"Magia i miłość"

Tytuł: "Magia i miłość"
Autor:  Nora Roberts
Seria: Trylogia kręgu
Oryginalny tytuł: "Morrigan's Cross"
Tłumaczenie:  Xenia Wiśniewska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 240

Chciałam napisać, że "Magia i miłość" jest pierwszą książką Nory Roberts po którą sięgnęłam. Ale to nie prawda! Poszperałam w swoich wspomnieniach, poszperałam w internecie i okazało się, że dobre kilkanaście lat temu zetknęłam z twórczością tej pani. I zrozumiałam też czemu do tej pory tak broniłam się przed sięgnięcie po kolejne książki pisarki. Wszystkiemu winne książki spod znaku Harlequina! A tak! Moje pierwsze spotkanie z Norą Roberts to była najprawdopodobniej (wybaczcie, ale to było tak dawno, że nie mogę zagwarantować na 100%, że to na pewno był ten tytuł) "Zaginiona gwiazda". Pamiętam, że któregoś lata znudzona brakiem czegokolwiek do czytania, będą w odwiedzinach u cioci, byłam tak zdesperowana, że sięgnęłam z ciekawości po stojące u niej na półkach harlequiny. Wśród nich były tytuły napisane przez Roberts. Tym sposobem przekonałam się, że nie jest to lektura dla mnie :) Na szczęście dla siebie i dla Nory Roberts zaczęłam drążyć ten temat dopiero po przeczytaniu "Magii i miłości".

"- Znam pewną opowieść... - zaczął, a dzieci wbiły w niego pełen oczeki­wania wzrok. - Opowieść o odwadze i tchórzostwie, o krwi, śmierci i życiu. O miłości i stracie.
- Czy są w niej potwory? - zapytała jedna z młodszych dziewczynek, a jej niebieskie oczy rozbłysły.
- Potwory są wszędzie - odpowiedział starzec. - Tak jak wszędzie są męż­czyźni, którzy się do nich przyłączą, i tacy, którzy będą z nimi walczyć.
- I kobiety!- zawołała starsza dziewczynka, wywołując uśmiech na twa­rzy gawędziarza.
- I kobiety. Ludzie odważni i uczciwi, przebiegli i bezwzględni. Kiedyś znałem ich wielu. Historia, którą wam opowiem, jest bardzo stara. Ma wiele początków, lecz tylko jeden koniec.
Wiatr wył nieprzerwanie. Starzec napił się herbaty, żeby zwilżyć gardło. Drewno w kominku zatrzeszczało, rzucając światło na twarz mężczyzny, któ­ra wyglądała jak skąpana w pozłacanej krwi.
- Oto jeden z początków. U schyłku lata, wśród błyskawic przecinających czarne niebo, na wysokim klifie stał czarnoksiężnik i patrzył na szalejące morze."


 "Magia i miłość" to pierwsza część opowieści fantasy pióra niezwykle płodnej amerykańskiej pisarki. Opowieść, która przekracza granice między światami, w której przenikają się różne rzeczywistości, gdzie magia miesza się z technologią, miłość i strata kroczą ramię w ramię. Opowieść o tym jak niewyobrażalne zło pragnie unicestwić rasę ludzką i o tym jak garstka osób szykuje się do walki z nim.
W pierwszej części Trylogii Kręgu spotykamy sześcioro wybranych. Sześcioro, których bogowie obrali aby stoczyli wojnę z Lilith, królową wampirów, i jej armią. Sześcioro, których dzieli czas i przestrzeń, lecz łączy wspólny cel - walka o losy ludzkości. Sześcioro zdeterminowanych, by dokonać niemożliwego. Sześcioro: czarnoksiężnik, czarownica, uczony, zmiennokształtny, wojownik i "ten, który został utracony". Sześcioro przeciwko tysiącom.
Hoyt Mac Cionaoith - czarnoksiężnik miotający błyskawice na skalistym urwisku, o sercu zasnutym rozpaczą i bólem. To jego jako pierwszego odwiedza bogini Morrigan. To jemu powierza misję zebrania piątki, wraz z którą stworzy krąg, który będzie w stanie stanąć do walki z wiecznie głodną wampirzą królową. Dla Hoyta to także szansa na zemstę.
Czarnoksiężnik rozpoczyna swoją misję i już wkrótce dołącza do niego jego brat bliźniak - Cian, który umarł choć żyje, którego Hoyt uznał wieki temu za straconego, którego nie zdążył opłakać. Do tej dwójki przyłącza się Glenna - płomiennowłosa czarownica, Moira - uczona przybyła z Gealii oraz Larkin - zmiennokształtny, przyjaciel Moiry. Na ostatniego członka drużyny przyjdzie im poczekać do chwili aż stracą przyjaciela ... Wtedy pojawia się Blair - wojownik. Krąg sześciorga zamknął się, lecz przed bohaterami jeszcze katorżnicze treningi, pokonanie własnych słabości i zaufanie towarzyszom. I najważniejsze: nie dać się zabić czy zwieść Lilith przed Samhain, dniem bitwy o losy całego świata.
Ale to nie koniec historii, to zaledwie początek. Co przyniesie przyszłość? O tym opowiem Wam w innym pości.

