Tego mogłeś nie wiedzieć o Norwegii cz.1

Post spontaniczny. Napisany na podstawie moich obiektywnych obserwacji i doświadczeń, a także na bazie reakcji osób odwiedzających mnie w krainie trolli oraz w oparciu o odbyte rozmowy z różnymi osobami, wyrażającymi zainteresowanie i zaskoczenie, poruszonymi poniżej kwestiami.
Pamiętajcie, proszę, że piszę o tym, z czym się spotkałam, więc czasami inne osoby mogą mieć odmienne od mojego doświadczenia.

1. Wejdź kochanie na drabinę, czyli, co robi ten kontakt na suficie?!?
To zawsze budzi zdziwienie i rozbawienie osób stykający się po raz pierwszy z tak umiejscowionymi gniazdkami. Otóż w Norwegii jest całkiem normalnym, czy to w nowym, czy starszym budownictwie, że część gniazdek elektrycznych znajduje się w suficie przy ścianie. Często można znaleźć w internecie zdjęcia, na których widać przewód biegnący od tego gniazdka do żyrandola/lampy. I, nie, nie trzeba wyciągać z gniazdka ani wkładać do niego wtyczki od takiego żyrandola, żeby go wyłączyć bądź włączyć. Odpada więc codzienne wspinanie się po drabinie ;) Światło w takich lampach zaświeca się zwyczajnie, za pomocą przełącznika znajdującego się na ścianie, np. przy wejściu do pokoju.
norskeinteriorblogger.no
fot. NIB
norskeinteriorblogger.no
fot. NIB
http://stylizimo.com/
fot. Stylizimo
Oczywiście nie są to jedyne gniazdka, jakie znajdziecie w przeciętnym norweskim domu. Są też te montowane bardziej standardowo, czyli nisko nad podłogą, czy w ścianie nad blatem w kuchni i przy szafkach (lub w szafkach) w łazience.

Po za tym w norweskich domach znajdziecie również oświetlenie górne zainstalowane bez podłączania do gniazdka w suficie.

2. Okno na świat.
W Norwegii spotkacie się w większości z oknami skrzydłowymi otwieranymi do góry. Skrzydło otwierane jest zazwyczaj w całości na zewnątrz i można je obrócić o 180° w celu umycia strony zewnętrznej. Można je także uchylać na wybraną szerokość. Podobny typ okien, o ile mi wiadomo, spotykany jest w Wielkiej Brytanii i Szwecji. Przy otwieraniu takie okno nie zajmuje miejsca i oczywiście posiada zabezpieczenia nie pozwalające na otwarcie, czy zamknięcie okna przez przypadek.
Ponoć Norwegowie nazywają ten typ okna "oknem gospodyni domowej" ("husmorvinduet") :)
fot. Hvidbjerg Vinduet
fot. Hvidbjerg Vinduet
3. Gaz, ropa -  głównie na eksport.Norwegia to kraj, w którym niewiele gospodarstw domowych korzysta z innej enrgii elektrycznej niż ta pochodząca z odnawialnych źródeł, głównie w elektrowni wodnych. Gaz jest tu dodatkiem i to głównie sprzedawanym w butlach podpinanych do przenośnych, turystycznych kuchenek lub do grilli gazowych. W przeciętnym norweskim domu wszystko jest na prąd. Dodatkowo wiel domów norweskich posiada kominek, który raczej traktowany jest jako miejsce przy którym się relaksuje niż stosuje do ogrzewania.

Gaz i ropę naftową Norwegia przeznacza na eksport i stanowił 86% norweskiego eksportu w 2012 r.. W 2013 r. całkowity norweski eksport wyniósł 899,7 miliardów, w tym:
- ropa naftowa 278 871 miliny koron
- gaz ziemny 241 650 miliony koron.  (za http://www.ssb.no)

 
4. Kap, kap, kap ...Więcej deszczu = tańsza energia elektryczna.
Norwegia jest jednym z największych na świecie oraz największym w Europie producentem energii elektrycznej pochodzącej z wody. Energia wodna jest głównym źródłem energii w Norwegii, a 99% całej produkcji energii w tym kraju pochodzi tylko z elektrowni wodnych.

