dochodzi wstyd, że wyjdzie się na kujona, nerda, dziwaka etc. Bo, co to za pasja, to całe czytanie? Nie pochwalisz się ani szalonymi zjazdami na nartach ani akrobacjami na grzebiecie wielbłąda, czy słonia ani żonglowaniem patelniami i garnkami ... No i jest jeszcze nauka ... Każdy wie, że książki uczą, a kto by się chciał uczyć?!

10. Czy masz taką książkę/film, który zmieniła Twoje spojrzenie na życie?
Nie przypominam sobie żadnej książki, czy filmu, które zmieniłyby moje spojrzenie na życie. Pewnie to doznanie ciągle przede mną :) Chociaż ... Można powiedzieć, że pewna książka Nienackiego zmieniła moje spojrzenie na życie ;) Kiedy miałam jakieś 10 lat może ogałacałam bibliotekę z książek już jakiś 3 lat, czyli odkąd poszłam do podstawówki. Zaczynało w niej brakować książek dla mnie, więc wiedziona magią nazwiska pana Nienackiego sięgnęłam po jego kolejna książkę. Tylko, że nie była ona o przygodach Pana Samochodzika. Za to uświadomiła mi, że moi rodzice TO robią! Że dorośli TO robią! I robią TO w taki sposób ;) Wtedy zrozumiałam, że dorośli są dziwni i mają bzika na punkcie seksu ;)

11. Czy wiesz co byś chciał/a dostać na prezent pod choinkę w tym roku?
Nie będę oryginalna: książki przyjmę w każdej ilości :D

Pytania Grace Holloway
1. Czy zdarza ci się krzyczeć z radości, gdy okazuje się, że wychodzi jakaś książka na którą długo czekałaś/eś? Jeśli tak się zdarzyło, to przy której? 
Nie, krzyczeć z radości mi się nie zdarzyło, ale już skakać - tak :) Np. skaczę przy każdej premierze książek Elżbiety Cherezińskiej :D To samo będę robiła, kiedy wreszcie ujrzy światło dzienne kolejna część cyklu Pieśń Lodu i Ognia R.R.Martina.

2. Czy przestałaś/eś czytać książkę w połowie? Z jakiego powodu? 
Bywa, że przerywam na chwile czytanie. Ta chwila czasami trwa kilka godzin, czasami kilka dni, a czasami ... kilka tygodni. Główne powody to: limitowanie sobie samej książki, z którą za nic na świecie nie chcę się rozstać oraz miernota czytanej książki; w tym wypadku muszę się zmuszać, żeby czytać każde kolejne zdanie.

3. Jaki jest twój ulubiony gatunek?  
Wszelkie książki historyczne (znajdzie tu swoje miejsc zarówno powieść historyczna, jak i akademickie opracowanie, a nawet podręczniki ;)), fantastyka, powieści psychologiczne.
 
4. Jaka jest najdłuższa seria, którą przeczytałaś/eś? 
Świat Dysku Pratchetta. Sądzę, że można to uznać za serię. Nadal ją czytam, tj. czekam na kolejne części.

5. Czy zdarzyło ci się zasnąć przy czytaniu? Jeśli tak, to przy jakiej książce? 
Nigdy, przenigdy!
 
6. Podaj (max. 3) twoich ulubionych autorów? 
Jak ja nie cierpię tych ograniczeń! ;) Elżbieta Cherezińska, Haruki Murakami, Virginia Woolf.

7. Pokaż (max. 3) najładniejsze POLSKIE okładki? 
 I znowu ten limit! Nie lubię! Ale pewnie nawet, jakby można było wybrać 10 to i tak wciąż znajdowałabym kolejne, które mi się podobają. Wybrałam te trzy, kolejność przypadkowa.

