Fiolet czy szmaragd?

Fiolet kontra szmaragd

Przyznam się, że jeszcze do niedawna nie wiedziałam (i nie interesowało mnie to absolutnie!), że istnieje coś takiego, jak "wybory miss koloru roku" :P Bo, że coś takiego ma miejsce w przypadku ubrań, to akurat wiedziałam. W końcu każda gazeta, już od wakacji zeszłego roku co chwila przytacza przyszłe trendy.

Okazało się, że w norweskich wnętrzach powinien królować fiolet. Kolor ten jest mocno lansowany w norweskich pismach wnętrzarskich takich, jak Bonytt.no., BoligPluss, czy BoligDrøm.
Tak, już ja widzę tych przywiązanych do białych ścian, białych mebli, białych płytek itp.itd. Norwegów, jak przemalowują swoje mieszkania, i zarzucają swoje pokoje dodatkami we wszelkich odcieniach lila :) Oh, zapewne Ci chcący podążać za trendami nabędą (albo wydobędą z czeluści swych schowków/garaży/szaf) drobiazgi w kolorze roku 2013. Zapewne będą to głównie: poszewki na poduszki, podstawki na stoł pod talerze, bieżniki, narzuty na łóżka, świeczniki, ewentualnie włóczki, dzięki którym będzie można wydziergać trendy dodatek :)

Oto ciut fioletowych inspiracji.
Zdjęcia pochodzą głównie ze strony http://www.fargerike.no/, czyli firmy zajmującej się sprzedażą farb, tapet, wykładzin/dywanów/parkietów/paneli i różnych tekstyliów do domu (albo też z funpage tej firmy na FB). Firma ta wydaje swoje czasopismo Base, które ma być inspiracją i kopalnią pomysłów. Temu ma również służyć strona internetowa tejże firmy.








Jeśli chodzi o Polskę, to tutaj napotkałam niejakie trudności z wyborem koloru roku 2013. W finałowej trójce znalazły się: szmaragd (Pantone), szafirowy odcień granatu (specjaliści Duluxa) i rozbielony lemon sorbet (marka Benjamin Moore). Jednak z racji ilości wyświetleń w polskim internecie, ilości artykułów w polskich czasopismach i ilości wpisów blogowych miss Polski koloru roku 2013 zostaje szmaragd! :P Po wpisaniu w wyszukiwarkę Google szmaragdowe inspiracje zalewają człowieka z każdego prawie linku.
Słowem wyjaśnienia: firma Pantone, która ogłosiła ów szmaragd kolorem roku 2013 (według Pantone kolor ten nosi nazwę Emerald 17-5641) to amerykańska korporacja znana z produkcji systemów używanych w przemyśle poligraficznym.
Pantone opracowała i wydała swoją unikatową skalę kolorów, która stanowi wzorzec barw nazwany Skalą Pantone.

Oto porcja szmaragdowych zdjęć







Ciekawa jestem, czy któryś z tych kolorów rzeczywiście stanie się kolorem roku 2013, czy może trend wyznaczony odgórnie pozostanie nijak w odniesieniu do naszego normalnego życia :)
Ja przyznaje się do swojej słabości do fioletów! Kolor ten kocham miłością ogromną już od wielu wielu lat. I gdybym tylko mogła moje 4 ściany pełne byłyby fioletowych odcieni. Za to mój mąż przepada za zielenią, więc szmaragd, by mu pewnie przypadł do gustu i okrasił by nasze mieszkanie zieleniną :) Chyba, że poszlibyśmy na kompromis i zaprosilibyśmy do siebie szafir albo rozbielony lemon sorbet ... :)

Zapraszam na Kamczatkę

Półwysep Kamczatka znajduje się w azjatyckiej części Rosji i jest obszarem o dużej koncentracji aktywnych wulkanów (29) oraz trzęsień ziemi.To najmniej zasiedlona ze wszystkich części Rosji. Piękno Kamczatki to niebezpieczne piękno, ale jakże porażające.

A teraz obiecana podróż :)
Zapraszam tu Kamchatka-Volcano-Plosky-Tolbachik

Otwórzcie stronę w pełnym ekranie i delektujcie się widokami.