Norwegowie mają ponad 100 lat doświadczenia w wytwarzaniu energii elektrycznej w elektrowniach wodnych. Pierwsza elektrownia wodna została zbudowana w 1882 roku na wyspie Senja w Troms.
Elektrownia na Senja była pierwszą elektrownię wodną w Europie. Najstarsza, działająca do dnia dzisiejszego elektrownia wodna znajduje się w dolinie Maridalen w Oslo i została zbudowana w 1900 r.
Całkowity użyteczny potencjał techniczno-ekonomiczny elektrowni wodnych w Norwegii wynosił na na początku 2013 r. ok. 214 TWh rocznie; z tego 50,4 TWh rocznie to zabezpieczenie/zapas. Jest to o wiele więcej niż wynosi zapotrzebowanie norweskich odbiorców.

Roczna produkcja elektrowni wodnych wynosi średnio około 120 TWh w roku normalnych opadów, co stanowi 99% całkowitej rocznej produkcji norweskiej energii elektrycznej. Sprawia to, że im więcej opadów w kraju oraz im większa pokrywa śnieżna wysoko w górach, tym bardziej wzrasta produkcja energii w elektrowniach, a co za tym idzie, prąd, za który płaci indywidualny odbiorca, staje się tańszy. Normalnym jest, że nasz dostawca prądu przysyła nam informacje o obniżkach (bardzo rzadko o podwyżkach) energii elektrycznej.

5. Czy kupujesz, czy wynajmujesz mieszkanie, przygotuj się na duży wydatek.
Mimo, że we wszystkich możliwych dziennikach norweskich pojawiają się artykuły o spadku cen mieszkań (o 0,6% w grudniu 2013 r. w porównaniu do grudnia 2012 r.), co daje ujemny przyrost po raz pierwszy od 2009 r., to i tak ceny wynajmu oraz kupna mieszkania/domu w Norwegii są jednymi z wyższych na świecie. Średnia cena za metr kwadratowy przy kupnie mieszkania/domu wynosi obecnie 30.000 koron (za EFF).

Oczywiście są regiony tańsze oraz droższe. Do pierwszej grupy można zaliczyć Hedmark za wyjątkiem Hamar, Telemark, Oppland wykluczając Lillehammer, do drugiej - Oslo, Baerum, Stavanger. Przykładowe ceny? Proszę bardzo (ceny za metr kw w grudniu 2013 r.).
Hedmark - 17.300 koron za metr kw
Telemark - 17.900 koron za metr kw
Oppland - 18.700 koron za metr kw
Oslo -  42.800 koron za metr kw
Baerum - 40.200 koron za metr kw
Stavanger - 39.700 koron za metr kw
(za EFF, Eiendomsverdi, Finn.no)

Gdy mowa o wynajmie mieszkania, układ najdroższych i najtańszych miast wygląda nieco inaczej. Tutaj prym wśród najdroższych w 2013 r. wiedzie Stavanger - średnia cena wyniosła 12.262 koron miesięcznie. Następne jest Oslo - 11.666 koron miesięcznie oraz Bergen - 11.103 koron miesięcznie. Najtaniej było w Kristiansand, gdzie należało zapłacić średnio 8.444 koron miesięcznie.

