"Mroki. Tom I." Katarzyna Szewioła-Nagel

Tytuł: "Mroki. Tom I."
Autor: Katarzyna Szewioła-Nagel
Wydawnictwo: Wydawnictwo Gremlinz
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 233

Ci, którzy mnie znają i zaglądają na mojego bloga wiedzą, że bardzo lubię sięgać po książki z kręgu fantastyki. Jednak całkiem niedawno ze zdumieniem odkryłam, że zazwyczaj sięgam po pisarzy o ugruntowanej pozycji na rynku, doświadczonych i mogących się pochwalić kilkoma wydanymi tytułami. Odkrycie to wprawiło mnie w lekką konsternację i zmusiło do zastanowienia się, dlaczego tak czynię. Nie odnalazłam żadnych przekonujących i rzetelnych powodów takiego postępowania z mojej strony, więc zrzuciłam to na karb pewnego rodzaju zabezpieczania się przed rozczarowaniem. Postanowiłam to zmienić i sięgnęłam po "Mroki", książkowy debiut Katarzyny Szewioły-Nagel.

Historia opowiedziana w "Mrokach" zaczyna się przy ołtarzyku poświęconym Odkupicielom i od kopniaka w żebra, jaki otrzymuje Leto, główny bohater powieści. Ten kopniak dramatycznie zmieni zarówno jego życie, jak i mieszkańców niewielkiej wioski, do której trafił i która na kilka miesięcy stanie się dla niego miejscem, jakiego nigdy w swoim życiu nie miał.
Kim jest Leto? Elfem, skrytobójcą sprawnie posługującym się sztyletami i truciznami, mężczyzną doświadczonym przez los, miłośnikiem płaszczy, kapturów i orzeźwiających kąpieli w zimnych rzekach, samotnikiem. Sam obrał ścieżkę, którą kroczy. Zabijanie na zlecenie sprawia mu przyjemność, choć nigdy nie dręczy swoich ofiar. Swoją pracę wykonuje czysto i sprawnie. 

 Rzadko ktokolwiek mógł mu się przyjrzeć. Był po prostu wysoką, szczupłą postacią, zakapturzonym zabójcą, który najpierw wbija ostrze, potem zadaje pytania. Nie zdawał sobie sprawy ze swojej sławy. Wieści o jego czynach, były bardziej lub mniej barwnie przekazywane z ust do ust. Nazywano go Cieniem.

Mieszkańcy wioski do której trafił Leto nękani są coraz częstszym i coraz bardziej zuchwałymi atakami wilków. Zatrudniają więc elfa, by ten rozprawił się z bestiami. W zamian skrytobójca otrzymuje przyjazny dach nad głową i ciepłą strawę u mag uzdrowicielki Meran i jej męża Ulfrika  oraz zaufanie i przyjaźń, których się nie spodziewał i które go zaskakują. Zwykłe polowanie na wilki przeradza się w walkę na śmierć i życie z dzikimi magami. Wioska, która na pierwszy rzut oka wydaje się być zwyczajnym, niczym niewyróżniającym się miejscem, okazuje się kryć w sobie tajemnice, o których nawet sami mieszkańcy nie wiedzieli. Spokojne sioło zamienia się w miejsce krwawych rytuałów, wypełnione strachem i odorem śmierci.

Autorka udowodniła w "Mrokach", że aby napisać dobrą powieść fantasy nie trzeba posługiwać się językiem pełnym zawiłych ozdobników. I choć czasami nie pasował mi użyty zbyt potoczny język, spokojnie mogłam na to przymknąć oko. Szczególnie, że jest to debiut! Pisarka stworzyła powieść o wartkiej akcji, która co chwila zaskakuje czytelnika. (Napiszę tyle: trup ściele się gęsto.) Zapełniła jej strony ciekawymi postaciami, które ubarwiają fabułę i idealnie pasują do przedstawionego w książce świata. Sprawiła, że bardzo chętnie dowiem się, jakie były dalsze i wcześniejsze (pani Katarzyna ujawnia w I tomie bardzo niewiele szczegółów) losy bohaterów. Ta książka to dla mnie wstęp do tajemniczego i pociągającego świata, który mam nadzieję poznań dokładniej w dwóch kolejnych tomach. Zostawia po sobie niedosyt.

Odwrócił się do niej plecami i odszedł, zagłębiając się w półmrok. Nora nie zdążyła powiedzieć „do widzenia”, poruszyła jedynie niemo ustami, wypowiadając te słowa. Poprawiła zmierzwione wiatrem włosy i udała się wskazaną jej przez przyjaciela ścieżką, która tak samo i ją pochłonęła półmrokiem
starych drzew.

***
Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce :)
Zajrzyjcie na fanpage książki - KLIK oraz na bloga pani Katarzyny - KLIK.

