"Saga o Olafie Tryggvasonie" Oddr Snorrason

Tytuł: "Saga o Olafie Tryggvasonie"
Autor:  Oddr Snorrason
Oryginalny tytuł: "Óláfs saga Tryggvasonar en mesta"
Tłumaczenie:  Anna Waśko
Wydawnictwo: Księgarnia Akademicka
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 172

O tym, by sięgnąć po "Sagę o Olafie Tryggvasonie" Oddra Snorrasona marzyłam od wielu lat. Na przeszkodzie realizacji moich marzeń stał brak znajomości języka staronordyckiego albo przynajmniej islandzkiego. Na szczęście Anna Waśko zebrała i przetłumaczyła, a Księgarnia Akademicka wydała w zeszłym roku, kompilację isladzkich opowieści o królu, który zajmuje szczególne miejsce pośród norweskich władców epoki wikingów. Ta niewielka książeczka zawiera całą, na poły legendarną historię życia Olafa Tryggvasona, od jego narodzin, poprzez pobyt na Rusi i tułaczkę po Europie, aż po jego powrót do ojczyzny i śmierć w bitwie pod Svoldr; opowiada o jego nawróceniu na chrześcijaństwo oraz krzewieniu nowo przyjętej wiary zarówno pośród rodaków jak i innych narodów (m.in. wśród Islandczyków, Duńczyków, Polaków). Samą "Sagę o Olafie Tryggvasonie" nie sposób opisać, czy zrecenzować w sposób w jak można to uczynić w przypadku zwykłych współczesnych powieści. Saga nie posiada tradycyjnej fabuły, którą mogłabym Wam przybliżyć. Składa się z kilkudziesięciu krótkich, często jednostronicowych opowieści o Olafie Tryggvasonie i jego bohaterskich czynach, jego przyjaciołach i wrogach. Poza tym "Saga" jest bardziej kroniką relacjonującą wydarzenia w sposób suchy, często chaotyczny i niespójny niż barwną opowieścią z rozbudowanymi i porywającymi opisami bitew. Snorrason w całej swojej sadze dowodzi, jak wyjątkowym królem i człowiekiem był Olaf Tryggvasson. Mnich-historyk łączy w swej opowieści elementy tradycyjnych sag królewskich (młodość Olafa, jego pobyt na Rusi i w zachodniej Europie, przybycie króla do Norwegii, konwersja Islandii) z elementami nurtu hagiograficznego, tak popularnego w średniowieczu. W sadze odnaleźć mona także odrobinę mitologii nordyckiej, w końcu okres życia i panowania Olafa Tryggvasona, to czas gdy starzy bogowie odchodzą powoli w zapomnienie, a ich miejsce zajmuje nowy Bóg. Dlatego postanowiłam najpierw pokrótce przybliżyć Wam postać autora sagi, a następnie napisać słów kilka o norweskim królu, któremu Oddr Snorresson poświęcił swoje dzieło. W moim poście odnajdziecie Olafa Tryggvasona takiego, jakim przedstawia go Islandczyk w swojej sadze, a więc niewątpliwie postać wyidealizowaną, choć niepozbawioną realistycznych rysów.

"Nie wiem, czy powinienem sławić
Króla karmiącego mewy bitwy,
tak jakby był martwy
czy raczej wciąż żywy." [str. 154]

