Migawki #6

Od ostatnich Migawek minęły ponad 3 miesiące, przyszedł więc czas na kolejną porcję zdjęć. Oczywiście standardowo nie mogłam się zdecydować, które zdjęcia Wam pokazać, stąd ich duża ilość. Ostrzegam i zapraszam do oglądania :) (Pamiętajcie, proszę, że po kliknięciu w zdjęcie możecie obejrzeć je w większym rozmiarze.)
Na początek trochę Norwegii.
Miecze w skale (Sverd i fjell) - monument wizytówka Stavanger. Jak nazwa wskazuje są to 3 potężne miecze wbite w skałę nad fiordem Hafrsfjord. Mierzą 9.2 m wysokości, a ich rękojeści wzorowane są na mieczach znajdowanych w całej Norwegii, a pochodzących z czasów Wikingów.  Pomnik to dzieło rzeźbiarza Fritza Røeda z Bryne, upamiętniający bitwę stoczoną na wodach tego fiordu w 872 r. przez Haralda Pięknowłosego (Harald Hårfagre), który zjednoczył Norwegię w jedno królestwo. Został odsłonięty w 1983 r. przez króla Olafa V.  Największy miecz symbolizuje zwycięskiego króla, dwa mniejsze - nieszczęsnych pokonanych.  Pomnik jest symbolem wolności, jedności i pokoju - miecze zatopione w górze nigdy nie zostaną użyte. Przyznam się, że kiedy zobaczyłam je pierwszy raz poczułam ukłucie rozczarowania - spodziewałam się czegoś bardzo dramatycznego.
Morze... Ci, którzy zaglądają do mnie wiedzą, że uwielbiam je. Mogę chodzić plażą godzinami albo siedzieć i obserwować ptaki, fale, przesypujący się piasek etc.. A jako, że w tym roku czerwiec (i nie tylko) był w Norwegii wręcz upalny udało mi się spędzić nad morzem wiele wspaniałych dni i zawsze w nieodłączną książką :) Wraz z nastaniem wiosny w Norwegii zaczyna się mnóstwo imprez plenerowych, w tym tak kochanych przez Norwegów, zawodów rowerowych/kolarskich. Na trzecim zdjęciu widać właśnie jeden z etapów wyścigu rowerowego, który dane mi było oglądać. O ile mnie pamięć nie zawodzi był to Nordsjørittet, czyli wyścig na dystansie 91 km, z Egersund do Sandnes (Rogaland). Zawody te otwarte są dla wszystkich, należy spełnić tylko dwa warunki: mieć ukończone 17 lat i jechać w kasku rowerowym na głowie :) Siedziałam na wydmie nad morzem :D Po drugiej stronie ulicy, którą jechali zawodnicy znajduje się lotnisko Sola.
A jak jestem przy lotnisku... Wieczory na plaży to także coś, co lubię :) To ta sama plaża, z której wydm obserwowałam wyścig rowerowy. Zdjęć lądujących samolotów trochę porobiłam, ale nie będę Was tu nimi zarzucała. Trzeba Wam wiedzieć, że w okresie od późnej wiosny (tak od maja) do sierpnia w Norwegii słońce ledwo chowa się za horyzont lub wcale za nim nie znika. Tak więc zaprezentowane powyżej zdjęcia zachodów słońca zostały zrobione sporo po 23 :)))

Nie samym morzem człowiek żyje ;) To jedna z tych rzeczy, które są piękne w Norwegii: mieszkasz równocześnie nad morzem, nad jeziorami i w górach :))) I wcale nie oznacza to, że do większego miasta masz 5 godzin jazdy! Wraz z mężem korzystaliśmy z pięknej pogody do oporu, więc często codziennie byliśmy na małym wypadzie w góry lub na plażę.
Zdjęcie po lewej: zrobione zostało z bazy pirackiej syna moich znajomych ;) Zdjęcie po prawej: cyknęłam je w drodze powrotnej z jednej z wypraw w góry. Fotografia nie oddaje urody okoliczności przyrody ;)
To nadal Norwegia, choć wygląda jak wybrzeże jakiegoś ciepłego kraju. To nie morze, to fiord i rozrzucone nad nim domy.
Teraz coś z Polski :)