***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytam opasłe tomiska: 233 str.


* Wszystkie cytaty pochodzą z książki  "Mroki. Tom I." Katarzyny Szewioły-Nagel
Reakcje:

33 komentarze:

  1. Bardzo dziekuję za recenzje;) I cieszę się, że książka przypadła do gustu:)
    Pozdrawiam i polecam się na przyszłość;)
    Stagerlee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja raz jeszcze dziękuję za możliwość jej przeczytania :) Spędziłam z nią bardzo przyjemne chwile.
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  2. "trup ściele się gęsto" - i książka mnie kupiła ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha :D To już wiem, dlaczego Martin tak Ci przypadł do gustu ;)

      Usuń
    2. No cóż - to mi się też podoba. Zerknij na moją recenzję "Bibliotekarza" - właśnie dlatego m.in.: pokochałam tę książkę tak mocno :))

      Usuń
    3. Czytałam już wcześniej :) "Bibliotekarza" chciałabym przeczytać.

      Usuń
  3. Bardzo chciałbym kiedyś przeczytać tę książkę, a wszytko dzięki Twojej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się to uda :)

      Usuń
  4. Dobra fantastyka zawsze w cenie, a ja jej już kilka miesięcy nie miałem w łapkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz nadrobić zaległości czym prędzej :)

      Usuń
  5. Kiedyś muszę się zabrać za fantastykę, bo coraz więcej książek mnie kusi. Ta też wygląda dosyć ciekawie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mogę Cię tylko zachęcać, w tym do "Mroków" :) Ta gałąź literatury jest różnorodna, bogata i można znaleźć w niej wiele wartościowych pozycji :)

      Usuń
  6. Czytałam, fantasy w dobrym wykonaniu. Jestem ciekawa dalszych losów Leto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie także ciekawią jego losy. Pisarka bardzo zgrabnie napisała ciekawą książkę nie ujawniając przy tym prawie nic! Rzuciła czytelnikowi garść okruchów i teraz czuje się, jak bym miała się udać ścieżką wytyczoną pojedynczymi okruchami, żeby odkrywać tajemnice i poznawać nowe fakty.

      Usuń
  7. Książkę i autorkę kojarzę. Albo raczej jej bloga. No niestety, fantastyka w moim życiu nie zajmuje sporego miejsca. Nawet nie za bardzo miałabym do czego ją porównywać w swojej ocenie. Kiedyś może przeczytam powyższą, z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to zazwyczaj bronię się przed porównaniami i ciężko byłoby mi debiut pani Katarzyny przyrównać do innej książki, która już czytałam.

      Usuń
    2. Czasami faktycznie ciężko do czegoś przyrównać. Lubię porównywać z innymi z kategorii lub podobnymi tematycznie, bo to daje lepszy wgląd. Zwłaszcza jeśli chodzi o filmowe remaki no ekranizacje. Zresztą taką dostałam także opinię przy zaliczaniu warsztatu z recenzji. Dowiedziałam się, że dobrze jest porównywać.

      Usuń
    3. Rozumiem. Niestety w przypadku "Mroków" nie przychodzi mi do głowy żadne porównanie.

      Usuń
    4. To się zdarza. Ale to w sumie jest dobra reklama dla niej, jak do niczego nie jest podobna. Z fantasy to ja się najpierw zabiorę za klasykę, tzn. muszę w końcu przeczytać Tolkiena :)

      Usuń
    5. Tolkien to must have :) Ja się przymierzam do przeczytania po raz kolejny "Hobbita :)

      Usuń
  8. A ja też lubię fantastykę i mocno ją w ostatnim czasie zaniedbuję. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak bywa. Ewo, no bo, skąd wziąć czas na przeczytanie wszystkich książek? :)

      Usuń
  9. Elf i jeszcze piękne ma imię. Dzięki wielkie, znów portfel będzie chudszy po podróży do Polski w kwietniu. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha :) Katia mnie imię elfa kojarzy się "Diuną" Herberta.
      Nie może być tak, że tylko ja ogałacam portfel kupując książki, ktoś jeszcze musi "cierpieć" ;)

      Usuń
    2. Hehehe i cierpię okrutnie! :D
      A mnie się kojarzy z Jaredem Leto. <3 Jezu, ale to byłby elf. <3

      Usuń
    3. Tak, tego Leto też znam :D Ale jednak pierwsze skojarzenie miałam z Diuną :)

      Usuń
  10. Książkę dostałem od autorki, już niedługo na pewno ją przeczytam :)
    W wolnej chwili zapraszam do siebie na nowe posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale Damianie :) Ciekawe, czy Ci się spodoba.

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz o "Mrokach" słyszę. Też lubię fantastyke, ale zacznę od tych "oczywistych oczywistości" literackich, które mnie jakoś ominęły, a potem będę siegać głębiej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym tak pewnie zrobiła na Twoim miejscu :)

      Usuń
  13. Dysiu nie wiem czemu tak uwielbiam Twoje "fantastyczne" recenzje, ale po prostu są boskie! zachwycam się nimi...może to dlatego, że obie kochamy ten gatunek! zdecydowanie jestem zachęcona i do tego ten elf skrytobójca;DD, a imię Leto kojarzy mi się z Diuną;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale mi czytać, że tak lubisz moje "fantastyczne" recenzje :) Ja też miałam takie pierwsze skojarzenie z imieniem Leto :D
      Niesamowite jest to, że pierwsze 2 części mi się spodobały, dwie kolejne uważam za jeszcze lepsze i dobrze, że sięgnęłam po Gromyko :)

      Usuń