"Król z żelaza" Maurice Druon

Tytuł: "Król z żelaza"
Autor:  Maurice Druon
Seria: Królowie przeklęci, tom I
Oryginalny tytuł: "Le Roi de fer"
Tłumaczenie: Adriana Celińska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 352

Mam słabość do historii. Lubię zagłębiać się w lektury traktujące o przeszłych wydarzeniach, mniej lub bardziej odległych, ponieważ dzięki nim, choć zabrzmi to banalnie, przenoszę się w czasie, poznaję inny świat, inne zwyczaje, a do tego poszerzam swoją wiedzę. A jeśli, jak to ma miejsce u Maurice`a Druona, autor czytanej przeze mnie książki okaże się być obdarzony gawędziarskim talentem, lekcje historii upływają przyjemnie i... często zbyt szybko.

Chciałabym zaznaczyć że mimo iż coś tam wiem o historii Francji, o dynastii Merowingów, Karolingów, Kapetyngów, czy Walezjuszów, to jednak zawsze bliżej było mi w moich sympatiach i lekturach do monarchii rosyjskiej, angielskiej, czy szwedzkiej, nie wspominając już o polskiej. Ot, specjalistką francuszczyzny nie jestem. Zapewne między innymi przez nieznajomość tematu moja lektura "Króla z żelaza" odbyła się w tempie ekspresowym i z wypiekami na twarzy :) Maurice Druon utwierdził mnie w przekonaniu, że powinnam nadrobić zaległości. Dwór francuski, podobnie, jak inne dwory królewskie, czy cesarskie, minionej Europy, pełen był intryg, zdrad, namiętności, zbrodni i ścierających się ambicji. Nawet, gdy krajem władał silny król, wciąż toczyły się walki o władzę, bo jak mawia powiedzenie "łaska pańska na pstrym koniu jeździ". A gdy jeszcze ów król nie miał równego sobie następcy...

Filip IV, znany także jako Filip Piękny, wstąpił na tron ​​francuski mając lat siedemnaście i rządził Francją przez długich lat dwadzieścia dziewięć. Uznawany był na człowieka niedostępnego i beznamiętnego, jego zimne błękitne oczy, wpatrujące się uważnie w rozmówcę nigdy nie zdradzały myśli, jakie zaprzątały umysł władcy i wzbudzały obawy u jego rozmówców. Bernard Saisset tak określił Filipa: "To nie jest ani człowiek, ani zwierze. To posąg." Ów "posąg" nie został doceniony przez sobie współczesnych, a dziś uważany jest za jednego z najznamienitszych władców francuskich. (Oczywiście nie wszyscy współcześni historycy zgadzają się z tą opinią.) Filip IV powołał do istnienia Stany Generalne, zgromadzenie przedstawicieli duchowieństwa, rycerstwa i mieszczaństwa, które zwoływał w celu przedyskutowania z nimi najważniejszych kwestii państwowych (nie oznaczało to, że Filip poddawał się zdaniu Stanów Generalnych, czy że były one w stanie zmienić podjętą już przez monarchę decyzję.) Filip IV słynął z bezlitosnej polityki oraz z mecenatu artystycznego, władzę królewską dzierżył silną ręką.

źródło zdj. https://www.wikipedia.org/

Za jego panowania doszło do przeniesienia Stolicy Apostolskiej z Rzymu do Awinionu, co dobitnie świadczyło o uzależnieniu Kościoła od francuskiego władcy i aspiracjach Filipa Pięknego. Panowanie Filipa rozpoczęło się wojną z Anglikami o Gujennę, co doprowadziło po wielu perturbacjach do podpisania pokoju w 1299 r. - król Edward I odzyskał Gujennę i złożył hołd lenny królowi Francji. Prowadzone walki, a także długi odziedziczone po przodkach, doprowadziły do mocnego uszczuplenia, a wręcz opustoszenia, skarbu państwa. Na te niedostatki nie pomogły nakładane co trochę nowe podatki ani wygnanie i zmuszenie do ponownego wykupienia "pozwolenia na pobyt i handel" kupców lombardzkich oraz Żydów francuskich i najprawdopodobniej z tej przyczyny Filip Piękny zwrócił swoją uwagę na potężny Zakon Templariuszy, słynący z bajecznych bogactw. Monarcha dopiął swego, doprowadził do likwidacji Ubogich Rycerzy Chrystusa i zagarnął ich bogactwa, które jak się okazało, wcale nie były tak wspaniałe. Poza tym spora część dóbr templariuszy została przekazana przez papieża zakonowi joannitów.


