"Skazaniec. Na pohybel całemu światu" Krzysztof Spadło

Tytuł: "Skazaniec. Na pohybel całemu światu"
Autor:  Krzysztof Spadło
Seria:  Skazaniec, tom I
Wydawnictwo:  Self Publishing/Krzysztof Spadło
Rok wydania: 2013
Liczba stron:  428

(...) zawsze należy być przygotowanym na solidnego i bolesnego kopa, którym może nas poczęstować nieprzewidywalny los.[s.216]

Czym jest dla was więzienie? Jakie skojarzenia wywołuje u Was to słowo? Czy nie jest tak, że gdy tylko pojawi się temat więziennictwa to przede wszystkim narzekamy na to, że my, praworządni obywatele, utrzymujemy zgraję darmozjadów i leni, zbijających bąki w ciepłych celach? Zżymamy się, że kryminalista ma lepiej niż chory przebywający w szpitalu. a od czasu do czasu stukamy się w głowę słuchając/czytając o np. futurystycznych skandynawskich więzieniach, wyglądających jak przytulne hoteliki. (Przynajmniej z zewnątrz.) Czy zauważyliście może, że gdy ktoś mówi o osadzonych to generalizuje? Traktuje się aresztantów jak jeden organizm, pozbawia ich indywidualności, odczłowiecza. Wszystkich, którzy lądują za kratkami wrzuca się do jednego worka. Zastanawialiście się, kim są ludzie, którzy oglądają świat zza krat? Kim są Ci, którzy pracują w więziennictwie? Sądzę, że większość z nas tego nie robi. Czasami jedynie emocjonujemy się chwilową sławą aferzystów, nakręcaną przez media. Więzienie jest tajemnicą i tabu. To oddzielny świat, inny niż ten w którym żyjemy. Ba! To wręcz równoległa rzeczywistość, do której zsyłani są Ci, którzy sprawiają problemy. A kiedy już zamknie się za nimi brama więzienia, znikają. Prawie tak jakby ktoś wymazał ich gumką z zapisanej kartki. Zapominamy, że niezależnie od tego za co ludzie Ci zostali skazani, nadal pozostają ludźmi. Choćby dopuścili się strasznych czynów. Nie jest tak, że nazwanie ich więźniami i umieszczenie w areszcie pozbawia ich uczuć, marzeń, wspomnień, a nawet planów. O tym właśnie traktuje książka Krzysztofa Spadło.

Musicie wiedzieć, że każda cela to miejsce kaźni, gdzie czas znęca się nad człowiekiem. Jesteś tylko ty, twoje myśli i czas płynący w zwolnionym tempie. Sunie leniwie i pastwi się nad tobą, zagląda ci w umysł, budzi wspomnienia, zadaje pytania, na które nie ma odpowiedzi. [s.18-19]

"Skazaniec. Na pohybel całemu światu" rozgrywa się w latach dwudziestych XX wieku, a głównym bohaterem książki jest Stefan "Ropuch" Żabikowski, młody mężczyzna który trafia do więzienia we Wronkach, uważanego za najostrzejszy zakład karny II RP. Do miejsca, w którym jesz na sygnał, sikasz na sygnał, srasz na sygnał... [s.52] Od dnia, w którym przekracza bramę aresztu staje się więźniem numer dwadzieścia dziewięć-jedenaście, skazanym na dożywocie i odbywającym karę w Centralnym Więzieniu we Wronkach, blok B, oddział dziesiąty. [s.40] Staje się numerem odnotowanym w dokumentach. Uczniem, który musi pilnie i szybko nauczyć się niepisanych praw i  reguł rządzących tym miejscem, by przeżyć. Na swoje szczęście poznaje Ojczulka, Romana, Suchego, Kazika i Franka, z których pomocą będzie poznawał więzienne życie i którzy staną się jego kompanami więziennej niedoli. Staną się dla niego kimś na kształt przyjaciół, mimo, że w areszcie przede wszystkim myśli się o sobie samym i czasami ma się chęć dać im w zęby. Na kartach książki Stefan opowiada nam dzień po dniu o pierwszych latach swojego pobytu w więzieniu. Z jego opowieści wyłania się niezmiernie złożony, mimo swojej, wydawałoby się, prostoty, świat, istniejący za wysokimi murami. Cały czas stąpasz po cienkiej linie, a jeden zły krok sprawia, że spadasz na samo dno, które w areszcie we Wronkach można śmiało uznać za piekło na ziemi. Wraz z Ropuchem przemierzamy ciemne więzienne korytarze, biegamy z wiadrami wypełnionymi odchodami, dostajemy wycisk, lądujemy w karcerze, zmagamy się z własnym umysłem, widzimy śmierć, podłość, ból, strach, nienawiść ale i tzw. ludzkie odruchy, nadzieję. Zauważamy, że mimo mroku jaki zasnuwa to miejsce, więźniowie starają się odnaleźć w swoim życiu sens i cel, które pozwolą utrzymać im zdrowe zmysły. Każdy musi odnaleźć własny sposób na to by nie zwariować.

