"Sputnik Sweetheart" Haruki Murakami

Tytuł: "Sputnik Sweetheart"
Autor:  Haruki Murakami
Oryginalny tytuł: "Supūtoniku-no koibito" (スプートニクの恋人)
Tłumaczenie: Aldona Możdżyńska
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 224

Nie jest tajemnicą, jak bardzo cenię sobie twórczość Murakamiego, jak bardzo lubię zagłębiać się w świat jego książek. Przeczytałam znaczną część jego powieści i opowiadań i w zasadzie, dla mnie, większość jego dorobku jest znakomita. Nie inaczej miała się sprawa ze "Sputnikiem Sweetheart", którego lektura sprawiła mi przyjemność i pobudziła mnie do rozmyślań nad samotnością, tęsknotą, niespełnieniem. Po raz kolejny przekonałam się, jak bardzo życiowe są książki Murakamiego, mimo swojej dziwaczności momentami.

"Samotne metalowe dusze w niewzruszonym mroku kosmosu spotykają się, mijają i rozstają, by nie zetknąć się nigdy więcej. Nie pada między nimi ani jedno słowo. Nie muszą dotrzymywać żadnych obietnic." [str. 191]

"Sputnik Sweetheart" to przede wszystkim opowieść o trójce bohaterów: K., anonimowym mężczyźnie, szkolnym nauczycielu, który jest równocześnie narratorem książki; Sumire, wolnej duchem kobiecie utożsamiającej się z post-beatnikami, pisarce, w której zakochany jest narrator; Miu, czarującej  bizneswoman, odnoszącej sukcesy w branży winiarskiej, uzdolnionej pianistce, która dość niespodziewanie podbija serce Sumire. Ta trójka jest niczym sputniki krążące po orbicie, którym grozi spłonięcie jeśli zanadto zbliżą się do obiektu, wokół którego się obracają.
Sumire jest utalentowaną, ale sfrustrowaną pisarką. Odczuwa swego rodzaju niemoc twórczą; z niewyjaśnionych przyczyn nie potrafi swoich pomysłów przekuć w coś więcej niż tylko kilka stron. Dzieli się swoimi lękami i przemyśleniami z kolegą z czasów studenckich, tajemniczym K. Prowadzą wielogodzinne rozmowy pełne intymności i otwartości właściwych osobom, które naprawdę się rozumieją. Mężczyzna dostrzega nie tylko potencjał Sumire, widzi w niej także interesującą kobietę. Dla Sumire K. jest tylko przyjacielem, którego nie postrzega w roli kochanka. Dziewczyna czuje się wybrakowana, niepełna. Zmienia się to w dniu, kiedy Sumire spotyka starszą kobietę o imieniu Miu i zakochuje się w niej. Tu role się odwracają. Miu chętnie zaprzyjaźnia się z Sumire, lubi ją, ale nie chce być jej kochanką. To odrzucenie zmienia Sumire. A kiedy Sumire znika podczas wakacji w Grecji, które spędza z Miu po wielotygodniowych podróżach służbowych po Europie, Miu zwraca się do K. po pomoc w odnalezieniu dziewczyny. Ten rzuca wszystko i udaje się na grecką wysepkę. W trakcie tych poszukiwań K. zdaje sobie sprawę, że istnieje coś takiego jak alternatywne wszechświaty i że ten świat, który zna nigdy nie będzie już taki sam. Podobnie jak on sam. Gdzie leży klucz do rozwiązania zagadki zniknięcia Sumire? Na tajemniczych dyskietkach znalezionych przez K.? A może w historii Miu i diabelskiego młynu?

"Sputnik Sweetheart" to powieść o prawdzie, gdzie nakładają się na siebie różne światy, gdzie miłość (nie tylko ta do kogoś) nie może istnieć bez tęsknoty. To opowieść o niespełnionej miłości, o samotności, o niezrealizowanych ambicjach i pragnieniach. Murakami być może lepiej niż jakikolwiek współczesny pisarz rejestruje i obnaża ludzkie tęsknoty. Każdy z jego bohaterów przeżywa swoje tęsknoty i samotność na swój sposób. Każdy szuka swojego sputnika, towarzysza podróży. Każdy potrzebuje mieć u swojego boku kogoś, na kim może polegać, przy kim może zasypiać i budzić się, za kim może tęsknić. Kogoś, kto uwolni go od samotności albo przynajmniej uczyni ją bardziej znośną.

"Każdy z nas ma coś wyjątkowego, co może zdobyć tylko w wyjątkowym okresie życia. Coś w rodzaju małego płomyka. Nieliczni uważni i uprzywilejowani pielęgnują ten płomień, dbają o niego, trzymają go niczym pochodnię oświetlającą ich życie. Kiedy jednak ten płomień gaśnie, to już na zawsze." [str. 189] 

"Sputnik Sweetheart" sprawia wrażenie snu. Powieść napisana jest w delikatnym, wręcz eterycznym tonie/klimacie. Język jest lekki, prosty, skrótowy. Ta subtelność i prostota językowa podkreślają surrealistyczne momenty historii i równocześnie sprawiają, że nie zdają się one być niczym nadzwyczajnym. Czytelnik traktuje je jako coś rzeczywistego. Postacie są dziwne i głębokie, w sposób, w jaki zwykle bywają u Murakamiego, ale nie są dziwadłami, nie są wynaturzone, a to, co je spotyka, co się dzieje w ich życiu, może dotyczyć każdego z czytelników. Bohaterowie są rozdarci między miłością i pasją. Uczucia są nieodwzajemnione, pasje niezrealizowane. Powieść Murakamiego jest jednocześnie przyziemna i fantastyczna, pozwala zajrzeć czytelnikowi do innego świata, podejrzeć inne życie.

