"Kobiety"

Tytuł: "Kobiety"
Autor: Steinar Bragi
Oryginalny tytuł: "Konur"
Tłumaczenie: Jacek Godek
Wydawnictwo: Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 280


To był trudny do napisania post. Ta książka była dla mnie trudna. Nie, nie do czytania. Bo język powieści jest jak najbardziej w porządku, ale już jej treść nie jest taka. Historia opowiedziana przez Steinara Bragi była o mile oddalona od tego, co sobie wyobrażałam po przeczytaniu opisu książki. Zaskoczyła mnie i zostawiła z mieszanymi uczuciami. Raz wydaje mi się, że nie zrozumiałam nic albo prawie nic z tej książki, że nie dostrzegłam tego, co zawarł w niej pisarz; ale już za chwilę myślę sobie: "Ale tam nic nie ma! Czego się tam doszukiwać? Zwykła historia nieszczęśliwej kobiety, wykolejonych ludzi mieniących się intelektualistami i artystami, bez głębszego sensu.Właściwie bez jakiegokolwiek sensu ...". I tak walczę z tymi wrażeniami od kilku miesięcy. Sami się przekonajcie.

"Eva stuknęła ją popielniczką w głowę, lekko, i ponownie w czoło, jakby chciała wycelować, a potem wstąpił w nią szał i waliła staruchę popielnicą w łeb raz po razie, z całej siły; krew ciurkała z twarzy, nosa, kącików ust i spod powiek, a potem Eva już nie trzymała popielniczki, lecz kawałki szkła, waliła i drapała, i zrywała skórę z twarzy starej, dopóki nie zaczęła się ukazywać czaszka, śnieżnobiała, jakby uśmiechnięta. Za jej plecami bez wytchnienia dzwonił telefon, lecz ona tego nie słyszała, potem coś wylądowało na jej głowie i wszystko stałe się czarne."

"Kobiety" to piąta powieść Steinara Bragi. W Islandii stała się bestsellerem i została okrzyknięta obrazoburczą. I tu już, jak dla mnie, zaczynają się przysłowiowe schody. Nie rozumiem, co i gdzie mogło w niej obrazić? Może powinnam być Islandką żeby to zrozumieć? A może ta obrazoburczość tkwi w sposobie przedstawienia przytłaczających i bolesnych tematów w prostych i dosadnych słowach, ale bez krztyny współczucia? Autor nie rozpisuje się o uczuciach zbyt barwnie i rozwlekle, choć one tam są, krzyczą z każdej strony, a pod koniec książki z każdego zdania. Bragi jest oszczędny i chłodny. Nie ocenia, nie gani, nie broni. Opowiada. Książka jest mocna. Nie potrafię tego inaczej ująć. Czytając ją czułam jak co raz bardziej wbija mnie w fotel, przybija mnie i wprawia w osłupienie i wywołuje niechęć. Chciałam ją odłożyć, odwracałam głowę od tego, co czytałam, chciałam zapomnieć i ... nie potrafiłam. Musiałam czytać. Musiałam dowiedzieć się, co będzie dalej, jak to się skończy.
Książka opowiada historię młodej artystki islandzkiej Evy Einarsdottir, który wraca po kilkuletnim pobycie w Stanach Zjednoczonych do domu, na Islandię, gdzie chce spróbować odbudować swoje życie, poskładać z fragmentów swój związek. Zatrzymuje się w eleganckim apartamencie w drapaczu chmur w Sæbraut, który otrzymała dzięki hojności i pomocy pewnego bankiera. Przynajmniej ten problem wydaje się mieć z głowy i może zająć się uporządkowaniem swojego życia. Ale czy na pewno? Bohaterka boryka się z depresją, skłonnościami do autodestrukcji, opuszczeniem, a także alkoholizmem. Zszokowana stopniowo odkrywa, że wynajęte mieszkanie nie jest tym, czego się spodziewała ani tym na co wyglądało, że jest manipulowana i że zastawiona na nią pułapka już się zatrzasnęła.
Co łączy niedawny boom gospodarczy w Islandii, zagubioną kobietę oraz sztuką nowoczesną, dziejącą się tu i teraz na naszych oczach, sztuką wychodzącą do odbiorcy i stającą się integralną częścią życia? Powieść Steinara Bragi. Jak? W pogmatwany, wynaturzony sposób. A może to tylko ja to tak odbieram?

Eva z powieści Bragi zostaje skonfrontowana ze samą sobą, swoimi obawami i instynktem samozachowawczym, z pomysłem obcych ludzi na swoje życie.
Czy sztuka to wolność, czy może zniewolenie? Dla kogo? A, jakie jest miejsce, jaka jest rola kobiety w sztuce, w społeczeństwie? Czy one także są wolne? Lecz czym właściwie jest wolność? Czy potrafimy odpowiedzieć sobie, czym dla nas jest wolność?
Ponoć pisarz w niewyobrażalnej - przynajmniej dla normalnego umysłu - historii Evy, zawarł krytykę sytuacji kobiet w Islandii. Nie wiem, nie mieszkam w krainie lodu i ognia, nie mogę się wypowiedzieć na ten temat. Ale jestem kobietą, a ta powieść kazała mi ponownie spojrzeć na sytuację kobiet z tzw. cywilizowanego świata, z rozwiniętych krajów, szczycących się swobodą praw obywatelskich, emancypacją i wolnością kobiet. Bo, przecież, my kobiety XXI w., mieszkanki wolnej Europy, jesteśmy paniami swego losu, jesteśmy wolne, nikt nam nic nie każe ... Jesteście tego pewne? Bragi w dość drastyczny sposób pokazuje, że z tą naszą wolnością jest krucho. Bo kobieta to nadal towar ... Ładnie zapakowany, pewny siebie i wierzący, że jest wyjątkowy ... Największe kłamstwo współczesności?

