"Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa"

Tytuł: "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa"
Autor:  Haruki Murakami
Oryginalny tytuł: "Shikisai o motanai Tazaki Tsukuru to, kare no junrei no toshi"( 色彩を持たない多崎つくると、彼の巡礼の年)
Tłumaczenie:  Anna Zielińska-Elliott
Wydawnictwo: MUZA SA
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 352

W życiu są rzeczy zbyt skomplikowane, by je wyjaśnić w jakimkolwiek języku.

Zawsze, gdy mam sięgnąć po kolejną książkę, która wyszła spod pióra Murakamiego, dopadają mnie obawy i lęki. Czy pisarz sprosta zadaniu? Czy jego dzieło raz jeszcze mnie porwie? Czy wstrząśnie mną? Czy zostawi z tysiącem pytań i myśli w głowie? Czy mnie nie rozczaruje? Do tego dołącza ekscytacja, radość, wyczekiwanie i coś na kształt "reisefieber". Tak też było i tym razem. I wiecie, co? Mogłabym podsumować nową powieść Murakamiego słowami: Panie Murakami, jak u diabła pan to robi?!? Ale specjalnie z myślą o Was nie poprzestałam tylko na tym i napisałam coś jeszcze.
Okładka japońskiego wydania.(amazon.com)


Przez 5 miesięcy na drugim roku studiów Tazaki Tsukuru pochłaniały myśli o śmierci, żył u wrót śmierci, (...) jak somnambulik albo jak zmarły, który jeszcze się nie zorientował, że nie żyje. Czwórka jego najlepszych przyjaciół nagle, nie wyjaśniając powodów, które nimi kierowały, zrywa z nim kontakt, a on nie ma pojęcia, dlaczego. Jest to tak traumatyczne zdarzenie w życiu bohatera, że ma ono olbrzymi wpływ na całe życie Tsukuru, na jego relacje z ludźmi. Szesnaście lat później Tsukuru pracuje jako inżynier w firmie budującej dworce kolejowe i wciąż wraca myślami do wydarzeń sprzed lat. Wtedy też poznaje Sarę i po raz pierwszy w życiu, chce czegoś więcej niż udanego seksu, sympatycznych spotkań, chce czegoś poważniejszego. Sara również nie pozostaje obojętna i to ona mobilizuje Tsukuru do swoistej pielgrzymki po Japonii i ... Finlandii, do zmierzenia się z przeszłością, by zrobić miejsce dla przyszłości. I tak, miłośnik dworców kolejowych, krok po kroku odkrywa dawną tajemnicę, która jest bardziej mroczna niż mógł przypuszczać.

Można zablokować wspomnienia. Przykryć jakąś pokrywką. Ale nie da się ukryć historii.

Dawni przyjaciele Tsukuru to interesująca grupa. Cała piątka poznała się w I klasie liceum podczas wakacyjnych prac społecznych podjętych w ramach nauki o społeczeństwie. Od razu przypadli sobie do gustu, poczuli ze sobą więź i stali się nierozłączni. Każdy z przyjaciół występuje pod pseudonimem opartym na bazie jego nazwiska i koloru: Niebieski (Ōmi), Czerwony (Akamatsu), Czara (Kurono) i Biała (Shirane); tylko nazwisko Tazaki nie miało żadnej barwy. Niebieski to typ przywódcy, w liceum był kapitanem drużyny rugby, teraz jest sprzedawcą w luksusowym salonie Lexusa. Czerwony, o ostrym jak brzytwa i analitycznym umyśle, miał być profesorem na uniwersytecie, ale jako dorosły prowadzi firmę konsultingowa prowadzącą szkolenia pracowników w przedsiębiorstwach. Czarna, wędrująca zawsze z książką pod ręką, o ciętym języku i sarkastycznym poczuciu humoru, odnalazła swoje powołanie w garncarstwie i to ono zmieniło jej życie i spowodowało wyprowadzkę. Biała, wyglądająca jak modelka, z pięknymi długimi czarnymi włosami i miłością do gry na fortepianie nie została pianistką i skończyła jako prywatny nauczyciel gry na fortepianie, jednak jej ostateczny los był bardziej tragiczny. I jeszcze "bezbarwny" Tsukuru, będący pustym naczyniem. Bezbarwnym tłem. Niemającym specjalnych wad, ale i niczym się niewyróżniającym. Ale był też spoiwem łączącym całą grupę.