W komnatach Wolf Hall, Hilary Mantel

Krabat, Otfried Preussler


Pan Lodowego Ogrodu. Tom IV, Jarosław Grzędowicz

 

8. Czy jest jakaś książka nie wydana w Polsce, którą chciałabyś/chciałbyś przeczytać? 
Pewnie tak, ale jakoś nie skupiam się na niedostępnych mi pozycjach i nie wiem, co by to miała być za książka.

9. Czy czytasz w języku obcym? 
Tak. Po rosyjsku, norwesku i troszkę po angielsku.
 
10. Z jaką bohaterką/bohaterem się najbardziej utożsamiasz? 
Nie, niebardzo. Gdy czytam książkę, która mnie pochłonie, wciągnie w swój świat, potrafię się świetnie wczuć w bohatera, ale nie kojarzę, żebym się z kimś szczególnie utożsamiała. Czasami chciałabym przez moment przynajmniej być jakimś bohaterem, ale to nie oznacza, że widzę siebie w nim/jego we mnie.

11. Czy chciałabyś „wejść” do jakiejś książki? Jeśli tak, to do jakiej?
Przychodzą mi na myśl dwie takie książki. A właściwie dwa światy książkowe: Śródziemie Tolkiena ("Władca Pierścieni", "Silmarillion", "Hobbit" etc.) oraz świat księcia Promienistego z dzieła Murasaki Shikibu Opowieść o Genji.

Miałam nikogo nie nominować, ale znalazłam kilka "młodych" blogów, które chciałabym bliżej poznać. Chciałabym też nominować te "starsze", bo jestem ciekawa Waszych odpowiedzi. Będę wdzięczna za każdą odpowiedź, czy to u siebie na blogu, czy u mnie w komentarzach do tego postu. Lustitia i Izableka, jeśli zechcecie się ze mną i moimi Czytelnikami podzielić jakimiś odpowiedziami na moje pytania, bardzo mnie uszczęśliwicie, bo niestety Was nominować nie mogę. Mam nadzieje, że nikt się nie obrazi, że go nominowałam albo wręcz przeciwnie, że go nie nominowałam.

A oto moje pytania:
1. Wyobraź sobie, że nie żyjesz w XXI w., ale w X (masz do dyspozycji całe dziesiąte stulecie). Kim jesteś i dlaczego?

2. A teraz podróż w przyszłość. Tym razem żyjesz w XXVI w.. Kim jesteś i dlaczego?

3.  Jaka piosenka oddaje najlepiej Twój dzisiejszy nastrój?

4. Jaki język obcy chciałabyś/chciałbyś opanować?

5. Jesteś sławna/sławny (nie wnikamy z jakiego powodu) i ma powstać o Tobie film. Kto Twoim zdaniem najlepiej by Cię zagrał?

6. Jaką, jedną, książkę powinien przeczytać każdy niezależnie od swoich zainteresowań?

7. Uśmiecham się, gdy ... (dokończ zdanie)

8. Twoja obsesja to ...

9. Słowo, którego nadużywasz?

10. Wymyśl nowe zakończenie swojego ulubionego filmu lub ulubionej książki i podziel się nim.

11. Jaki był Twój najbardziej dziwaczny zakup?

Nominuję:
http://temporrada.blogspot.com/
http://katia-beauty.blogspot.com/
http://kultuar.blogspot.com/
http://hugekultura.blogspot.com/
http://swiatwidzianyksiazkami.blogspot.com/
http://z-ksiazkami-dookola-swiata.blogspot.com/
http://czworgiem-oczu.blogspot.com/
http://basiapelc.blogspot.com/
http://www.ksiazkowka.pl/
http://mkczytuje.blogspot.com/
http://minerwaproject.blogspot.com/ - Minerwa, wiem, że odpoczywasz i skupiasz się na ważniejszych sprawach niż blogowanie, ale i tak Cię nominuję, może coś kiedyś skrobniesz na ten temat :D