Jaki będzie Wasz następny cel podróży? Islandia? Tajlandia? A może Peru lub Nowa Zelandia? Sami zdecydujcie :)



* Źródła: http://www.airpano.com/google_map.php

Słoneczne dni zimą

Ostatnie dni były bardzo słoneczne i mroźne, za to zupełnie bezśnieżne. Każdy dzień był przejrzysty, przez okno w sypialni mogłam zobaczyć nawet bardzo odległe szczyty górskie. Mróz sprawił, że zamarzło pobliskie jeziorko i zamieniło się w gwarne lodowisko dla małych i dużych :) A szron i szadź zamieniały okolicę w zaczarowany świat wprost z kart baśni.
















Leniwa niedziela

Parafrazując Faith No More, dziś jestem leniwa, jak niedzielny poranek :) Ale przecież od tego są niedziele, prawda? Dziś jest mój piżamowy dzień. Nic mi się nie chce, ale to nie szkodzi, bo nic nie muszę! :) Za oknem wichura i śnieg z deszczem zniechęcają nawet pobliskie koty do spacerów, ale to nic nie szkodzi, bo nigdzie się nie wybieram! :) Nie mam pomysłów i chęci na gotowanie, pieczenie, smażenie ... Ale - nic nie szkodzi, bo śniadanie przygotował dziś mąż, a obiad był gotowy już wczoraj! :)
Książka (obecnie to "Kurtyzany" Hickman Katie), internet, termos z gorącą herbatą (nie muszę, co chwila wstawać i parzyć nowej herbaty :P) i stacja Modern Rock w tle. O, tak! To lenie lubią najbardziej :)


Ot, ciekawostka!

To będzie ciekawostka językowa. I zanim ktoś mnie zgani, że "cudze chwalicie, swego nie znacie", chcę oznajmić iż zdaję sobie sprawę z tego, że jest zapewne wiele interesujących ciekawostek dotyczących naszego pięknego języka ojczystego i solennie przyrzekam, że jeśli się kiedyś na takową natknę, zostanie ona zaprezentowana na łamach niniejszego bloga :)

Moją uwagę przyciągnęła właśnie ta ciekawostka, ze względu na jej powiązanie z językiem norweskim, którego się uczę. Co więcej! Jest ona związana także z innym językiem, który znam, którego się uczyłam i który lubię. Mówię tu o języku rosyjskim, oczywiście :)

Otóż kiedyś istniał sobie język russenorsk, czyli język rosyjsko-norweski. Był używany od połowy XVIII wieku, aż do czasów I wojny światowej (!) głównie przez norweskich rybaków i rosyjski kupców na północy Norwegii (prowincje Finnmark i Troms).  Ot, taki język handlowy :) Język ten był mocno uproszczony i miał dość ograniczone słownictwo, dotyczące przede wszystkim nazw ryb i ważnych towarów handlowych. Co jeszcze ciekawsze, język ten zawierał również pojedyncze słowa z języka niemieckiego, lapońskiego, francuskiego, angielskiego, szwedzkiego i niderlandzkiego.

Kilka zwrotów z języku russenorsk
Moja på tvoja. - Mówię w Twoim języku, po Twojemu :)
Kak sprek? - Co mówisz?
Drasvi, gammel god venn på moja! - Dzień dobry/Witaj, mój stary dobry przyjacielu!
Moja kupom fiska. - Kupię ryby.
Kak pris? - Jaka jest cena?
Mangeli kosta? - Ile kosztuje?
Eta mala. - To za mało.
Eta grot dyr. - To jest zbyt drogie.






