Odżywka do włosów odbudowująca z miętą, jabłkiem i ekstraktem zbożowym z Zielonego Laboratorium

I tak oto nastał ten dzień. Dzień, którego się spodziewałam; dzień, który choć wiedziałam, że jest już blisko, wciąż oddalałam go od siebie. Smutny to dzień... A dlaczego? - spytacie. Ponieważ dziś nałożyłam na włosy resztki odżywki, która przez ostatnie trzy miesiące umilała mi pielęgnacje włosów i sprawiała, że były miękkie, lśniące, świeże, nieplączące się, nieprzyklapnięte i otulone delikatnym aromatem mięty. Ostało mi się jeno puste opakowanie.
Przedstawiam Wam Odżywkę do włosów odbudowująca z miętą, jabłkiem i ekstraktem zbożowym z Zielonego Laboratorium.
Pojemność
250 g

Cena
45 zł (ale w tym tygodniu jest w cenie promocyjnej 38 zł - KLIK; jeszcze zdążycie :))

Skład
aqua/water, behentrimonium methosulfate, cetearyl alcohol, glycerin, mentha piperita (pepermint) extract, equisetum arvense extract, pyrus malus fruit juice, butyrospermum parkii (shea) butter, spent grain wax, salvia sclarea (clary) oil, eucalyptus globulus leaf oil, mentha piperita leaf oil, d-limonene, sodium phytate, sodium citrate, potassium sorbate, sodium benzoate
Odbudowująca odżywka z miętą, jabłkiem i ekstraktem zbożowym to produkt w 100% wegański i naturalny, przy jego produkcji nie ucierpiało żadne zwierzę ani żaden człowiek :)
Dodatkowe atuty odżywki to: 
- zawartość świeżego soku z jabłek, ekstraktu z mięty i skrzypu oraz ekstraktu zbożowego
- zawartość tylko łagodnych środków kationowych, które pielęgnują włókno włosów 

- cudowny zapach olejku eukaliptusowego, szałwiowego i miętowego (żadnych sztucznych śmierdzieli!)
- nie zawiera: PEGów, silikonów, olejów mineralnych, parabenów, sztucznych barwników.
Odżywka "mieszka sobie" w prostym opakowaniu-słoiczku, wykonanym z plastiku (oczywiście do powtórnego przetworzenia), z uroczą, w stylu retro, etykietą. Wszystkie niezbędne informacje o kosmetyku znajdują się na tej etykiecie (oraz na stronie internetowej Zielonego Laboratorium), więc nie ma potrzeby dodatkowych opakowań. Tym bardziej, że opakowania kosmetyków, a więc i tej odżywki, spod znaku sióstr z Laboratorium, są solidne i odporne na wszelkie uszkodzenia. 
Dodatkowo odżywka zabezpieczona jest "sreberkiem", co gwarantuje, że nikt przed nami nie dotykał naszego egzemplarza.
Po otwarciu odżywki uderza w nozdrza silny zapach mięty, następnie wyczuwam eukaliptus; szałwii nie czuję, ale może to dlatego, że nie potrafię odróżnić jej zapachu lub tak bardzo dominuje tu mięta. A, kiedy już wsmarowuję odżywkę we włosy i rozkoszuje się rozchodzącym się dookoła zapachem, dociera do mnie subtelny powiew aromatu jabłek, owianych ciepłym wiatrem i "opalonych" sierpniowym słońcem. Odpływam ... Ten ostry miętowy zapach to jest to, co lubię. Bardzo lubię! Kto by pomyślał, że ja, osoba, która na myśl o wypiciu zaparzonej mięty, wzdryga się i dostaje torsji, zakocha się w miętowym zapachu smarowidła do włosów! :) Zapach nie wietrzeje, nie traci nic ze swojej siły, za każdym razem sprawiał mi tą samą przyjemność.

