Morelowy duet JĀSÖN, czyli o szamponie i odżywce do włosów Super Shine Apricot Pure Natural

W dzisiejszym poście chcę Wam napisać słów kilka na temat duetu - szamponu oraz balsamu - do pielęgnacji włosów firmy JĀSÖN, producenta kosmetyków naturalnych, po które sięgnęłam po raz pierwszy kilka miesięcy temu.


JĀSÖN znaczy tyle, co "uzdrowiciel" po grecku.
Amerykańska marka JĀSÖN - jak pisze sam producent - "powstała w 1959 roku w USA, by dostarczać kosmetyki oparte na organicznych składnikach. Składniki te pochodzą z własnych upraw firmy, dlatego każdy, kto stosuje kosmetyki Jason, może mieć pewność, że są bezpieczne dla jego skóry i włosów. Na rynku kosmetyków naturalnych firmę wyróżnia bardzo szeroka gama produktów do pielęgnacji włosów i całego ciała. Bogactwo naturalnych składników i urzekające zapachy lawendy, róży, drzewka herbacianego i innych roślin zyskały sobie szerokie grono stałych zwolenników. Dzięki zawartości łagodnie działających składników roślinnych z powodzeniem mogą być stosowane do pielęgnacji delikatnej skóry dzieci oraz skóry ze skłonnością do podrażnień. Szeroka gama produktów Jason jest odpowiedzią na potrzeby wegetarian i wegan, ponieważ wszystkie kosmetyki wytwarzane są z pominięciem testów na zwierzętach, nie zawierają również składników pochodzenia zwierzęcego. Duże, ekonomiczne opakowania doskonale sprawdzają się w użytkowaniu przez całą rodzinę."
Wszystkie kosmetyki Jason nie zawierają parabenów, siarczanów i ftalanów oraz nie są testowana na zwierzętach.
JASON Super Shine Apricot Pure Natural Shampoo
Olej morelowy zawarty w szamponie wygładza łuski włosów dzięki czemu włosy stają się gładkie i pełne blasku, białko sojowe i aloes uzupełniają wilgoć od nasady włosów aż po ich końce. Szampon Super Shine Apricot delikatnie lecz skutecznie oczyszcza włosy i sprawia, że włosy z każdym dniem odzyskują naturalny blask oraz sprężystość. Co szczególnie ważne dla mnie, produkt ten nie plątał nadmiernie moich długich włosów (tylko trochę), mogłam więc dokładnie rozprowadzić szampon na włosach i głowie, bez wyrywania sobie włosów w ilości mega hurtowej.

Szampon zamknięty jest w dużej plastikowej butli z kiepskim - łatwo ulegającym uszkodzeniu - zamknięciem. Moim zdaniem  tego typu opakowanie nie sprawdza się też przy tak rzadkiej konsystencji produktu, bo łatwo wylać go za dużo - przynajmniej początkowo, zanim się człowiek przyzwyczai - i poślizgnąć się pod prysznicem. Może to właśnie zasługa tej lejącej się konsystencji, nie wiem, nie znam się, jednak szampon świetnie się pienił i był bardzo wydajny. Zapach, który początkowo tak bardzo mi się podobał zaczął mnie w końcu męczyć. Na szczęście dla mnie, po wyschnięciu włosów, staje się on ledwie wyczuwalny.
Faktem jest, że im dłużej stosowałam ten szampon, tym bardziej moje włosy stawały się błyszczące. Nie był to jednak jakiś spektakularny efekt i nie zauważyłam by moje włosy wyglądały dużo lepiej. Niestety, mimo stosowania odżywki z tej samej serii, moje włosy nadal się plątały i zdarzały się dni, kiedy wyrywałam ich sobie całkiem sporo przy pierwszym po umyciu rozczesywaniu.
Długie stosowanie szampon sprawiło też, że moje włosy przetłuszczały się co raz szybciej i szybko stawały się oklapnięte i przylizane. Nie cierpię tego!
Sądzę, że produkt ten sprawdziłby się dużo lepiej na cieńszych włosach niż moje. Ja już do niego nie wrócę, wolę szampon z Zielonego Laboratorium :)


Pojemność
473 ml

Cena
62,90 NOK (jakieś 30 PLN)

Skład
Aqua (Water), Sodium Cocoyl Isethionate, Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Decyl Glucoside, Sodium Lauryl Sulfoacetate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Calendula Officinalis Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Fruit Extract, Equisetum Arvense Leaf Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower/Leaf/Stem Extract, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Citric Acid, Dimethicone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrolyzed Soy Protein, Panthenol, Sodium Chloride, Sodium Phytate, Sodium Suflate, Tocopheryl Acetate, Alcohol, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Benzyl Salicylate, Fragrance (Parfum).

