"Zawód: Wiedźma. Część 2"

Tytuł: "Zawód: Wiedźma. Część 2"
Autor:  Olga Gromyko
Seria: Wolha Redna tom 2
Oryginalny tytuł: "Профессия: ведьма"
Tłumaczenie: Marina Makarevskaya
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 315

Zdrowy rozsądek okazał się być cechą, jakiej ludzie są pozbawieni. Ewentualnie gatunek człowieka rozsądnego wymarł. Wampiry spokojnie żyją i za nic mają sobie nauki zawarte w książce niejakiego Tudora Wybawiciela pt. "Krwiopijcy". Tylko dziwi je ludzka naiwność i wiara w przesądy nieprzystające do rzeczywistości. Ludzie to uparte istoty, mocno trzymające się tradycji i tego, co dziadek powiedział, choćby gadał o tym po pijaku albo w malignie. Może ich upór przekona wampiry do stosowania się do wytycznych Tudora Wybawiciela? Wszystkim ułatwiłoby to znacznie życie. No, może, poza wampirami.

Wolha Redna po ukończeniu misji dyplomatyczno-ratunkowej w Dogewie powróciła do nauki, przemycania niedozwolonego alkoholu na teren szkoły, zaglądania do podejrzanych spelun, psot i rozmów z smokiem Lewarkiem, unikania rektora szkoły, zacieśniania znajomości z trollami i do ... tego wszystkiego, z czego Wolha słynie. Magiczka z niewyparzonym językiem miała spokojnie ukończyć swoją edukację w Starmińskiej Szkole Magii. Niestety albo na szczęście - w tej kwestii Wolha skłania się ku tej drugiej opinii - jak Cię raz wampiry nie wyssały do cna z krwi, to widać im nie smakujesz i nie ma co ryzykować, że kto inny może okazać się smakowitym kąskiem, więc jesteś od tej pory dożywotnio z nimi związana. Tak twierdzi rektor szkoły i wręczając swojej podopiecznej pokaźnych rozmiarów mieszek złotych monet, czyni Wolhe odpowiedzialną za opiekę i spełnianie żądań Lena, który przybył do Starminu z Dogewy specjalnie na turniej łuczniczy. Dziwne. Podejrzane. Ale, kto zabroni władcy?
I to był początek szaleństwa. Len zgłupiał na punkcie jakiegoś pordzewiałego miecza "wielkiego bohatera wszystkich czasów i narodów, sławionego w legendach i balladach rycerza, Uliona Smokobójcy", który padł ofiarą kradzieży. Do tego wzbudził niezdrowe zapędy wśród starmińskiej ludności do organizowania polowań na wąpierze, wilki i nietoperze. Wałdakowie (dwunożne istoty żyjące pod ziemią, nie mylić z kretami) zwariowali, bo to oni okazali się być złodziejami owego miecza. A, co gorsza, obrali sobie na króla szalonego arcymaga nekromantę. Wolha nie miała wyjścia. Też poddała się szaleństwu i ruszyła zdobywać wałdacze miasto i odzyskać utracone trofeum. W tym szaleństwie oraz wyprawie, towarzyszem Lena i Wolhy, został troll Wal. Kluczową rolę odegrali/odegrały tu także - kolejność przypadkowa - kicia Tyśka zatrudniona w roli matykory stróżującej, pustelnik zielarz oraz jego pomocnik i uczeń w jednej osobie - Kuźma, zombie z bagien, Stokrotka, święto Babożnik, wieś Kosuty Dolne, dziewica domagająca się swoich praw do złożenia w ofierze i inni.
Książka kończy się widowiskowo i z hukiem - dosłownie - wywołując szok i zbieranie szczęk z podłogi znajomych Wolhy. Pozostawia czytelnika w niemym zachwycie dla zdolności adeptki, z pełnym zrozumienia uśmiechem co do działań Wala i nadzieją na kolejne spotkanie z Lenem. Ale to nie happy end, bo oto: "Po raz pierwszy od siedemdziesięciu czterech lat krąg był zamknięty. Arr'akktur tor Ordwist Szeonell westchnął głęboko, otworzył oczy i podniósł się z kamiennego łoża. Z braku przyzwyczajenia czuł dreszcze. Starszy z szacunkiem podał mu płaszcz. Arrakktur podziękował krótko i narzucił go na nagie ramiona. Dotknął lewej piersi i w zamyśleniu roztarł między palcami grudkę skrzepłej krwi. "

Nie wiem, czemu tak długo czekałam z sięgnięciem po książki traktujące o rudowłosej magiczce. Za to teraz czuję, jakbym wpadła w trans. Już jestem w trakcie kolejnej opowieści o przygodach Wolhy i głodnym okiem spoglądam na rosyjskojęzyczne wydania książek :)