Z każdej odbytej rozmowy Tsukuru dowiaduje się co raz więcej i co raz więcej ma pytań. Okazuje się, że tamto odległe wydarzenie wywarło wpływ na każdego z piątki, każdemu pozostawiło rany. I tajemnicę, której rozwiązania nie zna do dziś nikt.

Wszyscy żyjemy, dźwigając coś na swoich barkach. (...) Każda rzecz łączy się z kilkoma innymi Chce człowiek poradzić sobie z jedną, a okazuje się, że pociąga za sobą inne.

Jak zwykle u Murakamiego, historia jest pozornie prosta. Tylko, że pisarz potrafił uczynić z niej fascynującą podróż bohatera w głąb własnego ja, który poszukując wyjaśnienia zdarzeń z przeszłości, odnajduje też samego siebie. Jego pielgrzymka dopełnia życia jego dawnych przyjaciół, zamyka niepotrzebnie otwarte drzwi i zamyka te, które nie mają już po co być otwarte. Powieść pełna jest szczegółowych opisów charakterów postaci i miejsc w przestrzeni, które zajmują. Jest to swoista analiza każdego z nich, dzięki której co raz bardziej poznajemy, kim byli i kim są obecnie. Oczywiście pisarz nie byłby sobą gdyby nie dodał elementów mistycznych oraz historii-wewnątrz-historii, które wzmacniają całą fabułę. Nigdy nie wyjaśnione do końca, pozostające za zasłoną snów i miejskich legend, przydają książce klimatu, pobudzają wyobraźnię, sprawiają, że czytanie nowej książki Murakamiego podróżą przez różne wymiary świata.

Każdy z nas trzyma w ręku własną wolność (...) w tym tkwi sedno tej historii. 

Często trudno jest mi wytłumaczyć, dlaczego lubię twórczość Murakamiego, jak jest powód moich zachwytów jego prozą. Bo czytanie Murakamiego to doświadczenie bardzo osobiste i bardzo subiektywne. Jedni czują to, co Murakami im przekazuje, czują jego słowa, myśli ubrane w zdania, drudzy - nie dostrzegają nic poza czarnymi mrówkami liter na białym papierze. Ja zaliczam się do tych pierwszych, bo Murakami pisze/mówi do mnie i trafia w samo sedno.


Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa [Haruki Murakami]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE 
***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
http://zapiskispodpoduszki.blogspot.com/p/wyzwanie-japonica-wszystko-o-japonii.html

http://zapiskispodpoduszki.blogspot.com/p/w-200-ksiazek-dookoa-swiata.html 
http://basiapelc.blogspot.com/p/czytam-murakamiego.html 
http://temporrada.blogspot.com/p/jasna-strona-mocy.html 
http://hugekultura.blogspot.com/2014/01/wyzwanie-historia-z-trupem.html


28 komentarzy:

  1. Murakami, Murakami...Cenię jego talent, ale jakoś nie potrafię się nim zachwycić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście ja nie jestem z tych nawiedzonych fanów, więc nie będę Cię terroryzowała ;)
      Sądzę, że ja nie potrafię się zachwycić wieloma autorami, którzy Tobie przypadki do gustu, więc rachunki wyrównane ;)

      Usuń
    2. A możesz napisać, czemu Cie nie zachwyca Murakami?

