Spersonalizowany kalendarz

Rok dobiega końca, co u mnie nieodmiennie wiąże się, m.in. z zakupem nowego kalendarza. To taki mój must have, bo bez kalendarza czuję się jak bez ręki. Potrzebuję go żeby zapisywać wszystko, co ważne i to, co mnie ważne, ale akurat wpadnie mi do głowy. W moich kalendarzach można też znaleźć rysunki, choć talentu w tym kierunku nie posiadam, ale czasami muszę dać upust swojej potrzebie tworzenia i wyżyć się artystycznie ;)
Większość moich kalendarzy z ostatnich lat była w stylu japońskim, tj.w mniejszym bądź większym stopniu nawiązywała, głównie swoją szatą graficzną, do kultury japońskiej - zazwyczaj były to wszelkie reprodukcje japońskich artystów. W tym roku postanowiłam to zmienić i sięgnąć po kalendarz, o którym się sporo naczytałam w norweskiej blogosferze i norweskiej prasie - mam tu na myśli PersonligAlmanakk. 
Napis wybrany przeze mnie znajdujący się na stronie z informacjami poufnymi - Cześć. Jestem osobistym almanachem! Bądź tak miły i oddaj mnie z powrotem gdybym był samotny ... :)
Idea jest bardzo prosta - na stronie http://www.personligalmanakk.com/NO/ każdy może złożyć kalendarz, notes albo kalendarz ścienny według własnego pomysłu, dopasowując go do własnych potrzeb i gustu. Kalendarz można zamówić w dowolnym momencie i wybrać samemu jego datę początkową - wcale nie musi być to początek nowego roku.
Tworzenie takiego kalendarza można opisać w kilku krokach:
- wybierasz rozmiar kalendarza - masz do wyboru 4 rozmiary;
- wybierasz jakie chcesz zdjęcia, obrazy etc., tekst i kolor przodu i tyłu swojego kalendarza;
- decydujesz o układzie swojego kalendarza - 12 miesięcy w układzie tygodniowym - dopasowujesz wzory i kolory stron;
- jeśli chcesz, wybierasz opcjonalne strony na koniec swojego kalendarza (np. skrócony kalendarz na następne lata, notatnik, adresownik itp.)
- sam decydujesz, co ma zawierać tzw. strona z informacjami poufnymi;
- masz możliwość dodania ważnych dla Ciebie dat, które zostaną umieszczone w kalendarzu zgodnie z Twoim opisem;
- wybierasz zakładkę, którą możesz umieścić w dowolnym miejscu swojego kalendarza, jak również elastyczną i wytrzymałą kieszeń z tworzywa sztucznego.
Cały kalendarz wydrukowany jest na porządnym grubym papierze, mimo swojej prostoty jest dopracowany w każdym calu i łatwo go złożyć po otrzymaniu. Przed otwieraniem się w torebce, plecaku itp. kalendarz chroni gumka, można też dokupić etui.
Mój dotarł do mnie jakieś dwa miesiące temu, więc cieszy moje oczy już jakiś czas :)
Przednia strona to rysunek wykonany przez mojego męża, tylna - zdjęcie wykonane na jednym z nadmorskich spacerów.
Układ stron mojego almanachu.
W swoim kalendarzu umieściłam: miejsce, gdzie będę zapisywała mój codzienny trening (ma mnie to zmotywować do przynajmniej kilkuminutowych
ćwiczeń), zapowiadana pogodę; miejsce na zapisywanie tygodniowych idei, celi, rysunków; specjalne miejsce na tygodniowe krótkie notatki i jeszcze jedno miejsce na kolejne moje bazgroły (takich miejsc nigdy dość :)).
Ja wybrałam zielony kolor i urocze ptaszki :) Przy okazji dla mnie zadziwiające i zaskakujące są te norweskie imiona. Mam już swoja ulubiona zabawę pt. Zgadnij czy to imię jest męskie, czy żeńskie? oraz Jak wypowiedzieć poprawnie imię ... ? :D
Ostatni dzień w moim kalendarzu :) Podziękowania i przypomnienie, że kalendarz nadaje się do recyklingu jako papier :)
A, Wy macie już swój kalendarz, czy może nie potrzebujecie go? A, może jesteście całkowicie oddani nowoczesnym mediom i papierowa książeczka to nie w Waszym stylu?