W książce "Król z żelaza" Druona poznajemy Filipa Pięknego właśnie w tych dniach, gdy po siedmiu latach więzienia i tortur, na stosie dokonał żywota wielki mistrz templariuszy, Jakub de Molay, który konając miał rzec: "Papieżu Klemensie!... Rycerzu Wilhelmie!... Królu Filipie!... Powołuję was przed Sąd Boży, przed którym zjawicie się w ciągu roku, aby otrzymać słuszną karę! Przeklinam was! Przeklinam was! Niech niech wasze rody będą przeklęte aż do trzynastego pokolenia!" Któż by się jednak przejął bełkotaniem heretyka i zdrajcy.
źródło zdj. https://www.wikipedia.org/

Lecz oto w niewiele tygodni po śmierci templariusza synowe króla Filipa Pięknego zostają oskarżone o cudzołóstwo. Blanka Burgundzka, żona najmłodszego syna Filipa, Karola oraz Małgorzata Burgundzka, żona najstarszego syna monarchy, Ludwika zostają uwięzione w Château-Gaillard i pozbawione wszelkich wygód. Król wykazał się dobrym sercem i kobiety nie zostały skazane na śmierć. Joanna Burgundzka, małżonka Filipa, środkowego syna Filipa IV, jako, że pomagała siostrze i kuzynce w niecnym procederze, lecz sama dochowała wierności mężowi, została uwięziona w łagodniejszych warunkach w zamku Dourdan. Prawie w tym samym czasie,  umiera papież Klemens V, ten,  który za namową króla Francji na soborze w Vienne rozwiązał Zakon Rycerzy Świątyni i oskarżył jego członków o różnorakie herezje. Wilhelm de Nogaret, minister ds. bezpieczeństwa króla Francji, rzec można, szef królewskiej policji politycznej, pożegnał się ze światem doczesnym wkrótce po papieżu. Niedługo po nim, pod koniec roku, umiera "król z żelaza"... Czyżby klątwa rzucona pośród płomieni, zaczęła się wypełniać?

Opowieść o ostatnich latach życia króla Filipa IV Druon wzbogacił o historie poboczne, które stanowią idealne tło, na którym wybija się postać "króla z żelaza". Monarcha okazuje się być nie tylko twardym monarchą, lecz także człowiekiem wyobcowanym i niezrozumianym przez swoje otoczenia. Wątki poboczne dodają również powieści francuskiego pisarza soczystości, głębi, która pozwala czytelnikowi wczuć się w realia XIV-wiecznej Francji. Autor szczegółowo objaśnia zawiłości dynastyczne, powody walk między feudałami, przyczyny animozji i sympatii na dworze królewskim. Jednymi z ważniejszych, wysuwających się na pierwszy plan tematami są historia kupców lombardzkich, przede wszystkim Spinello Tolomei i jego bratanka, Guccio Baglioni, uwikłanego w wielką politykę możnych panów oraz dzieje sporu pomiędzy Robertem III d'Artois, a Mahaut d'Artois, o tytuł hrabiego Artois. Czytelnikowi w pierwszym tomie cyklu Królowie przeklęci zostaje również przybliżona postać Izabeli, córki króla Filipa IV. Kobieta została wydana za mąż za króla Anglii Edwarda II, z którym nie jest szczęśliwa ze względu na jego zamiłowanie do mężczyzn.

źródło zdj. https://www.wikipedia.org/
Każda postać, choćby najpośledniejsza, wykreowana przez Maurice`a Druona jest prawdziwa, dopracowana w najmniejszych szczegółach, każda jest jedyna w swoim rodzaju. Pisarz odmalowuje ówczesne miasta, wsie, pałace i kantory kupieckie z taką skrupulatnością i realizmem, że niejednokrotnie podczas lektury "Króla z żelaza" miałam wrażenie, że słyszę gwar panujący na ulicach Paryża, szelest materii, z których uszyto ubiory, stukot butów na korytarzach etc. Każde słowo w powieści wydaje się być przemyślane, umieszczone w idealnym miejscu i doskonale oddające zamysł autora. Język książki dopasowany jest do epoki, w której toczy się akcja "Króla z żelaza", jak i do bohaterów dzieła. Bywa nieco archaiczny, wypełniony słowami rzadko spotykanymi, może trochę zapomnianymi we współczesnym świecie. Ja odniosłam wrażenie, że dzięki takiemu zabiegowi język ów nabiera szlachetności i wykwintności. A to z kolei prowadzi do mocniejszego osadzenia fabuły w realiach chylącej się ku upadkowi dynastii Kapetyngów. (Nie wiem na ile jest to zasługa tłumaczki, a na ile pióra samego Druona.) Niewątpliwie Druon ma talent gawędziarski! Snuje swoją opowieść lekko, jakby niechcący. Przykuwa uwagę czytelnika od pierwszych stron swojej powieści i podtrzymuje to zainteresowanie do ostatnich stron. Co ciekawe pisarz czyni to mimo braku w "Królu z żelaza" pełnych rozmachu opisów bitew, czy choćby potyczek, są one ledwo wzmiankowane. Nigdy nie odczułam, że jest mi ich brak. Druon skupia się na emocjach swoich bohaterów, ożywia i uczłowiecza postaci historyczne. Wysnuwa z suchych przekazów kronikarskich fascynującą opowieść.