Pensjonat "Akiko". Mały skrawek Japonii w sercu polskich gór, Gorców. Spędziłam w tym urokliwym miejscu, prowadzonym przez niesamowicie serdeczną, otwartą i non stop uśmiechniętą Japonkę, Akiko Miwa, 2 tygodnie wspaniałych wakacji. Pensjonat to mieszanina Polski i Japonii. Pełno tam elementów prosto z japońskiej rzeczywistości, ale nie jest to japoński pensjonat. podkreślam ten fakt, bo może ktoś z Was spodziewa się tam wszędzie rozłożonych tatami, ścian shoji, czy kimona jako obowiązującego stroju właścicielki i pracowników ;) Miejsce proste, takie swojskie, domowe wręcz. Co niesamowite, ja niejadek, kapryszący przy jedzeniu, wcinałam smakołyki przygotowywane przez panią Akiko aż mi się uszy trzęsły :) (Akiko)
Widok, jaki codziennie witał mnie za oknem pokoju w pensjonacie. Na horyzoncie wiecznie zamglone Tatry.
Śniadanie na tarasie :) Koty jeszcze się nie zwiedziały, że nie śpię, więc zabrakło ich w pejzażu ;)
Gorce, które odwiedziłam po bardzo wielu latach, nadal zachwycają swoim pięknem. Nie są tak dramatyczne, jak wyższe Tatry, czy norweskie góry, ale sami powiedzcie, czyż nie są piękne? Od lewej na zdjęciach: 1. rzeźba zdobiąca krzyż postawiony dla upamiętnienia nie żyjącego księdza, który ukochał sobie właśnie Gorce i w nich umarł, robiąc to, co kochał, przemierzając góry; 2. stojak na rowery na szlaku w kierunku schroniska pod Turbaczem (odludzie, a tu takie cuda!); 3. panorama Gorców i ogromne połacie krzaków jagodowych.
Przekąska na szlaku :) To pyszne minichlebki z ziołami i grzybami przygotowane zostały przez panią Akiko :)
Na szlaku na Turbacz, najwyższy szczyt Gorców. (Jedni twierdzą, że jego wysokość to 1310 m n.p.m., inni, że 1314 m n.p.m.)
Te zdjęcia także zrobione są w dniu, kiedy zdobyłam Turbacz. Tylko, którą drogę powrotną wybrać...? ;)
Oczywiście, jak Gorce, to Szlak Architektury Drewnianej! A, co za tym idzie, wspaniała gotycka architektura! Po lewej: kościół pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Harklowej pochodzący z około 1500 r., a zbudowany na miejscu wcześniejszej budowli. Po prawej: kościół  pw. Świętej Trójcy i św. Antoniego Opata w Łopusznej. Budowla powstała w 2 poł. XV w., a została konsekrowana w 1504 r. Na cmentarzu parafialnym w Łopusznej znajduje się grób Ks. Prof. Józefa Tischnera. Łopuszna to także siedziba domu pamięci Ks. Tischnera. Podzielę się z Wami zaledwie tymi dwoma zdjęciami, ponieważ mam ich ponad 100! Odwiedziłam oprócz tych dwóch kościołów także m.in.  kościół pw. Św. Michała Archanioła w Dębnie i kościół pw. św. Marcina w Grywałdzie nad Dunajcem. Wedle legend  na miejscu kościoła w Grywałdzie kiedyś znajdowała się pogańska gontyna. Wszystkie przybytki zachwycają polichromiami, choć ja zakochałam się w zdobieniach z kościółka w Grywałdzie. Polecam Wam je zobaczyć!
Wsi spokojna, wsi wesoła,

Który głos twej chwale zdoła?

Kto twe wczasy, kto pożytki

Może wspomnieć za raz wszytki?
("Pieśń świętojańska o Sobótce" Jan Kochanowski) 
Tak, wiem, to inna wieś, niż ta z czasów Kochanowskiego, ale jakoś tak, gdy patrzę na to zdjęcie, od razu w mojej głowie pojawia się ten cytat. Dwór w Łopusznej tchnie spokojem i choć wygląda niepozornie spędziłam w nim ciekawie prawie 2 godziny zasłuchana w słowa przewodnika, który chyba urodził się gawędziarzem :)
Miałam "fazę" na widoki za oknem ;) Zdjęcia robione z zamku w Niedzicy, widok na Jezioro Czorsztyńskie i zaporę wodną na Dunajcu.

