"Ametysta 7 wymiar. Tom I" Viktoria Armstrong

Tytuł: "Ametysta 7 wymiar. Tom I"
Autor:   Viktoria Armstrong
Wydawnictwo:  Self Publishing/Sowa sp. z o.o.
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 216

Ametyst to przepiękny kamień szlachetny występujący we wszystkich odcieniach fioletu, ceniony i wykorzystywany już przez starożytnych (ametyst to główny kamień pektorału (rodzaju napierśnika) noszonego przez głównego kapłana w starożytnym Izraelu; Rzymianie wykorzystywali jego moc by przejąć władzę na cudzą wolą; Egipcjanie wierzyli w jego moc leczniczą oraz ochronną w trakcie podróży; Grecy uważali, że kielichy ametystowe chronią pijącego z nich alkohol przez skutkami nadmiernego spożycia tego napoju). Był i jest symbolem siły duchowej, nazywany jest "kamieniem harmonii i relaksu". Kamień ten występuje w horoskopie Majów, według którego ludzie-Ametysty są "doskonałymi fachowcami w swojej dziedzinie, mistrzami rzemiosła, którzy przedkładają praktykę nad teorią. Wyróżniają się ogromną ambicją i mają duże wymagania wobec samego siebie. Nie spoczną, póki nie osiągną tego, co… niemożliwe. (...) Czasem robią wrażenie oziębłych lub nieczułych, jednak zawsze mają w sobie wiele wrażliwości, z którą się po prostu nie obnoszą. Wolą przyjąć rolę twardzieli odpornych na wszelkie ciosy, niż użalać się nad sobą. (...) O ich uczuciach świadczą czyny (...)".[źródło: www.icelady.no]

Taka też jest Ametysta, główna bohaterka debiutanckiej książki Viktorii Armstrong o tym samym tytule, młoda magini, nosząca na palcu pierścień z wielobarwnym turmalinem, świadczący o jej mocy i zdolnościach magicznych. To ona jako pierwsza wprowadza czytelnika w wielowymiarowy, pełen kolorów i magicznych stworzeń świat Kotaliny. To ona wtajemnicza go w problemy, z jakimi przyszło zmierzyć się tej krainie, a które zagrażają także innym światom. Z nikomu nieznanych przyczyn "od jakiegoś czasu słońca szybciej chyliły się ku zachodowi. Mimo ciepłej pory roku dni były znacznie krótsze, niż miało to miejsce w ubiegłych stuleciach. Królestwo, głównie w związku z anomaliami pogodowymi, zaczynało popadać w problemy finansowe." Ale to niejedyne kłopoty, którymi ma zająć się Wielka Rada, zwołana przez Vika, króla Kotaliny. Zachwianie równowagi pomiędzy istotami dnia i nocy, coraz gorsze plony i związany z tym głód zaglądający w oczy wszystkim stworzeniom zamieszkującym królestwo, pulsowanie magicznych kamieni na mapie, zwiększająca się populacja dzikich magów, zniknięcie smoków, powodują stale pogłębiający się chaos. Jak zaradzić tym zjawiskom i odkryć ich źródło ma zdecydować Rada, w której po raz pierwszy zasiadać będzie też Ametysta. Dokonane przez bohaterów odkrycia i podjęte w trakcie spotkań Rady decyzje sprawiają, że wrogowie sprzymierzają się w walce przeciwko wspólnemu zagrożeniu. Prowadzą także do ujawnienia skrywanych przez lata tajemnic i do wielkich poświęceń.

"Mieli jeden cel: uratować swój świat. Każdy miał świadomość, że mogą się nigdy więcej nie spotkać. Nikt jednak nie odezwał się już ani słowem. Rozeszli się do swoich zadań bez zbędnych pożegnań."

Ta niewielka objętościowo książka wypełniona jest po brzegi różnorodnymi istotami magicznymi, kolorami, kształtami, zapachami, smakami, rytuałami. Przepełnia ją magia. Opisy są szczegółowe, bardzo dobrze dopracowane, więc czytelnik ma wrażenie, że Viktoria Armstrong w swojej powieści opisuje prawdziwy istniejący w innym wymiarze świat, że Kotalina nie jest jedynie wymysłem pisarki. I że gdzieś tam za niewidoczną dla nas "niemagicznych" granicą istnieje świat, po którego niebie suną dwa słońca. Mnogość nazw (w tym także imion i nazw własnych wymyślonych przez pisarkę) zaskakuje i może początkowo wprowadzać lekki zamęt w głowie odbiorcy. Jednak autorka z wprawą snuje swoją opowieść i czytelnik szybko odnajduje się w tym słownym gąszczu. Viktoria Armstrong zaludniła swoją książkę wspaniałymi postaciami. Na jej kartach roi się od magów różnego rodzaju i specjalności, wampirów, demonów, driad i wielu innych ras, które większość czytelników zna zapewne z wcześniej czytanych książek. Ale Viktoria Armtrong odcisnęła na nich swoje piętno, zmodyfikowała, czasami trochę, a czasami bardziej, spojrzenie na ich naturę. Moim zdaniem jest to udany zabieg.  Czytając "Ametystę" niejednokrotnie łapałam się na tym, że widziałam, to co pisarka przedstawiała na jej stronach. Dla mnie książka ta była niczym żywy obraz, który na moich oczach dzięki ostatnim pociągnięciom pędzla, nabiera ostateczny kształt i zyskuje moc. Język, jakim posługuje się debiutująca pisarka jest równocześnie prosty i malowniczy.