Jeśli ktoś chce odpowiedzieć na pytania, a nie został nominowany, niech śmiało odpowiada w komentarzach! :) A, jak ktoś został nominowany, a w takie zabawy się nie bawi, trudno ... Nie obrażę się za brak odpowiedzi :) Byleby mnie tylko nie zlinczował ;)
Pozdrawiam Was serdecznie! :)


"Długa Ziemia"

Tytuł: "Długa Ziemia"
Autor:  Terry Pratchett, Stephen Baxter
Oryginalny tytuł: "The Long Earth"
Tłumaczenie:  Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 360

Ziemniak. Kartofel. Pyra. Grula. Jabłko ziemne. Solanum tuberosum. Przybysz z dalekich Andów. Ma swoje pomniki i muzea. Niepozorne warzywo, z dużym potencjałem. Jak wielkim i zaskakującym, tego można dowiedzieć się z "Długiej Ziemi".

Terry Pratchett i Stephen Baxter połączyli swoje siły i stworzyli multiversum, szereg równoległych linii czasowych dobrze nam znanej planety Ziemia. I to zaledwie o krok od miejsca, w którym się znajdujemy. Dosłownie. Jeśli chcesz odkryć inne Ziemie musisz tylko zdecydować się, w jakim kierunku podążysz - na wschód, czy na zachód, złożyć własnoręcznie krokera - urządzenie wspomagające (nic trudnego, każdy to potrafi) i ... uczynić pierwszy krok. I oto jesteś na Wschodniej Pierwszej lub Zachodniej Pierwszej. Gdy już uporasz się z kilkunastominutowymi mdłościami, ot taki efekt uboczny kroczenia, możesz rozpocząć eksplorację odwiedzonej wersji Ziemi albo od razu zrobić kolejny krok do Drugiej, Trzeciej, Czwartej, Sto Dwudziestej, Pięćset Osiemdziesiątej Trzeciej ...Wschodniej lub Zachodniej. I tak bez końca. Możesz też należeć do grona naturalnych kroczących, którzy nie potrzebują ani krokera ani chwili odpoczynku na przeczekanie mdłości. Jest też trzecia możliwość - jesteś fobikiem i nijak nie możesz przekraczać. Musisz tkwić na Ziemi Podstawowej i przyglądać się jak wszystkie światowe gospodarki załamują się, znika problem przeludnienia Ziemi i dostępu do surowców, kryminaliści wspinają się na kolejne szczeble wirtuozerii w swoim rzemiośle, stale rosną niepokoje społecznym. I jeszcze jedno. Pamiętaj, sprawdź dokładnie, zanim uczynisz pierwszy krok, to, co masz przy sobie i na sobie, żebyś po przekroczeniu nie zaplątał się w spodnie, które nagle w tajemniczy sposób znalazły się na wysokości Twoich kolan. Miałeś metalowe nity w spodniach? Ojej, jaki pech!

Dzień Przekroczenia. Piętnaście lat temu. (...) Później wszyscy pamiętali, gdzie byli w Dniu Przekroczenia. W większości byli w kłopotach.

Długa Ziemia jest niezamieszkana przez homo sapiens. Co najwyżej, można na niej spotkać zwierzęta, różne wariacje ewolucyjne stworzeń spotykanych obecnie lub dawniej na Podstawowej. Kolejne Ziemie są do siebie bardzo podobne, zazwyczaj pełne lasów i mokradeł, czasami tkwią w środku niekończącej się epoki lodowcowej, a czasami są wypaloną pustynią. Może się zdarzyć i tak, że Ziemia jest kupą kamieni wirujących w kosmosie. Zmiany każdej Ziemi są subtelne, bardziej dostrzegalne wraz z długością kroczenia. Są też trolle - łagodne istoty podobne trochę do małp porozumiewające się za pomocą śpiewu i elfy - złe dwunożne stworzenia, żądne krwi. Jedni i drudzy przed czymś uciekają. Przed czym? Tego chcą się dowiedzieć naturalny kroczący, nieco antyspołeczny i ceniący sobie Ciszę - Joshua Valienté oraz  Lobsang, superinteligentny komputer będący reinkarnacją tybetańskiego mechanika motocyklowego, podróżujący w nowoczesnym sterowca Mark Twain.
Ich podróż to dopiero początek. To zaledwie zarys historii, wprowadzenie bohaterów na scenę (Joshua i Lobsang to nie jedyni bohaterowie książki, wspomnę tu jeszcze postać policjantki Moniki Jansson, Sally Linsay i rodzinę Greenów) i szkic ich przygód. Stąd moje poczucie niedosytu po skończeniu "Długiej Ziemi" i ogromny apetyt na więcej. Na szczęście jest rozwinięcie tej opowieści. "Długa wojna" właśnie (wczoraj) miała swoją polską premierę.

