Fårikål - narodowa potrawa norweska, która doczekała się swojego święta

Jesień rozgościła na dobre za oknem, przyszedł więc czas na fårikål. To jedna z tych norweskich potraw, z którą nie sposób się nie zetknąć odwiedzając Norwegię. Zawsze ktoś choćby o niej wspomni. Czy się to komuś podoba, czy nie, nie ma nic bardziej norweskiego niż dania z jagnięciny, czy baraniny. Typowy norweski obrazek: stadko pasących się owiec. Takie stada są wszędzie. W górach i na wybrzeżu kraju. Na dalekich wsiach i w pobliżu dużych miast. Czasami nawet na obrzeżach owych miast. Według Norwegów jagnięcina oraz baranina pochodząca z rodzimych hodowli to rozkosz smakowa sama w sobie. Zwierzęta wypasają się na soczystej, niezanieczyszczonej trawie, ale skubią też dziką roślinność, dzięki czemu ich mięso nabiera wyjątkowego smaku. Jesień (wrzesień-październik) to w norweskich sklepach sezon na jagnięcinę. W lodówkach sklepowych króluje jagnięcina w wielu odmianach. Najczęściej właśnie w tych miesiącach można kupić jagnięcinę w bardzo korzystnej cenie. W gazetach, programach telewizyjnych i radiowych, na blogach (nie tylko kulinarnych) mówi i pisze się o potrawach z jagnięciny.  Daniem, które wiedzie prym pośród potraw z jagnięciny jest właśnie fårikål. To proste danie gości w garnkach i na stołach norweskich od bardzo dawna, bo zapewne już od czasów przedchrześcijańskich. Jednak pierwsze wzmianki pisemne o potrawie "faar i kaal" można odnaleźć dopiero pod koniec XIX w., a za najstarszy przepis na to danie uważa się ten znajdujący się w książce kucharskiej "Fuldstændig Norsk Kogebog" autorstwa Karen Dorothea Bang z roku 1835. Lecz w książce tej potrawa nosi nazwę „Nedlagt Gaas i Hvidkaal". Potrawa ta doczekała się nawet swojego święta - Fårikålens festdag, czyli dzień potrawy fårikål, które przypada na ostatni czwartek września przypada.

Oto, co potrzeba, aby wykonać ta potrawę:

112 kg jagnięciny (w Norwegii znajdziecie nawet specjalnie nazwane na cześć tej potrawy i dedykowane od niej mięso, fårikålkjøtt)
112 kg zwykłej kapusty
4 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
2 łyżeczki soli (najlepiej gruboziarnistej, ale i ta miałka się nada)
300 ml wody 

Główkę kapusty kroimy na cząstki/kliny. Jagnięcinę kroimy na sporych rozmiarów kawałki.
W przygotowanym garnku układamy naprzemiennie warstwy jagnięciny i kapusty. Najlepiej jeśli na dnie ułożymy kawałki jagnięciny tak tłuszczem do dołu. Każda z warstw posypujemy pieprzem i solą.
Całość uzupełnij przygotowaną wodą i zagotuj. Następnie gotujemy potrawę na małym ogniu prze około 3 godziny, do miękkości mięsa. (Mięso powinno bardzo łatwo odchodzić od kości.)

I już możecie posmakować norweskiego fårikål! Oto cała filozofia :) Prawda, że prosty przepis? Fårikål podaje się na ciepło, zazwyczaj z gotowanymi ziemniakami (mogą być zarówno obrane, jak i ze skórką.) Podobnie, jak polski bigos, potrawa ta smakuje najlepiej w następnych dniach po jej przygotowaniu.
Wedle niektórych Norwegów każda z warstw fårikål winna być także oprószona lekko mąką pszenną, lecz nie jest to zabieg konieczny.
Smacznego! :)


Reakcje:

17 komentarzy:

  1. Jadłam fårikål w tym roku dopiero po raz pierwszy i szczerze byłam zaskoczona, że danie prezentujące się tak średnio (no umówmy się, ładnie nie wygląda ;) i tak łatwe w przygotowaniu, jest tak pyszne! :)
    Generalnie wolę innego typu potrawy, więc raczej jest to danie, które będę przygotowywała "od święta" aczkolwiek może wcześniej niż przed kolejnym fårikåldagen.
    Kusi mnie też wypróbowanie przepisów dostępnych w Internecie będących wariacją na temat tego narodowego dania (np. fårikål w sosie pomidorowym itp.) aczkolwiek znajomi Norwegowie śmieją się, że to wersje dla tych, co im fårikål w tradycyjnej wersji nie smakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też słyszałam taką opinię o tych, którzy wolą te kombinowane wersje fårikål ;) Sądzę jednak, że warto było by wypróbować inne przepisy.
      Masz rację danie to wygląda nieciekawie, ale smakuje zaskakująco dobrze :) Ja je lubię, a mój mąż nieszczególnie, więc jeśli będzie się u mnie pojawiał fårikål, to jednak bardzo rzadko.

      Usuń
  2. Skoro Norwegowie tak ją doceniają, to muszę spróbować ją przyrządzić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj :) Ciekawe, czy Ci zasmakuje :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy wpis, super, że jest przepis :) Rzeczywiście, fårikål to jedna z tych tradycyjnych potraw norweskich, które są bardzo słynne i nie tak bardzo kontrowersyjne jak np. lutefisk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie przepadam za lutefisk ;)

      Usuń
    2. Chyba mało kto przepada, chyba że sami Norwegowie ;)

      Usuń
  4. Czyli w zasadzie nasz bigos tylko trochę inaczej. ;) I z innym mięsem. :) Zjadłabym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często ta potrawa porównywana jest do polskiego bigosu i coś niewątpliwie w tym jest, jednak... moim zdaniem nie można stawiać między nimi znaku równości.

      Usuń
  5. A u nas jest święto pączka:) A w okolicy Poznania rogalika:) I pewnie kilka by się jeszcze znalazło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zielonomi, wiem, że w Polsce też są różne ciekawe święta :) Chyba każdy kraj takie ma :)

      Usuń
  6. Brzmi pysznie ! Spróbowałabym tym bardziej, że nie miałam okazji wcześniej próbować jagnięciny ! (shame on me :P )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może kiedyś spróbujesz :)

      Usuń
  7. z ciekawości bym spróbowała, bo dobrej jagnięciny dawno nie jadłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, warto próbować nowych potraw, choćby z ciekawości :)

      Usuń
  8. Podobnie jak Marta spróbowałabym z ciekawości, bo gotowana kapusta napawa mnie tak wielką odrazą, że nie sposób tego opisać. :D Ale będąc w Norwegii na 100% oszamałabym cały talerz, za ichniejszą ojczyznę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twoją niechęć, ja także mam potrawy, czy też pewne składniki, których nie jestem w stanie przełknąć :)

      Usuń