" (...) Dalej opowiem wam jutro, obiecuję, bo historia nie jest jeszcze skoń­czona. Ale na razie wyszło słońce i wy też powinnyście wyjść. Nie słyszałyście na początku opowieści, że światło trzeba cenić? Idźcie. Jak skończę herbatę, wyjdę, żeby na was popatrzeć. 
Gdy został sam, pił herbatę i patrzył w ogień. Myślał o historii, którą opo­wie jutro."

Uważam, że książka jest całkiem dobrze napisana, czyta się ją przyjemnie i szybko. Postaci są dobrze rozwinięte, historia jest pełna dynamizmu i wciągająca, język jest prosty (ale nie prostacki), nieco sarkastyczny (co lubię). To świetna powieść, gdy chcesz przeczytać coś lekkiego, ale nieogłupiającego (durnego).

Byłam mile zaskoczona, że "Magia i miłość" nie ma wiele wspólnego z książką, którą czytałam lata temu. Otrzymałam więcej niż się spodziewałam, ale ... No, ale są niedociągnięcia :) Przyzwyczaiłam się do nich i nie przeszkadzały mi mocno w lekturze, jednak muszę tu o nich napisać. Czytając książkę, cały czas na myśl przychodziła mi Buffy - Pogromczyni wampirów :P To przez Blair, którą i tak bardzo polubiłam :D Momenty romansowe denerwowały mnie czasami swoją przewidywalnością i infantylnością (podkreślam - CZASAMI), no i pojawiały się czasami w nieodpowiednim, moim zdaniem, momencie, jakby na siłę, rozbijając niepotrzebnie akcję. Wampiry ... Nie, na szczęście, nie są w stylu tych ze "Zmierzchu", nie błyszczą w słońcu jak oprószone pyłem diamentowym; nie są milusie, jak puszyste kociaki. Płoną w słońcu jak na porządnego wampira przystało :P Jednak trochę mi przeszkadzało, że pani Roberts podeszła do nich lekko i luźno, mieszając ze sobą demony i wampiry - dla mnie to dwie różne istoty - czasami "czarując" i nie potrafiąc dobrze pociągnąć w książce ich wątku, a są one przecież istotną częścią "Magii i miłości". Miałam wrażenia momentami, że pisarka nie mogła się zdecydować, co z tymi wampirami zrobić, jakie mają być. Historia była dla mnie przewidywalna, zawsze wiedziałam, co będzie dalej, lecz pani Roberts tak sprawnie operuje słowami, że nie drażniło mnie to zbyt mocno. Pogodziłam się z tym, dochodząc do wniosku, że każdy pisarz ma swoją wizję pasującą do stworzonej fabuły i zaakceptowałam ten pisarski pomysł. Cieszę się, że zaryzykowałam i skorzystałam z rekomendacji Marty :)

Książka bierze udział w: Wyzwaniu: Czytamy Polecana Książki, a przeczytałam ją za sprawą Marty z bloga MKCzytujeWyzwaniu: Czytamy Norę Roberts oraz Wyzwaniu: Wspieramy Klasyczne Wampiry.






21 komentarzy:

  1. Mnie z Roberts ciągle jakoś nie po drodze, ale kiedyś w końcu się wezmę... ;) Tylko jeszcze nie wiem kiedy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja dzięki Tusi, znalazłam do niej drogę ;)

      Usuń
  2. Kochana ja także nie uważam ją genialna pisarkę! Po prostu ja uwielbiam za ten wciągający styl, lekkość i happy endy! Bardzo dobra recenzja! tak wątki miłosne są przewidywalne ,ale akurat u niej to lubię! Co do wampirów ja tak bardzo się nie zagłębiałam w tej książce w ich "mitologię", ale mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że jest to jej wampiry - taka typowa mieszanka! co do Buffy to z tego co wiem to był zabieg celowy - taki rodzaj specyficznego humoru Roberts;) Jeśli się wciągnęłaś to polecam trylogię Znak Siedmiu;) I dziękuję, że byłaś otwarta i chętna by spróbować! Ja to najbardziej cenię w literaturomaniakach - otwartość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jej;P ją itp itd - jestem jeszcze troszkę roztrzęsiona;)

