"Kobiety dyktatorów"

Tytuł: "Kobiety dyktatorów."
Autor: Diane Ducret
Oryginalny tytuł: "Femmes de dictateur"
Tłumaczenie: Maria Rostworowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 360 

"Berlin 10 września 1939 r.
Mój drogi i cudny Adolfie,
(...) Ciągle przeglądam Twoje fotografie i kładę je przed sobą, nim je ucałuję. Tak jest, mój kochany, mój najdroższy, mój dobry Adolfie, miłość jest szczera jak złoto. Poza tym mój drogi, teraz mam już nadzieję, że otrzymałeś moja paczkę z ciastem i że też Ci bardzo smakowało. Wszystko, co Ci posyłam, płynie z czystej miłości. (...)"

W książce Diane Ducret znajdują się historie kobiet, które wybrały na swych kochanków, mężów i ojców swoich dzieci, mężczyzn, którzy zapisali się niechlubnie w historii XX w. Należą do nich: Benito Mussolini, Lenin, Stalin, Antonio Salazar, Bokassa, Mao Zedong, Nicolae Ceauşescu, Adolf Hitler. Dlaczego wybrały właśnie ich? Co je tak pociągało w tych mężczyznach? Co się z nimi działo, gdy dyktator tracił zainteresowanie nimi? Jak reagowały na informacje przedstawiające ich wybranków jako bezlitosnych katów? Co myślały o swoich ukochanych? Czy wiedziały, były świadome tego z kim się wiążą? Autorka przybliżając nam losy tych kobiet, stara się odpowiedzieć na te pytania, stara się dotrzeć do motywów, jakie nimi powodowały. A dzięki swoim staraniom rysuje także portret jednych z najbardziej znienawidzonych ludzi XX stulecia, portret widziany oczami zakochanych w nich kobiet. 

"Berlin, 17 lipca 1941
 Drogi Adi!
 Pewnie będziesz za mną tęsknił odrobinę. Pragnę Ci jeszcze posłac fotografię, jako symbol mojej miłości. Zatem dołączam moje maleńkie zdjęcie. Przypominam na nim Madonnę na nieboskłonie. (...) Gorące pocałunki dla Ciebie, moja Ty dzika Bestio.
Ritschi"


Czyż to nie porażające, dla nas, współczesnych odbiorców, że kobiety pisały listy do obcych, nigdy osobiście nie poznanych mężczyzn, którzy zapisali się w historii jako bezlitośni oprawcy? Hitler otrzymał więcej listów od fanek niż The Beatles i Mick Jagger razem wzięci! Co istotne, nie były to odosobnione wyjątki, zarówno Hitler, jak i Mussolini, byli zasypywani listami pełnymi wyznań miłosnych, propozycji matrymonialnych, podarunków, pocieszeń, opisami codziennego życia kobiet w wielu zakątków kraju i nadziei na spotkanie, a także lepszą i silniejszą ojczyznę. Kobiety, które pisały te listy był bardzo różne; nastolatki i stateczne matrony, siwowłose staruszki i młode kobiety wkraczające dopiero w dorosłe życie, mężatki, panny i wdowy, bogate i biedne. To były czyjeś żony, matki, siostry, babcie ... 

"Florencja, 8 maja 1936 r. 
Duce,
w tym dniu Komunii świętej, dla mnie szczególnie uroczystym, moje myśli biegną do Pana, którego zawsze uważam za drugiego ojca. W podniosłym momencie, kiedy otrzymałam Jezusa, pragnęłam przyjąć Go z Pana błogosławionych rąk! Wyobraziłam sobie, że to Pan! Ja, taka młoda i niedoskonała ... Tak egoistyczna: przyjąć Pana jednocześnie z Jezusem! Złożyć na języku, złożyć na piersi, na moim biednym sercu. Jakież by to było szczęście!  
Margherita V."


