"Biały Kieł" Jack London

Tytuł: "Ulvehunden"
Autor:  Jack London
Oryginalny tytuł: "White Fang"
Tłumaczenie: John Kennett
Wydawnictwo:  Hjemmets bokforl.
Rok wydania: 1983
Liczba stron: 146

Jak już pewnie niektórzy z Was wiedzą, pilnie uczę się języka norweskiego. Jednym ze sposobów, który stosuję aby przyswoić nowe słownictwo, jest m.in. czytanie książek po norwesku.W takim też celu sięgnęłam po "Białego Kła" Jacka Londona. To moje ponowne spotkanie z tą książką, wróciłam do niej po wielu latach. Kiedyś zaczytywałam się Londonem. Lubiłam zagłębiać się w wykreowany przez pisarza świat, porażały mnie opisy przyrody, uczyłam się, czym jest zło tkwiące w ludziach i jak dobro może odmieniać. Opowieść o wilkopsie (Biały Kieł jest w 3/4 wilkiem i w 1/4 psem i podążając na nazewnictwem norweskim nazywam go wilkopsem) sprawiała, że z mej piersi wyrywał się szloch, a oczy zalewały potoki łez. Jak było tym razem?

Mroźny północny Jukon to dziki świat zimnego wiatru, w którym każde zwierzę musi walczyć o przetrwanie. To miejsce, gdzie trwa ciągła walka drapieżnika i ofiary. Miejsce, gdzie nie można liczyć na współczucie, czy taryfę ulgową. Do Indianina Szarego Bobra Biały Kieł trafia jako szczenię. Nie udaje się mu zdobyć sympatii innych psów towarzyszących plemieniu. Staje się samotnikiem. Nie wie, co to miłość, czy zaufanie. Wie, że aby przetrwać musi kraść jedzenie i walczyć o swoją pozycję. Szary Bóbr traktuje go surowo, ale sprawiedliwie, co czyni Kła twardym. Biały Kieł uczy się czym jest lojalność i szacunek. Życie zwierzęcia staje się jeszcze trudniejsze, gdy zostaje sprzedane za butelkę whiskey przez Indianina Pięknisiowi, który odkrywszy siłę i umiejętność walki Białego Kła wykorzystuje go w bardzo krwawych, nielegalnych walkach psów. W porównaniu z Pięknisiem Szary Bóbr był wzorem dobrego właściciela. Głodzony, bity i poniewierany Biały Kieł całkowicie dziczeje. Jego serce wypełnia lodowata furia, instynkt drapieżcy zdaje się władać nim całkowicie. Udział w jednej z brutalnych walk zwierzę przypłaca nieomal życiem. Z pomocą przychodzą mu Matt i Weedon Scott. I to drugi z mężczyzn, Weedon, staje się jego nowym panem. To on uczy Białego Kła, że bywają dobrzy ludzie, którzy potrafią obdarzyć go miłością i ciepłem, którym Kieł może zaufać.

"Biały Kieł" jest opowieścią o przetrwaniu, o zaufania, o przyjaźni. W książce Amerykanina odnajdziecie dziką, surową i zimną, jak opisywana przyroda, historię  o potrzebie miłości. O tym, jak straszne jest samotne życie, gdy nie ma nikogo, kto mógłby być dla nas oparciem. Autor odmalowuje otaczającą Białego Kła przyrodę tak wspaniale, że nie potrzeba zbytnio wysilać wyobraźni, by zobaczyć to, o czym London opowiada. (Choć czasami dla niektórych mogą być te opisy trochę nużące.) W powieści można dostrzec ciągłą walkę, jaką toczą ze sobą potrzeba przebywania w towarzystwie ludzi i zew natury wewnątrz Białego Kła. London pokazuje czytelnikowi świat widziany oczami zwierzęcia. Robi to umiejętnie, nic tu nie wydaje się sztuczne, czy przekombinowane. Czytając "Białego Kła" czytelnik czuje, że wszystko, co przeżywa główny bohater jest do bólu prawdziwe. London udowadnia, że każde zwierzę odczuwa ból, brak miłości albo wręcz odwrotnie troskę, dobroć. Zwierzę nie jest bezmyślną, nieczułą istotą. Pisarz daje nadzieję (lub jak kto wolo, podtrzymuje ową nadzieję) na to, że życie może ulec zmianie na lepsze.

Okazało się, że nadal podoba mi się styl pisania Londona i nadal nie potrafię powstrzymać łez czytając o przygodach wilkopsa. "Białego Kła" zaliczam do klasyki, po którą każdy powinien sięgnąć. Należy jednak pamiętać, że to książka raczej dla nastolatków niż dla dzieci. Mój ponowny, naznaczony nostalgią, kontakt z prozą Londona uważam za całkiem udany.