***

28 komentarzy:

  1. Muszę koniecznie wziąć się za ten cykl :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prosperiuszu, napiszę Ci w sekrecie, że kolejne części są lepsze niż te pierwsze :)

      Usuń
  2. Ha, po takiej opinii i ja bym chętnie spojrzał na ten cykl, recenzja mocno pobudza apetyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Oby /ci tylko sposób w jaki książka jest napisana przypadł do gustu, ale warto ja przeczytać, bo im dalej tym bardziej się pisarka rozkręca :)

      Usuń
  3. Dla tego zakończenia o którym piszesz, z pewnością warto zajrzeć do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak Tobie by się spodobała ta seria o magiczce W.Rednej :)

      Usuń
  4. Bardzo mnie zaciekawiłaś swoją recenzją. Muszę zdobyć tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, jak zdobędziesz i przeczytasz :) Tylko ja zauważyłam, że warto przeczytać całą serię, bo inaczej i lepiej się te książki odbiera.

      Usuń
    2. Tak więc przeczytam całą serię! :)

      Usuń
  5. Jakoś mnie nie zainteresowała treść, chociaż bardzo dobra recenzja ;)

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja Cię podziwiam, że Ty potrafisz tak recenzować. Mój mąż recenzuje płyty - też na blogu, jak Wy to robicie?! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ale robię to tak, jak Ty w przypadku kosmetyków :) Pochwaliłabyś się blogiem męża! Zajrzałabym :)

      Usuń
    2. O kosmetykach jakoś tak łatwiej. Po prostu piszesz czy zgadzasz się z producentem czy nie. A o książkach czy płytach? Kosmos!
      http://considered-dead-blog.blogspot.no - niestety tylko muzyka metalowa. Mąż prowadzi tego bloga z kolegą. Mój T. podpisuje się jako Deaf. Ostatnio kolega za niego wstawiał recenzje, bo Tomek miał okropnie dużo pracy. W niedzielę chyba pojawi się jego recka. :) Ale podziwiam chłopaków za systematyczność. I napisałam niestety, bo to nie moja bajka aż tak ostre granie. ;)

      Usuń
    3. Dziękuję za link :) Metal jest dobry :D Choć zapewne okaże się, że mam ogromne braki i zaległości, ale może coś ciekawego podsłucham!

      Usuń
  7. Wspaniale o niej napisałaś. Mam na nią ogromną ochotę, oczywiście na całą serię. Ciekawe jak ja bym ja odebrała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa, co byś o niej pomyślała :) A najbardziej cieszy mnie fakt, że przeczytałam kolejne dwie części i nie rozczarowałam się.
      Dziękuję Basiu za miłe słowa :)

      Usuń
  8. Niezmiernie mnie zaciekawiłaś tą pozycją, na pewno jej poszukam, tym bardziej, że lubię rosyjską fantastykę, choć czytałam głównie 'starą'.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj i przeczytaj, choć to inny rodzaj fantastyki niż ten, o którym wspomniałaś :) No i to białoruska fantastyka w sumie, ale po rosyjsku :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Ale zawsze to klimaty na wschód od nas, podejrzewam, że trochę odmienna od tej klasycznej rosyjskiej fantasy, ale bardzo mnie przekonuje Twoja recenzja, więc na pewno książkę dorwę i równie chętnie posiedzę na Twoim blogu, bo jest naprawdę interesujący.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Masz rację, coś jest w tym, że ta fantastyka zza naszej wschodniej granicy wyróżnia się klimatem :)
      Miło mi, że mój blog Ci się spodobał :)

      Usuń
  9. Dawno nie czytałam czegoś w tym stylu, więc chętnie bym się skusiła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie się skuś :) To lektura w sam raz na rozluźnienie się i poprawę nastroju :)

      Usuń
  10. Świetna okładka. Nie znam tej serii, ale zwrócę na nią uwagę w wolniej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka pierwszej części jest bardziej dosadna i z przymrużeniem oka :)

      Usuń
  11. Dlaczego nie dołączyłaś piosenki o "gruszkach"... :( Dzieki Tobie poznaje nowe - przepiękne utwory - o których prawdopodobnie nie usłyszałabym nigdy (choćby Troitsa, nie przyszłoby mi do głowy szukanie białoruskiej muzyki)! Chcemy więcej "gruszek" (takim przydomkiem je określe... :D)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lustitia, nie będę ciągle zamęczała Czytelników Troitsą :D Choć bardzo ją lubię :)
      A wiesz, że specjalnie dla Ciebie raz jeszcze przesłuchałam tą piosenkę i napisałam Ci, co to za słowo się tam pojawia? ;) Ale mogą być i "gruszki" ;) To będzie taki nasz sekretny szyfr :P

      Usuń