W odróżnieniu od Hitlera, Mussolini odpisywał wybranym kobietom, wiele z nich zapraszał do siebie i uwodził, pozostawiając je szczęśliwe, bo oto dotykał je sam boski Duce, oto uszczęśliwiły mocarnego Benito ... 
Ale zarówno w życiu Hitlera jak i Mussoliniego były kobiety, które z różnych względów były dla nich ważne, przynajmniej przez pewien czas. Były też kobiety wyjątkowe; tak je właśnie nazwę nie bacząc, że raczej nie są to postaci popularne i lubiane, lecz potępiane i traktowane często na równi ze swoimi kochankami. O kim myślę? O Clarze Petacci, nazywanej "suką Mussoliniego", o tej, która jako jedna z nielicznych jego kochanek, dostrzegła jego samotność ukrywaną za pozą niezłomnego macho; tej, która była mu wierna do samego końca i razem z nim została rozstrzelana. O Ewie Braun, młodziutkiej dziewczynie zaślepionej uczuciem i niepomnej na okrucieństwa wyrządzane milionom ludzi w Europie na rozkaz jej Adiego oraz o Magdzie Goebbels, żonie kanclerza Rzeszy, zagorzałej zwolenniczce polityki Hitlera, jego najgorliwszej wyznawczyni. Obie zostały z Hitlerem do końca, odbierając sobie życie razem z nim w bunkrze pod koniec kwietnia 1945 r.
Lenin wyznaczał kobietom limity dotyczące życia seksualnego, lecz sam żył przez wiele lat w trójkącie z małżonką Nadią i kochanką-przyjaciółką Inessą. Pierwsza darzyła Lenina wierną miłością i udała się za nim na zesłanie na Syberię, opiekowała się nim, matkowała mu; druga to wolny duch, kobieta, która widzi we Włodzimierzu nadzieję na lepszą przyszłość dla ludzkości, podziwia jego determinację, pomaga Władowi i Nadii stworzyć rodzinę, o której ta druga zawsze marzyła. 
Stalin ujmował i czarował, był porywczy i miał napady gniewu, ale potrafił deklamować wiersze, być duszą towarzystwa, romantykiem. Stalin to przykład typowego słodkiego łajdaka. Wszyscy, którym było dane poznać Stalina bliżej, zgodnie uznawali go, ujmując to delikatnie, za człowieka o bardzo trudnym charakterze. Przekonały się o tym także jego żony, które przeżywały u jego boku prawdziwą udrękę, wywoływaną jego gniewem i chorobliwą zazdrością. Każda z nich pożegnała się dość wcześnie z tym światem. Do końca jego życia pozostała przy nim wierna gospodyni domowa. Czy byli kochankami?
I choć o Mussolinim i jego męskiej witalności krążyły legendy, nie mógł się on równać z Bokassą i Mao. Ich erotyczne wybryki, ich pożądliwość i brak hamulców (czy to w postaci własnego sumienia, czy w postaci jakiejkolwiek osoby, która byłaby w stanie się im przeciwstawić) zapewniały im rozrywkowe życie na miarę rozpasanego cesarza Nerona. Anie jeden ani drugi nie przejmował się porzuconymi kochankami, które były niczym zabawki w rękach kapryśnych chłopców.
Antonio Salazar całe życie pozował na świętoszka, na mnicha, któremu nie w głowie kobiety i zakładanie rodziny, bo całym sobą oddany jest swoje ojczyźnie, więc cóż mógł by zaoferować kobiecie. Ale oferował i to całkiem sporo. Przez jego sypialnię przewinęło się trochę kobiet, niektóre z nich znane są z imienia i nazwiska. Do tego lubił pławić się w ich uwielbieniu, bawiło go znęcanie się nad nimi, zwodzenie.
A, co, gdy uczeń przerósł mistrza? Albo może lepiej gdybym użyła bardziej pasujących w tym wypadku słów: kiedy kochanka przerosła swego wybranka? Mao Zedong i Nicolae Ceauşescu z takimi właśnie kobietami się związali. Te panie w wielu aspektach przerosły w/w dyktatorów, bywały bardziej okrutne niż Ci, których i potomni i im współcześni, uznali za krwawych katów i ciemiężycieli. Z biegiem lat Ci, dzięki którym osiągnęły wyżyny społeczne, bogactwo i wolność, która nie była znana większości obywateli, co raz częściej pozostawali w ich cieniu. Był to cień rzucany przez ambitne i żądne władzy absolutnej żony i kochanki. Czy Mao i Ceauşescu widzieli to odsuwanie od władzy? Czy przeczuwali, do czego dążyły ich partnerki? Elena Ceauşescu, żona Nicolae i Jiang Qing, żona Mao - zostały skazane na śmierć. Pierwsza zginęła razem z mężem, druga - po jego śmierci, skazana przez przeciwników przejęcia przez nią władzy w Chinach. 

"Maszty wstrząsane są wiatrem,
Góra Żółwia i Góra Węża trwają nieruchome.
Z północy na południe rzucony będzie most,
Otwierając drogę tam, gdzie ciągnął się rów.
Na zachodzie powstanie kamienna zapora,
Która zatrzyma chmury i deszcz znad góry Wu.
Jezioro o spokojnych wodach powstanie w wąwozach,
O bogini góry Wu, jeśli nadal tam jesteś,
Zachwyca Cię przemiany tego świata."
(wiersz miłosny Mao do Jiang)

