"Wiedźma opiekunka. Część 2" Olga Gromyko

Tytuł: "Wiedźma opiekunka. Część 2"
Autor:  Olga Gromyko
Seria: Wolha Redna tom 4
Oryginalny tytuł: "Ведьма-хранительница"
Tłumaczenie: Marina Makarevskaya
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 288

 Droga do Arlissu, robi się coraz ciekawsza. Atmosfera się zagęszcza, wrogów przybywa, plaga zdesperowanych metamorfów depcze bohaterom po piętach, a czasami nawet ich wyprzedza. Pościg trwa. Podobnie jak wyścig z czasem. Akcja przyśpiesza, skręca, zawraca, wije się. Jest jak nurt dzikiej górskiej rzeki. W samym Arlissie robi się jeszcze ciekawiej. Wolha nie jest pewna, czy może komukolwiek zaufać, dlatego szczodrze częstuje wszystkich ogniojadem. Często wbrew woli zainteresowanych. Im bardziej pogłębia się wiedza Wolhy na temat roli jaką odgrywa opiekunka władcy Dogewy, tym mocniej czuje się zagubiona. Mimo to przeprowadza rytuał zamknięcia wiedźmiego kręgu w nadziei, że pomoże Lenowi. Sprawa przywrócenia właściwej, tj. dwunożnej, postaci Lenowi mimo, że najważniejsza dla magiczki, nie jest jedyną, która zaprząta jej głowę. Czynią to także, i to skutecznie, horda udajców, która opanowała Arliss oraz zielonooka i znana z manii prześladowczej królowa Arlissu - Lereena.

Chciałam podróżować, walczyć, dokonywać bohaterskich czynów i ratować przystojnych książąt przed krwiożerczymi smokami.
fot. www.ozon.ru

Druga część "Wiedźmy opiekunki" oferuje czytelnikowi wszystko to, co poprzednie książki wchodzące w skład serii, a także coś, o czym między wierszami można było wyczytać w poprzednich częściach, czyli wątek miłosny. Chce jednak od razu ostudzić zapał tych, którzy spodziewają się płomiennego romansu, gorących ciał splecionych w miłosnym uścisku albo przynajmniej namiętnych pocałunków. Nie liczcie na to! Mnie zupełnie nie przeszkadza takie potraktowanie wątku miłosnego w serii o magiczce. Ja się wręcz obawiałam, gdy pojawił się przystojny wampir i wygadana magiczka, kolejnej książki serwującej czytelnikom mdłe i do bólu identyczne, jak w stu poprzednich książkach, paranormal romance. (Wybaczcie, nie przepadam za tym gatunkiem.) Na szczęście nie było dane mi tego doświadczyć.

I tak rozeszliśmy się w przeciwnych kierunkach, oszołomieni i niemający pojęcia, co dalej. Choć pewni, że jakoś się w tym połapiemy. 
...I wcale nie martwił nas fakt, że nasza historia nie przejdzie do legend...   


Język powieści jest bardzo dobrze dopasowany do fabuły. Nie jest zbyt ozdobny, zbyt zagmatwany, ale nie jest też prymitywny i zbyt prosty. Pozwala spokojnie śledzić rozwój fabuły, nie pozwala się zgubić pośród imion i nazw, czy nawet wtedy gdy Orsana zaczyna mówić w swoim rodzimym języku (ukraińskim w oryginale, w przekładzie stylizowanym na kresowy - przynajmniej mnie się tak kojarzy). I coś jeszcze Wam wyjawię: pierwsze dwie części przygód Wolhy były dobre, dwie kolejne części są świetne, a jeżeli pisarka utrzymała wzrastającą tendencję, to ostatnia część serii o przygodach wiedźmy W.Rednej zapowiada się wybornie.
Olga Gromyko zapewniła mi po raz kolejny przygodę przesyconą nieco cynicznym humorem i okraszoną folklorem, gdzie dobro zwycięża zło i gdzie na końcu czeka mnie uśmiech :)

***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
* Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Wiedźma opiekunka. Część 2"
Reakcje:

23 komentarze:

  1. Nie lubię trochę tej tematyki, może siędo niej nie przekonałem czytając nieodpowiednie albo źle dobrane książki, może spróbuję zmienić to czytając tę książkę od 1 tomu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się bardzo obawiałam ten serii, na szczęście dla mnie okazało się, że przypadła mi ona do gustu :)

      Usuń
  2. Chyba nie znajdę czasu na kolejny cykl. Ale będę o nim pamiętać, tak na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. awiola, rozumiem Cię :) Człowiek co rusz natyka się na ciekawe książki tylko czasu mu brak.