6. Parafrazując Maksa z Seksmisji: Biel, widzę biel, biel widzę ;)
Norwedzy kochają biel! Szczególnie w swoich domach. Biel króluje na ścianach, na sufitach, na płytkach w łazience, wśród dodatków i mebli. Kolorowe ściany są dość rzadko spotykane, sama nie widziałam  jeszcze żadnej. Czasami, bywa kolorowy duży zagłówek przy łóżku, ewentualnie jedna cała ściana w jednym pokoju w innym kolorze niż biały. Szaleństwo! ;) Nawet w czasopismach, na blogach, w programach telewizyjnych można zauważyć tą, wszechobecną w norweskich domach, biel. Początkowo brakowało mi kolorowych ścian, teraz te różnobarwne ściany mnie rażą. Wolę spokojną norweską biel, która rozświetla całe mieszkanie. Co w połączeniu z dużymi oknami (niektórymi) i drewnianymi elementami sprawia, że jest bardziej ciepło i przytulnie.
Biel bieli nierówna i tu spotkacie się z jej różnymi odcieniami, które, w większości, na pierwszy rzut oka, są identyczne. Do bieli dołączyłabym jeszcze szarość, do której również wydają się mieć Norwegowie słabość.
http://stylizimo.com/
fot. Stylizimo
http://stylizimo.com/
fot. Stylizimo

http://stylizimo.com/
fot. Stylizimo

http://stylizimo.com/
fot. Stylizimo
http://stylizimo.com/
fot. Stylizimo
7. O, jakże piękny beton!
Cóż pięknego jest w betonie? - zapytacie. Szare to, zimne. Odnoszę wrażenie, że źle patrzycie na to zagadnienie. W takiej oto Norwegii, mimo, że domy w dużej mierze drewniane, to jednak beton jest traktowany nie tylko czysto użytecznie, do wylewania fundamentów, stropów, elementów ścian, mostów, kładek etc., ale i pełni rolę ozdobnika, np. elewacji budynków. Dlatego prawie nikt nie tynkuje wystających elementów betonowych, nikt ich nie maluje na różne kolory, nie zakrywa tego, co w mniemaniu Norwegów, dobrze wygląda. Czasami można się spotkać z pewnym urozmaiceniem, drobnymi ozdobnikami, czyli betonem szarawym, betonem zielonkawym lub betonem niebieskawym (bywają i inne kolory, ale są rzadko spotykane) albo, co mnie osobiście się naprawdę podoba, odbitą strukturą desek w betonie.
http://www.byggutengrenser.no/
fot. Bygg uten grenser

http://www.byggutengrenser.no/
fot. Bygg uten grenser
A jeśli chcielibyście wprowadzić beton na salony, możecie zamontować sobie betonową kuchnię. Albo betonową tapetę, czy też po prostu ścianę z "gołych" płyt betonowych.
 
http://www.ideastosteal.com/
fot. Ideas To Steal
http://www.ideastosteal.com/
fot. Ideas To Steal
http://www.ideastosteal.com/
fot. Ideas To Steal
http://www.ideastosteal.com/
fot. Ideas To Steal

http://digernesbetong.no
fot. Gigernes Betong AS
Okazuje się, że beton można wykorzystać na wiele, często zaskakujących, sposobów.

Mam nadzieję, że wpis Wam się podobał. Dajcie znać mi znać, co myślicie i czy chcecie więcej, bo jak widzicie w tytule posta jest "cz. 1". Mam w zanadrzu więcej takich informacji.

58 komentarzy:

  1. Bardzo interesujące! Byłam w Norwegii siedem razy, ale na część z tych ciekawostek nie zwróciłam uwagi - np. na gniazdka pod sufitem ;) Czekam niecierpliwie na kolejną dawkę ciekawostek szczególnie, że niedługo przeprowadzam się do Stolicy Wikingów ;) Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewne informacje docierają do człowieka po pewnym czasie :) I choć sama jeszcze nie widziałam mieszkania, domu, hytty etc. bez przynajmniej jednego gniazdka w suficie, to możliwe, że akurat Ty trafiłaś na właśnie takie :)
      Marto! Jaka zmiana! Na stałe ta przeprowadzka?

