Droga do Valhalli

Epoka wikingów charakteryzowała się wysoką częstotliwością narodzin i śmierci, większa część populacji nie miała więcej niż 18 lat, a średnia długość życia była znacznie mniejsza niż obecnie. Choroby, zabójstwa, wojny lub nagła śmierć w czasie porodu był jednym z powodów, który mógł sprawić, że znikały całe rodziny. Przez tą powszechność, śmierć była naturalną częścią codziennego życia wikingów i ich rodzin.

Śmierć odgrywała kluczową rolę w świecie wikingów. Wierzono, że sposób, w jaki ktoś umarł określa jego życie pozagrobowe. Jeśli mężczyzna zginął walcząc trafiał do Valhalli - ten rodzaj śmierci uznawany był za  najlepszy sposób, był najbardziej pożądany. Warto zauważyć, że najlepsze miejsce pośmiertne było zarezerwowane dla wojowników ginących w boju, co nie było jednoznaczne z tym, że wojownik ten był dobrym człowiekiem. Kwestia ta nie miała tu zupełnie znaczenia. W Valhalli, w pałacu Odyna o ścianach ze złotych włóczni i dachu ze złotych tarcz, dzielni wojownicy - Einherjerowie - całe dni walczą, nie ginąc, a wieczorami biesiadują. Przyrządzany jest dzik Sahrimnir w kotle Eldhrimnir przez kucharza o imieniu Andhrimnir. Walkirie podają w rogach miód - to zresztą jedyne kobiety, które mogą przebywać w Valhalli. Einherjerowie czekają w Valhalli na Ragnarok, by ruszyć u boku Tora stoczyć ostatnią bitwę.
Jeśli kogoś z tego świata zabierała choroba, czy umierał po prostu ze starości, szedł do Helheim (Hel), leżącego w Niflheim - "Krainie Mgły", lodowego pustkowia rządzonego przez Hel, córkę Lokiego. Było to miejsce ponure i niebezpieczne i nie było szans na ucieczkę z niego, nie udało się to nawet Baldurowi. Bram Helu strzegł wściekły pies Garm, którego straszne wycie rozlegało się bez przerwy. Na samym dnie Niflheimu płynie strumień, gdzie krzywoprzysiężcy brną pod prąd, a wąż Nidhogg pożera ciała umarłych i podgryza korzeń Yggdrasilla.
Była jeszcze inna opcja życia pozagrobowego - gościna w Aegeshall u Ägira (Egira), olbrzyma mieszkającego na dnie oceanu, zwanego niszczycielem okrętów - w tym celu należało utonąć. Za tego typu śmierć odpowiadała Ran, żona Egira, która uwielbiała wciągać okręty w wiry oraz chwytać żeglarzy, którzy wypadli za burtę, w swoje sieci. Jej ofiary trafiały na zawsze na dno morskie w pobliżu wyspy Hlesey.

 
Wardruna "Helvegen", czyli "Droga do Hel"
 
Dla Wikingów, śmierć była przejściem do nowego życia, a dla żyjących istotne było, aby upewnić się, że zmarły miał tak dobrze jak to tylko możliwe po śmierci, dlatego zmarli byli często grzebani z dobytkiem - siekierami/toporami, grami planszowymi, włóczniami, tarczami, mieczami, grzebieniami itd. Wszystko to miało się im przydać w innym życiu i przydać im splendoru. Zwykle zmarłych grzebano w pobliżu ich gospodarstw. Był to pewnego rodzaju symbol ścisłego powiązania między żywymi i zmarłymi członkami rodziny, otwarte połączenie między dwoma wymiarami egzystencji. Zmarłych poddawano kremacji (spaleniu) lub grzebano w ziemi, na ogół wedle tradycji lub życzenia zmarłych. Często były stosowane oba sposoby łącznie. Prości i biedni ludzie poddawani spaleniu byli umieszczani zazwyczaj w małej łodzi (o ile w ogóle) lub po prostu na stosie, najczęściej z bronią. Ważni ludzie (np. wodzowie) byli zazwyczaj wyprawiani na tamten świat w wielkich statkach z bogatym wyposażeniem pośmiertnym, zwierzętami i niewolnikami. Szczególnie widowiskowe były pochówki, w których statek był wypychany w morze i podpalany.
Podobnie miały się sprawy w przypadku zwykłego pochówku (bez palenia). Zmarli byli często grzebani w środkach transportu takich jak statki i wozy. A wszystko to po to,  aby dostać się jak najszybciej do świata pozagrobowego. W wielu grobach odnajdywane są także drewniane trumny, w których grzebani byli zmarli, a które nie mają nic wspólnego z chrześcijaństwem. Zmarli musieli mieć zamknięte oczy, nos i usta. W grobach mężczyzn zazwyczaj znajdowała się broń, sprzęt jeździecki, narzędzia; w kobiecych grobach - artefakty, biżuteria, kołowrotki i także narzędzia. Niezależnie od rodzaju pochówku, czy zamożności i znaczenia zmarłego, zawsze grzebano go z wielką dbałością. Dotyczyło to także wrogów, których ciał nikt nie odebrał/wykupił.