 JASON Super Shine Apricot Pure Natural Conditioner
Odżywka Super Shine Apricot, podobnie jak szampon z tej samej serii, umieszczona jest w dużej plastikowej butli z tym samym zamknięciem. Jakoś w przypadku odżywki lepiej mi się użytkowało takie opakowanie.
Kosmetyk sprawiał, że moje włosy rozczesywały się łatwiej, nie elektryzowały się, błyszczały i były gładkie, ale też zbytnio je obciążał. Kiedy jednak zaczęłam używa go rzadziej, 1-2 razy w tygodniu, włosy zaczęły stawać się "sianowate", przesuszone i niemiłe w dotyku. Trudno było mi wyczuć, z jaka częstotliwością powinnam nakładać tą odżywkę, żeby dobrze służyła moim włosom.

Pojemność
454 g

Cena
62,90 NOK (jakieś 30 PLN)

Skład

Aqua (Water), Cetyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Stearyl Alcohol, Dimethicone, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Calendula Officinalis Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Fruit Extract, Equisetum Arvense Leaf Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower/Leaf/Stem Extract, Citric Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrolyzed Soy Protein , Panthenol, Potassium Hydroxide, Sodium Phytate, Tocopheryl Acetate, Alcohol, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol , Potassium Sorbate, Benzyl Salicylate, Fragrance (Parfum).
 
 
Niestety seria z morelą nie sprawdziła się w moim przypadku, jednak firma Jason ma jeszcze inne w swojej ofercie i kiedyś na pewno sięgnę po inne jej kosmetyki.


18 komentarzy:

  1. nie do końca w moim guście, nawet za kosmetykami z morelą nie przepadam, ale kształt opakowania mi się podoba;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, kształt butelek jest calkiem ładny ;-) Ale zamykanie, a dokladniej taki jakby zawiasik od zatyczki butelki jest bardzo delikatny

      Usuń
  2. Lubię owocowe zapachy, opakowanie mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, proszę! Nie sądziłam, że opakowanie zrobi taką furorę :-)

      Usuń
    2. :P Praktyczne i ładne. Czego chcieć więcej :))

      Usuń
    3. W sumie, to masz rację, bo jak człowiek dostanie taki kosmetyk w super designerskim opakowaniu, to czasami potrzebuje do niego specjalnej kilkustronnicowej instrukcji obsługi, żeby ów produkt z niego wydobyć:-)

      Usuń
    4. YRocher ma czasem fajne opakowania - ale, żeby dobrać się do końcówki kremu do rąk w tej ich przezroczystej buteleczce trzeba ją przeciąć;/ więc praktyczność jest ważna;)

      Usuń
    5. Ja i tak często w przypadku kremów do rąk przecinam opakowanie żeby wydobyć resztki kremu :) Chociaż ... skończyłam właśnie krem do rąk Yes To Carrots i jak zwykle przecięłam tubę, a tam nędzne resztki zostały! Cały krem udało się świetnie wycisnąć do samego końca :)

      Usuń
  3. Już czuję ten zapach. <3 Szkoda ze szybko wietrzeje, bo szukam akurat czegos co zostaje długo na włosach. Tylko nie herbal. Masz może w zanadrzu jakąś radę? :) Szampon, odżywka, mgiełka do włosów, cokolwiek? Help.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kwestii pachnacych owocami kosmetykow do włosów, nic mi na myśl nie przychodzi. Ale od lat jestem fanka kosmetykow Joico. Wracam do nich raz na jakiś czas, bo to nie są tanie produkty i poluje na nie na promocjach i wyprzedazach. Włosy po nich zawsze pachną mi ładnie, tak elegancko i delikatnie, ale długo. No i jeszcze nigdy nie zrobiły krzywdy ani moim włosom ani mojej skórze glowy. Plus, oczywiscie, jestem zadowolona z ich działania. Do tej pory próbowałam kosmetykow z serii K-pak, Daily Care i Silk Result. Najwiecej z tej pierwszej i ją najbardziej lubię

      Usuń
  4. Uwielbiam pięknie pachnące włosy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdzie Ty go wypatrzyłaś w NO? Generalnie u mnie na włosach naturalne szampony się nie sprawdzają, ale czasami dla odmiany lubię zaszaleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Norwegii wysyła brytyjski sklep internetowy http://www.feelunique.com. Często mają dobre promocje, a powyżej 100 kr darmowa wysyłkę. Tylko trzeba, że jeśli zakupy przekroczą 200 kr to celnicy dorzucą w Norwegii do tego cło i czasami (jeśli im się nudzi albo wartość zakupów jest większa) norweski podatek. Jednak z racji na bezpłatna przesyłkę, np. ostatnio zamówiłam 2 oddzielne paczki :)

      Usuń
    2. Znam ten sklep i już z niego zamawiałam zakupy nawet za 350 Kr i się udało bez zaglądania celników do paczki. Ale ogólnie wiem, że trzeba się pilnować do tych 200 Kr.

      Usuń
    3. Bo czasami się udaje i celnicy nie zaglądają do paczki :)

      Usuń
  6. Coś czuję, że to nie jest bajka dla moich wymagających włosów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nigdy nic nie wiadomo i być może ten duet sprawdziłby się w przypadku Twoich włosów, jednak ja bym go nie poleciła dla wymagających włosów.

      Usuń