"Kurtyzany" Katie Hickman

Uffff! Moja pierwsza recenzja książki. A właściwie, moja pierwsza pisemna recenzja książki. No, dobra, tak naprawdę, to moja pierwsza pisemna recenzja książki od szkolnych czasów. Czuję się, jak po klasówce, czekając na wystawienie oceny. Proszę o wyrozumiałość :)


Tytuł: "Kurtyzany"
Autor: Katie Hickman
Wydawnictwo: Amber
Oryginalny tytuł: "Courtesans: Money, Sex and Fame in the Nineteenth Century"
Tłumaczenie: Przybyłowska Barbara
Rok wydania: 2004
Ilość stron: 310

Książka Hickman to interesujący przegląd angielskiego społeczeństwa XVIII i XIX wieku oraz stylu życia demi-monde. To historia walki o niezależność, o kontrolę nad własnym losem, swobody seksualnej. To historia kobiet zepchniętych na bok, zmuszonych do życia w granicach przyzwoitego społeczeństwa i zasadniczo karanych za swoje "nienaturalne" pragnienia.

"Fascynujące i potępione kobiety na tle życia wyższych sfer.

Mężczyźni tracili dla nich głowy i majątki. Słynęły z urody, bogactwa i skandalicznych związków gorszących opinię publiczną. Były królowymi mody, wirtuozkami konwersacji, koneserkami muzyki, mistrzyniami politycznej intrygi oraz, oczywiście, nieodpartymi kusicielkami, emanującymi zmysłowym erotyzmem. Urzekające i wpływowe, piękne i pożądane budziły zazdrość i ciekawość, były przedmiotem potępienia i powszechnej fascynacji.

Oto pięć najsłynniejszych angielskich kurtyzan XVIII, XIX i XX wieku. Sophia Baddeley, Elizabeth Armistead, Harriette Wilson, Cora Pearl i Catherine Walters stały się jednymi z najpotężniejszych, najbardziej niezależnych i najzamożniejszych kobiet swej epoki. Barwne biografie odkrywają tajniki ich życia, przenosząc nas w dwa poprzednie stulecia. Świetnie udokumentowane – zilustrowane pamiętnikami i korespondencją – fakty nabierają rumieńców życia w książce, która zagląda pod podszewkę historii, a jednocześnie porywa jak znakomita powieść, zachwyca bogactwem anegdot, ciekawostek obyczajowych i plastycznych opisów oddających rys epoki. Kurtyzany ukazują fascynujący świat, czy raczej półświatek „grzesznego życia” stanowiący w wieku XVIII, XIX i jeszcze w XX nieodłączny margines „wielkiego świata”, i malują portrety wyjątkowych kobiet – wybitnych osobowości swych czasów".

Jak wynika z powyższego opisu wydawcy, książka M. Hickman skupia się na życiu pięciu konkretnych angielskich kurtyzan: Sophii Baddeley (1745-1786), Elizabeth Armistead (1750-1842), Harriette Wilson (1786-1845), Cory Pearl (1835-1886) i Catherine Walters (1839-1920) i obejmuje 150 lat rozkwitu świata kurtyzan w Anglii. W każdej z pięciu opowieści pisarka poświęca również trochę czasu innym znanym kurtyzanom opisywanego okresu, choć zawsze to w/w kurtyzany są głównymi postaciami.
Każda z bohaterek książki została kurtyzaną z innego powodu, lecz dla każdej z nich życie kurtyzany dało im niezależność, jakiej pragnęły i jakiej w XVIII i XIX wieku żadna szanująca się kobieta nie mogła mieć.