      Usuń
    2. Możliwe, że tak właśnie było... Teraz w każdym mieszkaniu będę szukała kontaktów w suficie ;)
      Przeprowadzam się do Oslo w połowie marca póki co umowę w nowej pracy mam na 7 miesięcy, a potem zobaczymy... Mam jednak nadzieję, że mi się spodoba i będę chciała zostać dłużej :)

      Usuń
    3. W takim razie to już tuż tuż :) I życzę Ci powodzenia oraz, żeby Ci się spodobało :)

      Usuń
  2. Moglabym sie tam przeprowadzic...
    Biale wnetrza bardzo mi sie podobaja bo trudniej w nich o chaos i pozwalaja na poczucie takiej wewnetrznej harmonii! na pewno latwiej sie w nich zrelaksowac :)
    Ideal odnawialnych zrodel energii bardzo mi sie podoba, a sciana z betonowych plyt... rewelacja! moja ulubiona restauracja ma batonowe sciany i bylam nimi zachwycona.

    Gniazdka w sufitach mnie zaskoczyly i kompletnie nie rozumiem po co one w koncu tam sa bo przeciez nie jest to ulatwienie a odkurzacza tam nie podlaczymy... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marie, tylko pamiętaj proszę, że większość domów nie wygląda jak te z gazet o wnętrzach :) Ale, fakt, ta biel jest trafiona w 100%.
      Norwedzy mają też bardzo duże zużycie energii elektrycznej na jednego mieszkańca. Jedno z większych. Więc dobrze, że starają się robić wszystko, by korzystać z odnawialnych jej źródeł.

      Ja tez nie do końca wiem, o co chodzi z tymi gniazdkami. Spotkałam się z opiniami, że to w ramach bezpieczeństwa ... Ale, że sama nie wiem o tym nic na 100%, to nic o tym nie napisałam.

      Usuń
    2. Możliwe, że chodzi właśnie o kwestię bezpieczeństwa, ale też mogę tylko domniemywać... ;) W mieszkaniach w Irlandii dziwiło mnie, że nie ma kontaktów w łazienkach, a potem wyczytałam właśnie, że to ze względów bezpieczeństwa, bo w łazience często jest mokro itp.

      Usuń
    3. O, tym też słyszałam. Ale dopóki nie będę pewna tego, co wiem i będę potrafiła tego wyłożyć, nie będę się upierała w tej kwestii :)

      Usuń
    4. w sumie ciężko zalać gniazdko w suficie :D
      ale np. może zaparować :P

      Usuń
    5. Ale one są zazwyczaj nad oknem i z dala od kuchenki :)

      Usuń
  3. No proszę, ile ciekawostek :) Chcę więcej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Heh, z tymi kontaktami pod sufitem i wszechobecnym betonem to pojechali. ;) Ale takie domy na biało to i w naszej Polandii widywałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, co zaskakuje pod tym względem Norwegów w Polsce? :)

      Usuń
    2. Właśnie. To dobry pomysł na post. Może kilku podpytasz?:)

      Usuń
    3. Jak się jakiś przyzna i zechce podzielić swoimi spostrzeżeniami, to może napiszę :) Ale na to trzeba czasu :)

      Usuń
  5. Bardzo ciekawe rzeczy piszesz. Więcej poproszę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Za jakiś czas wystukam kolejny :)

      Usuń
  6. Po tym artykule dowiedziałam się jak mało wiedziałam o Norwegii! Dzięki!
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam w przyszłości po więcej :)

      Usuń
  7. a mi się wszechobecna biel i styl skandynawski szalenie podoba, może odpuściłabym sobie te pniaki i gałęzie w salonie, ale poza tym okej :)
    te gniazdka w suficie zabawne ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię biel :) Tylko przestrzegam przed postrzeganiem wszystkich norweskich mieszkań przez pryzmat zdjęć z portali i gazet wnętrzarskich, bo aż tak stylowo to nie jest. Za to jest biało :D

      Usuń
  8. Bardzo interesujący wpis! Zawsze fajnie dowiedzieć się kilku nowych rzeczy :))

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) W takim razie pewnie i inne tego typu Cię zainteresują :)