Chciałam jednak ostrzec tych, głównie fanów twórczości Pratchetta, którzy sięgną po książkę,  to nie jest kolejna wersja Świata Dysku. Podkreślam ten fakt, ponieważ zauważyłam w bardzo wielu opiniach na temat "Długiej Ziemi" wielkie rozczarowanie tym faktem i tym, że Pratchett popełnił coś innego. Mimo to czuć w książce pióro sir Terry`ego, można dostrzec jego humor i spojrzenie na ludzkość i świat, tyle, że są one bardziej subtelne i bardziej wyostrzone niż w cyklu o płaskim świecie.

Długa Ziemia [Terry Pratchett, Stephen Baxter]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
 ***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

Most roku 2013 znajdziesz w Norwegii.

Według amerykańskiego magazynu turystycznego Travel + Leisure mostem roku 2013 jest Høse bru znajdujący się w Suldal nieopodal Narodowej Drogi Turystycznej Ryfylke (droga Rv13 pomiędzy Oanes a Røldal). Most ten spina brzegi rzeki Suldalsågen i jest przeprawą dla pieszych.
fot. Dag Jenssen (http://foto.dagjen.no)
Most to efekt pracy trójki architektów: Sami Rintala, Dagur Eggertsson i Vibeke Jenssen, którzy połączyli surowy beton i stal, tworząc efekt zamkniętej i otwartej przestrzeni nad pędzącą wodą, co daje wyjątkowe wizualne i słuchowe wrażenia oraz eleganckiej interakcji pomiędzy naturą i tworem człowieka, jak pisze magazyn.
fot. Nasjonale turistveger (http://www.nasjonaleturistveger.no)
Høse bru został zamontowany 1 listopada 2012 roku. Ma 29 metrów długości i waży prawie 23 tony. Inicjatorem budowy mostu była gmina Suldal, która chciała ułatwić turystom oraz pieszym łatwiejszy dostęp do terenów na południe od centrum Sand.


fot. Dag Jenssen (http://foto.dagjen.no)
fot. Dag Jenssen (http://foto.dagjen.no)
fot. ryfylke.com
fot. Dag Jenssen (http://foto.dagjen.no)
Mam nadzieję, że uda  mi się tam wybrać :)



"Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa"

Tytuł: "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa"
Autor:  Haruki Murakami
Oryginalny tytuł: "Shikisai o motanai Tazaki Tsukuru to, kare no junrei no toshi"( 色彩を持たない多崎つくると、彼の巡礼の年)
Tłumaczenie:  Anna Zielińska-Elliott
Wydawnictwo: MUZA SA
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 352

W życiu są rzeczy zbyt skomplikowane, by je wyjaśnić w jakimkolwiek języku.