"Kobiety dyktatorów 2"

Tytuł: "Kobiety dyktatorów 2"
Autor: Diane Ducret
Oryginalny tytuł: "Femmes de dictateur 2"
Tłumaczenie: Anna Maria Nowak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 375

One ... Mirta, Melba, Naty, Lilia, Celia, Dalia, Sadżida, Samira, Parisula, Chadżidża, Mira, Kim Dzong Suk, Song Hye-rin, Kim Young-sook, Ko Young-hee, Yun Hye-yong, Kim Ok, Nadżwa, Chajria, Siham, Amal. I oni ... Fidel Castro, Saddam Husajn, Chomejni, Slobodan Miloševi, Kim Dzongil, Osama bin Laden.
Dziewczyny, żony, przyjaciółki, kochanki, towarzyszki, muzy, wielbicielki ...
Diane Ducret raz jeszcze zadaje pytania dotyczące kobiet, które pokochały jednych z na największych zbrodniarzy XX w. Co nimi powodowało? Czy miały wyjście? Kim były? Czy odnalazły szczęście i spełnienie u boku tych mężczyzn?
"Miłość jest jak szklanka wody,
Napełniasz ją z taką ostrożnością, a tak łatwo się przewraca.
To walka serca, kropla po kropli; to przywiązanie.
Namiętność czerpie wodę ze źródła smutku.
Boisz się, że całe życie nie wystarczy, by napełnić szklankę.
A kiedy się nią nasycisz, staje się cięższa niż ocean.
Człowiek jest maleńki.
Śmiało rzucam się do tej pełnej szklanki,
Bo jestem jedynie szklanką do połowy pełną." (słowa skreślone przez Hye-yong w pamiętniku tuż przez samobójczym skokiem)
Fidel Castro to playboy jakich mało. Wierny był tylko jednej kobiecie - rewolucji.
Saddam Husajn to wielbiciel kobiet. Uważał, że tylko kobieta może być prawdziwym przyjacielem, który nigdy nie zdradzi. Sam jednak zdradzał, choć rzekła bym, że bardziej lubił patrzeć i podziwiać niż działać :) Zadziwiająco wierny w swojej niewierności - miał żonę i kochanki. I wydaje się, że wszystkie szczerze kochał ...
Chomejni - mężczyzna jednej kobiety, swojej żony Chadidży. Kobiety go czczą, wielbią, widzą w nim obrońcę. Czy dostrzegają w nim mężczyznę? Pożądają go? Radykał, niepokorny ajatollah i ... romatyk piszące wiersze miłosne.
Slobodan Milošević - wieloletni jugosłowiański i serbski przywódca polityczny, oskarżany o czystki etniczne mające na celu powstanie "Wielkiej Serbii". Slobo - mąż swojej żony, pantoflarz, całkowicie podporządkowany Mirze. Powstaje pytanie: jak wiele z decyzji Miloševića należy przypisać jego żonie?
Małemu Kimowi matka śpiewała tę oto kołysankę:
"Śpij, śpij dobrze, moje maleństwo.
Rośnij szybko i chwytaj w dłoń karabin,
Wspólnie będziemy walczyć - ty na przodzie, ja za tobą -
O nasz wspólny cel: wyzwolenie narodowe.

Śpij, śpij dobrze, moje maleństwo,
Rośnij szybko i wznoś wysoko czerwony sztandar.
Wspólnie będziemy walczyć - ty na przodzie, ja za tobą -
By przynieść całemu światu komunizm."
Kim Dzongil, urodził się do wielki czynów, do przewodzenia swoim ludziom. Urodził się by walczyć. Matka nie doczekała czasu, gdy jej syn stanie się Wielkim Wodzem. Ten szukał miłości, nie stronił od rozrywek, nocnego życia, którym tętnił jego pałac. I przyprawiał o ból głowy ojca, jego kolejne żony/kochanki, ministrów propagandy. Rozpieszczone, samotne dziecko, tym mi się jawi Dzongil.
Osama bin Laden to jeden z najbardziej znienawidzonych ludzi XX w. Kojarzy się z fundamentalizmem islamskim, z atakami terrorystycznymi, z zamachami samobójczymi, z podżeganiem do świętej wojny. Od ataków na World Trade Center polowano na niego jak na zwierzę. Kto myśląc o Osamie, pamięta, że był kochającym mężem i ojcem sporej gromadki dzieci. Kto był/jest w stanie zobaczyć w człowieku odpowiedzialnym za śmierć tysięcy ludzi łagodnego i opiekuńczego męża? Wyobrażacie go sobie takim w domowych pieleszach? Czy myślał o tym, jak mocno naraża swoich bliskich robiąc to, co robił? A one? Czy któraś z jego żon zbuntowała się? Próbowała?  
"Miałam wrażenie, że jestem sama na świecie,
jakaś kobieta w burce zapomniana przez wszystkich.
Niewielu na świecie wiedziało
o istnieniu Nadżwy Ganem bin Laden.
A mimo to - któż mógłby zaprzeczyć, że żyłam?"
Co mnie zaskoczyło? To, że większość przedstawionych w książce kobiet, żyjąc w takich warunkach, w otoczeniu właśnie tych mężczyzn,  starało się żyć normalnie. Kochały i cierpiały z miłości, jak każda zwyczajna kobieta, zajmowały się domem, dziećmi i cierpliwie czekały aż ich ukochany wróci "z pracy". W ogóle czekanie jest znakiem rozpoznawczym kobiet związanych z dyktatorami. Czekały na miłość, na powrót męża/kochanka/towarzysza, na odsunięcie, na rywalki, na śmierć ...