"Charakteryzacja była niczym maska, ściekająca pod wpływem temperatury telewizyjnych reflektorów, a pod nią czaiła się ta druga maska, chłodniejsza, bez wyrazu, nieruchoma i jakby splątana z nią samą, a gdzieś jeszcze głębiej nie było nic, pusta perspektywa, nieosobista, bezideowa - to co prze jej twarz patrzyło na świat, było niczym obraz obrazu obrazu."

Bragi wytyka Islandczykom w "Kobietach" alkoholizm. Ba! To już pijaństwo i chlanie, cotygodniowy rytuał zatracania się w odmętach alkoholowych procentów. Zezwierzęcenie, patologia, przygodny seks - to wierni towarzysze obficie zakrapianych imprez. Bez alkoholu nie ma zabawy, nie ma oderwania się od przytłaczającej rzeczywistości, od problemów. I nikt nie widzi tego problemu ... To tylko beztroskie życie, to luz, to młodość! Alkohol to też rodzaj zniewolenia, więc znowu wraca temat wolności. Może pisarz pisząc książkę miał na uwadze swoich rodaków, ja uważam, że i inne społeczeństwa mogą się przejrzeć, jak w lustrze, w opisywanych przez Islandczyka wydarzeniach.
Steinar Bragi bardzo często pisząc o Reykiawiku nazywa go "miastem grzechu". Patrząc oczami wędrującej po mieście Evy, opisuje drobne sygnały świadczące o jego zmianie na gorsze, o jego zepsuciu. Stolica Islandii błyszczy, tętni życiem, ale pod tą błyszczącą powłoką, tą "twarzą" na pokaz, gnije i psuje się, jak nieświeże mięso. Toczy ją choroba, którą zna każde rozwinięte państwo - banki i ich nienasycona żądza zysku. Prawda, że brzmi znajomo?
Pisarz pisząc o swojej ojczyźnie, chcąc wytknąć swoim rodakom niedoskonałości, potrząsnąć nimi, by się opamiętali i nie popadali w samozachwyt (bo nie ma powodów), pokazać w jakim zakłamanym społeczeństwie żyją, napisał książkę, którą łatwo odnieść do sytuacji obywateli innych krajów. Stworzył książkę-obraz, w której możemy się przejrzeć i dostrzec swoje wady. Tylko, czy możemy coś zmienić? Czy mamy dość sił? A może wcale tego nie chcemy, bo jest nam dobrze, tak jak jest?

"Wstała i wtarła zimną wodę w twarz, ściągnęła włosy z tyłu głowy i spojrzała na siebie w lustrze, na resztki samej siebie, zaczęła coś mruczeć do lustra, a potem znalazła się z telewizji, w wywiadzie dla programu Elly. (...) - Dzieło dokonane - ktoś szepnął; może ona, która dopiero co doszła do stołu, zrozumiała to jako ostatnia? Albo może był to tylko cichy szelest wieczności kładącej się nad domem, nad trzema kobietami wokół stołu, plecy proste, palce dotykają rantu, wzajemne usytuowanie ciał wobec siebie - trójkąt doskonały; (...) - jakby te kobiety zebrały się wokół stołu, żeby grać w grę, której, jak się później okazało, nie zrozumiały, więc zrezygnowały, już nie patrzą na stół ani na siebie nawzajem, lecz prosto przed siebie, pomiędzy dwie pozostałe, na ściany,  które je zamykają."


14 komentarzy:

  1. Jejku, Dysiu jakie cytaty, wspaniała pozycja, muszę ją przeczytać - dodam do chcę przeczytać, to o niej nie zapomnę. Szok, szok, szok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ciekawa jestem, jakie będą Twoje wrażenia po tej lekturze. Dla mnie ta książka jest po prostu dobra, mimo ciekawej tematyki.
      I jak widać mam mnóstwo pytań po jej przeczytaniu :)

      Usuń
  2. Pierwsze czytam o autorze i książce. :) Jak będę miała okazję to na pewno przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że na fali zachwytów literaturą skandynawską nie dotarły jeszcze do Polski zachwyty nad literaturą islandzką :)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Basią, chociaż nie wiem, czy będę miała kiedy przeczytać książkę, ale dodam sobie recenzję do zakładek, może kiedyś. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj :) I dziel się swoja opinią, bo jestem ciekawa!

      Usuń
  4. uwielbiam książki, które po zamknięciu budzą w Nas niepokój, emocje, wątpliwości ! koniecznie do przeczytania !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ta książka taka dla mnie była. Jak już przeczytasz napisz, co o niej sądzisz, dobrze? :)

      Usuń
  5. Ależ mnie zaintrygowalas ta książka. Takie uczucia budził we mnie Malowany Ptak Kosińskiego. Ile razy go odkładałam, żeby zaraz do niego wrócić. Już wrzucam Koboety na listę "do przeczytania".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany! Tak wszystkich zaciekawiam tą książką! Będzie gorzej jak nikomu się nie spodoba, nikt na nią nie zareaguje tak, jak ja :)
      życzę owocne czytania :)

      Usuń
    2. Reakcja zawsze jest subiektywna, więc - jakby co - po prostu będzie o czym dyskutować i tyle. :D

      Usuń
    3. Dobrze jest podyskutowac o książkach :)

      Usuń
  6. O książce i autorze nie słyszałam nigdy, jeśli będę miała okazję-sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń