Rosja - dobra znajoma :)

Długo zastanawiałam się, czy w obliczu obecnych wydarzeń publikować ten wpis. Obawiałam się, że zostanie on źle odczytany. Po namyśle doszłam jednak do wniosku, że otaczają mnie, również wirtualnie, inteligentni ludzie i zapoznawszy się z tym wpisem, zrozumieją, że traktuje on o mojej fascynacji kulturą i historią rosyjską, a nie jest wyrazem poparcia dla polityki prowadzonej przez Putina :) Zapraszam więc do czytania!
***
Może być też taki nagłówek: Dobra znajoma - Rosja :) Patrząc z punktu widzenia chronologii, powinnam o tej właśnie znajomości napisać jako pierwszej.
W czasach, kiedy to, co rosyjskie było raczej znienawidzone, opluwane i wyśmiewane, ja zadzierzgnęłam z Rosją nić porozumienia i zapragnęłam ją bliżej poznać. Uczęszczałam wtedy do szkoły podstawowej i język rosyjski był jeszcze językiem obowiązkowym w programie nauczania. To była moja pierwsza świadoma styczność z Rosją. Cóż, była to głównie styczność z językiem rosyjskim, jednak od początku spodobała mi się jego śpiewność i do dnia dzisiejszego słuchanie, jak ktoś mówi/czyta/śpiewa po rosyjsku sprawia mi przyjemność. I to do tego stopnia, że lubię słuchać samą siebie czytającą lub śpiewając coś "pa ruski" na głos, a śpiewać to ja nie potrafię :) Być może to zasługa mojej pierwszej nauczycielki tego języka? A może przyjaźni, jeszcze z czasów szkolnych mojej mamy, z dwoma Rosjankami - Soniuszką i Taniuszką, jak o nich mawiała? :) Czy raczej przygód Wilka i Zająca albo wszędobylskich matrioszek? Czy może czegoś jeszcze innego? Do dziś nie potrafię tego rozstrzygnąć.
"Wilk i Zając" ("Ну, погоди!" Wiaczesława Kotionoczkina)

W podstawówce uczyłam się gramatyki i pisowni, podśpiewywałam sobie pod nosem "Пусть всегда будет солнце, Пусть всегда будет небо, Пусть всегда будет мама, Пусть всегда буду я."* i nie w głowie mi były jakiekolwiek aspekty polityczne, mogące rzucić cień na moją znajomość z Rosją.
Wiedziona sercem, w liceum jako jeden z języków obcych, wybrałam oczywiście język rosyjski. Coraz bardziej zagłębiałam się w zawiłości językoznawcze zostawiając na uboczu kwestie polityczne i historyczne, ale do czasu. W tym okresie zaczęłam się też zaczytywać klasykami rosyjskimi.
Szerzej literaturę rosyjską dane mi było poznać dopiero na studiach. To właśnie po maturze, oprócz szlifowania języka rosyjskiego i zaczytywania się Bułhakowem, Lermontowem, Nabokowem czy Tołstojem, sięgnęłam po pierwsze interesujące książki historyczne i pierwszych niezbyt popularnych (jeszcze) w Polsce autorów. Nie będę tu, tak, jak w przypadku znajomości z Norwegią, wymieniać wszystkich nazwisk i tytułów, gdyż byłaby to bardzo długa lista i nie potrafiłabym wybrać z niej tych najistotniejszych dla rozwoju mojej znajomości z Rosją, podam więc tylko kilka przykładowych: Wiktor Pielewin, Siergiej Łukjanienko, Borys Akunin, Ludmiła Pietruszewska, Wiktor Jerofiejew, Wieniedikt Jerofiejew i inni. Kochałam fonetykę rosyjską i śpiewny akcent mojej profesorki, pokochałam też historię Rosji, choć to bardziej zawdzięczam ciekawym książkom niż moim wykładowcom. Podziwiałam różnorodność literatury rosyjskiej (nadal to czynię). Teraz napiszę coś, co niektóre osoby wprawi w osłupienie i zapewne ostatecznie zostanę przez nie uznana za wariatkę :) Rzecz tyczy języka scs, czyli staro-cerkiewno-słowiańskiego. Otóż bardzo mi się ten, martwy już, język podoba! Za nic w świecie nie chciałabym musieć go wkuwać, szczególnie gramatyki, i zdawać egzaminów z niego, niemniej podoba mi się jego brzmienie i wygląd/kształt liter. A spisane nim, zazwyczaj krótkie, historie przemawiają do mnie z tych odległych wieków mocniej niż opasłe tomiszcza. Tyle wariactw :)
Dzięki muzyce mogłam na moją znajomą (Rosję) spojrzeć z innej perspektywy. Np. zespołu Tatu :P Przyznam się, że ich "Я сошла с ума" ("Ja soszła s uma") czy "Нас не догонят" ("Nas nie dogoniat") słyszałam zewsząd. Moja ulubiona piosenka z tego albumu to jednak "Досчитай до ста" ("Dosczitaj do sta"). A może bardziej "Полчаса" ("Polchasa")? 
                                                                 Tatu "Полчаса"
Oczywiście do gustu przypadł mi tylko album w języku rosyjskim, wersja anglojęzyczna już nie była dla mnie tak interesująca. Tu zapraszam do wysłuchania dziewczyn z Tatu. Ja swoją płytę już odpaliłam i zapewniam właśnie moim sąsiadom niezapomniane wrażenia muzyczne w swoim wykonaniu :P Do Tatu, dorzuciłabym jeszcze takie zespołu jak: Arkona, Epidemia, Svarga czy Volkola. Te lata temu usłyszałam po nich po raz pierwszy.
             Epidemia "Krew elfów" (to tylko fragment z metal opery)