      Usuń
  9. temat okien w Skandynawii nie raz doprowadziłby mnie na skraj załamania, kiedy to po raz enty tłumaczę, że nasze się tak nie otwierają !
    a temat betonu w kuchni uważam za bardzo trafiony zwłaszcza na pokazanych fotach !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha:) Współczuję, bo dla nich to oczywiste. Ale z kolei każdy, kto pierwszy raz próbował otworzyć okno u mnie, twierdził, że chyba mam zepsute albo że on je właśnie zepsuł, bo się nie chce otworzyć ;)
      Ciekawa jestem tylko, jak się taki beton czyści. Jestem przekonana, że jest on odpowiednio zaimpregnowany, pokryty czymś, żeby nie chłonąć tłuszczu, wody etc.

      Usuń
    2. u Nas to by powiedział "Karcherem go !" :D

      Usuń
  10. Ale dziwności mi tutaj pokazujesz!!! A myślałam , że Anglia jest dziwna z 2 kranami i kontaktem do którego potrzebuję przekładem. I ten beton. Nieźle! Szok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, widzisz?! :) Chociaż mnie by pewnie trochę zajęło przyzwyczajenie się do dwóch kranów.

      Usuń
    2. dwa krany to już dla mnie szok kulturowy na wyższym levelu ! :)

      Usuń
  11. Gniazdka pod sufitem są bardzo zabawne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy reagują na nie zdziwieniem i śmiechem :D

      Usuń
  12. Białe ściany i beton nawet mi się podobają :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ze wszystkim się zgadzam. Dodałabym jeszcze okna otwierane na zewnątrz w pionie. W sensie, że takie normalne. ;) I prysznice bez brodzików - łazienka jest brodzikiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katia, jeszcze będę pisała o brodzikach i innych norweskich normalnościach ciekawych dla obcokrajowców :)

      Usuń
  14. Bardzo mi się Norwegia podoba i chciałabym tam kiedyś pojechać
    podoba mi się ich styl życia, krajobraz :) jest trochę droga ale mam nadzieje, że kiedyś uda mi się jakiś kawałek jej zobaczyć bo bardziej mnie ciągnie na północ niż w tropiki :P
    A Ty mogłabyś napisać poradnik z ciekawostkami z Norwegii i jak się tam odnaleźć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, kraj bardzo ciekawy i piękny. Moim zdaniem wart zobaczenia. Ale z drugiej strony, co nie jest tego warte? :)
      Milena, pozwolisz, że wstrzymam się z pisaniem poradnika, aż będę mogła się pochwalić wieloletnimi obserwacjami i doświadczeniem ;)

      Usuń
  15. Nie wiedziałam, że mieszkasz w Norwegii ;) Do bieli nic nie mam, choć już od kilku lat malujemy ściany i sufity na kolor. Ale betonu nie chciałabym w mieszkaniu jako "ozdobnik".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))
      Beton pewnie wygląda dobrze, ale tylko w niektórych pomieszczeniach i w odpowiedniej aranżacji. Nie wiem, czy sama chciałabym mieć np. ścianę betonową. Ale te mostki, mosty, ławki itp. mi się podobają :)

      Usuń
  16. Mój mąż od czasu do czasu wyjeżdża w delegacje do Norwegii, jest elektrykiem i mówi, że te gniazdka na suficie wcale nie są najbardziej odjechanym pomysłem :) A norweski surowy klimat wnętrz (biele, szarości, betony) ubóstwiam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne bywają bardziej dziwne pomysły, ale ten jakoś zawsze najbardziej przyciąga uwagę :)

      Usuń
  17. Nie są to może rzeczy, o których nie wiedziałam (kiedy zaczęłam kibicować norweskim sportowcom, zainteresowałam się tym krajem i - jak przystało na pasjonata-amatora, zaczęłam od ciekawostek i na nich zakończyłam), ale zawsze przyjemnie się takie rzeczy czyta. Poza tym wspaniały jest ten styl z odkryciem betonu - niesamowicie wygląda we wnętrzu, chociaż wszechobecna biel wydaje mi się zbyt sterylna. Musiałabym ją czymś przełamać, choćby drewnem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaś, wierz mi, że w warunkach pogodowych w Norwegii ta biel wcale nie jest taka sterylna :) Poza tym ta biel nie jest taką przerażająco zimną bielą. Biel tez ma różne odcienie :)