Dyktatorzy mają charyzmę gwiazd muzyki rock i jak one przyciągali rzesze kobiet. Wygląd to sprawa drugorzędna. Wpatrzone w swoich idoli nie dostrzegały ich wad, umniejszały ich przewiny, widziały w nich mężczyzn, których tylko one mogą prawdziwie kochać oraz zrozumieć i których tylko one mogą zmienić w lepszych ludzi. Losy tych kobiet to opowieści o nieszczęśliwych miłościach, tzw. głupich miłościach, kiedy wbrew wszystkim  i wszystkiemu lokuje się swoje uczucia w niewłaściwej osobie, o młodzieńczych zadurzeniach, o ambitnych kobietach, karierowiczkach wspinających się po plecach despotów i ich ofiar ku władzy. To także opowieść o ich mężczyznach, spojrzenie na świat zbrodniarzy oczami kobiet.
Diane Ducret szczegółowo pisze o spotkaniach, strategiach uwodzenia, związkach miłosnych, przeplataniu się polityki z seksem. Z tych kilku rozdziałów,w  których całkiem zgrabnie autorka pomieściła tak rozległy i różnorodny temat, jasno wynika, że seks i władza się przyciagają, że seks to władza.
Trudno dziś zrozumieć te kobiety, które historia oceniła surowo. Ale czy wszystkie należy "wrzucić do tego samego worka" co Elenę Ceauşescu, czy Jiang Qing?





* Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Kobiety dyktatorów" Diane Ducret

21 komentarzy:

  1. Już dużo dobrego o tej książce przeczytałam i pewnie sama ją pewnego dnia dorwę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo to naprawdę całkiem dobra książką. To obszerny temat i na temat każdej z tych kobiet przedstawionych w książce można napisać wiele tomów, a jednak Ducret udało się zebrać ciekawe informacje i przystępnej formie.

      Usuń
  2. Łał. Lektura musiała być ciekawa i pouczająca. Nie spodziewałabym się, że Hitler dostawał "listy od fanek".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była ciekawa :) Dowiedziałam się sporo nowych rzeczy.
      Kto by pomyślał, że Hitler był idolem!

      Usuń
    2. akurat to wiedziałam, bo widziałam jakiś dokument w telewizji.... a nie kojarzycie tych sławnych morderców za którymi latają kobietki i faceci... dla mnie to to samo...i jak pisała Dyśka - wygląd nie zawsze się liczy...a czemu takie osoby mają fanów - po prostu nie wiem...o_O

      Usuń
    3. Tak! To tez jest przerażające i interesujące jednocześnie, że normalne kobiety zakochują się w mordercach i innych psycholach.

      Usuń
  3. ja także sporo o niej słyszałam i jeśli się nie mylę to jest i 2 część! to to dość trudny alei ciekawy temat... i nie oceniałbym tak negatywnie tych kobiet - każdy radzi sobie jak może - oczywiście nie rozumiem ich podejścia, tego uwielbienia, ale myślę, że to tak jak z gwiazdą rock - lubię muzykę, ale nie szaleję za gwiazdą, a są osoby, które by dla nich wiele zrobiły....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest druga część, mam ją i o niej tez będzie post :)
      Właśnie to mi się podobało w książkach Diane Ducret, że nie oceniała tych kobiet

      Usuń
    2. o to czekam na ten post i ten o Trylogii kręgu;PD

      Usuń
    3. znowu mnie wylogowało;/ a tak poza tym to pisałam, że czekam na te recenzję i recenzję dotyczącą Trylogii Kręgu;PD

      Usuń
    4. Post już napisałam, czeka w kolejce na publikację :D

      Usuń
  4. Ech, niestety dyktatorzy musieli mieć charyzmę, inaczej nikt za nimi by nie poszedł. Jestem strasznie ciekawa tej książki, z ogromną chęcią bym ją przeczytała. Wspaniały tekst Dysiu x.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Oby i inne moje posty czytało Ci się równie dobrze i przyjemnie :)

      Usuń
    2. haha gorzej z tymi o kosmetykach hahaha xxx ale co tam nie przeczytam, to dooglądam;)

      Usuń
    3. Oglądanie też może być :D

      Usuń
    4. ja muszę przyznać, że mam czasem problem z przeczytaniem tych czcionek np. pod obrazkami - są strasznie małe;) ale tak poza tym dla mnie jest super;)) <3

      Usuń
    5. Próbowałam z większą czcionką, ale mi się nie podobało :/
      Basia, przecierpi posty kosmetyczne :P Lubię mazidła :P

      Usuń
  5. Wszystkie części z tego cyklu mam w planach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja planuję wyszukać inne książki o tych kobietach :)

      Usuń
  6. Ciekawa książka. Uwielbiam czytam więc już wiem co bedzie następne :)

    Dodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie.

    http://www.daariaaa.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, to ciekawa książka :) Masz może jakiś rodzaj książek, które lubisz czytać?
    Miło mi, że mnie obserwujesz :) Na pewno do Ciebie zajrzę.

    OdpowiedzUsuń