Brak naturalnego światła, wilgoć, zimno, kiepskie jedzenie, utrata rachuby czasu, szykany ze strony strażników i nierówna walka świadomości z demonami własnego umysłu to najskuteczniejsze sposoby, żeby najpierw zawlec człowieka na skraj psychicznego i fizycznego zniszczenia, a potem pchnąć w paszczę szaleństwa. [s.371]

Im bardziej poznajemy Ropucha tym częściej zastanawiamy się, co takiego uczynił, że trafił do tego więzienia i to z wyrokiem dożywocia. Spaprał sobie życie, nie ma szans na naprawienie błędów. Do końca swoich dni jego domem pozostanie mała więzienna cela. Jedni będą odchodzić, w zmian pojawią się inni. On będzie tkwił w więzieniu jak na posterunku. Swoje marzenia i plany musi upchnąć w ciasnej przestrzeni więziennych murów. Musi zapomnieć o tym, co było, nie wybiegać zbyt daleko myślami w przód, skupić się na tu i teraz. Musi zmienić się by przetrwać. Lecz, jak to uczynić, by nie zgubić samego siebie? Wyobraźcie sobie, że znikacie z tego świata jeszcze za swojego życia, a kiedy umieracie nikt nawet nie pamięta o tym, że żyliście. Ktoś obcy zbija dla Was skrzynię, która posłuży Wam za trumnę. Nikt nie przyjdzie odprowadzić Was w ostatnią drogę. Nikt nie wspomni nawet słowem o Waszej przeszłości. Człowiek-widmo.
 
Nie spłodziłem syna, nie zbudowałem domu, nie posadziłem drzewa. Nic po sobie nie zostawiłem. Czy to nie jest przerażające?! [s.13]

Uczucie odizolowania bardzo dobrze podkreślają zamieszczone niby mimochodem informacje, np. o wysadzeniu składu amunicji w Cytadeli Warszawskiej, wprowadzeniu polskiej waluty, czy o wykonaniu pierwszej na świecie egzekucji więźnia skazanego na karę śmierci z użyciem gazu. Wiadomości te stanowią, co najwyżej ciekawostkę, która urozmaica na krótki czas monotonne życie osadzonych. Podkreślają oderwanie skazanych od świata istniejącego po za murami. Chociaż tematyka książki nie należy do łatwych i nie jest to przyjemna lektura, Krzysztofowi Spadło udało się napisać powieść, od której człowiek nie chce się oderwać.

Bohaterowie wraz z przeczytanymi stronami stawali się mi co raz bliżsi, zaczęłam ich lubić i wreszcie stali się moim kumplami. Cieszyłam się razem z nimi, złościłam, płakałam i umierałam. Pisarz sprawił, że czułam się, w pewnym sensie, jakbym sama stała się skazańcem. Czułam obezwładniającą samotność, wyrzuty sumienia, miażdżące poczucie przegranej,  które doprowadzają na skraj szaleństwa i popychają do samobójstwa.  Autor świetnie oddał panującą atmosferę w więzieniu. Pokazał, co dzieje się z człowiekiem i jego psychiką w takim miejscu.
Koniecznie muszę wspomnieć o języku, którym został napisany "Skazaniec. Na pohybel całemu światu". Dla mnie to majstersztyk! Bywa dosadny, brudny, mroczny i brutalny. Potrafi ranić równie mocno, jak pięść. Czasami nawet mocniej. Bywa poetycki, delikatny, marzycielski. Kilka słów i więzienna rzeczywistość na chwilę staje się jaśniejsza, pogodniejsza, piękniejsza. Tworzy złudzenie normalności. Jest zwyczajnie piękny.

