"Drogi Gabrielu. List"

Tytuł: "Drogi Gabirelu. List."
Autor:  Halfdan W. Freihow
Oryginalny tytuł: "Kjære Gabriel. Et brev."
Tłumaczenie:  Milena Skoczko
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 188

Jeśli mam być szczery, ty również jesteś paradoksem: skomplikowanym, nieobliczalnym i wymagającym. Dzięki temu nigdy nie jesteś nudny, ograniczony ani przewidywalny. Obcowanie z tobą jest równie fascynujące jak oswajanie języka.

"Drogi Gabrielu. List." to bardzo osobista książka, napisana w formie listu ojca do syna. Ojca zatroskanego i pełnego niepokoju. Ojca, który nie wie i który z bólem się do tego przyznaje, bo chciałby wiedzieć. Chciałby znać odpowiedzi na pytania swojego syna. Odpowiedzi na swoje pytania. Ojca, który chciałby rozumieć, lecz nie może. Nie zawsze. Czasami może się jedynie domyślać, obserwować, czekać na znak. Być obok i kochać. Objaśniać niezrozumiały świat. Pogmatwany świat. Pełen chaosu. Świat, w którym tak łatwo się zagubić. Zgubić wątek i sens. Zgubić samego siebie. Być tym, który poda rękę, który obejmie i zapewni, że wszystko jest dobrze. Gabriel bardzo tego potrzebuje. Miłość, która go otacza jest jego siłą. Jego ścianą, o którą może się oprzeć i która chroni go przed nieuporządkowanym naporem zdarzeń, słów, zachowań. To ściana, która daje ochronę, gdy zbyt mocno wieje, pozwala ochłonąć, pomyśleć, uspokoić się. Daje odwagę, by raz jeszcze zmierzyć się z tym, co znajduje się po za bezpiecznym schronieniem logiki, by żyć "normalnym" życiem.

Muszę ci o tym powiedzieć, synku, bo inaczej okłamywałbym cię, a przecież obiecaliśmy sobie, że nie będziemy tego robić. Musisz wiedzieć, że jest nam ciężko. Czasami tak bardzo, że brakuje nam sił. Jesteśmy wycieńczeni i dopada nas pokusa, żeby dać za wygraną.

Z wielką miłością i wielkim podziwem, Halfdan W. Freihow opisuje swoją skomplikowaną relację z najmłodszym synem, Gabrielem, u którego zdiagnozowano autyzm atypowy i zespół ADHD. Choć ich związek jest czasami wypełniony frustracją i nieporozumieniami, smutkiem i zmęczeniem, to rozwija się, trwa mimo przeciwności i jest powodem do dumy dla obydwojga. Ojciec, próbując zrozumieć zarówno swojego autystycznego syna jak i siebie samego, napisał boleśnie szczery list-pamiętnik, opisując rozmowy, przygody, walkę, upadki i osiągnięcia Gabriela, opowiada też o sobie, o reszcie rodziny chłopca oraz o jego otoczeniu. 
Nieodłącznym towarzyszem ojca i syna, jest surowy, porażający krajobraz norweskiego wybrzeża, na którym mieszka rodzina. Opisy przyrody są proste, jak ona sama, ale pełne magii, jak dziecięce spojrzenie na świat, w którym wszędzie dostrzega ono ukryte skarby. Norweska przyroda jest szczególnym, wyjątkowym placem zabaw dla ojca i syna, miejscem, które zbliża ich do siebie.
"Drogi Gabrielu" jest książką równocześnie budującą i łamiącą serce. Jest brutalnie szczera, mimo pełnych miłości i ciepła słów. Pokazuje nie tylko zmagania Gabriela i jego rodziny z diagnozą i tym, co ona ze sobą niesie, ale też odkrywa lęki i wątpliwości ojca. Na pozór niewinne i zwyczajne pytania stawiane przez Gabriela budzą popłoch i smutek. Brak na nie oczywistych odpowiedzi.

Smutek jest ukryty we wszystkim: w kwiatach i deszczowej pogodzie, w skarbach i marzeniach. Smutek pojawia się wtedy, gdy coś tracimy i gdy czegoś nie dostajemy. Smutek jest pewnością. Smutek jest życiem, które przemija, czasem, który płynie, tym, co mogło się stać, ale się nie stało. Smutek jest bezradnością. W sali smutku zmieści się wszystko. W sali smutku jest ciemno i przytulnie, i samotnie. Smutek jest chwytaniem wiatru, próbą zatrzymania wody w zamkniętej dłoni. Smutek jest cichy. Uprzejmy. Przychodzi i odchodzi, ale nigdy na zawsze. Tylko rzeczy odchodzą na zawsze, kiedy znikają. Smutek jest nie do wytrzymania.

Książka Halfdana W. Freihowa od pierwszych zdań zapadła mi w serce. Czytając ją czułam ciepło miłości, która otacza Gabriela i którą chłopiec darzy swoich bliskich. Czułam też lodowate palce strachu, gdy Gabriel nagle, bez zrozumiałego dla nas "normalnych" ludzi powodu, tracił panowanie nad sobą, tracił kontakt z rzeczywistością. Coś ściskało mnie w gardle kiedy czytałam o chwilach, gdy Halfdan zastanawia się nad przyszłością syna, gdy czuje się wykluczony ze świata syna, gdy analizuje każde słowo, każdy gest, by znaleźć wzór, który pomoże mu lepiej zrozumieć Gabriela.
Nie znajdziecie w niej medycznych sformułowań, opisów wizyt lekarskich, walki w brakiem tolerancji. Te są gdzieś na marginesie opowieści. Tu najważniejsze są osobiste uczucia i odczucia. Bezsilność, strach przed niepewną przyszłością, zmagania z samym sobą, smutek. Wszystko przeplecione radosnymi chwilami. Szczęściem, które jest równie intensywne, jak wcześniejsze obawy.

