Balsam brzozowy z betuliną Sylveco

Moja skóra należy do tych, które łatwo ulegają przesuszeniu. Szczególnie zimą, gdy na zewnątrz zimno i wieje, a w domu ciepło i sucho. Co roku muszę potroić wysiłki, by nie łuszczyła się, nie pękała i nie swędziała. Tym razem z pomocą przyszła mi polska marka kosmetyków naturalnych Sylveco i jej Balsam brzozowy z betuliną.
Balsam brzozowy z betuliną przeznaczony jest do skóry szczególnie wrażliwej, przesuszonej, wrażliwej i szorstkiej, której ma przynieść ukojenie i odpowiednie długotrwałe nawilżenie. Główną rolę w przywracaniu skórze komfortu odgrywają olej z pestek winogron - bogate źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz betulina - ekstrakt z kory brzozy. Pierwszy z nich m.in. wzmacnia naturalną barierę skóry, natłuszcza ją i nawilża, hamuje procesy starzenia skóry i działa tonizująco i przeciwzapalnie. Drugi - składnik flagowy kosmetyków Sylveco - to istna kopalnia dobroczynnego działania nie tylko na skórę. W skrócie: betulina wykazuje działanie antyoksydacyjne, przeciwnowotworowe, immunostymulujące i przeciwzapalne, przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze, antyalergiczne, regulujące proces melanogenezy w skórze, regulujące proces syntezy kolagenu i elastyny. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ.

Wedle zapewnień producenta balsam:
  • optymalnie natłuszcza, odżywia i wygładza
  • zapewnia długotrwałe uczucie nawilżenia
  • odbudowuje i wzmacnia barierę hydrolipidową
  • hamuje procesy starzenia się skóry przedłużając jej zdrowy, młody wygląd
  • poprawia kondycję skóry, ujędrnia ją i uelastycznia
  • likwiduje uczucie swędzenia i ściągnięcia
  • łatwo się rozprowadza i wchłania nie pozostawiając tłustej powierzchni
Czy moje spostrzeżenia pokrywają się z tymi obietnicami? Przeczytacie o tym poniżej.

Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się stylistyka opakowania balsamu. Butelka z pompką jest prosta i smukła. Balsam mimo, że gęsty łatwo dozuje się za pomocą tejże pompki. Jedynie pod koniec napotkałam lekkie trudności z wydobyciem z butelki tego treściwego kosmetyku. Co istotne, produkt nie zasycha nieestetycznie na dziubku.
Kosmetyk pachnie w sposób znany wszystkim użytkownikom kosmetyków brzozowych marki Sylveco. Mnie zupełnie nie przeszkadza, a nawet go polubiłam. Za to mąż twierdzi, że śmierdzi łojem.
Jak już wspomniałam balsam jest raczej gęsty, lecz mimo to całkiem dobrze się wchłania i rozprowadza (trzeba go wmasowywać w skórę trochę dokładniej i dłużej niż produkty o lżejszej konsystencji). Konsystencja Balsamu brzozowego z betuliną przywodzi na myśl bardzo gęsty krem ubity ze śmietany :)
Już od pierwszej chwili po nałożeniu kosmetyku skóra korzysta z dobroczynnych składników w nim zawartych. Pierwsze, co zauważyłam, to ukojenie wysuszonej skóry. Pierwsze, co pomyślałam po nabalsamowaniu ciała to ulga. Nareszcie nie odczuwałam swędzenia ani ściągnięcia skóry. Nie miałam ochoty zdzierać jej z siebie. A później jest już tylko lepiej. Skóra staje się lekko natłuszczona i efekt ten utrzymuje się długie godziny. Po kilku minutach kosmetyk ulega całkowitemu wchłonięciu, pozostawiając skórę mięciutką i elastyczną.
Ja nakładałam produkt tylko raz dziennie, po wieczornej kąpieli. Rano aplikowałam na ciało jedynie lekki lotion albo ... nic, a mimo to moja skóra nadal była świetnie nawilżona i odżywiona. Balsam okazał się też całkiem wydajny. Ja zużyłam do w 3 miesiące.