To także okres kiedy poznałam czym jest miłość od pierwszego wejrzenia. A wszystko za sprawą kilku rosyjskich kompozytorów oraz szeroko pojętej muzyki cerkiewnej :)

Aleksander Borodin
Tutaj jeden z najbardziej znanych fragmentów opery "Kniaź Igor", "Tańce połowieckie"


Requiem Borodina

Modest Musorgski
np. "Pieśni i tańce śmierci"

tutaj "Baba Jaga" :)

Siergiej Prokofiew
tutaj III Koncert fortepianowy C-dur, op. 26 

fragment baletu "Romeo i Julia"

I oczywiście Piotr Iljicz Czajkowski


 Cherubikon - w obrządku bizantyńskim hymn kościelny towarzyszący przejściu z liturgii słowa do liturgii eucharystycznej.
Jak już jestem przy cerkiewnych tematach, to przyznam się, że mogę godzinami kontemplować i czytać (może raczej próbować czytać) ikony rosyjskie. Jest w nich jakaś tajemnica, głębia. Tchną mistycyzmem. Jeśli kiedyś będziecie mieli możliwość zajrzyjcie do cerkwi, najlepiej starej i przypatrzcie się uważnie ikonom. Dostrzeżecie, że postaci na nich umiejscowione wodzą za wami oczami, zawsze patrzą Wam prosto w oczy. A jeśli z cerkwią Wam nie po drodze, może uda się Wam trafić do muzeum, które ma w swoim zbiorze ikony? Cerkwie, w znaczeniu budowli, to także dla mnie powód do zachwytu! Właściwie mam tu na myśli te starsze, bo tylko takie znam i widziałam, choć niestety tych najstarszych i najbardziej znanych jeszcze nie odwiedziłam. Zapewniam Was, że ikonostas (ściana pokryta ikonami znajdująca się między miejscem ołtarzowym (swiatłyszcze, prezbiterium) a nawą (naos), przeznaczoną dla wiernych.) na pewno przyciągnie Wasz wzrok!  Nawet nieznajomość układu ikonostatsu (jest on ustalony) oraz brak umiejętności odczytania ikon wchodzących w jego skład, nie będę dla Was przeszkodą, by się nim zachwycić. W tym miejscu nadmienię tylko jeszcze, że także architektura i malarstwo rosyjskie nieodmiennie zapierają mi dech w piersi. Lubię czasem obejrzeć coś z rosyjskiego kina. (Zainteresowanych odsyłam do postu na temat "ja" Igora Voloshina KLIK ) Wybaczcie, lecz w niniejszym wpisie mogę zawrzeć jedynie ułamek tego, co przyciąga mnie do Rosji.
Znajomość z Rosją nie jest burzliwa, to spokojne dorastanie razem i dojrzewanie do trudniejszych rozmów, a także odkrywanie tajemnic głęboko skrywanych. Mimo nawiązania nowych znajomości, nie porzucam Rosji. Bez niej byłoby mi smutno :) A jeśli ktoś kiedyś szukałby prezentu dla mnie niech w ślepo podaruje mi ikonę rosyjską (a, co! może go stać!) lub coś z rosyjskiej literatury w oryginale :) Albo po prostu rosyjską matrioszkę lub pięknie zdobione rosyjskie ludowe rękodzieło. Ewentualnie podaruje mi wizytę w Tretiakowkie (Galerii Tretiakowskiej) albo Ermitażu!
Moje znajomości z Norwegią i Japonią wciąż wnoszą bardzo wiele nowego w mój związek z Rosją. 