Zawsze, gdy mam sięgnąć po kolejną książkę, która wyszła spod pióra Murakamiego, dopadają mnie obawy i lęki. Czy pisarz sprosta zadaniu? Czy jego dzieło raz jeszcze mnie porwie? Czy wstrząśnie mną? Czy zostawi z tysiącem pytań i myśli w głowie? Czy mnie nie rozczaruje? Do tego dołącza ekscytacja, radość, wyczekiwanie i coś na kształt "reisefieber". Tak też było i tym razem. I wiecie, co? Mogłabym podsumować nową powieść Murakamiego słowami: Panie Murakami, jak u diabła pan to robi?!? Ale specjalnie z myślą o Was nie poprzestałam tylko na tym i napisałam coś jeszcze.
Okładka japońskiego wydania.(amazon.com)


Przez 5 miesięcy na drugim roku studiów Tazaki Tsukuru pochłaniały myśli o śmierci, żył u wrót śmierci, (...) jak somnambulik albo jak zmarły, który jeszcze się nie zorientował, że nie żyje. Czwórka jego najlepszych przyjaciół nagle, nie wyjaśniając powodów, które nimi kierowały, zrywa z nim kontakt, a on nie ma pojęcia, dlaczego. Jest to tak traumatyczne zdarzenie w życiu bohatera, że ma ono olbrzymi wpływ na całe życie Tsukuru, na jego relacje z ludźmi. Szesnaście lat później Tsukuru pracuje jako inżynier w firmie budującej dworce kolejowe i wciąż wraca myślami do wydarzeń sprzed lat. Wtedy też poznaje Sarę i po raz pierwszy w życiu, chce czegoś więcej niż udanego seksu, sympatycznych spotkań, chce czegoś poważniejszego. Sara również nie pozostaje obojętna i to ona mobilizuje Tsukuru do swoistej pielgrzymki po Japonii i ... Finlandii, do zmierzenia się z przeszłością, by zrobić miejsce dla przyszłości. I tak, miłośnik dworców kolejowych, krok po kroku odkrywa dawną tajemnicę, która jest bardziej mroczna niż mógł przypuszczać.

Można zablokować wspomnienia. Przykryć jakąś pokrywką. Ale nie da się ukryć historii.

Dawni przyjaciele Tsukuru to interesująca grupa. Cała piątka poznała się w I klasie liceum podczas wakacyjnych prac społecznych podjętych w ramach nauki o społeczeństwie. Od razu przypadli sobie do gustu, poczuli ze sobą więź i stali się nierozłączni. Każdy z przyjaciół występuje pod pseudonimem opartym na bazie jego nazwiska i koloru: Niebieski (Ōmi), Czerwony (Akamatsu), Czara (Kurono) i Biała (Shirane); tylko nazwisko Tazaki nie miało żadnej barwy. Niebieski to typ przywódcy, w liceum był kapitanem drużyny rugby, teraz jest sprzedawcą w luksusowym salonie Lexusa. Czerwony, o ostrym jak brzytwa i analitycznym umyśle, miał być profesorem na uniwersytecie, ale jako dorosły prowadzi firmę konsultingowa prowadzącą szkolenia pracowników w przedsiębiorstwach. Czarna, wędrująca zawsze z książką pod ręką, o ciętym języku i sarkastycznym poczuciu humoru, odnalazła swoje powołanie w garncarstwie i to ono zmieniło jej życie i spowodowało wyprowadzkę. Biała, wyglądająca jak modelka, z pięknymi długimi czarnymi włosami i miłością do gry na fortepianie nie została pianistką i skończyła jako prywatny nauczyciel gry na fortepianie, jednak jej ostateczny los był bardziej tragiczny. I jeszcze "bezbarwny" Tsukuru, będący pustym naczyniem. Bezbarwnym tłem. Niemającym specjalnych wad, ale i niczym się niewyróżniającym. Ale był też spoiwem łączącym całą grupę.

Z każdej odbytej rozmowy Tsukuru dowiaduje się co raz więcej i co raz więcej ma pytań. Okazuje się, że tamto odległe wydarzenie wywarło wpływ na każdego z piątki, każdemu pozostawiło rany. I tajemnicę, której rozwiązania nie zna do dziś nikt.

Wszyscy żyjemy, dźwigając coś na swoich barkach. (...) Każda rzecz łączy się z kilkoma innymi Chce człowiek poradzić sobie z jedną, a okazuje się, że pociąga za sobą inne.