"– Ametysto! – zawołał Vik. Odpowiedziało mu tylko echo. – Ametysto! W uszach brzęczała im cisza. Na ziemię spadł przedmiot, wydając metaliczny dźwięk. (...) Na ziemi leżał pierścień. Pierścień Ametysty. Oczko kamienia zmieniło jednak swoją zawartość, wewnątrz tlił się biały ogień z odcieniem ametystu. Był jeszcze gorący."

Wspomnę jeszcze tylko pokrótce o jednym mankamencie. No, dobrze, o dwóch. Pierwszy z nich zasygnalizowała mi już sama Viktoria Armstrong ostrzegając o pewnych niedociągnięciach w pierwszych wydaniach jej książki. Mam tu na myśli literówki, czasami brak końcówek wyrazów albo zakończeń zdań. (To ostatnie na szczęście miało miejsce bardzo rzadko, a i jakoś im dalej czytałam książkę tym wszelkich błędów było mniej.) Kolejne wydanie "Ametysty" przeszło już jednak poprawki i zapewne nie posiada tych błędów. Drugie małe ale, co do powieści, to jej długość. Kategorycznie jest ona za krótka! Tak dobrze mi się ją czytało, że zaskoczył mnie fakt, jak szybko dotarłam do jej końca. Przydałoby się jeszcze jakieś kilkadziesiąt stron :)

Jeśli więc chcecie oderwać się na chwilę od rzeczywistości, którą znacie i pozwolić sobie na chwilę wytchnienia w magicznym świecie, śmiało sięgajcie po "Ametystę" :) To naprawdę bardzo udany debiut.
***
Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce :)
Zajrzyjcie koniecznie na fanpage pisarki - KLIK.
Ametysta - 7 wymiar. Tom 1 [Viktoria Armstrong]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
 ***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
* Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Ametysta 7 wymiar. Tom I" Viktoria Armstrong (chyba, ze zaznaczono inaczej)

19 komentarzy:

  1. Książka jak żywy obraz...Pięknie napisane. :) Aż mnie zainteresowałaś nią, mimo że z fantastyką nie często się spotykam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na książki self-publishingowe patrzę ostatnio mniej przychylnie - boję się mnogości błędów w nich się pojawiających. Nie wiem, może zaryzykuję z "Ametystą", choć imię głównej bohaterki mi po prostu nie brzmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tych błędów zawsze obawiam. Czasami są to obawy słuszne, a czasami nie, więc daję im szansę. A czasami mimo błędów, np. korektorskich, książka i tak mi się podoba, bo mnie wciąga.
      Ja jakoś nie mam awersji do imienia Ametysta :)

      Usuń
  3. Magiczny świat, uwielbiam takie klimaty. Czytałam już o tej książce i z chęcią do niej zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat w "Ametyście" jest bardzo magiczny :) Mam nadzieję, że trafisz na wersję po poprawkach i już żaden błąd nie będzie Cię rozpraszał.

      Usuń
  4. Muszę, muszę, muszę tę książkę przeczytać - to już kolejna recenzja, która mnie w tym upewnia. A wszystko potęguje fakt, że ametyst to mój kamień zodiakalny i swego czasu się z nim nie rozstawałam. (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ametyst nie jest moim kamieniem zodiakalnym, ale bardzo lubię ten kamień za jego kolor :) Fiolety to moja miłość <3 ;)

      Usuń
    2. Popatrz, a ja ogólnie fioletu nie lubię. Ale dla tego kamienia robię wyjątek, tym bardziej że jego kolor jest dość delikatny. (:

      Usuń
  5. Uwielbiam Twoje recenzje! Po każdej, omawiana przez Ciebie książka, prawie zawsze wskakuje na moją listę "Do przeczytania" :)
    Z tą jest jednak inaczej. Lubię fantastykę ale ta jakoś do mnie nie przemawia, nie przyciąga mnie. I chyba zasugerowałam się faktem, że jest to debiutancka powieść.
    No nic. Wyjątki się zdarzają :)
    Pozdrawiam Edytko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłaś mnie tym, że tak podobają Ci się moje recenzje. Dziękuję, bardzo mi miło to słyszeć/czytać :)
      Szkoda, że "Ametysta" do Ciebie nie przemawia, ale może kiedyś się do jakiegoś debiutu przekonasz :)
      Pozdrawiam Cię ciepło :)

      Usuń
  6. Jeśli przepełnia ją magia, barwne opisy i świetne postaci, to ja jestem jak najbardziej "za" :) Skąd tylko znaleźć czas na te książki... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Kasiu, gdzie tego czasu szukać ;)

      Usuń
  7. Dysiu świetna recenzja - powiedziałabym że malownicza;DD Uchwyciłaś to co najważniejsze;) Mnie osobiście urzekł Elf z obrazu;) jakoś polubiłam tę postać...co do Inkuba to niezły kobieciarz z niego;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Tusiu! :)))
      O, tak, Guido jest ciekawą postacią :D
      Ciekawe, co będzie w kolejnym tomie?

      Usuń
  8. Nie wiem, może coś ze mną jest nie tak, ale po twojej naprawdę świetnej recenzji totalnie mi się odechciało tej książki. Może za jakiś czas mi przejdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jejku! Co takiego napisałam? Aż mi się głupio zrobiło.

      Usuń
    2. Basia chyba nie przepada po prostu za fantastyką;PP

      Usuń