      Usuń
  2. Ja się rozczarowałam "Norwegian wood " , która zupełnie do mnie nie przemówiła. To podobna bardzo specyficzna powieść w dorobku autora, ale się na długie lata zniechęciłam. Może czas ponownie sięgnąć po Murakamiego? Ta książka mnie zaintrygowała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie czytałam "Norwegian Wood", nadal czeka na półce, więc nie mogę jej porównać z "Bezbarwnym Tsukuru Tazakim". Też słyszałam, że "Norwegian Wood" jest inna. Dowiem się, jak ją przeczytam :)

      Usuń
  3. Dotychczas czytałem tylko Norwegian Wood i w sumie nie mam wyrobionego zdania na temat jego twórczości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja akurat "Norwegian Wood" mam jeszcze przed sobą :)
      I nie przypominam sobie by któraś z dotychczas przeczytanych jego książek, jakoś szczególnie mnie rozczarowała. Oczywiście nie wszystkie tak samo mi się spodobały, ale zawodu nie było.

      Usuń
  4. Ja należę do tych osób, które bardzo cenią pisarstwo Murakamiego. Można mówić o nim wiele, ale mało kto potrafi stworzyć tak niebanalne historie z drugim dnem. Chętnie po tę książkę sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteśmy w jednym klubie :)
      A książkę bardzo gorąco Ci polecam!

      Usuń
  5. A ja nadal nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora. Ale za to czytałam wiele pozytywnych recenzji jego twórczości. Muszę w końcu nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście Murakami jest tak popularny, że nie będziesz miała problemów ze znalezieniem czegoś z jego twórczości na półkach księgarń, czy bibliotek :)
      Ciekawe, czy jego pisarstwo Ci się spodoba?

      Usuń
  6. Murakami to dla mnie taki czarodziej, który ze zwyczajności tworzy magię. Chętnie ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest niesamowite, co on robi opowiadając o naszym rzeczywistym świecie, jak wplata w tą opowieść tajemnicę, mistycyzm, magię.

      Usuń
  7. Już niedługo się wezmę za tę książkę, tylko odsuwam to nieco w czasie, bo mnie uwiera świadomość, że to ostatnia jego książka, jakiej nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak czasami mam, że mam coś ogromną chęć coś przeczytać, ale jednocześnie odkładam to na później, a następnie sobie racjonuję w trakcie czytania, bo szkoda mi, że jak skończę to nic więcej już nie będzie. Przynajmniej przez jakiś czas :)

      Usuń
  8. Oryginalny tytuł mnie rozwala;PPDD teks świetny...jakoś zawsze pochłaniam Twoje oponie w przypadku takich pozycji...ja lubię Pana M. i w sumie przeczytałam dopiero 2 jego książki - Kafka...mnie zachwyciła;) a Na Zachód...znudziła...była za monotonna, za mało akcji i a jak już była to nie do końca dla mnie zrozumiała. Mój brat jest wielkim fanem Murakamiego i zawsze mi powtarza, że jego dzieła trudniej jest nam europejczykom zrozumieć, bo zawierają w sobie wiele mitologii, obyczajów, przenośni, odniesień do kultury Japońskiej, której często nie znamy i nie rozumiemy...może dlatego nie każdemu się podoba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak Ci się mój post podoba :) Oby tak było jak najczęściej!
      Co do "Bezbarwnego Tsukuru...", to jest on bliższy "Kafce" niż "Na Zachód...".
      Sądzę, że Japończycy, czują pewne kwestie poruszane przez Murakamiego i odbierają jego sposób pisania tak podskórnie, podświadomie, bo to w nich jest.