Jak zwykle u Murakamiego, historia jest pozornie prosta. Tylko, że pisarz potrafił uczynić z niej fascynującą podróż bohatera w głąb własnego ja, który poszukując wyjaśnienia zdarzeń z przeszłości, odnajduje też samego siebie. Jego pielgrzymka dopełnia życia jego dawnych przyjaciół, zamyka niepotrzebnie otwarte drzwi i zamyka te, które nie mają już po co być otwarte. Powieść pełna jest szczegółowych opisów charakterów postaci i miejsc w przestrzeni, które zajmują. Jest to swoista analiza każdego z nich, dzięki której co raz bardziej poznajemy, kim byli i kim są obecnie. Oczywiście pisarz nie byłby sobą gdyby nie dodał elementów mistycznych oraz historii-wewnątrz-historii, które wzmacniają całą fabułę. Nigdy nie wyjaśnione do końca, pozostające za zasłoną snów i miejskich legend, przydają książce klimatu, pobudzają wyobraźnię, sprawiają, że czytanie nowej książki Murakamiego podróżą przez różne wymiary świata.

Każdy z nas trzyma w ręku własną wolność (...) w tym tkwi sedno tej historii. 

Często trudno jest mi wytłumaczyć, dlaczego lubię twórczość Murakamiego, jak jest powód moich zachwytów jego prozą. Bo czytanie Murakamiego to doświadczenie bardzo osobiste i bardzo subiektywne. Jedni czują to, co Murakami im przekazuje, czują jego słowa, myśli ubrane w zdania, drudzy - nie dostrzegają nic poza czarnymi mrówkami liter na białym papierze. Ja zaliczam się do tych pierwszych, bo Murakami pisze/mówi do mnie i trafia w samo sedno.


Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa [Haruki Murakami]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE 
***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
http://zapiskispodpoduszki.blogspot.com/p/wyzwanie-japonica-wszystko-o-japonii.html

http://zapiskispodpoduszki.blogspot.com/p/w-200-ksiazek-dookoa-swiata.html 
http://basiapelc.blogspot.com/p/czytam-murakamiego.html 
http://temporrada.blogspot.com/p/jasna-strona-mocy.html 
http://hugekultura.blogspot.com/2014/01/wyzwanie-historia-z-trupem.html


Kolejne wyzwanie w Zapiskach! Może dołączycie?

Tak, tak, Nowy Rok zmobilizował i mnie. Ale nie do podsumowań, czy postanowień, lecz do rozpoczęcia nowego wyzwania na blogu - W 200 książek dookoła świata
Jest to wyzwanie długoterminowe; sądzę, że wieloletnie, i wymagające od uczestnika, więc i ode mnie, sporo wysiłku (poszukiwania książek). Zdaję sobie sprawę, że łatwo nie będzie! Za to będzie ekstremalnie! Ale nie szkodzi! Ciekawi mnie bowiem, jak sobie z nim poradzę i czy uda mi się podołać tej próbie sił :) To rodzaj sprawdzianu dla mnie i mojego czytelnictwa. To także sposób na poznanie historii i kultury innych państw. Za pośrednictwem książek mamy unikalną szansę, żeby zajrzeć, choć na chwilę, w te bliskie i w te odległe od naszego światy, poznać społeczeństwa, które wydają się nam tak różne od tego, w którym żyjemy, "liznąć" trochę egzotyki.
Lista państw biorących w wyzwaniu (możecie ją znaleźć tutaj) liczy sobie trochę więcej niż 200 krajów, a to ze względu na uwzględnienie na niej państw nieuznawanych przez wszystkie państwa, lecz de facto niepodległych. Ot, takie drobne utrudnienie. Lista ta powstała w oparciu o obecny podział polityczny świata. Przyznam się, że jestem ciekawa, jak w trakcie wyzwania będzie ewoluowała mapa polityczna świata.
Wszystkich zainteresowanych wyzwaniem zapraszam tutaj po szczegóły. I pamiętajcie, że nie ma, co się obawiać tego wyzwania, bo to tylko zabawa! :)