      Usuń
  18. Bardzo fajny wpis - nie wszystko wiedziałam, a bardzo lubię Skandynawię i jej minimalizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że post przypadł Ci do gustu :)

      Usuń
  19. Bardzo ciekawy artykuł. Te gniazdka przy suficie to w sumie nie jest takie głupie rozwiązanie. A obracane okna też pewnie są wygodne w użyciu. Co do bieli... jakoś tak mi się to od razu kojarzyło ze Skandynawią... Ikea w sumie ma głównie albo czerń albo biel. A te mieszkania... hmmm... kiedyś słyszałam, że w pewnych regionach Skandynawii (piszę o dalekiej północy) to mieszkania nawet za prawie darmo albo darmo dają działki pod domy, żeby te tereny zasiedlić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Dzięki temu, że okna sa obracane, łatwiej się je myje bez wychylania się za owe okna :) Tylko, że tu jest tez spora ilość nieotwieranych okien, a to już sprawia problem, bo nie można ich umyć od zewnątrz zbyt łatwo.
      Zarówno Norwegia, jak i Szwecja bardzo by chciały zaludnić bardziej regiony na dalekiej północy swoich krajów. Stamtąd nawet rodowici mieszkańcy uciekają. Norwegia wprowadziła m.in. dopłat do mieszkań dla chcących się tam osiedlać.

      Usuń
    2. No właśnie to o tych dopłatach to chyba jednak słyszałam. Wiedziałam, że coś moje ucho naciągnęło. Ale kolejny mit do zatwierdzenia/potwierdzenia: ostatnio w TV coś wspominali, że Norwegia ma problem... z nadmiarem pieniędzy. Też bym tak chciała :D

      Usuń
    3. Hmmmm Nie spotkałam się z tym żeby ktoś narzekał, że Norwegia ma nadmiar pieniędzy :) Co prawda Polsce rośnie dług, a Norwegii rosną oszczędności (czy rezerwa, czy jak to tam nazwać), ale nie zauważyłam, żeby traktowano to kraju fiordów jako poważny problem :) Ale bardzo możliwe, że nudne i przydługie wywody ekonomistów pominęłam ;)

      Usuń
  20. Świetny post! Bardzo miło czyta się jak żyją ludzie w innych krajach! Czekam na dalsze części!

    www.wcieniuksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że będzie więcej tego typu postów :)

      Usuń
  21. O mtko, Edytko totalnie mnie tymi śródtytułami rozłożyłaś na łopatki! "Wejdź kochanie na drabinę, czyli co robi ten kontakt na suficie?" - epickość tego zdania nie zna granic! :D Kuchnie są wręcz idealne, a piękny beton jest... piękny! Przynajmniej mają coś rzeczywiście "charakterystycznego" dla swojego kraju. My nie mamy jakiegoś typowego rozmieszczenia gniazdek, drewno-betonu, cudownych aranżacji wnętrz. Chyba że liczyć oldschoolowe MEBLOŚCIANKI, tak modne z trzydzieści lat temu... :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi jakoś te śródtytuły się spodobały ;) Fantazja mnie poniosła :P
      Lustitia, a może nam trudno jest o własnym kraju znaleźć takie ciekawostki, bo dla nas to jest zwyczajne i normalne. Pewnie obcokrajowcy mogliby tu się wypowiedzieć. I zapewne byśmy się dziwiły temu, co ich dziwi, zaskakuje, bawi.

      Usuń
  22. to post, którego dokładne przeglądniecie zostawiłam sobie na chwilę z mężem;) on uwielbia takie ciekawostki, więc razem poczytamy i nie omieszkam się skomentować jeszcze raz;D

    OdpowiedzUsuń