Oddr Snorrason, islandzki mnich i historyk, napisał "Sagę o Olafie Tryggvasonie" najprawdopodobniej ok. 1190 r. w języku łacińskim. Oryginalny tekst łaciński niestety przepadł, zachowały się jednak dwie prawie kompletne kopie pierwszego tłumaczenia sagi na staronordyjski oraz dwie kart trzeciej kopii. O jego życiu i pracy wiadomo dziś bardzo mało. Według "Księgi Zasiedlenia" (Landnámabók), dzieła historycznego opisującego odkrycie i zasiedlenie Islandii, rodzice Oddra wywodzili się bezpośrednio od pierwszych osadników na Islandii. Sam Oddr został wyświęcony i żył jako mnich benedyktyński w Thingeyrar (Þingeyrar) w północnej Islandii, niedaleko regionu z którego pochodził (Húnavatnssysla). Klasztor w Thingeyrar był najstarszym z wyspiarskich klasztorów, został założony w 1133 r. Wielu innych znanych historyków było z nim związanych, np. Karl Jónsson autor pierwszej części sagi o Sverre był w latach 1169-1181 tutejszym opatem.
źródło
"Saga o Olafie Tryggvasonie" podzielona jest na III części. I część (rozdz. 1-41) ułożona jest chronologicznie i zawiera narrację typową dla sag królewskich (patrz wyżej). Jej ostatnie rozdziały to opis przybycia Olafa do Norwegii i konwersji Islandii. II część (rozdz. 42-61) jest zupełnie inna kompozycyjnie od części I i zawiera różne, w żaden sposób nieuporządkowane epizody z okresu rządów Olafa w Norwegii, które dowodzą wielkości i świętości króla. W III części (rozdz. 62-75) powraca chronologia i tylko w niej widać świadomą kompozycję dzieła. Przedstawia ona wydarzenia, które doprowadziły do śmierci Olafa, opisuje obszernie dramatyczny przebieg bitwy pod Svoldr. Jej ostatni rozdział omawia pogłoski o cudownym uratowaniu Olafa przez słowiańską łódź.

Saga Oddra jest najstarszą spośród islandzkich sag królewskich. To kompilacja starszych ustnych tekstów zebranych przez mnicha, oparta na szkielecie "De antiquitate" Teodoryka lub "Konunga aqvi" Ariego Thorgilssona. To, co uczynił Oddr nie jest niczym niezwykły, tak czyni inni zarówno po nim, jak i przed nim. Snorrason podaje nawet swoich informatorów. Po raz pierwszy została wydana przez Jacoba Reenhjelma w 1691 r., opierającego swoje tłumaczenie sagi na języki szwedzki i łacinę na manuskrypcie będącym norweską kopią islandzkiego tłumaczenia oryginału Oddra oraz na manuskrypcie z kolekcji De la Gardie w Uppsali, będącego skróconą wersją tłumaczenia sagi i zawierającego tylko końcowe rozdziały opowieści. Aż do roku 1932 r., kiedy to Finnur Jonsson zebrał i opracował wszystkie trzy manuskrypty, badacze dzieła Oddra bazowali tylko na tych samych kopiach, co Jacob Reenhejlm.  Saga islandzkiego mnicha różni się późniejszych sag o Olafie Tryggvasonie, przede wszystkim tym, że posiada silne legendarne cechy. W szczególności zwraca tu uwagę sposób w jaki został opisany nawrócony już na chrześcijaństwo król Olaf. Saga Snorrasona nie zdobyła zbyt wielkiego uznania jako dzieło literackie, a to za sprawą dość luźnej kompozycji i wielokrotnych, niepotrzebnych powtórzeń. Ale to właśnie dzieło tego mnicha stało się głównym źródłem wiedzy i inspiracji dla autorów późniejszych sag o norweskim królu. Jeden z współbraci Oddra z klasztoru, Gunnlaug Leivsson, napisał inną sagę o Olafie Tryggvasonie, także po łacinie. Bazowała ona w połowie na pracy Snorrasona i podobnie jak jego saga została utracona. Elementy obu tych sag można odnaleźć w późniejszych sagach. Wiele zapożyczeń z "Sagi o Olafie Tryggvasonie" Oddra można odnaleźć m.in. w Heimskringli (staronordyckim zbiorze sag spisanych przez innego znanego islandzkiego historyka, Snorriego Sturlusona), z kolei Flateyjarbók (łac. Codex Flateyensis, manuskrypt zawierający teksty skandynawskich sag i poematów powstały prawdopodobnie pod koniec XIV w.) odnosi się bezpośrednio do sagi Oddra: "To mówi brat Oddr, który za wyjątkiem brata Gunnlauga, napisał najwięcej o Olafie Tryggvasonie po łacinie." (jest to moje własne tłumaczenie z norweskiego)