Czy wiesz, że ... #6

... w dawnej Japonii grudzień nie nazywał się tak jak współcześnie?

Obecnie nazwę grudzień zapisuje się jako "jūnigatsu/juunigatsu", czyli dosłownie "dwunasty miesiąc", jednak wcześniej (czyt. gdy Japończycy stosowali kalendarz księżycowy) miesiąc ten był zapisywany jako "shiwasu". Słowo to zapisywało się dwoma znakami: "mistrz, nauczyciel, mnich" i "biec". Jaki jest rodowód tego zapisu? Jedna z teorii głosi, że z powodu natłoku spraw przed końcem roku nawet zwykle opanowani nauczyciele i mnisi musieli biegać, by zdążyć ze wszystkim zanim stary rok dobiegnie końca. Oczywiście ze względu na różnice pomiędzy kalendarzem księżycowym i kalendarzem słonecznym, dawny grudzień wcale nie przypadał w tym samym okresie, co obecnie.
Może macie pomysły, jak jeszcze można rozszyfrować?

"Zmyślone życie Siergieja Nabokowa"

Tytuł: "Zmyślone życie Siergieja Nabokowa."
Autor: Paul Russell
Oryginalny tytuł: "The Unreal Life og Sergey Nabokov"
Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 384

Piękna, pełna nostalgii opowieść o samotnym człowieku, który przez całe życie toczył walkę o swoje szczęście. Tym człowiekiem był Siergiej Nabokow, brat znanego pisarza rosyjskiego, Władimira Nabokowa.
Historia zaczyna się w listopadzie 1943 r. w Berlinie. Siergiej spisuje historię swojego życia, zanim wszystko, co przeżył, co widział i czego doświadczył uleci i zostanie zapomniane, zanim upomni się o niego Gestapo lub przerwą mu angielskie bombardowania.
Siergiej Nabokow od dziecka był inny, był outsiderem. Tak różny od swojego wychwalanego i stawianego za wzór brata, tak zagubiony w świecie, w którym przyszło mu żyć. Był kochany, lecz nierozumiany i nieakceptowany. I tu na przeszkodzie pełnej akceptacji stał jego homoseksualizm oraz jego brak umiejętności bycia kimś innym, udawania człowieka, którym chcieli go widzieć najbliżsi. Siergiej przez większość swojego życia był rozdarty pomiędzy powinnością, oczekiwaniami innych, a własnymi potrzebami. To rozdarcie było pożywką dla wyrzutów sumienia, niskiego poczucia własnej wartości, braku samoakceptacji. Poszukiwanie własnej tożsamości przez Siergeja Nabokowa było szczególnie bolesne, naznaczone wstydem, tajemnicami i odrzuceniem przez osoby, na których zależało mu najbardziej.
Powieść Russella zabiera czytelnika w nostalgiczną podróż po dawnym, przedrewolucyjnym Petersburgu, przedwojennych Londynie, Cambridge, Pradze, Paryżu, Berlinie, aż po czasy II wojny światowej. Na przestrzeni prawie 400 stron poznajemy życie odchodzących w przeszłość rosyjskich elit arystokratycznych oraz paryskiej przedwojennej bohemy (spotkamy tu Jean`a Cocteau, Igora Strawińskiego, Siergieja Diagilewa i słynne Les Ballets Russes, Coco Chanel, Cole'a Portera, Pawła Tchelitchewa, Gertrudę Stein i innych). Śledząc życie głównego bohatera powieści oglądamy zmieniającą się Europę."Zmyślone życie Siergieja Nabokowa" to również portret współczesnych głównemu bohaterowi ludzi, w tym jego brata Władimira i opis trudnych relacji między braćmi. Pisarz z wyczuciem, ale i realizmem pokazuje homoseksualizm bohatera, jego dojrzewanie i odkrywanie własnej seksualności, nie broni się przed pokazaniem ciemnych stron jego życia.
Gdybym miała opisać "Zmyślone życie Siergieja Nabokowa" pojedynczymi słowami byłyby to m.in.: walka, wrażliwość, świętość, zepsucie, szlachetność, miłość, namiętność, samotność. A gdybym miała to zrobić jednym słowem powiedziałbym - zaduma.
Z istniejących skrawków faktów, dotyczących zapomnianego brata Nabokowa, Paul Russell stworzył przekonujący portret człowieka z krwi i kości, sprawił, że zmyślone życie stało się realne i namacalne, nadał całej historii mocno biograficzny rys. Dodatkowy punkt należy się pisarzowi za język, którym napisał powieść, idealnie pasujący do bohatera i opowiadanej historii. Kolejny punkt za szczegółowość odtwarzanego minionego świata, dzięki której utwór jest tak realistyczny i klimatyczny.
Gdy sięgniecie po tą książkę, nie zniechęcajcie się, bo jej początek nie zapowiada tego, co czeka Was dalej, nie zwiastuje tak wciągającej i interesującej lektury. Ale po jakiś 100 stronach nie będziecie się chcieli już od niej oderwać, będziecie chcieli więcej i więcej, jak ja. A, gdy powieść dobiegnie końca, będziecie tego żałować.