A teraz dzieci zaśpiewajmy razem! :D
Солнечный круг, небо вокруг -
Это рисунок мальчишки.
Нарисовал он на листке
И подписал в уголке:

Пусть всегда будет солнце,
Пусть всегда будет небо,
Пусть всегда будет мама,
Пусть всегда буду я. (x2)

Милый мой друг, добрый мой друг,
Людям так хочется мира.
И в тридцать пять сердце опять
Не устает повторять:

Пусть всегда будет солнце,
Пусть всегда будет небо,
Пусть всегда будет мама,
Пусть всегда буду я. (x2)

I tak to leci jeszcze kilka zwrotek :)




* "Солнечный круг" ("Słoneczny Krąg") - piosenka autorstwa Lwa Oszanina do muzyki Arkadiego Ostrowskiego wykonana po raz pierwszy w 1962 przez radziecką piosenkarkę Tamarę Miansarową.

31 komentarzy:

  1. Interesująca kultura, ale aspekty polityczno-historyczne skomplikowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocno skomplikowana, ale i kraj rozległy, wielokulturowy. Zresztą Polska, może w pewnych względach inaczej niż Rosja, też w tej kwestii jest pełna zawirowań i komplikacji.

      Usuń
  2. Scs nie jest taki zły ;) Miałem go na studiach i da się zdać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sebastianie, też miałam z niego egzaminy :)))

      Usuń
    2. Ja w zeszłym półroczu zdałam scsa za pierwszym razem! :D

      Usuń
    3. Gratuluję post meridiem! :)

      Usuń
    4. całe szczęście, że nie miałam z tym styczności ;p ale gdyby ktoś zechciał posłuchać o frezowaniu, bądź całkach potrójnych to zapraszam ;d

      Usuń
    5. Posłuchać mogę, ale nie gwarantuję, że cokolwiek zrozumiem ;)

      Usuń
  3. Widzę, że nie tylko ja mam w sobie pokłady niezmierzonej sympatii do tego języka połączone z zainteresowaniem tamtejszą kulturą ;) Lubię rosyjski, oj lubię! Z chęcią na studiach wybrałabym się tam na jeden semestr, może nawet mi się to uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest w tym języku, w kulturze :) Trzymam kciuki żeby udało Ci się pojechać do Rosji.

      Usuń
  4. Na razie nie planuję odwiedzać Rosji. Trochę obawiam się co mogłoby mnie tam spotkać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że zwykły turysta podróżując do Rosji może się spodziewać tego, co podróżując do innych krajów. Chyba bardziej niebezpiecznie i niepewnie jest obecnie zapuszczać się na Ukrainę niż do Rosji.

      Usuń
  5. Kultura zawsze zwycięży z kremlowskim chamstwem i zamordyzmem. Trzeba pisać o Rosji. Jej wkład w europejskość i światowość jest niekwestionowana. Literatura bez Gogola, Puszkina, Dostojewskiego, Czechowa, Majakowskiego, Jesienina, Achmatowej? Przecież to brzmi, jak ponury żart. Po prostu - bzdura. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak uważasz Karolu, bo masz rację! Nie można pomijać rosyjskiego wkładu w dorobek europejski i światowy i to pod każdym względem.