Jak już wspominałam król Olaf Tryggvason zyskał wyjątkowe miejsce pośród norweskich królów epoki wikingów. Olaf to król-wojownik, jawiący się jako jaśniejąca postać bohatera, godnego naśladowania. Taki obraz Olafa widoczny jest w sagach królewskich pochodzących z XII i XIII w., lecz wedle współczesnych badaczy historii jest mocno niepewny. Olaf Tryggvason panował w Norwegii w latach 995–1000 i to jest dość pewne. Olaf był literackim bohaterem, głównie na Islandii. To tu wyłonił się obraz Olafa jako chrześcijańskiego króla, dużo mocniej rozpropagowany w Islandii, niż w jego rodzinnej Norwegii, w której został przyćmiony przez Olafa II Haraldssona Świętego. (Tutaj możecie przeczytać trochę o Olafie Świętym.) Wiele legendarnych cech, które były pierwotnie związane z osobą Olafa Świętego, zostało przypisanych Olafowi Tryggvasonowi. Inne motywy literackie, awanturnicze i romantyczne przygody króla Olafa, zawarte w sagach, zostały zaczerpnięte z kanonu tradycyjnych opowieści. Sagi o Olafie opowiadają o wielu małżeństwach króla - z Geirą, księżniczką pochodzącą z krainy Wendland (córką króla Burysława, który jest obecnie najczęściej utożsamiany z Mieszkiem I); z Gydą, siostrą norweskiego króla w Dublinie, Olafa Kvarana; z Gudrun, córką Skjegge Asbjørnsona, przeciwnika Olafa z Trondelagu i przywódcy pogan z tego regionu; z Thyrą, siostrą Swena Widłobrodego, króla duńskiego. Czy wszystkie te małżeństwa były rzeczywistością, czy jedynie romantycznymi opowieściami, dziś nie można już rozstrzygnąć. Podobnie sprawa ma się z relacjami pomiędzy Olafem a Sygrydą Storrådą.

Sygryda i Olaf - źródło
Olaf urodził się po śmierci ojca, Tryggve Olavssona, drobnego króla wschodniej Norwegii (wersji dotyczących dokładnego położenia owego królestwa jest kilka, więc nie będę Was nimi zamęczała). Matka Olafa, Astrid, wraz z dopiero co narodzonym przyszłym królem Norwegii, musiała uciekać przed wrogami zabitego męża. Brak jest rzetelnej wiedzy na temat dzieciństwa i wczesnej młodości Olafa i podobnie, jak w przypadku jego przygód z czasu wikingów oraz domniemanych małżeństw, także i ten najwcześniejszy okres życia Olafa owiany jest legendami. Troszeczkę wiadomo o czasach zanim Olaf został norweskim królem z Óláfsdrápa skalda Hallfreda Vandrædaskalda, w której to Hallfred opowiada, jak to Olaf bardzo wcześnie (będąc bardzo młodym) wyruszył (z Rosji) na swój pierwszy wiking, ukazuje zmagania młodego Olafa na Bałtyku, we Fryzji i na Morzu Irlandzkim. Możliwe, że Anlaf z kronik anglosaski, to Olaf Tryggvason. Dzięki tym kronikom możemy dowiedzieć się trochę na temat nawrócenia się na chrześcijaństwo Olafa i przyjęcia przez niego chrztu. O wszystkich tych wydarzeniach pisze także Oddr.

Saga  Oddra miała za zadanie przedstawić Olafa jako idealnego władcę chrześcijańskiego, stąd nawiązanie do żywota Chrystusa: ucieczka maleńkiego Olafa wraz z matką z Norwegii do Szwecji i dalej do Estonii, zdrada Sigwaldiego, zwanego apostatą, śmierć Olafa otoczonego cudowną, jasną poświatą, symbolizującą męczennika. Swoje dzieło Snorrason napisał z myślą nie tylko o wykształconych duchownych, ale także o zwykłych odbiorcach, którzy słuchając opowieści o nieustraszonym władcy-wojowniku, o bohaterskich i zdradzieckich czynach, o miłości i braterstwie, nieśli ją dalej. I tak legenda Olafa trwała i rosła w siłę. Nie pokusiłam się tutaj o opisanie, nawet w skrócie, każdego rozdziału z "Sagi o Olafie Tryggvasonie", ponieważ mija się to z celem i wprowadziłoby tylko zamieszanie, przedstawiłam jedynie ogólnikowo niektóre wątki zawarte w dziele Islandczyka. Żeby w sposób sensowny przybliżyć Wam całą zawartość książki, musiałabym tak naprawdę przepisać ją słowo w słowie, by niczego nie pominąć i oddać jej charakter. Dlatego zainteresowanych odsyłam po prostu do książki.

