"Amulet" Roberto Bolaño

Tytuł: "Amulet"
Autor:  Roberto Bolaño
Oryginalny tytuł: "Amuleto"
Tłumaczenie: Tomasz Pindel
Wydawnictwo:  Muza S.A.
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 128

Z literaturą iberoamerykańską, czy nawet szerzej z latynoamerykańską, jestem na bakier. Nie znam jej, nie przyciąga mnie, nie sięgam po nią świadomie. Moje spotkania z pisarzami z tego kręgu kulturowego są raczej przypadkowe. Za to nieodmiennie lektura takiej książki odciska na mnie silne piętno. Mam wrażenie, że uaktywnia mi się jakaś zapomniana część mózgu, którą są w stanie pobudzić tylko dzieła pochodzącego właśnie z Ameryki Łacińskiej. I to niezależnie, czy książka mi się spodobała, czy nie. Tak też było w przypadku Roberto Bolaño i jego "Amuletu", który otrzymałam od Marty (tu możecie zajrzeć na jej bloga).

Roberto Jonatán Bolaño Ávalos to nieżyjący już (zm. w 2003 r.) chilijski pisarz, poeta i prozaik. Ze względy na swoje powiązania w młodości z ruchem lewicowym skupionym wokół prezydenta Allende, po przejęciu władzy przez generała Pinocheta, był zmuszony wyemigrować z kraju. Od 1978 r. osiadł na stałe w Hiszpanii, w której pozostał do swojej śmierci. Sławę zdobył dopiero pod koniec lat 90, gdy opublikowana w 1998 r. powieść "Dzicy detektywi" zdobyła prestiżowe nagrody: Premio Herralde i Premio Rómulo Gallegos. Utwory Bolaño są zazwyczaj niewielkie objętościowo i skupiają się na różnych wydarzeniach z chilijskiej historii oraz na mentalności Chilijczyków. Pisarz umieszcza w swoich książkach realnie istniejące postaci, miesza prawdziwe wydarzenia z wymyślonymi. 

"I słyszałam, jak śpiewają, wciąż słyszę ich śpiew, nawet teraz, kiedy nie jestem w tej dolinie, bardzo cichutki, ledwie słyszalny pogłos, najśliczniejsze dzieci Ameryki Łacińskiej, dzieci niedożywione i te dobrze odżywione, te, co miały wszystko, i te, co nic nie miały, ależ piękny śpiew wydobywa się z ich ust, ależ oni śliczni, co za uroda, choć kroczyli ramię w ramię ku śmierci, słyszałam, jak śpiewają, i traciłam rozum, słyszałam, jak śpiewają, i nie mogłam zrobić niczego, by ich zatrzymać (...)" [str. 126]

"Amulet" to cieniutka książka, choć nie należy jej nie doceniać z tej racji i uznawać za lekką lub mało ważną.  Powieść to wewnętrzny monolog kobiety o imieniu Auxilio Lacouture, Urugwajki, przebywającej nielegalnie w Meksyku, "matki meksykańskiej poezji", która jako jedyna osoba pozostała na terenie kampusu uniwersyteckiego, po wkroczeniu na jego teren wojska i grenadierów, którzy siłą zajęli budynki uniwersyteckie. Bojąc się ujawnić, pozostając strażniczką wolności, tkwi przez kilkanaście dni w łazience na drugim pietrze Wydziału Filologicznego, z tomikiem poezji Pedro Garfiasa, który służy jej za pokarm i dodaje sił. Incydent ten wiąże się z innym ważniejszym i bardziej krwawym wydarzeniem, jakie miało miejsce w tym czasie - z masakrą na Placu Tlatelolco w 1968 r. Podobnie jak miało to miejsce w innych częściach świata również w Meksyku w 1968 r. nasiliły się protesty studenckie, które nie podobały się ówczesnemu prezydentowi tego państwa. Gustavo Díaz Ordaz wydał więc rozkaz rozprawienia się ze studentami, którzy mogli zakłócić mające się odbyć w Meksyku XIX Igrzyska Olimpijskie i rzucić cień na jego prezydenturę. Według współczesnych ocen w wyniku przeprowadzonej akcji życie straciło od 200 do 300 osób (źródła rządowe mówią o 35 osobach), o wiele więcej zostało rannych oraz aresztowanych. 

