Day Solution Cream SPF15 Green People

Pod koniec września minionego roku chwaliłam się, że pod moją strzechę zawitały kosmetyki marki Green People. (KLIK) Firma ta znana jest ze swoich naturalnych kosmetyków dla całej rodziny, w których nie znajdziecie substancji chemicznych takich jak SLS, parabeny, ftalany, substancje ropopochodne, zapachowe i koloryzujące. W zamian otrzymacie certyfikowane produkty ekologiczne pachnące naturalnymi olejkami eterycznymi. Green People to firma z ponad piętnastoletnim doświadczeniem w tworzeniu zdrowych i przyjaznych kosmetyków, słusznie uznawana za pioniera organicznej pielęgnacji. Marka Green People powstała w wyniku choroby skóry 2-letniej wówczas córki Charlotte Vohtz, założycielki firmy. Charlotte odkryła, że alergie skórne, na które cierpiała dziewczynka, są spowodowane reakcją na stosowane przez nią kosmetyki, wypełnione chemicznymi składnikami. Zaczęła poszukiwania bardziej naturalnych produktów pielęgnacyjnych dla córki. I ze zdziwieniem i przerażeniem odkryła, że nawet kosmetyki zachwalane jako naturalne, składają się w większości (w ponad 90%) z syntetycznych substancji chemicznych. Kobieta wzięła sprawy w swoje ręce i zaczęła leczyć dziewczynkę domowej roboty produktami. Kiedy okazało się, że domowe mieszanki mają zbawienny wpływ na skórę córki, Charlotte Vohtz postanowiła podzielić się swoim doświadczeniem i wykreowała markę Green People. Jakość kosmetyków sygnowanych marką Green People potwierdzają liczne certyfikaty organizacji ekologicznych między innymi: EcoCert, Fairly Traded, Vegan Society oraz Soil Association.
 
Zakup produktów Green People miałam w planach od dawna, a czytając coraz więcej i więcej na ich temat coraz mocniej przekonywałam się, że mój zakup okaże się trafiony. Dziś zapraszam na pierwszy post, w którym opowiem Wam o swoich spostrzeżeniach na temat jednego z produktów tej marki - kremie na dzień z filtrami SPF15.
Najpierw raz jeszcze przypomnę Wam, że jestem posiadaczką cery mieszanej, kapryśnej i wrażliwej przy okazji. Miewam problemy z doborem kosmetyków, które odpowiednio by ją nawilżyły, a do tego nie zostawiały tłustej warstwy, nie podrażniły jej i nie spowodowały wysypu niedoskonałości. Często mój początkowy zachwyt jakimś produktem przeradza się w rozpacz i zgrzytanie zębami. Dlatego zawsze z obawą podchodzę do kosmetyków, jakimi pielęgnuję moją cerę. Tak samo było w przypadku Day Solution Cream SPF15.  

Krem Day Solution SPF15 to, jak sama nazwa wskazuje, krem na dzień zapewniający ochronę przed promieniami UVA i UVB (zawiera naturalny filtr SPF: Isoamyl p-Methoxycinnamate - produkowany z olejku cynamonowego i Titanium dioxide - czyli tlenek tytanu). Kosmetyk ten zapobiega też starzeniu się skóry, nawilża ją, odżywia i chroni przed uszkodzeniami spowodowanymi przez wolne rodniki i inne szkodliwe czynniki. Polecany jest dla wszystkich rodzajów cery, także dla cery wrażliwej. Jest to produkt nietestowany na zwierzętach, odpowiedni dla wegan i wegetarian i nie zawierający:
- parabenów
- ftalanów
- lanoliny
- alkoholu
- związków ropopochodnych
- sztucznych aromatów 
- sztucznych barwników.
Za to w jego składzie znajdziemy:
- aloes
- wyciąg z konopi
- olejek jojoba
- zieloną herbatę
- rumianek.