Jeg vil lære norsk! Czyli językowe przygody część 1

Chcę się nauczyć norweskiego! Tak sobie powiedziałam/pomyślałam wiele wiele lat temu. Ale do realizacji postanowienia doszło dopiero całkiem niedawno. Powodów po temu było sporo. Nie to jest jednak ważne, jakie one były, lecz to, że jednak zaczęłam! 
Mam za sobą dwa kursy. Niestety wszem i wobec ogłaszam, że to za mało, by móc porozumieć się swobodnie z tubylcami. Tak, wiem, że każdy jest inny i inaczej się uczy, Tak, wiem, że chcieć to móc, więc znając też minimalne podstawy językowe można się dogadać. Jest tylko jedno ale, jeśli mówimy o nauce języka norweskiego. Dialekty i trzy (sic!) języki urzędowe!
I sama nie wiem, które z tych "ale" tym gorszym z utrudnień :)
Jak już wspomniałam w Norwegii obowiązują trzy języki urzędowe. Są to: Bokmål („język książkowy”), Nynorsk („język nowonorweski”) i języka lapoński (język sámi).
Bokmål rozwinął z pisanego języka duńskiego, Nynorsk został utworzony przez lingwistę, Ivara Aasena, w latach 50-tych XIX wieku i jest mieszaniną różnych rodzimych dialektów z części zachodniej kraju, język lapoński to tak na dobra sprawę północny dialekt języka lapońskiego, który został uznany za język urzędowy na równi z językiem norweskim w okręgach na północy Norwegii: Kárášjohka-Karasjok, Guovdageaidnu-Kautokeino, Unjárga-Nesseby, Porsanger, Deatnu-Tana i Gáivuotna-Kåfjord (to jest ta najbardziej wysunięta na północ część Norwegii granicząca z Rosją).
Obcokrajowcy zazwyczaj uczą się języka Bokmål. To ten język jest najczęściej używany (ok. 80% Norwegów mówi Bokmål) i króluje w większych miastach Norwegii. Nynorsk to język ojczysty dla ok. 10-15% populacji, głównie na zachodnim wybrzeżu Norwegii. A język sámi ... To już wiecie :)
Niby wszystko jest więc w porządku, uczymy się Bokmål i oto znamy już język norweski! Niestety nie jest tak łatwo. Bo mamy jeszcze dialekty, które potrafią utrudnić zrozumienie mówiącego do nas w Bokmål Norwega.

W Norwegii istnieje ponoć ponad 500 dialektów! Na dobrą sprawę każda lokalna społeczność ma własny język (głównie mówiony). Nie będę się nad tą sprawą rozwodzić, ponieważ nie jestem odpowiednią osobą by roztrząsać ten temat i jest on zdecydowanie zbyt obszerny.
Napomknę tylko, że  obecnie wyróżnia się cztery podstawowe grupy dialektów języka norweskiego:
1. grupę północnonorweską (nordnorsk)
2. grupę Trøndelag (trøndersk)
3. grupę zachodnionorweską (vestnorsk),
4. grupę wschodnionorweskią (østnorsk)
Dodatkowo dość często wyodrębnia się grupę dialektów środkowonorweskich (innlandsmål). 

Przykład? Proste słówko, zaimek "ja" . Jak można je powiedzieć po norwesku? Ano tak na przykład:
- jeg
- je(i)
- e(g)
- æg
- ej
- é

Macie już dość? :)

W takim razie na koniec, dla wytrwałych i odważnych ;), mała próbka tego, jak może brzmieć jeden i ten sam tekst w różnych dialektach. Tekst pochodzi z Wydział Studiów języka i komunikacji norweskiego Uniwersytetu Naukowego i przedstawia krótką historię sporu Północnego Wiatru ze Słońcem o miano najsilniejszego :)
http://www.ling.hf.ntnu.no/nos/?list

Ps. Na szczęście gramatyka jest prosta! :)


Kartki z kalendarza: Styczeń



                                         Tsugi no ma no
                                         hi de zen ni tsuku
                                         samusa ka na

                                          Siada do stołu
                                          Przy świetle od sąsiada
                                          mróz i ja
                                                    Issa (1818-1823)





*Źródła: "Wybór klasycznych wierszy haiku" w tłumaczeniu Agnieszki Żuławskiej-Umedy


Odkrywca

"Kocham książkę dlatego, że wprowadza mnie w mój własny świat, że odkrywa we mnie bogactwa, których nie przeczuwałem." (Iwaszkiewicz Jarosław w "Z różnych epok" Barbara Bieńkowska)





*Źródła: Pinterest

Ups! Zrobiłam to!

Palce na klawiaturze, okulary na nosie, kubek ciepłej herbaty... Siedzę i tak się zastanawiam, po co stworzyłam ten blog? Co naprawdę chcę przekazać, czym się podzielić? Pocieszam się, że wszystko przyjdzie z czasem, że, jak to mówią potocznie, "rozkręcę się", przecież początki są zawsze trudne :) 

Myślę, że ten blog będzie taką podróżą w czasie: w przeszłość (swego rodzaju pamiętnikiem wspomnień) i w przyszłość (takim wehikułem czasu napędzanym marzeniami, planami, snami). Ale zawsze będzie też dziś, punkt startowy i końcowy mojej podróży.

Zapraszam w podróż!





"Jeśli wybierasz się w podróż niech będzie to podróż długa
wędrowanie pozornie bez celu błądzenie po omacku
żebyś nie tylko oczami ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi
i abyś całą skórą zmierzył się ze światem"
(Herbert Zbigniew, "Podróż")


* Źródła: http://browndresswithwhitedots.tumblr.com/