Podczas, gdy tabuny turystów (serio, skąd tyle tych ludzi?!?) strzelały fotki bez opamiętania uwieczniając na zdjęciach panoramę Jeziora Czorsztyńskiego wraz z widniejącymi w oddali ruinami Zamku w Czorsztynie, tudzież wspomnianą już przeze mnie zaporę wodną, ja wyżywałam się artystycznie w bardziej mrocznych zakamarkach zamku w Niedzicy :))) Jakoś te regiony nie były popularne wśród reszty turystów :P Niestety tylko tyle zostało po kaplicy.
Oczywiście i ja fotografowałam z każdej strony Jezioro Czorsztyńskie, zamek w Niedzicy i ruiny zamku w Czorsztynie, ale co za dużo to niezdrowo, więc musicie zadowolić się tym jednym widoczkiem ;)

Kolejna moja "faza", tym razem kamienne łuki ;) Oba zdjęcia zrobiłam w Czerwonym Klasztorze na Słowacji, jakieś pół godziny jazdy samochodem od Harklowej. Trafiliśmy na cudowny moment dnia, bo oprócz nas i pań sprzedających bilety nie było nikogo! Dopiero pod koniec naszego zwiedzania przyjechało chyba kilka wycieczek.
Czerwony Klasztor (Červený Kláštor) leży w dolinie Świętego Antoniego. Jego początki sięgają XIV w., choć najprawdopodobniej już wcześniej na tym terenie żyli benedyktyni- eremici, którzy uprawiali kult Świętego Antoniego Pustelnika. Budowa klasztoru rozpoczęta została w 1330 roku i dość szybko, bo już 1360 r., zabudowania drewniane zostały zastąpione ceglanymi i kamiennymi. Zresztą od czerwonych cegieł pochodzi nazwa klasztoru. Początkowo klasztor należał do kartuzów, zakonu pustelniczego, który został rozwiązany w 1563 r.. Ich majątek bardzo szybko trafił w świeckie ręce i dopiero w 1711 r. w murach klasztoru pojawili się bracia zakonni - tym razem był to zakon kamedułów. Kameduli to eremici. Ci z Czerwonego Klasztoru zasłynęli m.in. rozbudową klasztoru, pierwszym słowackim przekładem Biblii „Święta Biblia Słowacka albo Pismo Święte” w dwóch tomach i łacińsko – słowackim słownikiem „Sylabus dictionari latini slavonicus", swoimi umiejętnościami zielarskimi i leczniczymi. Cesarz Józef II rozwiązał zakon, a następnie cesarz Franciszek I przekazał klasztor greko – katolickiemu biskupstwu w Preszowie. Czerwony Klasztor został zniszczony przez pożar, który wybuchł w 1907 r.. Jego odbudowę rozpoczęto po I wojnie światowej, a renowacje na szerszą skalę przeprowadzono w latach 1955-1966. Od 1966 r, część pomieszczeń i budynków wchodzących w skład klasztoru zostało zamienionych na obiekt muzealny. (Červený Kláštor)
Jedno z malowideł znajdujące się w kapitularzu w Czerwonym Klasztorze. Takich malowideł było więcej, ale żadne zdjęcie nie odda tego, jak wyglądają one na żywo.
Po lewej: rzut okiem na polskie Tatry od słowackiej strony :) Zdjęcie zrobione z miejsca, gdzie dawniej znajdowały się eremy braci kamedułów, po których zostały jedynie resztki ścian. Po prawej: już w Polsce. Widok na Jezioro Czorsztyńskie i zamek w Niedzicy z zamku w Czorsztynie. Musicie mi uwierzyć na słowo, bo wszystko było osnute mgłą i idealnie pasowała do klimatu ruin zamku w Czorsztynie.

 


I to by było na tyle. Za mile, mam nadzieję, spędzone chwile dziękuje Wam Edyta przebrana za Japonkę :DDD
Doomo arigatoo gozaimasu! :)

A jeśli chcecie oglądać więcej takich migawek to zapraszam Was serdecznie na mój Instagram. Znajdziecie tam bardzo dużo zdjęć, które nie pojawiają się na blogu.


40 komentarzy:

  1. Zastanawiam się, czy mnie cenowo byłoby stać na taki kawałek Japonii w Gorcach :P Bo na pewno bawiłabym się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominika, musiałabyś sprawdzić :) Ja w Akiko wypoczęłam przecudnie!

      Usuń
  2. Zazdroszczę Ci tego morza, fiordów...Aj... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jest czego zazdrościć, a czasami nie :) Może kiedyś je zobaczysz? :)

      Usuń
  3. Cóż ja mogę napisać, po prostu, po cichu zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie w tym kimonie ! pasuje Ci świetnie !
    Bosz te Twoje norweski migawki sprawiają, że wydaje mi się, że cały czas jesteś na wakacjach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bardzo dobrze się też czułam w kimonie i nareszcie się nie garbiłam! :D
      Miziol Janek, wiesz, pokazuję ładne miejsca, gdy pogoda dopisuje, to i może Ci się tak wydawać ;)

      Usuń
  5. Rewelacyjne kimono, a jak Ci pasuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beti G. dziękuję :) Pierwszy raz w życiu miałam na sobie profesjonalnie założone prawdziwe kimono! I to z czystego jedwabiu!