Pojemność
50 ml

Cena

119,- NOK (około 60,- PLN)

Skład
AQUA (SPRING WATER), ELAEIS GUINEENSIS (PALM) OIL*^, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL*, ISOAMYL P-METHOXYCINNAMATE (NATURALLY OCCURRING UV-FILTER), CETEARYL GLUCOSIDE (PLANT DERIVED EMULSIFIER), TITANIUM DIOXIDE (MINERAL UV-FILTER), SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL*, CANNABIS SATIVA (HEMP) SEED OIL*, CETEARYL ALCOHOL (EMULSIFYING PLANT WAX), GLYCERYL STEARATE (PLANT DERIVED EMULSIFIER), OLEA EUROPAEA (OLIVE) FRUIT OIL*, ALOE BARBADENSIS (ALOE VERA) LEAF JUICE POWDER*, SODIUM STEAROYL GLUTAMATE (PLANT DERIVED EMULSIFIER), ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) LEAF EXTRACT*, CAMELLIA SINENSIS (GREEN TEA) LEAF EXTRACT*, CHAMOMILLA RECUTITA (CHAMOMILE) FLOWER EXTRACT*, AROMA [PELARGONIUM GRAVEOLENS (ROSE GERANIUM) OIL*^], PHENOXYETHANOL, BENZOIC ACID, DEHYDROACETIC ACID, GERANIOL*, CITRONELLOL*, LINALOOL*, CITRAL*, LIMONENE*

*85.1% organic
Opakowanie kremu to smukła biała butelka z porządnego tworzywa sztucznego, z poręcznym dozownikiem - pompką, który umożliwia łatwą, sprawną i higieniczną aplikację kremu. Krem nie zasycha i nie zatyka otworu dozownika. Nie przeszkadza mi zupełnie fakt, że nie widzę, ile jeszcze zostało produktu w opakowaniu.
Jedna pompka wystarcza mi na dokładne pokrycie kremem całej twarzy i szyi. Dodam, że stosując ten krem warto go wklepywać zamiast wmasowywać/wcierać (robię tak z większością kremów), dzięki czemu kosmetyk dokładniej się rozprowadza i nie zostawia na skórze białych smug, a my niepotrzebnie nie naciągamy skóry.
Według producenta krem ma delikatny zapach geranium, którego jednak mój narząd powonienia nie wychwytuje. Ja określiłabym ten krem bardziej jako bezzapachowy, ewentualnie troszeczkę ziołowy. Możliwe, że nosy przyzwyczajone do kosmetyków perfumowanych wyczułyby to geranium :)
Produkt bardzo dobrze się wchłania i nie pozostawia tłustej warstewki na mojej skórze (zazwyczaj nakładam go ciut więcej na policzki i nos niż na czoło, brodę i szyję). Jest to świetny krem pod makijaż. Nie roluje się i nie powoduje, że makijaż trzyma się gorzej, czy krócej niż bez tego kremu, czy przy zastosowaniu innego. Chciałabym również podkreślić, że krem Day Solution SPF15 nie bieli skóry, choć kosmetyk po wyciśnięciu może trochę przestraszyć, co bardziej opalone lica.

Day Solution Cream SPF15 stosuje już ponad 5 miesięcy i jeszcze końca nie widać/czuć. Czyli krem jest z tych wydajnych, co daje dobry stosunek ilości do ceny. A jeśli jeszcze wziąć pod uwagę jakość kosmetyku, to okazuje się, że nie jest taki drogi.
Możliwe, że dla osób z cerą suchą potrzebne byłoby jakieś serum nawilżające pod ten krem, ale może się mylę, bo sama nie jestem posiadaczką takowej. Mnie na przesuszone policzki krem w zupełności wystarczał. Dla mnie krem Day Solution to dobro zamknięte w prostej białej butelce :)

A, czy Wy może zetknęliście się z kosmetykami Green People?

12 komentarzy:

  1. Szczerze powiem, ze pierwszy raz czytam i widzę kosmetyki tej firmy. Nie próbowałam, nie znam...ale pewnie kiedyś to nadrobię skoro warto. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to dobry kosmetyk, a i pozostałe z zakupionych i stosowanych polubiłam :)

      Usuń
  2. Znam je tylko z Norwegii. Nawet do niedawna myślałam, że ta firma jest norweska.
    Ciekawa opowieść o powstaniu firmy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słyszałam/czytałam o nich wcześniej, ale więcej dowiedziałam się właśnie w Norwegii.