Sputnik Sweetheart [Haruki Murakami]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
 ***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

* Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Sputnik Sweetheart" Haruki Murakami

24 komentarze:

  1. Niestety jak dla mnie jedna ze słabszych książek Murakamiego :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, a możesz mi napisać dlaczego? Bardzo mnie to interesuje :) "Sputnik Sweetheart" to książka dość mocno różniąca się od, np. "Kafki nad morzem", czy "Przygoda z owcą".

      Usuń
  2. Ależ pięknie napisałaś o tej książce. Aż zapragnęłam ją przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie niezmiernie miło czytać to, co napisałaś :) Ciekawie byłoby poznać Twoje wrażenia z jej lektury.

      Usuń
  3. To wrażenie snu jest u Murakamiego najcenniejsze, to spowolnienie, ta szlachetność. Treść jak zwykle pokręcona widzę, ja skupiłam się na emocjach (w ostatniej swojej opinii- treść nie była dla mnie najważniejsza - czyli kto z kim i dlaczego), jakie wzbudzają we mnie jego słowa. Murakami to magik. Pięknie napisałaś o tej książce. Pozdrawiam serdecznie, buziaczki Dysiu xxx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Murakami potrafi tak napisać, że czytelnik gubi się w tym, co rzeczywiste, a co magiczne, fantastyczne. I nagle można sobie zdać sprawę, że się światy pomieszały, że wszystko jest prawdziwe i możliwe. Widziałam Twoją recenzję, gdzie bardzo dobrze w kilku zdaniach oddałaś wirtuozerię Japończyka w grze na ludzkich emocjach. Buziaki Basiu :)

      Usuń
    2. znasz mnie - ja piszę głównie o emocjach ;)

      Usuń
    3. Tak :) I bardzo lubię właśnie te emocje w Twoich recenzjach :)

      Usuń
  4. Poprosiłam o "Sputnik" jako prezent imieninowy w pracy. Bardzo jestem ciekawa jakie wrażenie na mnie zrobi, bo wybrałam go czytając krótkie opisy na stronie Empiku. Przyznam Ci się, że trochę bałam się przeczytać co napisałaś :))) Ale zaciekawiłaś mnie jeszcze bardziej a jednocześnie tajemnica nie zniknęła. Twoja recenzja, jak zwykle, jest bardzo emocjonalna...
    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba, skoro przyciągnęły Cię krótkie opisy na stronie Empiku :) A czemu bałaś się przeczytać, co napisałam? Obawiałaś się, że za dużo zdradzę, czy może, że mi się nie spodobała?
      Miłego dnia :)

      Usuń
  5. ta eteryczność dość mocno na mnie działa...jest na mojej półce, więc cieszę się! ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj i pisz o swoich wrażeniach, Chętnie porównam ze swoimi :

      Usuń
    2. Mam tak samo - eteryczność, sen, przyziemność i magia zarazem - mimo iż wyczuwam niełatwą lekturę, to czuję też, że to może być coś dla mnie...

      Usuń
    3. Margoo, moim zdaniem, jak zwykle u Murakamiego, trzeba dojrzeć coś więcej niż powierzchnię, pierwszą warstwę.

      Usuń
  6. A ja znów czuję się jak dzikus z buszu:) Moje zaległości lekturowe zaczynają się tu... - a kończą w krainie Nigdzie:(:( O, wstydzie...!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zielonomi, ale ja widzę u ciebie na blogu, że sięgasz po książki, których ja nie czytałam! Więc też powinnam się wstydzić? Nie ma szans żebyśmy dały radę przeczytać wszystkie książki świata ;)

      Usuń
    2. Przeczytać wszystkie książki świata:) - po tym to przyszedłby pewnie zawrót głowy:)

      Usuń
    3. Tylko, co by wtedy człowiek robił?! ;)

      Usuń
  7. Oooo Murakami, moja pięta achillesowa... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Także cenię sobie Murakamiego. I chętnie sięgam po jego książki, mimo iż zdarzają się takie, które do mnie nie trafiają. Ta miejmy nadzieje wkrótce trafi w moje ręce;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A która do Ciebie nie trafiła?
      W takim razie życzę Ci żeby Twoja biblioteczka wzbogaciła się o tą książke i żeby Ci się spodobała :)

      Usuń
  9. Bardzo ciekawa recenzja, szczególnie że u siebie na blogu właśnie zamieściłam własną, mam trochę inne zdanie na temat tej książki, bo odrobinę mnie rozczarowała. Pierwszy raz jestem u Ciebie na blogu, ale będę wpadać częściej:-)
    http://podlupakrytyka.blogspot.com/2014/09/sputnik-sweetheart-pod-lupa.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Twoją recenzję i wydaje mi się, że aż tak mocno nasze wrażenia po lekturze tej książki się nie różnią :) Nie jest to najlepsza książka Murakamiego, ale nie jest to także zła powieść.

      Usuń