Siódmego dnia po śmierci odbywała się stypa. Jedzono i pito ku pamięci zmarłego. Był to także dzień, w którym rozstrzygano sprawy dziedziczenia.

Ludzie bali się zmarłych, dlatego tak dbano o dobry pochówek, w przeciwnym wypadku istniało ryzyko, że  zmarły nie zaznałby odpoczynku i powrócił między żywych jako duch (stałby się powracającym duchem). Zostanie takim duchem nie było żadną karą; powrót jako duch było dobrowolne. Duchy były za to zagrożeniem dla żyjących i mogły im zaszkodzić. Dlatego aby nikt nie powracał można było wbić słup w dół, w którym zostało pogrzebane ciało, słup ten powinien przechodzić przez ciało, przybić je, aby utrzymać zmarłego na miejscu. Można też było odciąć głowę zmarłemu, tak aby nie mógł znaleźć drogi do żyjących.

W wielu społecznościach zmarły zajmował poczesne miejsce po swojej śmierci. Miejsce jego pochówku było uznawane za święte;  można było na nie pójść i porozmawiać z przodkami, zapytać ich o radę, lub czerpać inspirację do ważnych decyzji.Aby zapewnić sobie dobre stosunki ze zmarłym żyjący członkowie rodziny układali na jego grobie żywność i napoje -  w tym wypadku najlepiej piwo.

Według mitologii nordyckiej istnieje też miejsce, gdzie trafią Ci, którzy przeżyją Ragnarok. To Gimle, jedno ze wzgórz Asgardu, miejsce piękne i jasne, dostępne jedynie dla dobrych i prawych ludzi. Tylko ono przetrwa Ragnarok i nie podda się ciemności, tylko ono będzie istnieć, gdy znikną ziemia i niebo.

A jeśli ciekawi jesteście, jak Celtowie patrzyli na te sprawy i przeczytać o Samhain, zajrzyjcie koniecznie do Marty na blog MK Czytuje.

* * * * * * * * *
Zajrzyjcie też koniecznie na Dyskusyje, gdzie rozmawiamy o e-czytaniu i czytaniu.
Reakcje:

23 komentarze:

  1. Ależ się dużo nowości dzięki Tobie dowiedziałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do usług :) Mam nadzieję, że znalazłaś tu coś ciekawego :)

      Usuń
  2. Ty to zawsze jakieś ciekawostki sprzedasz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak w ramach Wszystkich Świętych :)

      Usuń
  3. Ale gier planszowych bym nie oddała. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to było tego zmarłego, to, musieli oddać :P Ale mnie to tez zaskoczyło, jak w jakimś artykule o tym przeczytałam. Ciekawe mieli te rzeczy osobiste ...

      Usuń
  4. Ale mega szablon bloga! *______* Najfajniejszy, jaki widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Skomplikowane to niczym drzewo genealogiczne bogów greckich, bardzo mi się podoba. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minerwo, ja to bardzo uprościłam! :) Bo wierzenia wikińskie wbrew pozorom były pogmatwane i wielowarstwowe.

      Usuń
  6. Kochana, uwielbiam te Twoje wpisy "okołoNorweskie"! :D Bardzo sie cieszę, że dodajesz tu i takie posty, które poszerzają wiedzę czytelników! To sie ceni!!! Mnie już wikingowie daaawno kupili - dzięki profesorowi Leszkowi Słupeckiemu - jednemu z moich ulubionych wykładowców. Bardzo się cieszę że mam okazje studiować na uczelni na której on wykłada. :) Polecam Ci jego "Mitologia skandynawska w epoce wikingów", "Wyrocznie i wróżby pogańskich Skandynawów" i "Wojownicy i wilkołaki". Na pewno nie są to lektury "dla każdego" ale widzę, że tak jak i ja lubisz takie historyczne tematy i ciekawostki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja także uwielbiam takie wpisy :D
      A książki Leszka Słupeckiego to moje "must have"! I bardzo, bardzo wszystkie wymienione przez Ciebie tytuły chcę przeczytać. A czytałam tylko ich fragmenty. Jakaż z Ciebie szczęściara, że masz takiego wykładowcę! Jakie są jego zajęcia? Ciekawe?