      Usuń
  3. Firmy zupełnie nie znam, ale chyba warto się zainteresować ich kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nie dziwię się, że jej nie znasz, bo nie jest zbyt popularna w Polsce, a do tego nie można jej spotkać na półkach w drogeriach, czy perfumeriach. Ponoć ich kosmetyki do ciała są fajne.

      Usuń
  4. Ach jak ja lubię kosmetyczne nowinki :) nigdy nie słyszałam o tym kremie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyków, podobnie jak książek, jest wiele do odkrycia :)

      Usuń
  5. Nie znam tych kosmetyków i na początku pomyślałam, że muszą być mega drogie, patrzę 60zł za 50 ml, więc jakoś szału nie ma, ale jak napisałaś, że masz go pięć miesięcy... WOW! Szkoda, że zakupiłam niedawno krem z Yves Rocher (promocyjna cena 20 zł :D). Też mam problem z suchą skórą i czasami pryszczami, więc bardzo uważam na kremy, które dobieram. Przez długi okres czasu używałam jedynie sudocremu, ale ostatnio potrzebowałam większego nawilżenia. Zobaczę, jak będzie się sprawdzał ten krem co mam teraz; a potem rozważą zakup tego, który prezentujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam Ci się, że ja także początkowo sądziłam, że kremy tej marki będą bardzo drogie. Później zobaczyłam ich cenę i pomyślałam, że nie jest tak źle, dam radę uzbierać :) Wydajność kremu mnie zaskoczyła! Fakt, że jestem z tych osób, które nie nakładają grubej warstwy kremu, bo nigdy nie czułam takiej potrzeby ani nie zauważyłam by mojej skórze w czymkolwiek to pomagało, więc być może stąd ta jego wydajność? Jakkolwiek by było ja jestem z jego zakupu i stosowania zadowolona :)

      Usuń
  6. Ciekawy produkt. W sumie z czysto "sztucznych chemicznych" składników zawiera tylko konserwanty (kwas benzoesowy i fenoksyetanol). W końcu coś go musi utrzymywać w przydatności do użycia.
    Osobiście uważam, że nie to szkodzi co sztuczne, tylko to co dla kogo szkodliwe ;):). Nawet rumianek może uczulać. Każdy najlepiej wie, co mu służy a co nie.
    Ja mam hopla na punkcie związków glinu (aluminium) w antyperspirantach i dezodorantach. Przeczytałam kiedyś, że stosowanie tylko takich produktów powoduje zatykanie porów gruczołów potowych i prowadzi do złośliwych zmian w obrębie układu chłonnego w okolicach piersi. Zalecają stosowanie takich antyperspirantów zamiennie z produktami nie zawierającymi aluminium. Ale, ha, znajdź tu takie w drogeriach!!! To jest dopiero sztuka! Znalazłam w Rossmanie na bazie składników ziołowych, z szałwią (Alterra). Bardzo fajny i, co najważniejsze, skuteczny.
    Serdeczności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Sama szukam jak najbardziej naturalnych kosmetyków i nietestowanych na zwierzętach, ale bywa tak, że nie zawsze to, co eko jest dla mnie dobre. No i nie zawsze mogę kupić naturalny produkt. I rozumiem, że nie każdy może stosować produktu pozbawione chemii. Zresztą nadal kosmetyki naturalne są trudniej dostępne i droższe niż te drogeryjne. A to ma znaczenie!
      Ale, np. od kilku miesięcy moja kolorówka robi się coraz bardziej naturalna, bo opanowały ją kosmetyki mineralne. Jak na razie nie zaliczyłam żadnej wpadki na tym polu :)
      O tym aluminium też słyszałam/czytałam i tez staram się nie używać takich kosmetyków, choć trudno o takie. Dobrze wiedzieć o tej Alterze :)

      Usuń