Śpij dobrze, synku. Jutro będziemy żyć dalej.

*********
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
http://zapiskispodpoduszki.blogspot.com/p/w-200-ksiazek-dookoa-swiata.html

http://temporrada.blogspot.com/p/jasna-strona-mocy.html


23 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dobrze i ciekawie było się z nią zapoznać :)

      Usuń
  2. Bardzo chętnie przeczytałabym tę książkę. Z tego co widzę, jest ona po brzegi wypełniona emocjami, a ja takie właśnie lubię.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci ją z całego serca. Tu każde słowo wyraża jakieś emocje.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Tak czułam, że zaintrygujesz mnie tą książką... :) P.S. Zmiana czcionki na plus. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zaintrygowałam nią :)
      O zmianie czcionki myślała w sumie od dnia założenia bloga, ale jakoś tak zawsze o tym zapominałam ;)

      Usuń
  4. Nie wiem kiedy zmieniłaś czcionkę, ale tą jestem zachwycona - jest czadowa!!!!

    A książka normalnie cudeńko!!! Myślę, że bardzo by mi się spodobała, bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślałam, że większość przyjmie z ulga i zadowoleniem zmianę czcionki, ale nie sądziłam, że ktoś nazwie ją czadową :D Zmiany dokonałam dziś, publikując nowy post. Nareszcie pamiętałam!

      Basiu, też sądzę, że książka by Ci się bardzo spodobała :)

      Usuń
    2. Czadowa, że hej - i bardzo do ciebie pasuje, tylko ja bym troszkę powiększyła, ale ja mam inaczej:P To kwestia gustu, buźka.

      Usuń
  5. Spoko :) Wierzę w liczbę stron i nie musisz wysyłać zdjęcia ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. wydaje się bardzo wartościowa i wzruszająca...na pewno po nią zerknę...tylko w trochę lepszych czasach;)) recenzja jak zawsze mi się podoba, a cytaty zapadają w pamięć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę od końca, czyli od cytatów :) Trudno było je wybrać, bo dla mnie każde zdanie z tej książki jest zapadające w pamięć :)
      Cieszę się, że recenzja Ci się podoba :D Miło jest słyszeć/widzieć takie komplementy :)
      Jeśli będziesz mogła, to sięgnij po nią, bo warto :):*

      Usuń
  7. to musi być wzruszająca książka, taka do zapamiętania !
    ps. a ja lubiłam tamtą czcionkę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miziol Janek, masz rację :) Ciekawe tylko, jakie odczucia po jej lekturze miałyby osoby, które spotykają się z podobnymi problemami na co dzień.
      Przyznam Ci się, że ja też wolałam tamtą czcionkę, ale ... ciągle, od początku istnienia bloga, słyszałam, że czcionka jest męcząca, więc w końcu ją zmieniłam :)

      Usuń
  8. Coś się zmieniło tutaj u Ciebie...
    Ksiązka widzę że chwyciła Cie głęboko za serce.. piekne są takie pozycje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie czcionka :)
      Już dawno nie czytałam tak pięknie napisanej książki :)

      Usuń
  9. Czytając recenzję a wraz z nią cytaty, które zmieściłaś miałam wrażenie, że ty jesteś autorką tej książki, tak bardzo styl Twoje pisania podobny był do stylu Freihofa. To moja pierwsza przeczytana na tym blogu recenzja, więc nie wiem, czy zawsze tak pięknie ubierasz w słowa swoje myśli, czy ta książka tak na Ciebie wpłynęła. Czuć ten smutek, melancholię, nadzieję... Czar. Muszę przeczytać! Pozdrawiam i zagoszczę na dłużej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że aż Twoje słowa sprawiły mi niezmierną przyjemność i radość :)
      Nie wiem, jak to jest z tym moim pisaniem, oceń sama :)
      A książkę warto przeczytać :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Ta ksiażka wydaje się być baardzo smutna (pomimo tych szczęśliwych momentów). I tudna. Nie wiem czy akurat teraz mam ochotę na taką książkę wyciskarkę łez. Ale w przyszłości - moze, moze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam Ci się szczerze, ze obawiałam się tej książki. Bałam się, że mnie przygnębi. Ale nic takiego się nie stało. Ona mnie wręcz podniosła na duchu, dała nadzieję i wzmocniła wiarę w dobro ludzi :)

      Usuń
  11. Teraz mnie oświeciło. Czytałam tę recenzję przed umieszczeniem na swoim blogu podsumowania styczniowego. Powyższe cytaty i do mnie trafiają, zwłaszcza ten o smutku. Nie wiem czemu nie zamieściłam informacji o tej książce. Bo wygląda ona na bardzo wartościową i zajmującą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest wartościowa. Dla mnie to pouczające zajrzeć w świat rodziny np. dziecka autystycznego i to niekoniecznie od strony medycznej.

      Usuń