W październiku 1968 r. demonstranci wyszli na ulice, krzycząc "Nie chcemy Igrzysk Olimpijskich, chcemy rewolucji!" Za swoją butę zostali zmiażdżeni. Roberto Bolaño w sposób krótki, mocno symboliczny, lecz porażający siłą, przedstawił te dramatyczne chwile na stronach "Amuletu", czyniąc centralnym punktem swojej książki okupację UNAM przez armię. Uwięziona Auxilio jest subtelnym i monumentalnym równocześnie symbolem aktu oporu. Opowieść głównej bohaterki to podróż w czasie, która zabiera czytelnika w przeszłość i przyszłość, ale zawsze wraca do dni spędzonych w łazience i do księżyca odbijającego się od płytek na podłodze. Bolaño wykorzystuje piękny umysł Auxilio, jej sposób postrzegania świata, by zestawiając ze sobą pozornie rozbieżne historie odmalować silnie naładowany emocjami i jednolity obraz walk i cierpienia narodów Ameryki Łacińskiej. Narracja Auxilio jest chaotyczna, tajemnicza, wnikliwa i poetycka. Zmusza czytelnika do zastanawiania się nad każdym zdaniem, każdym słowem. Dlatego jeśli chcecie przeczytać "Amulet" i dostrzec w nim wartościową i piękną książkę nie pozwólcie, by cokolwiek Was rozpraszało. To lektura wymagająca. Im więcej wiecie na temat realiów Ameryki Łacińskiej, historii i kultury tej części świata tym więcej warstw odkrywacie czytając "Amulet". Wszystkie książki Roberto Bolaño wydają się być połączone tematycznie (tak przynajmniej wynika z opisu okładkowego chociażby samego "Amuletu"), więc w pewnym sensie jest to dokuczliwe dla niezaznajomionego z jego twórczością czytelnika, czyli na przykład dla mnie, i najpewniej ta niewiedza spłyca odbiór jego dzieł. 

"I choć pieśń, którą słyszałam, mówiła o wojnie, o heroicznych wysiłkach całego pokolenia młodych Latynosów złożonych w ofierze, ja wiedziałam, że ponad tym wszystkim mowa jest o odwadze i o lustrach, o pragnieniu i o rozkoszy.
I ten śpiew jest naszym amuletem." [str. 127]

"Amulet" to ważna powieść, pełna niezaprzeczalnego, trudnego piękna. Styl pisarski Bolaño jest zwodniczo prosty, lecz przykuwający. Książka chwyta nie tyle za serce, co za mózg, powodując mnożenie się wciąż nowych i nowych myśli, których czytelnik nie jest w stanie się pozbyć. Te myśli, początkowo ścisle związane z fabułą książki, okazują się nagle rozrastać i mknąć w zaskakujących kierunkach, wyciągając z odmętów zapomnienia inne zagadnienia. Polecam tą książkę tym, którzy nie zniechęcają się łatwo.

***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:







* Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Amulet" Roberta  Bolaño

20 komentarzy:

  1. Staram się wypracować taki sposób czytania, żeby nie zniechęcać się łatwo trudnymi lekturami. Pod hasłem "trudne lektury" kryje się dla mnie wszystko, co nie jest fikcją literacką. Ostatnio mobilizuję się coraz częściej do czytania książek z tej kategorii. Cieszę się, ze trafiłam na Twojego bloga. Prawdopodobnie nie przeczytam tej książki, co nie znaczy, że jest mało ciekawa, czy istotna. Wręcz przeciwnie. Coraz częściej czuję się zobligowana przez swój wiek do czytania czegoś poważniejszego niż "Harry Potter" (którego zresztą uwielbiam), a takie recenzje jak Twoja mi o tym przypominają :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem na każdy żeby sięgnąć po każdą książkę, w tym także te, które są dla nas trudne, trzeba mieć odpowiedni nastrój. To musi być ten dzień. Już dawno przekonałam się, że nie warto na siłę czytać książki, czasami lepiej odłożyć ją na jakiś czas i dać ponowną szansę. W moim przypadku to się sprawdza :) Gosia, próbuj i nie zniechęcaj się, ale i czerp radość z czytania :)