PS. Zapraszam też wszystkich chętnych do dzielenia się w komentarzach sugestiami, co do lektur :) Jestem pewna, że wiele/wielu z Was może mi coś zaproponować (oraz pozostałym uczestnikom wyzwania). Szczególnie są tu pożądani pisarze i pisarki z mało popularnych na rynku polskim, i europejskim, krajów. Za każdą wskazówkę, podpowiedź, polecenie, będę bardzo wdzięczna :)

Kartki z kalendarza: Styczeń


 Tsugi no ma no
hi de zen ni tsuku
samusa ka na

Siada do stołu
Przy świetle od sąsiada
mróz i ja

(Issa 1818-1823)


*Źródła: "Wybór klasycznych wierszy haiku" w tłumaczeniu Agnieszki Żuławskiej-Umedy   
** Hiroshige, Fujikawa z serii Przedstawienie słynnych okolic pięćdziesięciu trzech etapów (drogi Tōkaidō
). Zdjęcie pochodzi z mojego kalendarza wydanego przez teNeues :)

"Inferno"

Tytuł: "Inferno"
Autor:  Dan Brown
Oryginalny tytuł: "Inferno"
Tłumaczenie:  Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Wydawnictwo Sonia Draga
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 592

Robert Langdon powrócił. Dan Brown raz jeszcze uczynił go bohaterem swojej książki i jak to bywa w przypadku Browna, uwikłał, wszystkowiedzącego profesora Uniwersytetu Harvarda, w kolejny międzynarodowy bałagan. Nasza cywilizacja jest zagrożona, świat, jaki znamy jest na skraju wielkiej zmiany, może nawet zagłady, lecz równocześnie ludzkość stoi przed nowymi możliwościami rozwoju, jest krok bliżej ku doskonałości. A Langdon ma się dowiedzieć, czym jest owo zagrożenie i pomóc w jego neutralizacji.
"Inferno" jest napisane według tego samego schematu na bazie którego powstały wcześniejsze książki pisarza. Robert Langdon krok po kroczku, w towarzystwie pięknej i mądrej (oczywiście!) Sienny rozwikłuje tajemnice jedna za drugą, odkrywa powód swojego pobytu we Florencji, ściga się z czasem i tropi genialnego szaleńca (a może wizjonera?).  Razem z głównymi bohaterami przemierzamy Florencję, Wenecję i Stambuł, w których słynny specjalista w dziedzinie ikonografii jawi się czytelnikowi nie tylko jako inteligenty naukowiec, lecz także, a nawet przede wszystkim, jako niezawodny przewodnik po mijanych zabytkach.
Tym razem tłem historii rozgrywającej się na kartach książki jest "Boska komedia" Dantego, a dokładniej jego pierwsza część "Piekło". Stąd też powieść pełna jest odniesień do tego dzieła, do życia Florentyńczyka, do miejsc, z którymi był związany, a także dokładnymi opisami z dziedzin historii i sztuki. Nasuwa mi się, w związku z tą mnogością odniesień (nie tylko do Dantego), do głowy, mniej eleganckie porównanie - powieść jest upstrzona nimi, jak dworcowe gzymsy gołębimi odchodami. Jest nimi przeładowana. Zapewne, w mniemaniu Browna, te wszystkie opisy miały przybliżyć czytelnikowi miejsca, w których toczy się akcja, postać Dantego i jego najsłynniejsze dzieło oraz nadać książce odpowiedni klimat. Moim zdaniem, pisarz trochę przesadził. Im dłużej czytałam "Inferno", tym mocniejsze odnosiłam wrażenie, że autor za bardzo się stara, za bardzo ubarwia swoją powieść, za silny nacisk kładzie na tło historyczne i klimatyczność przedstawionej opowieści, przez co zgubił gdzieś bohaterów, zepchnął ich oraz główną akcję na dalszy plan. To samo tyczy się zwrotów akcji. Pisarz tak się skupił na tym, żeby koniecznie zaskoczyć swoich czytelników, że "przekombinował". Miałam wrażenie, że nagle, gładko biegnąca opowieść rwie się i jest od nowa byle jak zszywana, łatana tym, co jest pod ręką, tu naciągnięta, tam rozciągnięta, zupełnie jak źle dopasowana koszula. Czytając najnowszą powieść Amerykanina cały czas czułam, że została ona napisana na pokaz, trochę na siłę wciśnięta w sprawdzone ramy poprzednich książek.  Na szczęście, kiedy tylko Brown, nie skupiał się przede wszystkim na napisaniu kolejnego bestselleru, "Inferno" unosiło ze sobą czytelnika wartkim nurtem akcji  i oferowało ciekawą lekturę.
Bardzo przypadł mi do gustu wątek futurystyczny "Inferno". Został wprowadzony z wyczuciem, pisarz podał, moim zdaniem, odpowiednią ilość informacji wprowadzających czytelnika w temat, zaoferował mu podstawową i wystarczającą wiedzą do zrozumienia treści książki. I przyznam się, że ten wątek widziałabym najchętniej w kolejnej książce Browna.
Akcja najnowszej powieści Browna nie trzyma czytelnika cały czas w napięciu, raz jest dobrze, raz nudnawo. "Inferno" mimo ciekawych wątków, kilku interesujących zwrotów akcji i barwnych opisów, nie dorasta do pięt "Kodowi Leonarda da Vinci". Sądzę, że pan Brown stał się zbyt przewidywalny.