      Usuń
  9. Czytałam i pobobała mi się bo jestem fanką Murakamiego, ale okładka wydania japońskiego chyba bardziej mi przypadła do gustu niż nasza.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat obie okładki się podobają, ale to kwestia gustu :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Kurcze, MUSZĘ kiedyś siegnąć po twórczość Murakamiego, chociaż przyznam ze troche przeraża mnie ta popularność... :( Czy on faktycznie taki zachwycajacy, czy tak jakoś uniósł się na fali... ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem twórczość Murakamiego jest zasłużenie wychwalana. Ja nie piszę o tym, jaki on jest super i jak fantastycznie pisze tylko dlatego, że według niektórych jest to poprawnie politycznie i modne. Z jego pisarstwem zetknęłam się już ponad 10 lat temu. W sumie, jak tak pomyślę to będzie prawie 14 lat temu! Wtedy nie było szału na Murakamiego, nie było mnóstwa jego książek w księgarniach i pamiętam, jak wzbudzałam zainteresowanie, co ja za książki kupuje i kto to jest ten pan. I już wtedy się zachwyciłam i tak mi zostało. Żadna książka jaką było mi dane przeczytać nie zmieniła mojego zdania na temat książek Murakamiego.
      Jednak póki sama nie przeczytasz 2-3 jego książek nie będziesz wiedziała jak to jest z Tobą :) Chciałabym, żeby Ci się spodobały :D

      Usuń
  11. Dobrze, że Tsukuru czeka na półce na swoją kolej, bo po przeczytaniu Twojej recenzji bardzo by mi było przykro, że jeszcze go nie mam u siebie:) usiłowałam komuś wytłumaczyć o czym pisze Murakami - to dopiero jest wyzwanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli całkiem niedługo będzie można przeczytać o "Bezbarwnym Tsukuru ..." u Ciebie! :)
      Ja też kilka razy próbowałam wyjaśnić o czym pisze Murakami i zawsze dodawałam: "Nie da się wytłumaczyć dokładnie słowami o czym on pisze, jego trzeba przeczytać" :)

      Usuń
  12. Ta czcionka... Nie da się czytać. Może i jest ładna (choć o gustach ciężko dyskutować), ale istnieje jeszcze coś takiego jak funkcjonalność, a tej ta czcionka nie spełnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię. Fakt o gustach się nie dyskutuje :) Na razie pozostanę, przy tej czcionce, choć myślę o zmianie.

      Usuń
  13. Ha, ta książka, przynajmniej dla mnie, jest b. specyficzna. W czasie jej lektury towarzyszyło mi silne poczucie miałkości, wręcz nijakości, ale po odstawieniu w umyśle pozostał wyraźny osad. Tuż po jej zakończeniu w ogóle nie mogłem przestać o niej myśleć, co chwila pojawiała się kolejna refleksja z nią związana. Zatem pozornie prosta historia, w której wszystko zostało dokładnie wyłożone, mimo wszystko okazała się wielce zajmująca - nie zmienia to faktu, że jeśli chodzi o twórczość Murakamiego, to bardziej niż historia Tanizakiego podobał mi się "Kafka nad morzem" oraz zbiór opowiadań "Zniknięcie słonia". Bardzo ciekawie mnie jeszcze "Kronika ptaka nakręcacza", ale ta powieść dopiero przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może to wywołanie poczucia miałkości u czytelnika, w tym wypadku, u Ciebie, jest celowe. Przecież główny bohater czuję się nijaki i bezbarwny. Nie dziwi mnie więc, że książka oddaje jego nastrój.
      Mnie każda z przeczytanych książek Murakamiego pozostawia w głowie osad, jak to nazwałeś :) Choćby opowiedziana historia była z tych najbardziej banalnych, zawsze wywołuje potok myśli i refleksji, które rodzą nowe myśli i refleksje.
      Jeśli miałabym porównać ta książkę do "Kafki nad morzem, to, tak, zdecydowanie ta druga bardziej mi się podobała, podobnie. Ale "Bezbarwny Tsukuru Tazaki" to zupełnie inny typ książki.
      "Kronika ptaka nakręcacza" tez jeszcze przede mną :)

      Usuń