Zmyślone życie Siergieja Nabokowa [Paul Russell]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
 * * * * * * * * *
Recenzja bierze udział w wyzwaniu Rosyjsko mi!
http://basiapelc.blogspot.com/p/osoby-zainteresowane-wyzwaniem-z-anne_4.html


"Excalibur"



Tytuł: "Excalibur"
Autor:  Bernard Cornwell
Seria: Trylogia arturiańska, tom 3
Oryginalny tytuł: "Excalibur"
Tłumaczenie: Paweł Korombel
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 580

Wiem, wiem. Zamęczam Was Cornwellem i jego trylogią arturiańską, ale nie mogłam się od niej oderwać i koniecznie musiałam Wam o niej napisać. Dziś żegnam się z królem Arturem, Derflem i Merlinem, porzucam Brytanię, unurzaną we krwi i zdradzie, na rzecz Avalonu.

"Teraz mrok zasnuwa opowieść i dłoń z trudem składa słowa. Czasem, gdy myślę o mym umiłowanym Arturze, południe jego chwały jawi mi się jako słoneczny dzionek, ale jakże szybko nadciągnęły chmury! Później, jak ujrzymy, rozbiegną się one i słońce kolejny raz ozłoci pejzaż jego czynów, ale potem nadciągnie noc i świetlisty krąg runie za horyzont, by nigdy nie powrócić."

"Excalibur" to uwieńczenie Trylogii arturiańskiej Bernarda Cornwella. Pisarz po raz kolejny rzuca czytelnika prosto w złożony świat politycznych intryg i przynoszących chwałę bitew. Wątki wszystkich bohaterów powieści po raz ostatni splatają się, by doprowadzić do ostatecznej konfrontacji - bitwy pod Camlann.
Zdrada i zemsta to integralne części także i tej książki. Zwycięstwo przynosi porażkę, przegrana przeradza się w zwycięstwo. Mordred chce odzyskać koronę, której nigdy nie stracił, Merlin zostaje zdradzony, szalona Nimue raz jeszcze stara się przywołać starych bogów, a Artur wciela w życie swoje największe marzenie, które raz jeszcze porzuca by pomóc Brytanii. Czy jakikolwiek bóg pamięta jeszcze o Brytanii, jej chwale i świetności? Czy Arturowi raz jeszcze uda się uratować Brytanię?

Magia słabnie, to już tylko cień dawnej mocy. Nawet wielkiemu Merlinowi, odartemu z godności i mocy, zostaje tylko jeden czar, który podaruje Derflowi i Arturowi. Czar będący końcem i początkiem legendy.  
"Excalibur" to kolejna doskonała powieść osadzona w mrocznej i mglistej Brytanii, opowiedziana przez Derfla historia pełna tragedii i bohaterstwa, miłości, przyjaźni i zdrad, krwawych potyczek i równie krwawych rytuałów.

Cornwell nie zawiódł mnie i tym razem! Mistrzowsko zakończył cały cykl, sprawiając, że żałowałam iż książka ma zaledwie (!) niecałe 600 stron. Cóż więcej mogę napisać ... Historia przedstawiona w "Zimowym monarsze" i "Nieprzyjacielu Boga" skończyła się, lecz opowieść i legenda nadal trwają. A wraz z nimi żyje nadzieja.

"I na naszych oczach srebrna mgła uniosła się nad wodą." 