***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:


Ze względu na zalew spamu, jaki ostatnio ma miejsce na moim blogu, zmuszona jestem wprowadzić obrazkową weryfikację dodawanych komentarzy. Mam nadzieję, że to tymczasowe rozwiązanie, które mimo wszystko nie zniechęci Was do udzielania się na blogu :)

27 komentarzy:

  1. Mam wielki sentyment do Londona. Czytałem Białego Kła kilka razy :) Co do twórczości pisarza, najbardziej podobał mi się Martin Eden :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem teraz, po latach powiedzieć, która z książek Londona była dla mnie najlepsza, najbardziej się mi podobała. Zbyt wiele lat upłynęło odkąd miałam z jego twórczością styczność. Pamiętam jedynie, że bardzo lubiłam jego książki :)

      Usuń
  2. Ulubiona książka mojej mamy z lat dzieciństwa... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubię tę powieść! świetna proza, wzruszająca i wciągająca! a nauka poprzez czytanie to najlepsza dla mnie metoda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego z radością kupiłam dwa tomiska norweski bajek ludowych :D Będę czytać, że hej ;)

      Usuń
  4. Czytanie w obcym języku to naprawdę dobry sposób na naukę :). Taki przyjemny! I człowiek jakoś tak naturalnie całe wyrażenia zapamiętuje i nawet jeśli nie zna dokładnego znaczenia - wie potem mniej więcej, co znaczą i umie je użyć. // "Białego kła" i podobne uwielbiałam w gimnazjum :). Przez te wszystkie książki znałam takie dziwne szczegóły, jak np. choroby, czy jakieś dolegliwości, które mogą dopaść wilki. W zasadzie cały czas czytałam o wilkach i ewentualnie o wikingach :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. J. w takim razie podziel się jakimiś ciekawymi tytułami o wilkach i/lub wikingach. Może coś dla siebie znajdę wśród nich :)

      Usuń
  5. Jak ja dawno to czytałam, kupę lat temu :) Wspaniała historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak ja awiolu :) Tyle lat minęło...

      Usuń
  6. Ja często sięgam po książki w języku angielskim. Z tego co pamiętam to tą pozycję też czytałam w oryginale ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehhhh mój angielski jest niestety za słaby żeby czytać książki napisane w tym języku, choć próbuję :)

      Usuń
  7. OO ja też to czytałem i to kilka lat temu ;D Świetna książka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zgadzamy się, że warto po nią sięgnąć :)

      Usuń
  8. Czy jest ktoś kto nie zna historii Białego Kła ?!
    Legendarna powieść z dzieciństwa ! Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że na tym wzorze wyrosły wszelkie wzruszające filmy rodzinne w typie ja i mój przyjaciel pies, niedźwiedź, foka itp ;)

    Czytanie w innym języku jest zawsze wyzwaniem, ale też nic tak nie dostarcza nam wiedzy i słownictwa !

    Powodzenia z kolejnymi lekturami !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Miziol Janek :)
      I możliwe, że masz rację, co faktu, że wiele późniejszych książek, czy filmów bazowało na historii Białego Kła.

      Usuń
  9. Jej, jak ja dawno to czytałam... (ależ jestem stara... ;))

    PS Naprawdę czytasz w języku norweskim? Naprawdę?!? (jestem tu "nowa", więc od razu przepraszam za ignorancję i ewentualne niedopatrzenie tego faktu). Jestem pod ogromnym wrażeniem i życzę powodzenia w walce z równie pochłaniającymi lekturami :)

    Pozdrawiam, Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś stara :) Chyba większość z osób, które miały styczność z Londonem były wtedy dziećmi bądź nastolatkami :)

      Magda, na razie czytanie po norwesku idzie mi powolutku, ale tak, czytam :)

      Usuń
  10. Ha ha ha, to miłe, choć Londona pamiętam właśnie z dzieciństwa :) Życzę zatem dużo wytrwałości w starciu z literaturą norweską, a w wolnych chwilach zapraszam też do mnie. Wprawdzie nie po norwesku, no ale... ;) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzę do Ciebie, możesz być tego pewna :)

      Usuń
  11. Świetna recenzja! Powodzenia w nauce norweskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i proszę trzymać za mnie kciuki :)

      Usuń
  12. Pamiętam Białego Kła z dzieciństwa i pamiętam wrażenie jakie zrobiła na mnie ta książka wtedy. Ciekawe, czy teraz podobnie bym ją odbierała.
    Myślę, że norweski już w małym palcu skoro czytasz w oryginale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zee L, wrażenia są inne, bo to w końcu książka na nieletnich, ale na szczęście nie rozczarowałam się sięgając po "Białego Kła" po tyyyyle latach.

      Co do norweskiego... Dzięki za Twoją we mnie wiarę, ale nie mam niestety tego języka w małym palcu, bo czytanie w bokmal ma się nijak do rozmawiania z tubylcami mówiącymi w wielu różnych dialektach.

      Usuń
  13. PS. Oczywiście 'w oryginale' tutaj chodziło mi, że nie w uproszczonych wersjach dla uczących się, a pełne tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio właśnie w ramach nauki norweskiego zaczęłam czytać literaturę dla młodzieży. Baaardzo mnie zachęciłaś do zakupienia tej książki. Na podstawie opisanej przez Ciebie tematyki i przesłana wnioskuję, że spodoba mi się! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, ja się muszę jakoś wspierać w tej nauce, bo nie mam niestety tak luksusowo jak Ty, że większość Norwegów wokół mnie mówi w bokmål, a po za tym czytanie to coś co lubię :) Jeśli nie uda Ci si kupić książki to ją wypożycz z biblioteki :)

      Usuń