Stosik #4

Niestety tym razem mogę się pochwalić tylko malutkim stosikiem. Jednak i on raduje moje oczy i serce :)

W jego skład wchodzą, patrząc od dołu:
1. "Wiosna życia" Artur Kosiorowski, wyd. Sowa Sp. z o.o. - książka otrzymana od autora do recenzji.
2. "Amulet" R


Reakcje:

24 komentarze:

  1. Każdy stosik, nawet malutki, cieszy :)
    Aktualnie zastanawiam się nad kolejną lekturą, ale raczej skłaniam się ku beletrystyce historycznej, mam kilka takich pozycji nieprzeczytanych jeszcze w biblioteczce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje:) Nawet pojedyncze książki cieszą :)
      Mnie mały stosik przybył, a poprzednie jeszcze mam nieprzeczytane ... ;)

      Usuń
  2. Nigdy nie odważyłbym się przeczytać norweskiej książki bez tłumaczenia :D Musisz być naprawdę dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radosławie, nie jestem dobra, za to chcę być taka, więc muszę ćwiczyć :)

      Usuń
  3. Stosy książek to naprawdę dobry pomysł, aby zaplanować sobie które książki przeczytać, ja przygotowałam sobie obowiązkowy stosik książek czyli lektury do pracy licencjackiej i poradnik psychologiczny , dzięki temu słowo "obowiązkowy" nabiera nieco innego znaczenia:) rozumiem miłość do książek skandynawskich , sama chciałam kiedyś nauczyć się któregoś z języków z tamtego regionu. Nie mniej jednak pozdrawiam serdecznie. wszedzie-ksiazki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ten przywilej, że nie ma przede mną pracy licencjackiej ni magisterskiej, więc mogę wybierać książki dowolnie :)
      Mam nadzieję, że nauczę się języka i lektura po norwesku nie będzie mi już nastręczać trudności, a będzie dostarczała tylko przyjemności :)

      Usuń
  4. Nie czytałam żadnej z tych książek. Z niecierpliwością więc czekam na recenzje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będą to ciekawe książki.

      Usuń
  5. Ciekawa jestem "Amuletu". :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam żadnej książki, miłego czytania :)) Ja czytam obecnie "Wojtyła na podsłuchu" i "Trucicielkę" Schmitta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Sama chętnie bym przeczytała "Trucicielkę"

      Usuń
  7. Podziwiam, że Białego kła będziesz czytać po norwesku. Ja dopiero przeczytałam pierwszą książkę w tym języku - dla dzieci :D Ale tego Białego kła poszukam w mojej lokalnej bibliotece. Może ze słownikiem jakoś dam radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Biały kieł" został mi polecony jako ten napisany prostym pięknym bokmål, co jest o tyle ważne, że Norwedzy mówią po swojemu zamiast w języku urzędowym (przynajmniej u mnie). Ze słownika tez będę korzystała, ale ciekawi mnie, jak często. Sama tez raczej sięgam po książki dla dzieci i po prasę kobiecą :)

      Usuń
  8. Może i mały stosik, ale zacny i Twoje oczka cieszy. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Aj waj, "Mój lejtnant." - pragnę bardzo i potrzebuję. :) Miły wydawca. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miły :) Miałam czytać tą książkę w Święta, ale spędziłam (i w sumie nadal spędzam) na łonie natury, więc leży ona sobie spokojnie w plecaku, a ja nacieszyć się nie mogę naturą :)

      Usuń
  10. Oh, jak zobaczyłem książkę po norwesku to się ucieszyłem :D Kiedyś też starał się uczyć tego języka - oczywiście amatorsko, z notatek, które znalazłem w necie ;) Niestety brak czasu nie pozwolił mi na jego szlifowanie, aczkolwiek przedstawić się umiem :)
    Powodzenia w nauce! Życzę dużo radości z czytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, trzeba jakoś samą siebie zachęcić do nauki :) A w moim przypadku, czytanie to sposób idealny :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  11. Mały stosik, duży stosik... Cieszy tak samo ;) Jestem ciekawa tego szlifu, jak pójdzie czytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że idzie ;) Ja od jakiegoś czasu postanawiam wziąć się ostro za powtórkę języków obcych. Nie znajduje póki co na to czasu. Może nauka poprzez czytanie książek to jednak rewelacyjne rozwiązanie?

      Usuń
    2. Dla mnie to dobre rozwiązanie, bo nie nudzi :)

      Usuń