Inferno [Dan Brown]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
 *********
Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam literaturę amerykańską.
http://basiapelc.blogspot.com/p/czytam-literature-amerykanska.html

http://recenzjeami.blogspot.com/2014/02/wyzwanie-czytam-opase-tomiska_4.html#comment-form



Czy wiesz, że ... #7

... w Średniowieczu miały miejsce nie tylko tak znane na świecie wyprawy krzyżowe przeciwko muzułmanom, ale także bałtyckie wyprawy krzyżowe?

Krucjaty północne były organizowane i podejmowane przez katolickich królów Danii i Szwecji oraz niemieckie zakony rycerskie (zakon kawalerów mieczowych i zakon krzyżacki), a także ich sprzymierzeńców przeciwko pogańskim ludom północnej Europy (m.in. Słowianom Połabskim, Obodrytom, Finom, Estończykom, Łotyszom, Prusom, Litwinom). Do północnych wypraw krzyżowych zaliczane są:
- krucjata połabska przeciwko Słowianom Połabskim (choć ta bywa równie często uznawana za osobną wyprawę krzyżową i nie jest wliczana do Północnych krucjat); do krucjaty tej przyłączyli się także książęta polscy,
- krucjata liwońska przeciwko Liwom (1198-1212), przeciwko Łatgalom i Zelom (1208-1224), przeciwko Estończykom (1202-1227), przeciwko Kurończykom i Zemgalom (1201-1290),
- krucjaty pruskie (1219, 1222), krucjaty prowadzone przez zakon krzyżacki (na zaproszenie polskich książąt mazowieckich) w celu chrystianizacji Prusów i Jaćwingów,
- krucjaty szwedzkie (ok. połowa XII w.- XIII w.),
* I krucjata szwedzka - legendarna ekspedycja z ok. połowy XII w. przeciwko Finom)
* II krucjata szwedzka - ta wyprawa przeciwko Finom jest już tylko na wpół legendarna, w jej rezultacje Finlandia stała się na  ponad 500 lat częścią Szwecji
* III krucjata szwedzka przeciwko Nowogrodowi była częścią wojen szwedzko-nowogrodzkich.