"Pożegnania" Yôjirô Takita

Tytuł: "Pożegnania"
Tytuł oryginalny: "Okuribito" (おくりびと)
Reżyseria: Yôjirô Takita
Obsada: Masahiro Motoki, Tsutomu Yamazaki, Ryôko Hirosue, Kimiko Yo, Kazuko Yoshiyuki, Sanae Miyata
Produkcja: Japonia
Rok produkcji: 2009
Czas: 2 h 10 minut

Na całym świecie śmierć i rytuały jej towarzyszące, przesiąknięte są tabu.   Tabu to towarzyszy człowiekowi od zarania jego dziejów. Chcemy odkryć to, co dzieje się z nami po śmierci, chcemy zrozumieć ten stan, obłaskawić go, wytłumaczyć. Zaklinamy śmierć na różne sposoby, boimy się jej i odsuwamy ją od siebie. Śmierć jest równie ważna jak całe nasze życie, stanowi przystanek końcowy lub przesiadkowy, w zależności od tego w co wierzymy, a mimo to umieszczamy ją na marginesie swojego życia, nie potrafimy sobie radzić z odejściem bliskich.

Tabu, w tym tabu związane z tematem śmierci, wywarło ogromny wpływ na życie codzienne Japończyków. We współczesnej Japonii temat śmierci to tabu kulturowe, uwarunkowane wielowiekowymi tradycjami i zabobonami, silnie wrosło w japońską mentalność. Japończycy są raczej przesądni, dlatego wszystko, co wiąże się ze śmiercią omijają szerokim łukiem. Nawet słowa oznaczającego śmierć (shi 死), czy wypowiadanego jak shi, lecz oznaczającego, co innego, unika się za wszelką cenę. (Słowo "cztery" wymawia się więc po japońsku - yon, a nie po sino-japońsku - shi.) Wierzą, że dzięki odpowiedniemu wypowiadaniu słów można zmienić rzeczywistość oraz uniknąć nieszczęść; język pełni magiczną funkcję. Śmierć to źródło nieczystości i skalania, a ci, którzy zetknęli się z czyjąś śmiercią, np. dotykali zwłok, powstrzymują się przez wiele miesięcy od udziału w uroczystościach, świętach i obrzędach. I choć czasy feudalnych podziałów dawno minęły i oficjalne nie istnieje grupa społeczna Eta (nietykalnych, wyklętych), to osoby będące potomkami dawnych Eta nadal traktowane są z pogardą i bojaźnią. To samo dotyczy tych, którzy z różnych względów sami podjęli się pracy narażającej ich na skalanie.

Z takimi przesądami i z odrzuceniem musi zmierzyć się główny bohater "Pożegnań",Daigo Kobayashi, utalentowany wiolonczelista, który po rozwiązaniu orkiestry, w której grał, nagle zostaje bez stałego źródła dochodu. Bohater musi podjąć decyzję, co dalej. Wraz z żoną, Miko, postanawiają wrócić do rodzinnej miejscowości Daigo, gdzie czeka na nich stare mieszkanie pozostawione przez zmarłą matkę mężczyzny oraz przykre wspomnienia. Dla Daigo to porażka. Sprzedaje swoją wiolonczelę i wraca tam, gdzie zaczął. Bohater szukając pracy odpowiada na ogłoszenie firmy o nazwie "Pożegnania", które błędnie bierze za anons biura podróży, a które okazuje się być firmą zajmującą się przygotowaniem ciał niedawno zmarłych osób w ich ostatnią podróż w zaświaty. Jego nowy szef, pan Sasaki, jest wyrozumiały, wie, że Daigo potrzebuje czasu, aby oswoić się ze swoim nowym zajęciem. Bohater asystuje Sasakiemu w pracy, ma obserwować i uczyć się i ukrywa charakter swojej nowej pracy przed żoną, bojąc się odrzucenia. Ma rację. Gdy Mika dowiaduje się, jaki rodzaj pracy wykonuje jej mąż, wyprowadza się do swojej rodziny w Tokio. Kobieta chce by Daigo podjął normalną pracę i nie potrafi zrozumieć, że dla niego śmierć jest normalna i że ta nietypowa praca przynosi mu satysfakcję. Czasami potrzeba czasu, by rozumieć i dostrzec piękno tam, gdzie inni widzą głównie brzydotę i skalanie. Na szczęście Miko dojrzewa do decyzji męża i z czasem staje się dumna z tego, co robi.  Daigo odnajduje spokój w swojej pracy, poprzez śmierć odnajduje piękno w życiu, zaczyna je coraz bardziej doceniać. Na nowo odkrywa radość płynącą z gry na wiolonczeli, a także rozlicza się nareszcie z przeszłością.