      Usuń
    2. Dziękuję za miłe słowa :)
      Zgadzam się z Tobą, każdy, moim zdaniem, potrzebuje czasami, sięgnąć po coś lekkiego, ale dobrze napisanego. I, tak jak napisałam, tylko początkowo i czasami, denerwowało mnie to upraszczanie i przewidywalność, dzięki temu mogłam odpocząć i cieszyć się książką, w której wiadomo, że dobro jest naprawdę dobrem, a zło - złem.
      Podejrzewałam, że Nora specjalnie stworzyła powieść tak, że nasuwają się skojarzenia z Buffy. Zabawny zabieg :) Kiedyś, dawno dawno temu oglądałam zresztą namiętnie Buffy :P
      Zapewniam Cię, że sięgnę także po Znak siedmiu :)
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
    3. Recenzja dodana do Wyzwań: Czytamy Polecane Książki oraz Czytamy Norę Roberts!
      xxx

      Usuń
  3. Nie są milusie jak puszyste kociaki - to mnie rozwaliło. Dysiu wspaniały tekst i widzę w nim kilka odczuć podobnych do moich przy jej innej książce - przewidywalne, ale Nora tak to napisała, że było to całkiem znośne i zjadliwe:) Wiem, że czytasz całą trylogię, ale powiedz mi - czy masz zamiar kiedykolwiek sięgnąć z własnej inicjatywy po coś z Nory? Ja z pewnością przeczytam kiedyś jedną jej książkę, bo ją mam na stanie, ale nie czuję się porwana do tego stopnia, żeby czytać wszystko jej pióra. A jak to jest z Tobą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że po fantastykę sięgnę, ale po te typowe romanse, raczej nie. Przynajmniej nie w najbliższym czasie, mam ciekawsze pozycje do przeczytania ;) Chętnie przeczytałabym też jakiś kryminał

      Usuń
    2. Dotyk śmierci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! koniecznie J.D. Robb

      Usuń
  4. Witam serdecznie
    Chciałabym przedstawić konkursik, może akurat nagrody przypadną komuś do gustu i zechce wziąć w nim udział...
    Jest mega konkurs książkowy gdzie zwycięzców będzie aż 19, a nagrodami są przeróżne książki, zarówno literatura kobieca, fantasy, poradniki... Do koloru do wyboru :) Wspomnieć muszę, że zostały ostanie 3 dni zabawy...
    Nie chciałabym nadużywać gościnności i linku nie zostawię, ale jeżeli ktoś byłby zainteresowany to zapraszam na mój profil, a tam znajdziecie Książeczki synka i córeczki, a tam po boku jest banerek i tak traficie na konkursik :)
    Z góry chciałabym ogromnie przeprosić za spam, wiem że pewnie wiele z Was ma już dość takich autopromocji, ale mimo wszystko spróbuję szczęścia i mam nadzieję, że znajdą się chętni na takie fajne nagrody tym bardziej, że nie żadnych zadań, pytań... Wystarczy jedynie konto na FB :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację o konkursie. Zerknę na stronę.
      Ale proszę żebyś więcej nie spamowała w ten sposób i miło by mi było gdybyś dzieląc się ze mną i moimi Czytelnikami konkursem skomentowała przynajmniej post, pod którym umieszczasz swoją wypowiedź :)

      Usuń
  5. Nora Roberts zdecydowanie budzi tylko jedno skojarzenie ... love story ! Aczkolwiek też z ciekawości zerknęłam na bibliografię pisarki i zonk ... coś tam czytałam :P
    Książka, którą proponujesz jawi się kusząco zwłaszcza że lubię te fantastyczne historie o wampirach i innych paskudach ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie właśnie pomyślałam, że przy tej ilości napisanych przez Norę książek, w sumie trudno byłoby się nie natknąć na jakąś z jej książek :)
      "Magia i miłość" to dobrze napisana lekka książka na przyjemny wieczór, wtedy gdy potrzebujemy czegoś prostego i z happy endem :)

      Usuń
    2. Takie też czasem potrzebne ;)

      Usuń
  6. No tak, demony i wampiry nie mają ze sobą wiele wspólnego, ale demona się często myli z upiorem, a od upiora do wampira już blisko. I ja się bronię przed Norą z dokładnie tego samego powodu - kojarzy mi się z harlequinami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Dla wielu osób ten łańcuszek przedstawiony przez Ciebie demon-upiór-wampir jest często upraszczany i stawia się między demonami i wampirami znak równości.

      Usuń