Na koniec kilka danych technicznych :)

Pojemność
300 ml

Cena
35,65 zł

Skład
Woda,  Olej z pestek winogron,  Triglicerydy kwasu kaprylowego i kaprynowego,  Sorbitan Stearate and Sucrose Cocoate,  Stearynian glicerolu,  Kwas stearynowy,  Alkohol cetylostearylowy,  Alkohol benzylowy,  Betulina,  Witamina E,  Ekstrakt z aloesu,  Guma ksantanowa,  Kwas dehydrooctowy,  Lupeol,  Kwas oleanolowy,  Kwas betulinowy
Balsam brzozowy z betuliną Sylveco sprawił, że nareszcie moja skóra przestała wyglądać, jak popękany stary pergamin. Teraz już nie straszne mi mrozy, wiatry, wysuszone ogrzewaniem powietrze w domu. Mogę się cieszyć zimą i grubymi swetrami! :)

Podzielcie się swoimi ulubionymi kosmetykami pielęgnacyjnymi do ciała. Może cośw padnie mi w oko :)

24 komentarze:

  1. Obawiam się tego zapachu. Reszta wygląda obiecująco i może jak będę w Polsce to też zamówię coś z tej firmy (chyba, że zamawiałaś do Norwegii i przyszło bez problemów?).
    Jeśli chodzi o nawilżające balsamy, to polubiłam się z PAT&RUB, a jak nie mam do nich dostępu to ratuję się AVENE lub NIVEA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem do zapachu można się przyzwyczaić, szczególnie, że odniosłam wrażenie iż z ciała zapach ten dość szybko ulatuje. Nie, nie zamawiałam do Norwegii. Balsam został przywieziony z Polski :)
      Avene znam i czasami używałam, za Niveą nie przepadam, a Pat&Rub nie miałam przyjemności poznać. Z dostępnych w Norwegii polecam Eos albo Decubal lub Eucerin ph5 Lotion albo AQUAporin Lotion Rich.

      Usuń
  2. Chyba muszę w niego zainwestować, moja skóra na nogach ostatnio jest dramatycznie przesuszona :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fraise26, naprawdę polecam Ci ten balsam. Mnie on bardzo pomógł :) A, co ważne, efekt utrzymuje się długo.

      Usuń
  3. O widzisz, coś dla mnie...Bo mnie dogodzić pod względem balsamu to wyższa szkoła jazdy dla producentów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, ja mam podobnie :) Producenci obiecują cuda wianki na kiju i inne gruszki na wierzbie, a ja i tak kręcę nosem, bo mi nic nie pasuje ;)

      Usuń
  4. A ja używać Nivea balsamu pod prysznic i po prysznicu mam super skórę. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam Basiu i niestety, jak to zazwyczaj bywa z kosmetykami tej firmy, moja skóra i ten balsam się nie polubiły i oddałam go koleżance.

      Usuń
  5. Takiego balsamu nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto po niego sięgnąć? :)

      Usuń
  6. Kiedyś z pewnością skuszę się na niego :D lubię kosmetyki marki Sylveco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci ten balsam, szczególnie jeśli lubisz kosmetyki Sylveco :)

      Usuń
  7. Ciekawa jestem tego zapachu choć obawiam się że mógłby nie przypaść mi do gustu. Ale warto spróbować skoro balsam pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandra Anna, uważam, że akurat ten balsam na jeden z delikatniejszych zapachów ziołowych :)

      Usuń
  8. Ja to bardziej jestem fanką maseł. Ostatnio uzywam te z TBS i nie ma dla mnie nic lepszego. Lubię też z Avon z minerałami z Morza Martwego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jakąś dziwną niechęć do maseł ;)

      Usuń
    2. A mnie ta zwarta konsystencja odpowiada. I wchłanianie. :)

      Usuń
    3. Możliwe, że jeszcze nie trafiłam na odpowiednie dla mnie masło :)

      Usuń
  9. Warto byłoby spróbować, czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. lubię kosmetyki które zawierają jakieś rośliny, naturalne produkty, a brzoza jest w nie bogata;) muszę o nim pomyśleć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanów się i poszukaj :) A, jak będziesz się rozglądała to zobacz, jakie inne produkty ma Sylveco. Zwróć uwagę, np. na krem rokitnikowy :)

      Usuń
  11. Ja używam kremów rokitnikowych sylveco juz od 2 lat:) Właściwości betuliny i rokitnika pomogly mi pozbyć sie przebrawień :) Balsamu używam od miesiąca i podobnie jak ty, po kazdym nasmarowaniu czuję przyjemną ulgę :) Uwielbiam Sylveco za ich Naturalność dbałość o szczegóły i niewygórowane ceny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cały czas się przymierzam do kupna ich kremu rokitnikowego. I w sumie to nie wiem, czemu nadal go nie kupiłam. Balsam jest świetny! Polecam Ci też tonik hibiskusowy, ja niedługo kupię drugie opakowanie, tak bardzo jestem z niego zadowolona :)

      Usuń