Odżywka ma białawy kolor; nie jest to czysta biel, lecz lekko poszarzała. Ma dość gęstą konsystencję. Ale trzeba uważać przy jej nakładaniu, bo ławo o zbyt duże nabranie kosmetyku z opakowania. Dobrze rozprowadza się na włosach, nie spływa i nie trzeba jej dużo stosować, by uzyskać świetne rezultaty. Łatwo się wypłukuje i rzeczywiście ułatwia rozczesywanie - a ja o tym coś wiem :)
Odbudowująca odżywka Zielonego Laboratorium jest, moim zdaniem, bardzo wydajna. Jak już wyżej wspomniałam, stosowałam ją nieprzerwanie od trzech miesięcy, codziennie lub co drugi dzień (ale czasami też dwa razy dziennie jeśli była taka potrzeba ze względu na trening, czy kąpiel w morzu). Dodam, że mam gęste i grube włosy sięgające do łopatek.
Odżywka doskonale sprawdza się przy delikatnej skórze głowy, nie wywołuje żadnych podrażnień, czy innych niepożądanych efektów.
Delikatny zapach miętowo-eukaliptusowy utrzymuje się przez kilka godzin po umyciu i wysuszeniu włosów (nie używam suszarki!). Zupełnie mi nie przeszkadzał i nie drażnił. Po kolejnych godzinach, jeśli wsadziłam nos we włosy, to nadal go czułam. Teraz też siedzę, piszę ten post i co chwila zaciągam się zapachem otulającym moją czuprynę :D
Już wiem, że jak tylko będę mogła wrócę do tej odżywki, bo warta jest swojej ceny i będę ją polecała innym.

Jeszcze jedna ważna kwestia, o której zapomniałam napisać! Na stronie Zielonego Laboratorium przy każdym produkcie możecie przeczytać dokładny skład kosmetyku, z objaśnieniami, co oznacza ta, często trudna, nazwa. Ponadto możecie śmiało pisać do nich, zawsze odpowiedzą, pomogą wyjaśnią :)

I jeszcze raz tak, na wszelki wypadek. Pamiętajcie, że jeszcze macie możliwość kupić coś z Zielonego Laboratorium po promocyjnych cenach. Przez cały sierpień, co tydzień, dwa inne produkty są w specjalnej okazyjnej cenie.

12 komentarzy:

  1. Nigdy nie stosowalam nic mietowego do wlosow, kojarzy mi sie to z produktami przeciwlupiezowymi :) chyba wole bardziej slodkie zapachy.
    No ale skoro ma dzialac, to czemu nie??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, wiesz, co, Marie? Ten miętowy zapach jest zupełnie inny niż ten w szamponach przeciwłupieżowych. Mnie pozytywnie zaskoczył :)

      Usuń
  2. Chętnie bym wypróbowała, ale nie wiem jak z tym zapachem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że kolejna osoba jest pełna obaw. Mnie przypadł on do gustu, ale rozumiem, że dla niektórych może być on z tych nieprzyjemnych. Najsilniejszy jest w trakcie nakładania, później to tylko delikatne wspomnienie mięty :)

      Usuń
    2. ja osobiście szukam dobrej odżywki i trafiłam na dwie, ale tą z chęcią wypróbuję bo lubię takie mieszanki;))

      Usuń
    3. Pochwal się, co to za odżywki. Jestem otwarta na nowości :)

      Usuń
    4. jak tylko trafię z powrotem do domu to od razu się pochwalę;) pozdr

      Usuń
  3. Miętowa odżywka - brzmi super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, proszę! Nareszcie ktoś, kogo nie przestrasza zapach mięty :)

      Usuń
  4. Mmm mięta - nie lubie smaku ale lubie bardzo zapach jest odświeżający i energiczny :) Po zasotosowaniu takiej odżywki rano na pewno człowiek się wybudzi :D świetny patent :)
    aaaa musze kupić w takim razie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to tak jak ja! :) Za smakiem mięty nie przepadam, ale zapach to zupełnie inna sprawa :) Polecam tą odżywkę! :)

      Usuń