Mnogość postaci zapełniających karty "Króla z żelaza", a w szczególności ich imiona, początkowo wywołują ból głowy i sprawiają, że czytelnik może być zagubiony. Na szczęście z czasem coraz łatwiej odnaleźć się w plątaninie imion i ich koneksji, czemu bardzo pomaga zamieszczony na końcu książki indeks nazwisk pojawiających się w powieści osób wraz z objaśnieniami. Książkę czyta się bardzo dobrze, jest jak wyśmienita uczta, łechcąca podniebienie wyszukanymi potrawami. Druon sprawia, że po zamknięciu "Króla z żelaza" czytelnik odczuwa ogromną potrzebę sięgnięcia natychmiast po kolejną część cyklu. Czego nie omieszkałam się uczynić :)

***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:


* Cytat pochodzi z książki "Król z żelaza" Maurice`a Druona

18 komentarzy:

  1. A wiesz co - uwielbiam filmy kostiumowe, uwielbiam historię (zrezygnowałam z niej na rzecz polonistyki, ale skończyłam przyspieszony kurs z h.sztuki) ale z książkami historycznymi/z fabułą osadzoną w przeszłości mi nie po drodze - i nie rozumiem tego, bo kiedy już jakąś zacznę, nie mogę się oderwać!czytam z wypiekami! Chyba się tchórzliwie boję, że mnie może duchota przygnieść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście dziwna masz przypadłość patrząc na Twoja sympatię do historii :) Ja za to bardzo lubię sięgać po literaturę historyczną, a Maurice Druon mnie porwał :)

      Usuń
  2. Ty masz słabość do historii, a ja jestem słaba z historii. ;) Ale może kiedyś się poprawię. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ann RK dobra jesteś ;) Zawsze jest czas na naukę ;)

      Usuń
  3. Kocham powieści historyczne. Już wcześniej na innym blogu czytałam o tej pozycji. Tamta recenzja była równie zachęcająca jak Twoja. Tytuł zapisuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zachwycona całą serią, więc polecam Ci ją z całego serca :)

      Usuń
  4. Kiedyś na Znaku kupiłam jakąś książkę z tej serii !
    Niestety to przeczytaniu kilku stron nie wciągnęła mnie, chyba sposób pisania jest nie dla mnie.
    W dodatku chyba ją gdzieś zapodziałam podczas przeprowadzek :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie język bardzo przypadł do gustu, zresztą pisałam o tym w swojej recenzji :)

      Usuń
  5. Filipa Pięknego kojarzę właśnie jako króla, który złamał potęgę Zakonu Templariuszy. Wydaje się, że książka w sposób interesujący przybliża sylwetkę tego władcy :)

    A sam styl, w jakim utrzymane jest to dzieło przypomina mi moich szkolnych historyków, do których miałem niebywałe szczęście. Zarówno w podstawówce, gimnazjum jak i liceum trafiałem na nauczycieli, dla których historia była pasją, a ponadto potrafili o niej opowiadać w niezwykle ciekawy sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ambrose masz rację. Czytając Druona jasno widać, że historia to jego pasja :) A Filip Piękny chyba większości ludziom kojarzy się z likwidacją templariuszy.

      Usuń
  6. Książki z tej serii rzuciły mi się w oczy na Lubimy Czytać. Zaczęłam nawet zastanawiać się, czy przypadkiem nie spróbować gdzieś ich znaleźć. Tak pięknie piszesz o tej książce, że tym samym rozwiałaś moje wątpliwości. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnes A.Rose, mnie Druon bardzo przypadł do gustu. Jak już wspominałam podoba mi się język jego powieści, a wiem, że dla niektórych bywa on przyciężki. Jak tylko skończyłam jakąś część cyklu, musiałam zaczynać kolejną. Próbowałam zrobić sobie przerwę, racjonować sobie tomy, ale próby te spełzły na niczym :) Po przeczytaniu serii, poszperałam w internecie i okazuje się, że "na Zachodzie" całkiem niedawno był wielki bum na cykl królowie przeklęci, a to za sprawą George`a R.R.Martina, który to zachęcał do sięgnięcia po tego francuskiego pisarza, będącego jedną z wielu jego inspiracji do napisania cyklu Pieśń Lodu i Ognia. I czytałam o rozczarowaniu fanów Martina, bo czytając Druona szukali drugiego Westeros... Ktoś chyba nie zrozumiał na czym polega inspiracja ;)

      Usuń
  7. Kochana uwielbiam w Tobie tę pasję do różnych zagadnień i choć nie lubię takich książek, przebrnęłam przez post z uśmiechem na ustach! Pasja jest najważniejsza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, słowa takie, jak Twoje to najlepszy dla mnie komplement. Miło czytać/słyszeć, gdy ktoś nie zainteresowany tego rodzaju literaturą czyta taką recenzję z pewna przyjemnością :)

      Usuń
  8. Mnie zawsze było się ciężko przekonać do książek historycznych... Z czasem nic się w tym względzie nie zmieniło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, nie każdy może mieć takiego "fisia", jak ja na punkcie historii i książek historycznych ;) Za to ja nie mam takie zapału do kryminałów, jak Ty :)

      Usuń
  9. Podoba mi się to "dopracowanie" postaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, Druon jest mistrzowski pod tym względem!

      Usuń