Kto walczy z potworami, niech uważa, by sam nie stał się potworem, jak powiedział Nietzsche. [s.210-211]
Ja z niecierpliwością czekam na kolejny tom, a Was zachęcam do sięgnięcia po pierwszy. Przy okazji zerknijcie na  film krótkometrażowy promujący książkę, które idealnie oddaje ducha powieści.


***
Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi :)
Zajrzyjcie na stronę internetową książki - KLIK oraz na fanpage książki - KLIK.

Skazaniec [Krzysztof Spadło]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
 ***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytam opasłe tomiska: 428 str.
Czytamy polecane książki: Ann RK z bloga Myśli i słowa wiatrem niesione


* Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Skazaniec. Na pohybel całemu światu" Krzysztof Spadło

33 komentarze:

  1. same pozytywne opinie zbiera ta powieść. :) Może i ja się pewnego dnia na nią skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ciekawie, byłoby przeczytać, co Ty myślisz o tej książce :)

      Usuń
  2. ciekawa recenzja, ale chyba byłabym chora po przeczytaniu takiej powieści. zamknięcie na dożywocie to jedna z najgorszych rzeczy, jakie mogę sobie wyobrazić dla człowieka. Inna sprawa, ze niejeden na to zasługuje, ale ja nie muszę o tym czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amgua, ja także obawiałam się, że książka mnie przytłoczy. Cóż, nie jest to taka tam sobie lekturka, dla rozluźnienia, ale to bardzo wartościowa książka. I jasno z niej wynika, że dożywocie to także w mniemaniu przestępców jedna z najgorszych kar.

      Usuń
    2. Przepraszam zrobiłam literówkę - miało być Angua :)

      Usuń
  3. O kurczę. Ale klimat cięzki. Coś dla mnie. Lubię takie psychologiczne podejście. Już recenzja mnie poruszyła, to co dopiero będzie dalej?! Ja chciałam tylko powiedzieć, że w kwietniu lecę do Polski, a Ty koniecznie chcesz zrobić ze mnie bankruta. :P Znaczy kolejna książka leci na listę "chciejstw". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katia, koniecznie książkę przeczytaj! Warta jest tego, żeby ją zdobyć.
      A, co sama będę bankrutem? ;)

      Usuń
  4. Będę tę książkę mieć na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może znajdzie się w Twoich "must have" :)

      Usuń
  5. Ale żeś się rozpisała, widzę, że jest naprawdę warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Basiu, że nawet tego nie zauważyłam? Tak mnie pochłonęła książka, że musiałam widać to wszystko o niej napisać :)

      Usuń
  6. Od czasu kiedy przeczytałam "Efekt Lucyfera" Philipa Zimbardo i zobaczyłam film o jego więziennym eksperymencie, niezmiennie ciekawi mnie temat zmian, jakie zachodzą w odseparowanych ludziach, osadzonych w ramach kar za przestępstwa. Zawsze chciałam wiedzieć, jak tak naprawdę czuje się człowiek, który ma świadomość, że już do końca życia nie zazna wolności, że sam jest temu winien, a w szczególności człowiek, który musi z dnia na dzień dostosować się do warunków specyficznej 'subkultury' (w przenośni, oczywiście), jaką stanowią więźniowie. Jeśli książka jest tak wyczerpująca i ciekawa jak twoja recenzja, to naprawdę warto po nią sięgnąć. Zrobię to z wielką przyjemnością, gdy tylko wpadnie w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mogę się odnieść do wspomnianego przez Ciebie "Efektu Lucyfera", bo nie czytałam tej książki (a to chyba błąd), więc nijak nie mogę porównać z nią "Skazańca". Jednak ta ostatni zasługuje na uwagę i mogę Ci ja polecić z czystym sumieniem :)

      Usuń
    2. Cóż, "Efekt Lucyfera" to zupełnie inna bajka, raczej naprowadzenie na temat więziennictwa, bo eksperyment będący bazą książki polegał na umieszczeniu zwykłych ludzi jako strażników i więźniów i obserwowaniu, jak zmieniają się ich postawy. Tam wszystko było fikcją (choć zmiany w ludziach zaszły), tu wszystko dzieje się naprawdę. Ale do książki jestem zachęcona - właśnie szukam możliwości zakupu.

      Usuń
    3. To ja albo coś czytałam o tej książce albo o samym projekcie i pamiętam, że eksperyment właśnie pokazał, jak bardzo ludzie potrafią się zmienić w warunkach więziennych. Tak, jak Ty jesteś zachęcona "Skazańcem", tak ja jestem "Efektem Lucyfera".