Nokanshi (najbliższym zawodem tej profesji znanym w świecie zachodnim jest balsamista, choć nie są one identyczne), którym zostaje Daigo, to osoba zajmująca się przygotowaniem ciała zmarłego do kremacji. Do jej obowiązków należą: rytualne obmycie ciała, ubranie ciała, umalowanie i uczesanie go. I tak jak to bywa w przypadku japońskiej kultury, skomplikowany rytuał przygotowania, oczyszczenia i prezentacji zmarłego, wykonywany jest z wielką precyzją, zręcznym wdziękiem i największym szacunkiem zarówno dla niego, jak i członków rodziny. To rodzaj wykwintnego i magicznego przedstawienia, mającego pomóc rodzinie w czasie żałoby. Zawód przedstawiony w filmie, jest na najwyższym poziomie. Widzimy, jak dokładnie nokanshi podchodzą do swojej pracy oraz jak wygląda podział obowiązków z zakładem pogrzebowym. W "Pożegnaniach" reżyser przybliża widzowi rytuały otaczające śmierć w Japonii. Sceny oczyszczenia i prezentacji zmarłych są przepojone żałobą, lecz nie beznadziejną rozpaczą, są wypełnione spokojem i smutkiem. Z każdego ruchu Sasakiego, czy Daigo, przebija wielki szacunek dla zmarłego. Dodatkowo dla zachodniego widza to możliwość poznania bardzo intymnej, przeznaczonej tylko dla najbliższych, ceremonii, która jest dla niego obca. Przyznam się, że sceny pokazujące pracę Daigo i pana Sasakiego są malownicze, choć słowo to może się wydać komuś nie na miejscu w przypadku tej tematyki, nieco mistyczne, wprowadzają w zadumę. Mnie osobiście nasuwa się w związku z tymi scenami skojarzenie z dawnymi rytuałami pogrzebowymi, choć zawód nokanshi uważany jest raczej za współczesny pomysł bazujący na dawnych tradycjach buddyjskich. "Pożegnania" demistyfikują zawód nokanshi w japońskim kontekście. Należy także zaznaczyć, jak wspomina sam właściciel firmy "Pożegnania", że zawód nokanshi jest w Japonii niszowy, więc nie jest to tak powszechne zjawisko jak można by sądzić.

                                             "Pożegnania" trailer

Uwaga w filmie koncentruje się na tych, którzy przeżyli i na sensie życia tych, którzy właśnie odeszli. Obraz dotyka z wyczuciem tematu śmierci. (Znajdziecie tu również elementy humorystyczne, które nie umniejszają powadze śmierci i nie noszą znamion braku szacunku dla zmarłych i ich rodzin.) Nie ma tu na siłę wymyślonych problemów, jest zwyczajne życie. "Pożegnania" dotykają głęboko skrywanych uczuć, z którymi bohaterowie uczą się sobie radzić. Film zachwyca pięknymi zdjęciami, pełnymi detali, umieszczającymi bohaterów, gdzieś na pograniczu rzeczywistości i magii, i muzyką, która jest ważnym jego elementem filmu, oddającą emocje i przemyślenia, głównie Daigo, bez słów. Sądzę, że fanom twórczości Murakamiego "Pożegnania" przypadną do gustu.

