Szampon aromaterapeutyczny z olejkami eterycznymi od Zielonego Laboratorium

Pod koniec maja pisałam Wam o przesyłce otrzymanej od Zielonego Laboratorium (KLIK). Paczka zawierała trzy naturalne kosmetyki. Dziś podzielę się z Wami moim wrażeniami po zużyciu Szamponu aromaterapeutycznego z olejkami eterycznymi. Zapraszam :)
Szampon umieszczony w przeźroczystej, ale lekko matowej, plastikowej butelce z czarną nakrętką, to kosmetyk do codziennego stosowania. Według producenta nadaje się on do każdego rodzaju włosów, a po jego użyciu nasze włosy staną się mocniejsze i bardziej błyszczące. Co ważne nie wywołuje podrażnień skóry głowy oraz łagodzi te już istniejące. 
Moje włosy są półdługie, gęste, farbowane. Nie mam problemu z ich matowieniem i raczej nie potrzebują wzmocnienia. Nie mogę więc wypowiedzieć się na temat w/w właściwości kosmetyku. Jedyne co mogę napisać, to że jego stosowanie nie dało odwrotnego efektu :) Na pewno nie podrażnia! Jest bardzo łagodny dla skóry. Co sobie szczególnie cenię, ponieważ często po zastosowaniu przeze mnie innych produktów do pielęgnacji włosów borykam się ze swędzeniem, a nawet pieczeniem skóry głowy.
Moim problem są również plączące się włosy. Jak na razie nie udało mi się znaleźć naturalnego szamponu, który nie powodowałbym powstawania na moich włosach jednego wielkiego kołtuna :( Tutaj także szampon z Zielonego Laboratorium mi nie pomógł. Niestety plątał moje włosy niemiłosiernie. Do tego stopnia, że miałam problemy z dokładnym umyciem włosów i skóry głowy, nie wspominając już o trudnościach, jakie napotykałam podczas wypłukiwania kosmetyku. Na szczęście miałam też odżywkę :) Ale to temat na inny post :)

Pojemność
250 g

Cena
40 zł

Skład
aqua/water, sodium cocoamphoacetate, cocamidopropyl betaine, disodium lauryl sulfosuccinate, glycerin, rosmarinus officinalis (rosemary) leaf extract, ekstrakt z rozmarynu, equisetum arvense extract, mentha piperita (pepermint) extract, lavandula officinalis oil, rosmarinus officinalis oil, pelargonium graveolens oil, eucalyptus globulus leaf oil, melaleuca alternifolia (tea tree) leaf oil, d-limonene, linalool, citronellol, geraniol, guar hydroksypropyltrimonium chloride, sodium phytate, sodium citrate, sodium benzoate, potassium sorbate

Szampon aromaterapeutyczny z olejkami eterycznymi zachwycił mnie swoim zapachem! Mogłabym wąchać go bez końca. Mąż śmieje się ze mnie, że zachowuję się jak narkomanka :P Pierwszy zapach, który uderzał w moje nozdrza po otwarciu szamponu, to mięta, która zawsze pobudzała mnie i sprawiała, że czułam się rześko i świeżo. Może to dzięki wzmocnieniu aromatu olejkiem z eukaliptusa i drzewa herbacianego? Co ciekawe produkt nie ma swoim składzie jabłek ani cynamonu, a mimo, to jego zapach kojarzył mi się z konfiturami z tymi właśnie składnikami :) W trakcie wmasowywania szamponu we włosy zaczynał docierać do mnie delikatny zapach lawendy. Przyjemność płynąca z bogatego i cudownego aromatu wydobywającego się z niepozornej butelki wynagradzała mi trochę trudności z plątaniem się włosów.
Również konsystencja szamponu mimo, że płynna (jak to zazwyczaj w przypadku tego typu produktu), była równocześnie aksamitna. Trudno to inaczej opisać. Lubiłam wylewać szampon na dłonie i masować włosy oraz skórę słowy. Nie jest to gęsty produkt.
Szampon jest przeźroczysty, lekko żółtawy. Trudno określić jego kolor. Kosmetyk dobrze się dozuje, przez dziubek powstający po naciśnięciu górnej części nakrętki. Dodatkowy plus należy się szamponowi za brak przyśpieszania przetłuszczania się włosów, za nieobciążanie ich oraz za bardzo długie uczucie świeżości, mimo nie wyczuwalnego już (lub wyczuwalnego ledwo, ledwo) zapachu mięty.

Jest to także całkiem wydajny produkt. Zazwyczaj myję włosy co drugi dzień, czasami codziennie, i starczył mi on na trochę ponad dwa miesiące stosowania.
Jak przystało na kosmetyki spod szyldu Zielonego Laboratorium, szampon jest produktem w 100% wegańskim i pozbawionym SLES, SLS, ALS, PEGów, silikonów, olejów mineralnych, parabenów, sztucznych barwników.
Bardzo ubolewam nad tym, że szampon ten tak bardzo plątał moje włosy. Miałam nadzieję, że tym razem będzie to strzał w dziesiątkę. Mimo to cieszę się, że zdecydowałam się na niego i radzę, żeby każdy wypróbował go sam. Nie każdy ma takie włosy jak ja :) Nie wiem, czy teraz jakikolwiek inny szampon dorówna mu pod względem zapachu :)

Może ktoś z Was miał już styczność z kosmetykami Zielonego Laboratorium?

PS. Jeśli jesteście zainteresowani tym szamponem lub innymi kosmetykami wytwarzanymi w Zielonym Laboratoirum polecam Wam zajrzeć na ich stronę internetową - Zielone Laboratorium - oraz na ich funpage na facebooku - KLIK. Tym bardziej, że sierpień to miesiąc promocji z ich sklepie. Co tydzień, dwa inne kosmetyki z ofert Zielonego Laboratorium, można kupić w promocji. Promocja trwa przez cały sierpień.

4 komentarze:

  1. Ech, szkoda, że przez ekran nie mogę go powąchać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo polubiłam ten szampon ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie plątał Ci włosów? Bo, jak piałam, mnie przeszkadzało to bardzo w jego stosowaniu.

      Usuń