"Sagę o Olafie Tryggvasonie" polecam zapaleńcom i entuzjastom tematyki, innych dzieło Oddra może rozczarować i znudzić, bo takich pięknych fragmentów, jak ten poniższy w sadze jest niewiele. 


"Wspomnijmy słowa, które nam przekazano,
Że wyrzekł je mocarny wojak
W dyspucie broni
Do swych zbrojnych.
Niszczyciel pokoju wezwał ich,
By nie myśleli o ucieczce.
Odważne słowa towarzysza wioślarzy
Będą żyć wiecznie." [str. 141]

Wejście ludzi Eryk z Lade (Eryka Håkonssona) na pokład długiego Węża - źródło
***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

* Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Saga o Olafie Tryggvasonie" Oddra Snorrasona

24 komentarze:

  1. Wspaniała książka. Przypomniała mi o Kalevali stojącej na mojej półce . . .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, co skarby posiadasz! :)

      Usuń
  2. To coś dla mnie, dla mnie, dla mnie!!:) A gdzie to można kupić? bo nie znalazłam w księgarniach internetowych:( ps - a Kalevalę też mam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zielonomi ja swój egzemplarz upolowałam w internetowym Matrasie :)
      A ja Kalevali nie mam :( Można ją gdzieś kupić?

      Usuń
  3. Widzę, że to idealna lektura dla mnie. Kiedyś czytałam książki Sigrid Undset i bardzo mnie wciągnęły opowieści skandynawskie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, ale ta książka jest zupełnie inna niż książki Undset! Ale nie zniechęcam Cię do niej, tylko ostrzegam, żebyś się nie rozczarowała :)

      Usuń
  4. Nie miałam pojęcia, że została wydana :) Jeżeli będzie okazja, to chętnie po nią sięgnę. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Esa, ja również byłam mile zaskoczona tym, że można ją kupić :) Pozdrawiam :D

      Usuń
  5. Krótka. Jak na nią trafię, to może się skuszę. Tematyka mnie nie odstrasza, a wręcz przeciwnie :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, skoro to Twoje "klimaty" :)

      Usuń
  6. Uwielbiam stare i północne sagi, legendy i opowieści. Sama jestem dumną posiadaczką Kalevali i z pewnością tej także poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niech to! Wszyscy mają Kalevalę! Ja też chcę! ;)

      Usuń
    2. W końcu na nią trafisz, ja, nie będę ukrywać, wyłuskałam ją na wyprzedaży książek nieużytecznych(!!!) w jakiejś bibliotece.

      Usuń
    3. Mam nadzieję Zee L! :)

      Usuń
  7. Tak krótka książka może znużyć? :) Ufam Ci, więc uwierzę na słowo. Takim zapaleńcem jak Ty nie jestem i obawiam się, że nie zachwyciłabym się tą książką w odpowiedni sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może znużyć tych, którzy spodziewają poetyckiej pieśni, a dostaną raczej coś w stylu suchego opisu wydarzeń :) Dla mnie to była przyjemność, czytać tą książkę! :)

      Usuń
  8. Oooo musiałaś mieć wspaniałe wrażenia po lekturze... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem czy bym się odnalazła w tych klimatach, ale nie dowiem się, jeśli nie spróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. wiesz, że ja lubię takie książki, piszesz tak pasjonującą i wplatasz też sporo ciekawostek, że widać iż lektura zrobiła na tobie wrażenie! ja w każdym razie czekam z niecierpliwością na inne tego typu recenzje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko coś dorwę to o tym napiszę ;)

      Usuń
  11. Aaaaaaa normalnie mnie w niej rozkochałaś. I jak cudnie się o tym czyta, genialny wpis Dysiu.

    OdpowiedzUsuń