25 komentarzy:

  1. Oglądałam ten film całkiem niedawno i muszę przyznać, że zrobił na mnie spore wrażenie. Film nie szokuje, lecz zabiera widza w daleką podróż do Japonii, pokazuje mentalność ludzi i ich obyczaje, zakorzenione w kulturze od wieluset lat. Mimo poważnej tematyki jak słusznie zauważone zostało - nie ma tu rozpaczy. Jest raczej taka łagodna nostalgia, melancholia.
    Bardzo podobało mi się, gdy żona głownego bohatera była po raz pierwszy przy nim obecna, gdy wykonywał swoje obowiązki - taka mistyczna scena, po prostu piękne, gdy w końcu zrozumiała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, to bardziej przekazywanie wiedzy, a nie szokowanie. Dla mnie cały film był przepojony swego rodzaju mistycyzmem, melancholią.

      Usuń
  2. Nie oglądałam ;)

    www.dotyk-piekna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam. Piękny, wzruszający film ale również bardzo smutny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie nie jest on zbyt smutny. Powiedziałabym, że koi.

      Usuń
  4. Film zdecydowanie dla mnie! Dzięki za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś lubił japońskie kino, czy może raczej zaciekawiła Cię tematyka śmierci? :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. jak będę miała chwilę w weekend to może obejrzę :)

      Usuń
  6. Obejrzę. Zaraz. Zainteresował mnie ten film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam na opis wrażeń Krystian :)

      Usuń
    2. Gorzki, ostry humor wynikający z samego tematu filmu przybrał wyjątkowo czarną maskę. Rozsadza to narracje, która jest uporządkowana. Mimo znacznego upływu czasu ten film zaskakuje nie tylko fabułą. Większość filmowych postaci skrywa wiele tajemnic. Mamy tu do czynienia z prowokacją samego widza - zestawienie paradoksalnej anonimowoci, porządku i rytuału śmierci, zderzenia bólu z życiem :) polecam ten film

      Usuń
    3. Wszystko, co napisałeś to prawda i wnioskuję z tego, co napisałeś, że Ci się spodobał film :)

      Usuń
  7. O rany Edyto, jak to dobrze, że Ty też :)
    Już tłumaczę, jeszcze nie czytałam Twojej recenzji, ale widząc okładkę od razu stanął mi przed oczami ten film. Był dla mnie niezmiernie wzruszający i przebogaty, a w dodatku wciąż gnieździłam się z niemocą porozmawiania o nim, bo co wspomniałam tytuł i przybliżałam fabułę, to jakoś nikt go nie oglądał.
    Wspaniale, że znalazłam to u Ciebie :D
    Wracam czytać recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że tak pięknie oddasz recenzją ten film :)

      Usuń
    2. Po pierwsze, dziękuję za miłe słowa :)

      Po drugie, gdyby nie blog, to nie miałabym z kim się podzielić tym filmem, porozmawiać o nim, więc dobrze, że mam Ciebie i resztę Czytelników :)

      Usuń
  8. Jakkolwiek to zabrzmi, lubię taką tematykę. Lubię poznawać nowe kultury, a rytuał pogrzebu w wykonaniu Japończyków z chęcią bym poznała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię taką tematykę. Film mogę Ci szczerze polecić, nie musisz się nawet obawiać tego, że Cię przygnębi, raczej wprowadzi w zadumę/.

      Usuń
  9. O kurczę! Przecież ja ten film chciałam obejrzeć i na śmierć o nim zapomniałam. Jesteś nieoceniona Dysiu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że Ci niechcący o nim przypomniałam :)

      Usuń
    2. a ja nawet o nim nie słyszałam i nie mówię nie choć to raczej nie moja tematyka filmowa...wolę rozrywkę w filmach i odprężenie, a przy tej książce po całym dniu pracy na pewno trzeba intensywnie myśleć. Zobaczmy

      Usuń
    3. Wiesz co, to nie jest jednak film z rodzaju tych bardzo wymagających. Może nie jest to czyste kino rozrywkowe, ale nie jest też z rodzaju tych ciężkich. Sądzę, że powinnaś spróbować go obejrzeć :)

      Usuń