      Usuń
  7. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę. Temat więzienia jest intrygujący. Lubię obserwować ludzką psychikę...
    'Nie spłodziłem syna, nie zbudowałem domu, nie posadziłem drzewa. Nic po sobie nie zostawiłem. Czy to nie jest przerażające?!" - jest przerażające...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się uda ja przeczytać :)

      Usuń
  8. Mocna lektura, bardzo ciekawie to opisałaś. Odnotowuję - do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zaciekawiłam :)

      Usuń
  9. Ostatnio głośno o tej książce na wielu stronach. Gdybym nie miała takich zaległości....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. awiola, ja mam za to w innych książka zaległości :)

      Usuń
  10. Tak sobie myślę, że czasami trzeba trochę uogólnić świat, żeby własna psychika pozostawiła nasze zdrowie w jako takim spokoju... Chciałam się też odnieść do drugiego cytatu, tak mógłby napisać każdy z nas, niekoniecznie będący w więzieniu. Nie chcę wyjść na jakąś osobę bez serca i współczucia dla innych, ale jest taki ogrom zwykłych 'uczciwych' ludzi, którzy są zamknięci we własnych celach... ech
    W każdym razie bardzo mnie zaciekawiłaś i z pewnością sięgnę po tę pozycję, dziękuję za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne masz rację z tym uogólnianiem. Zresztą człowiek wiele spraw jakby pomija w swoim codziennym życiu, odsuwa na bok, właśnie po to, by zachować zdrową psychikę.
      Sądzę, że w tym drugim cytacie, chodzi nie tylko o izolację taką w przenośni, ale i tą dosłowną. Więzień nie może zrezygnować z odosobnienia. Wiem, że wiele osób, "zamyka się" często na własne życzenie albo przez jakieś wydarzenie w swoim życiu. Nieważne w jakiej "celi"siedzimy, w każdej jest źle i za ciasno. Z niektórych nie możemy się uwolnić, a niektórych nie chcemy.
      Chętnie przeczytam Twoją recenzję, jak już przeczytasz tą książkę :)

      Usuń
  11. Fenomenalna książka. czekam na drugą część z ogromna niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak masz rację :) To jedna z tych książek, których kontynuacji nie można się doczekać :)

      Usuń
  12. jak tylko stworzę swoją recenzję to wrócę przeczytam i skomentuję...skonfrontuję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sądziłam, że dlatego nie komentujesz, bo jesteś w trakcie czytania i pisania własnej recenzji tej książki :) Czekam zarówno na komentarz, jak i na Twój wpis na blogu.

      Usuń
    2. Dysiu ten początek to i ja poruszyłam u siebie;P I fakt uważam, że powinni na siebie uważać....co jeszcze hmmm uważam, że kiedyś w więzieniu mieli gorzej...teraz w więzieniach jest monitoring, więc część tych ciemnych sprawek, gwałtów jest pewnie wyeliminowana...a co do recenzji nie dziwię się, że Panu K. się podobała, rzetelna, z fantazją, po prostu bomba;)

      Usuń
    3. :D Dziękuję :) Do Ciebie zajrzę, jak tylko dojdę do siebie po urlopie i podróży, bo bardzo mnie ciekawi Twoja recenzja :)

      Usuń
  13. Okej, od drugiego rozdziału nie zastanawia mnie nic innego jak tylko to za co siedzi Ropuch. Edytko zdradź tajemnicę, za co sie dostawało dożywocie we Wronkach. :)
    Mnie zawsze bardziej ciekawiła kwestia strażników więziennych niż samych osadzonych, ale myślę, ze książka mogłaby mi się spodobać. Pewnie w przyszłości będę jej szukać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przez całą książkę nurtowało, co też ten Ropuch zrobił!? Sądzę, że we Wronkach można było dostać dożywocie i za zabójstwo i za bycie niepoprawnym politycznie, a pod ta ostatnia kategorię można było podciągnąć bardzo wiele lub wręcz wszystko.

      Usuń
  14. Zachęciłaś mnie! Lubię czytać powieści o tym klimacie, a autor tej pozy widocznie daje popis swoich umiejętności. Zastanawiam się, jaka będzie jego następna książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij po nią. Sądzę, że nie pożałujesz. Ja też jestem ciekawa kolejnej książki pisarza, szczególnie, że czekam na kontynuację "Skazańca".

      Usuń