      Usuń
  2. Wnioskuję, że to książka, z którą należy usiąść samotnie w domu i maksymalnie się skupić. Będę mieć ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to tego typu książka. Trzeba skupienia by coś nie umknęło podczas jej lektury.

      Usuń
  3. Dysiu po recenzji wnioskuje, że ta książka zrobiła na Tobie wrażenie i nie można jej określać mianem podobała mi się... teraz tylko nie wiem czy to dobrze czy źle;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ta książka wywarła na mnie duże wrażenie. Moim zdaniem silnie wpływa na czytelnika. Ale masz rację trudno mi ją ocenić tak prostymi słowami jak - "podobała mi się"/"nie podobała mi się". Cieszę się, że ją od Ciebie dostałam i mogłam przeczytać :)

      Usuń
  4. Książka wydaje się trudną, ale jednocześnie bardzo wartościową lekturą. Ja również nie za bardzo orientuję się w tym kręgu kulturowym, ale - tak jak Ty - znajduję go bardzo poruszającym. Pozycja z pewnością godna uwagi, czasu i refleksji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwojra, masz rację! Osoba zorientowana w kulturze Ameryki Łacińskiej, szczególnie w świecie literackim, zapewne będzie mogła mocniej docenić ta książkę odnajdując w niej to, czego ja nie zauważyłam, ale i tak "Amulet" uważam za interesującą książkę.

      Usuń
  5. Trudna lektura to dobra lektura. Zatem muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudna lektura to wyzwanie, które zawsze warto podjąć :)

      Usuń
    2. Zgadzam się z Wami obiema. Wymagające lektury to uczta dla umysłu.

      Usuń
    3. Franca, byleby się tylko nie zniechęcać.

      Usuń
  6. To zapewne książka, która wymaga uwagi i dużego poświęcenia, traktująca o trudnym temacie. Lubię takie książki zwłaszcza, że pokazują, iż na niewielkiej ilości stron można przekazać mnóstwo emocji i ważnych faktów. Też rzadko sięgam po literaturę latynoamerykańską, właściwie to chyba nigdy nie czytałam żadnej książki tamtejszego autora. Zastanawiam się dlaczego? Może ze względu na jej małą popularność?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam tylko ta jedną książkę Bolano, ale jak dla mnie okazał się mistrzem niewielkich objętościowo powieści. Naszpikował ją ogromną ilością wiadomości, emocji.
      Ja sięgam zazwyczaj po to, co znajduje się w kręgu moich zainteresowań, nie można się wszystkim interesować, tak jak nie można się na wszystkim znać. Więc cieszę się, że czasami niechcący stykam się z literaturą, która funkcjonuje na peryferiach moich zainteresowań.

      Usuń
  7. Ja akurat literaturę z tych zakątków świata lubię, a tej książki jeszcze nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zaglądając do Ciebie zapewne trafię na wiele interesujących recenzji i może coś dla siebie wypatrzę :)

      Usuń
  8. Ja też czasem zabieram się za te trudniejsze w odbiorze lektury, ale muszę mieć do nich odpowiedni dzień... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo ja mam podobnie :) Jeśli to nie ten dzień, to odkładam taka książkę na później bez żalu, bo i tak wiem, że jej lektura by mnie zmęczyła, może rozdrażniła i nie mogłabym jej docenić.

      Usuń
  9. Może kiedyś na nią natrafię...

    OdpowiedzUsuń