      Usuń
    2. Bardzo ciekawe! Jest prze-przesympatyczny i bardzo często opowiada o swoich badaniach terenowych i wyjazdach. Poza tym często lubi żartować co sprawia, ze jego zajecia są fantastyczne. :) Niestety jest strasznie zajętym człowiekiem, dlatego też często nie mógł dotrzeć na nasze zajęcia - ale w zamian przysyłał nam swojego doktoranta (chyba?) z którym mieliśmy i ćwiczenia - Remigiusza Gogosza - któremu zgodnie całym rocznikiem wróżymy świetlaną przyszłość w dziedzinie mitologii i kultury nordyckiej. Młody człowiek, a w "Studia Medievalia Septentrionalia" juz ukazał się jego artykuł - obok artykułów prof. Słupeckiego czy (mojego ulubionego) Leszka Gardeły (tutaj znajdziesz ten artykuł: http://www.academia.edu/4183597/Gogosz_R._Laws_of_Pagans_and_their_Conversion_in_the_Works_of_Pawel_Wlodkowic._In_L._Slupecki_and_R._Simek_eds._Conversions_Looking_for_Ideological_Change_in_the_Early_Middle_Ages_Studia_Medievalia_Septentrionalia_23_Vienna_Fassbaender_2013_137-152). Ogólnie to mgr Gogosz w przyszłości na pewno będzie bardzo znany, bo zamiłowanie do historii, a szczególnie do Skandynawii ma wypisane na twarzy. ;D I właściwie sporo ludzi z roku zaraził tym bakcylem, więc chwała mu (i Słupeckiemu oczywiście) za to. Jeśli chcesz dowiedzieć sie czegoś więcej to google będzie bardzo pomocne, mgr Gogosz sporo się udziela na różnych portalach, prowadzi także blog o swoich podróżach (jako jego studenci po prostu musieliśmy przeprowadzić "wywiad środowiskowy" hahaha). Poza tym polecam Ci stronę http://patrimonium-europae.org/ - przydatna i pełna ciekawostek.

      Usuń
    3. Dziękuję Ci za linki, z chęcią się zagłębie w lekturę! :)
      Tak się zastanawiam, czy mogłam właśnie przypadkiem trafić na ta publikacje Gogosza? Bo nazwisko wydaje mi się jakby znajome. Bo Gardełę (tak się odmienia jego nazwisko???) to kojarzę :) Jak ja Ci zazdroszczę! Musisz mieć niesamowicie ciekawe lektury!

      Usuń
  7. A jeszcze moze w ramach ciekawostki dodam, bo nie wszyscy o tym wiedzą - wielu badaczy i historyków uważa, że Walhalla to nordyckie wyobrażenie i przekazywane ustnie historie o rzymskim Koloseum, które obrosły legendą. Rzymianie z północy sprowadzali niewolników i gladiatorów, którzy walczyli w budynku o wielu oknach i bramach - wszyscy widzieliśmy jak wyglada Koloseum - a w mitologii nordyckiej do Walhalli prowadzi 540 bram - czyli jednocześnie uproszczony i rozbudowany obraz rzymskiej areny. :) Ale to w ramach ciekawostki, z mitologią się nie dyskutuje i przede wszystkim sie jej nie wyjaśnia. Bo jest piękna i magiczna taka, jaka jest w swej pierwotnej formie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie wiedziałam :D
      Ale masz rację, bo każdą mitologię, jak tak ją zgłębiać i w niej dłubać i drążyć, można wywieść z czegoś, co istniało wcześniej.
      Wielu badaczy uważa, że mitologia nordycka to taka zbieranina wierzeń przeróżnych plemion, z czasem ewoluowała, a w późniejszym czasie zaczerpnęła nawet z wyobrażeń chrześcijańskich. Chociaż w tym ostatnim wypadku, pewnie równie wielu badaczy uważa, że to chrześcijaństwo zaczerpnęło z mitów nordyckich :) A, prawda jest pewnie taka, że było i tak i tak, bo był czas kiedy obie wiary się przenikały i razem kooegzystowały.

      Usuń
    2. Teraz dopiero zobaczyłam, że znam stronę http://patrimonium-europae.org/! :D Nie pamiętałam nazwy, ale jak tylko na nią weszłam, to okazało się, że ją znam :)

      Usuń
  8. To chowanie umarłych z toporami mnie rozwaliło, w sumie u nas też chowano chyba z mieczami - tak mi się też coś kojarzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że jeśli nie we wszystkich, to w bardzo wielu kulturach, chowało się zmarłych z bliskimi ich sercu przedmiotami,a dla mężczyzn często była to broń. Wiadomo - z bronią byli chowani wojownicy.

      Usuń
  9. sporo już wiedziałąm, ale ja kiedyś takimi rzeczami się interesowałam bardzo;))) za to dowiedziałam się kilku szczegółów i przypomniałąm sobie nazwy oraz zaostrzyłam apetyt na mitologię nordycką... w ogóle Tolkien mi ją zaostrzył....najbardziej podoba mi się ich podejście do "śmierci wojowników" buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że dużo więcej szczegółów nie mogłabym tu zmieścic :) Od tego są te wszystkie cudne książka :D

      Usuń
  10. Inspirujące! Muzykę Wardruny uwielbiam, aczkolwiek drugi ich album (Runaljod - Yggdrasil) czeka jeszcze na dokładne przesłuchanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Oba zachwycają i to nie tylko brzmieniem, ale też sposobem wykonania (te instrumenty!).

      Usuń