                                                         * * * * * * * * *
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
http://magicznyswiatksiazki.pl/czytam-fantastyke/
http://zapiskispodpoduszki.blogspot.com/p/mitologia-w-literaturze.html

PS. Koniecznie zajrzyjcie też dziś na DYSKUSYJE, gdzie króluje Basia Pelc :)

"Nie ma tego złego"

Tytuł: "Nie ma tego złego"
Tytuł oryginalny: "Smukke mennesker"
Reżyseria: Mikkel Munch-Fals
Obsada: Bodil Jørgensen, Henrik Prip, Mille H. Lehfeldt, Sebastian Jessen, Kurt Ravn, Nicolas Bro, Stine Fischer Christensen, Peter Gantzler, Mia Lyhne, Dar Salim, Jesper Asholt, Carsten Bjørnlund, Rasmus Bjerg, Martin Buch
Produkcja: Dania
Rok produkcji: 2010
Czas: 1 h 30 minut

Czworo ludzi. Cztery odcienie samotności. Cztery historie. Cztery życia, które się krzyżują. Ingeborg, czuje się stara i nieatrakcyjna, wraz ze stratą pracy i męża, nagle gubi gdzieś sens życia. Jonas jest za to atrakcyjny, z czego zdaje sobie sprawę, dzięki czemu może zarabiać tym na życie. Uroda to jego błogosławieństwo i przekleństwo. Anna, czuje się oszpecona przez chorobę, więc ukrywa się, "robi dobrą minę do złej gry" - jak byśmy powiedzieli. Anders to dojrzały mężczyzna, ojciec, mąż i więzień własnych popędów, sprawia ból sobie i innym. Wszyscy są zagubieni, ale i zdeterminowani, aby stoczyć bolesną walkę o lepsze życie. Czy któreś z nich wygra?
Każdy potrzebuje miłości, zrozumienia i wybaczenia, niezależnie od tego, ile ma lat, jakie błędy w swoim życiu popełnił, czy doświadcza samotności z własnej winy, czy też innych ludzi. Kiedy ktoś w nas uwierzy, sami mamy więcej wiary w siebie i więcej sił, by codziennie od nowa podejmować ten sam wysiłek. Kiedy ktoś okaże nam zrozumienie, chcemy czuć je częściej i zaczynamy ufać, że zasługujemy na miłość. Kiedy ktoś obdarzy nas uczuciem, chcemy się zmienić, być lepszymi ludźmi. Proste i oczywiste prawdy, do których bohaterowie obrazu Mikkela Munch-Falsa dochodzą mozolnie, po drodze pełnej wybojów, bólu i wstydu.
Choć polski tytuł filmu nie jest dokładnym tłumaczeniem duńskiego ("Smukke menneser" w  dokładnym tłumaczeniu znaczy tyle, co "piękni/ładni ludzie"), to oddaje jego nastrój i możliwe, że jest bardziej zrozumiały dla polskiego odbiorcy (nawiązuje do powiedzenia "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło")."Nie ma tego złego" to piękny film o ułomnych ludziach, przewrotny obraz, wypełniony porażającymi, bywa, że i odpychającymi, brzydkimi scenami; może być trudny w odbiorze, gdy zbyt go uprościmy lub przeciwnie - nadinterpretujemy. Mnie urzekła, choć może to nie do końca jest właściwie słowo, już początkowa scena w wannie... Była prosta, surowa, poruszająca. Dla mnie, cały film taki był. Film szokuje i zachwyca na przemian. Bohaterowie są dziwni, wynaturzeni, a jednocześnie pełni ludzkich cech i uczuć, im dłużej oglądamy film, tym bardziej ich lubimy. Trzeba dać im szansę, by zdobyli naszą sympatię, by ich zrozumieć.
Polecam i Wam dać szansę duńskiemu "Nie ma tego złego".

SPEŁNIJ Z ANGEL MARZENIA NA ŚWIĘTA :)

Żeby marzenia się spełniły, trzeba im pomóc. Żeby Mikołaj/Gwiazdka/Jezusek/Dziadek Mróz/Julenissen (niepotrzebne skreślić) się nie przedźwigał, trzeba pomóc również i jemu ;)
Jeśli marzycie o świetnych kosmetykach, czy to do makijażu, czy do pielęgnacji, zajrzyjcie do Angel, która spełnia marzenia i obdarowuje prezentami :) Moim zdaniem każdy znajdzie wśród nagród-zestawów coś dla siebie.

Świąteczne rozdanie oraz wszelkie szczegóły na jego temat znajdziecie TUTAJ.

http://www.kosmetykibeztajemnic.pl/2013/11/spenij-z-angel-marzenia-na-swieta.html