      Usuń
  6. Rosję, jak i każdy inny kraj, trzeba postrzegać poprzez ludzi, nie polityków, wtedy dostrzeże się więcej i głębiej. Ja też miałam j. rosyjski jako obowiązkowy od podstawówki, strasznie się wtedy buntowałam i nie chciałam się go uczyć. Ale teraz doceniam jego melodyjność i piękno. Nawet moje Młode dziedzicząc, chyba po mnie ;p zamiłowanie do języków obcych, ostatnio włącza rosyjskie kanały i słucha.
    A kultura i tradycja w Rosji piękne są i przebogate.
    Bardzo Ci dziękuję za ten wpis, bo zawsze trzeba odróżnić politykę od piękna kraju. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że wspominałaś coś o tym, że uczyłaś się rosyjskiego i że podoba Ci się, podobnie jak mnie, jego brzmienie :) Bardzo jest mi przyjemnie, że doceniasz taki wpis.
      Co do Twojego Młodego ... kuj żelazo póki gorące ;)

      Usuń
    2. Masz rację, trzeba wbijać kiedy się da :)

      Usuń
  7. Faktycznie, trudno teraz mówić (czy choćby myśleć o Rosji) nie zwracając uwagę na to, co w tej chwili się dzieje wokół niej, na działania Putina. Mimo wszystko to kraj jak każdy inny z ciekawą kulturą i ludźmi i o tym trzeba pamiętać. Nie tylko o tym, co złe. :) P.S. Przyznam, że nie przepadałam za językiem rosyjskim w szkole podstawowym. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobre i zdrowe podejście Ewo :) Polscy rządzący też nie byli i nie są, choć w dzisiejszych czasach na mniejszą skalę niż Putin, święci. A nie znaczy to, że wszyscy Polacy to zło wcielone.
      Też miałaś ten język narzucony? Zresztą, jedni lubią rosyjski, inni hiszpański, a jeszcze inni biologię :)

      Usuń
  8. Świetny wpis i rozumiem twoje obawy Dysiu.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja lubię rosyjskiego kompozytora Igora Krutoya (który jest pochodzenia ukraińskiego :P).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam, ale już widzę/słyszę, że utworu są pełne smutku - tak mi się kojarzą ;) To pozwolę sobie polecić Ci Norwega Ketil`a Bjørnstad`a :) Być może Ci się spodoba.

      Usuń
  10. ciekawy punkt widzenia i bardzo wyczerpujące opisy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że Cię zaciekawiłam.

      Usuń
  11. A ja po dziecinnemu pamiętam te godziny, wieczory całe, z babcią, rodzicami, rodzeństwem spędzone nad kolejnymi odcinkami Wilka i Zająca - tata nigdy chyba nie śmiał się tak, jak wtedy:):):) - do łez, bólu brzucha... piękne czasy:)!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniałe wspomnienie, rodzinne, radosne :)

      Usuń
  12. Ha, ja jestem z tego pokolenia, kiedy rosyjski nie obowiązywał już w szkole, ale sama literatura podobnie jak Ciebie niezmiernie mnie intryguje. Nabokow, Dostojewski czy Tołstoj to nazwiska, bez których nie sposób wyobrazić sobie współczesnej literatury światowej.

    P.S. Emisji "Wilka i zająca" na szczęście nie zakazali wraz z upadkiem komunizmu, dlatego miałem przyjemność oglądać tę bajkę, którą wspominam bardzo miło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że musiałaś się uczyć rosyjskiego, bo zazwyczaj to, co siłą narzucone, jest też znienawidzone.

      Jak sobie pomyślę, co w "Wilku i zającu" jest, to już słyszę tych wszystkich psychologów, którzy krytykują bajkę jako szerzącą złe zachowania ;)

      Usuń
    2. I chyba mieli się czego obawiać, ponieważ ja zawsze kibicowałam Wilkowi:)

      Usuń
    3. ha! :) Wilk był zadziorny, a z tego, co pamiętam kilka razy okazało się także, że ma/miewa dobre serce.

      Usuń