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Tak, tak :) Wiem Sebastianie, że je kochasz :)

      Usuń
  7. Norwegii chcę więcej, a Niedzica i Czorsztyn to prawie tuż za moją miedzą - no, za 2 miedzami... Tak blisko byłaś:) Ale fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zielonomi nie mogę i w sumie nie chcę zarzucać Was tylko i wyłącznie zdjęciami z Norwegii, bo jeszcze się znudzi ;) O, widzisz, fajne masz blisko siebie miejsca :)

      Usuń
  8. Ostatnie zdjęcie świetne!
    Piękne zdjęcia, ale dla mnie ich za mało i tak :D Proszę o częstsze posty Migawek. W ogóle jak ja Ci zazdroszczę pięknych widoków i tych dni na plaży, ahh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu dziękuję :) I wierz mi, że staram się żeby posty migawkowe były częściej, ale jakoś... nie wychodzi mi to ;) Postaram się poprawić :)

      Usuń
  9. Wyglądasz prześlicznie :)))
    ... a my mamy dwa miecze pod Grunwaldem ;) W tej części Polski nie byłam jeszcze, mam nadzieję że kiedyś dotrę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Izableko za miłe słowa :)))
      Ja byłam pod Grunwaldem z 5-6 razy, może nawet więcej :D

      Usuń
  10. Wszystkie są wspaniałe, ale... najbardziej podobają mi się krajobrazy. W zestawieniu z cała resztą są olśniewające. Po raz kolejny przekonuję się, że piękno tkwi w prostocie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale piękny wpis!!
    Drewniana architektura wymiata.
    Wyglądasz genialnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, na żywo te wszystkie kościółki są duuuużo bardziej zachwycające!
      Dziękuję Basiu :)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że miło Ci się je oglądało :)

      Usuń
  13. Boże! Ależ te zdjęcia są piękne! A o podróży do Norwegii wciąż marzę. Mój kumpel ostatnio pokazał mi zdjęcie właśnie spod Mieczy w skale. Okropnie mu zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Boże! Ależ mi miło Dominiku! Twój za zachwyt jest niezmiernie miły :D Mam nadzieję, że uda Ci się kiedyś wybrać w podróż po Norwegii :)

      Usuń
    2. Ha! Dzięki :D Mam nadzieję, że to będzie nie tylko Norwegia - uwielbiam wszystkie kraje Skandynawii. I tak się akurat składa, że w każdym skandynawskim kraju mam przynajmniej jednego znajomego (wśród rodzimych mieszkańców oczywiście);)

      Usuń
    3. Dominku, to już masz pierwszy krok za sobą aby spełnić marzenie o odwiedzeniu krajów skandynawskich, dzięki temu, że masz w nich znajomych :) Jakiś punkt zaczepienia jest!

      Usuń
  14. Świetny wpis i super zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie jest u Ciebie. Sverd i fjell też mnie trochę rozczarowały, ale nie zmienia to faktu, że zarówno plaża, jak i szlak wzdłuż wybrzeża są bardzo przyjemne. Ja też uwielbiam w Norwegii to, że tak szybko i łatwo mogę się dostać na plażę albo w góry.
    Świetny znaleźliście ten japońsko-polski pensjonat! Jak zobaczyłam Twoje zdjęcie w kimonie jakiś czas temu to myślałam, że się do Japonii wybałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, mam takie marzenie... choć raz w życiu odwiedzić i zwiedzić choć troszkę Japonię :)

      Usuń
  16. super migawki ;) najbardziej podoba mi się zdjecie wybrzeża Norwegii <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa :) Na moim blogu co jakiś czas pojawiają się tego typu zdjęcia, więc zapraszam do zaglądania :)

      Usuń
  17. Piękna zdjęcia, lubię patrzeć na uchwycone przez Ciebie chwile, są wspaniale odprężające. Zazdroszczę ceremonii (muszę poprosić moją Tomoko o taką znowu) i pięknie wyglądasz w kimonie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że lubisz oglądać moje fotograficzne wywnętrzanie się Zee L no i za komplementy :) Ty mi zazdrościsz ceremonii, a ja Ci zazdroszczę Tomoko ;)

      Usuń