Fake Bake - Mistifier - Oil-Free Moisturizer Body Spray

Mistifier - Oil-Free Moisturizer Body Spray kupiłam z myślą o planowanej w tym roku na mojej skórze pięknej i zdrowej (czyt. sztucznej i z tubki) opaleniźnie. Efekt tych planów był mizerny, zamiast brązowego odcieniu skóry wychodziły mi pomarańczki i mandarynki albo efekt był zbyt krótkotrwały, a nakładanie samoopalacza zbyt czasochłonne. Machnęłam więc ręką na opaleniznę, ale nie na ten produkt. Spray Fake Bake jest co prawda przeznaczony przede wszystkim do wspomagania skóry przy (przed, w trakcie i po) stosowaniu samoopalaczy, jednak nic nie stoi na przeszkodzie aby stosować go bez sztucznej opalenizny.
Pojemność
207 ml
Cena
125,75 NOK (na chwilę obecna to jakieś 65 PLN)

Skład 
Aqua, (Purified Water), Dimethyl Ether, Propylene Glycol, Hispagel, C-12-15 Alkyl Benzoate, Sinessis (Green Tea) Leaf Extract, Tocopherol Acetate (Vitamin E), Zingiber Officinate (Ginger) Root Extract, Aloe Vera Gel, Acrylates/C-10-30 Alkyl Acrylate Cross Polymer, Triethanolamine, Methyl Paraben, Propyl Paraben, Parfum (Fragrance). 
Mistifier - Oil-Free Moisturizer Body Spray sprawia, że ​​skóra jest jedwabiście gładka i nawilżona.
Korzeń imbiru i aloes, również zawarte w produkcie, łagodzą wrażliwą i/lub podrażnioną skórę.
Kosmetyk zawiera przeciwutleniacze - zieloną herbatę i witaminę E, które pomagają chronić skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.

Produkt jest bardzo prosty w aplikacji, a dzięki innowacji wprowadzonej przez Fake Bake działa pod każdym kątem, nawet do góry nogami. Oto wytyczne producent odnośnie stosowania kosmetyku.
• Używaj codzienne jako balsamu do ciała.
Rozpylaj kosmetyk równomiernie trzymając pojemnik w odległości 25 cm od ciała.
Jeśli stosujesz samoopalacz, przy aplikacji spray
Mistifier zwracaj szczególną uwagę na stopy, kolana i łokcie - to one są zazwyczaj najmocniej przesuszone.
• Jeśli to konieczne, wcieraj w skórę kolistymi ruchami.
Może być stosowany na twarz i ciało - na twarz należy nanosi
ć kosmetyk gąbką.

Nawilżanie skóry z pomocą Mistifier - Oil-Free Moisturizer Body Spray było dla mnie ciekawym doświadczeniem :) W pierwszej chwili skojarzyło mi się to ze spryskiwaniem całego ciała dezodorantem w spray :DDD Było ono zbliżone do stosowania mgiełek, czy oliwek/olejków w spray. Z ta różnicą, że jednak nie była to ani mgiełka ani olejek :P Kosmetyk Fake Bake był lekki i wnikał w skórę równie błyskawicznie jak mgiełka oraz pozostawiał skórę długotrwale nawilżoną i miękką jak olejek.
Rozpylacz dobrze sobie radził i nie psikał na kilometr dookoła wybranego miejsca na ciele. Świetnie sprawdzała się też opcja psikania nim pod każdym kątem, mocno ułatwiała nakładanie kosmetyku samodzielnie na całe ciało, w tym na plecy. Rzeczywiście można go do samego końca stosować do góry nogami. Mimo to i tak wygodniej było gdy ktoś pomagał mi je spryskać. 
Mistifier ma przyjemny zapach egzotycznych owoców, który mnie kojarzy się z pyszną sałatką owocową. Ale może być przy dłuższym stosowaniu męczący. Na szczęście najbardziej wyczuwalny jest w trakcie nakładania kosmetyku na skórę, później stopniowo się ulatnia i zostawia delikatny zapach owocowej gumy balonowej. Jeśli ktoś lubi taki zapach, to pokocha spray Fake Bake.
Początkowo nadużywałam spray, ponieważ wydawało mi się, że nic na skórę na naniosłam. Oczywiście był to mylny wniosek wywołany lekkością produktu i jego szybkim wchłanianiem się. Skutkiem tego nadużycia była lekko lepiąca się skóra w tych miejscach, w których potraktowałam ją wyjątkowo hojnie. Na szczęście nauczyłam się i uwierzyłam z czasem, że wystarczy naprawdę spryskać kosmetykiem ciało delikatnie i ... cieszyć się nawilżoną skórą.
Na wzmiankę zasługuje fakt, że kosmetyk nie jest testowany na zwierzętach.
Teraz czas na pewien minus związany ze stosowaniem Mistifier - Oil-Free Moisturizer Body Spray. Nie jest najprzyjemniejszą rzeczą na świecie spryskanie ciepłej skóry chłodnym sprayem. O ile nogi, czy ręce to nie problem. O tyle za każdym razem gdy spray lądował na moich plecach, czy brzuchu, lekko się wzdrygałam. To uczucie podobne do tego, kiedy budzicie się właśnie z miłego snu i ktoś spryskuje Wam twarz zimną wodą. Brrrrr!
Mimo, że stosowanie kosmetyku sprawiło mi wiele frajdy i przyjemności, raczej do niego nie wrócę. Za taką cenę mogę kupić lepsze kosmetyki :)     
Reakcje:

4 komentarze:

  1. Wygląda bardzo fajnie, choć dla mnie jest raczej nieprzydatny. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez uważam, że ciekawy produkt, ale raczej nie jest konieczny na półce :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy produkt, kojarzy mi się z balsamami przeciwsłonecznymi w sprayu. Psiknięcie takim zimny balsamem w brzuch zawsze powoduje u mnie gęsią skórkę :)

    OdpowiedzUsuń