      Usuń
  3. oczywiście dodaję 2 punkty jeszcze za marzec :) zapraszam jutro na podsumowanie Klucznikowe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że seria przypadła Ci do gustu. :) Idziesz z nią jak burza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet bardzo :) Ostatni tom już za mną, ale na szczęście dla mnie znalazłam dostęp do wersji rosyjskojęzycznej przygód Wolhy :D

      Usuń
  5. Czemu piszesz co raz zamiast coraz? Błąd, czy masz coś innego na myśli? Hmm... Zastanawiam się.
    Lubię jak język jest prosty i nie przesadzony, chociaż lubię i z ozdobnikami - ech, a czego ja nie lubię będzie szybciej :))

    Musiałam się z tobą tym podzielić hahahah - takich lektur nie lubię:
    http://czytelniczy.blogspot.com/2014/03/kilka-powodow-dlaczego-ten-zbior-zdoby.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu za zwrócenie mi uwagi! Oczywiście, że był błąd, już go poprawiłam :)

      Z tym językiem, to chyba wszystko zależy od książki. Bardzo, ale to bardzo nie lubię przekombinowanego języka, a już w szczególności, gdy taki zabieg niczemu nie służy (chyba tylko zamęczeniu i rozdrażnieniu czytelnika).

      Zerknę sobie, co mi tam podesłałaś :)

      Usuń
  6. świetna seria! Paweł mi dostał pierwszą część w Poznaniu i jak tylko przyjedzie do rodziców to mi przywiezie, a ja zanurzę się w tej historii i z chęcią podyskutuje. Ty to umiesz zachęcić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz będę trzęsła portkami i obgryzała paznokcie stresując się, czy książka Ci się spodoba, czy też nie ;) Pisarka wraz z kolejnymi częściami rozkręca się :)

      Usuń
    2. to super! lubię gdy autor daje nam więcej z każdą częścią! dość ciężko dostać początek tej serii...

      Usuń
    3. A, tak, wiem, jest trudno dostępna, wręcz niedostępna

      Usuń
  7. Super, że kolejne tomy są lepsze od poprzednich :) Kiedyś na pewno się skuszę na tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się z tego faktu cieszę :)

      Usuń
  8. Już kolejna część kusi mnie, żeby przeczytać serię. Muszę się wreszcie za nią zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Ci się spodobała tak, jak mnie :) Ja wciąż się uśmiecham przypominając sobie Wolhę :)

      Usuń
  9. Horda udajców? Hahahahahaah wiesz co mi stanęło przed oczami? Obraz tych wszystkich biednych Romów i Hindusów klęczących na ulicach z wydrukowanymi i zalaminowanymi kartkami z błaganiem o pieniądze i obietnicą modlitwy. I jak próbowałam sobie wyobrazić fabułę, to widziałam wioskę z klęczącymi gdzieniegdzie pomarszczonymi Cyganami (o jak niepoprawnie politycznie.. :P).

    I znów nie dałaś piosenki o gruszkach. :( To może ja wkleję coś wiedźmowego:
    https://www.youtube.com/watch?v=iWrE_3viOY0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, Lustitia, ale masz skojarzenia! :P Zapewniam Cię, że udajce Gromyko to nie są Romowie i Hindusi.
      Ale Ty dałaś piękną piosenkę :D Znam, bo znam i baaaaardzo lubię Wiedźmina (grę i książkę) :)))

      Usuń
    2. Cóżeś Ty narobiła kobieto!? Zaczęłam słuchać całego soundtracku z Wiedźmina i poczułam zew gry ;)))

      Usuń
    3. Hahaha, wybacz mi! :D Moje skojarzenia są od czapy, wiem. Kiedyś podczas nudnego wykładu zaczęłam układać kontury województw na mapie Polski w twarze, i zlepiłam Mickiewicza i Chopina! A wyobraź sobie, że kiedy podzieliłam się tą radosną i wspaniałą informacją (no wieszcz i wybitny kompozytor, kręgosłup kulturowy Polski wpisany w mape, no! Czo to za czary?!) z siedzącą obok koleżanką, stwierdziła, że widzenie twarzy tam gdzie ich nie ma to zaawansowane stadium schizofrenii. I wtedy po raz pierwszy pomyslałam, ze muszę swoje skojarzenia spychać w głąb podświadomosci a już na bank ich nie wypowiadać głośno. :D Ale jakoś nie mogę sie powstrzymać, udajce mnie zbyt mocno poruszyły. :D

      Usuń
    4. Ciekawe, czy ja bym dostrzegła tam te twarze? Dla mnie takie dostrzeganie czegoś więcej niż tylko to, co widac na pierwszy rzut oka to dowód na bogatą wyobraźnię i pomysłowość :)

      Usuń