"Ten młody dżentelmen, jak sądzę, wprost mnie uwielbia, ale i tak nie zostanę jego żoną ani nie chcę być żoną żadnego mężczyzny, bo nigdy nie mogę się poddać władzy męża ani pozwolić mu, by mówił, że zachowywałam się nieroztropnie w życiu". (fragment z biografii Sophii Baddeley pióra jej przyjaciółki Elizy Steele)

"Całym moim majątkiem jest niezależność i nie znam innego szczęścia-, to właśnie wciąż wiąże mnie z życiem". (pamiętniki Cory Pearl)

"Nie będę służyła żadnemu mężczyźnie jako narzędzie rozkoszy". (pamiętniki Harriette Wilson)

Ciekawie było czytać o kobietach, które w trakcie dni swojej sławy, mimo życia w półświatku, potrafiły wpływać na postawy społeczne, równie mocno jak ustanowiony kodeks moralny. Dla mnie każda z tych kurtyzan była kobietą, która wyprzedzała swoje czasy.

Opisując barwne życie kurtyzan, pisarka analizuje również kulturę demi-monde, domenę kurtyzan i świat arystokracji oraz ich wzajemne przyciąganie się i odpychanie. W przedstawionym przez nią świecie egzystowali razem z kobietami podejrzanej konduity, mężczyźni (najczęściej żonaci) z kręgów arystokratycznych korzystający z usług kurtyzan, niejednokrotnie zakochujący się w nich, mężczyźni, którzy "brali pod swoją opiekę" którąś z ulubionych kurtyzan i ich żon, gardzące tymi "upadłymi kobietami", lecz równocześnie naśladujące te same kobiety w swych ubiorach i zwyczajach. Bardzo łatwo było z tego drugiego świata znaleźć się w tym drugim, lecz kobiety z półświatka bardzo rzadko przechodziły na drugą stronę. Z głównych bohaterek opisanych przez Hickman udało się to tylko Elizabeth Armistead i to tylko częściowo.
Hickman wykonała kawał dobrej roboty, wydostając na światło dzienne i przedstawiając czytelnikowi wiele tekstów źródłowych pochodzących bezpośrednio od przedstawionych kurtyzan i/lub od osób blisko z nimi związanych. Lecz ten, kto spodziewa się znaleźć w książce pikantne sceny, będzie zawiedziony.
Pisarka świetnie pokazała, że to, co dla nas kobiet XXI wieku jest oczywiste i bierzemy za pewnik, wtedy było uznawane za zuchwałe i odważne, a do tego złe. Dodatkowo to, co bywało męczące (mnogość suchych faktów) równocześnie jasno i wyraźnie pokazało jak dwa sprzeczne ze sobą światy przenikały się i splatały, jak kobiety, które żyły w cieniu normalnego życia, mocno wpływały na życie tych praworządnych i stroniących od grzechu obywateli, a szczególnie obywatelek :)

Teraz trochę o tym, co mi się niezbyt podobało :)
Hickman napisała książkę bogatą w fakty (pamiętniki, wspomnienia, listy), prawie cały czas miałam wrażenie, że czytam coś w stylu roczników kronikarskich. Data goni datę przez co czułam się, jakbym czytała podręcznik do historii. Brakowało mi troszkę, jakby to ująć, duszy w tej książce :)
Po za tym czasami autorka tworzyła zbyt wiele wątków naraz, co powodowało spore zamieszanie, które w połączeniu z mnóstwem przypisów sprawiało, że nie zawsze mogłam czytać tą książkę w sposób płynny.
Pojawiło się również sporo cytatów po francusku, których czytanie dla mnie, osoby niefrancuskojęzycznej, było męczące i trochę irytujące (nie pomógł fakt, że były one oczywiście przetłumaczone poniżej albo w przypisach).

Nie zmienia to jednak faktu, że dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy na temat tego, jakimi kobietami były XVIII- i XIX-wieczne kurtyzany angielskie, kim byli ludzie ubiegający się o ich względy, płacący bajońskie za ich towarzystwo i jak reagowało społeczeństwo tamtych czasów na kobiety "podejrzanej konduity".
Książka świetnie pokazuje, co znaczyło w owych czasach być niezależną kobietą i jaki był tego koszt.

Odniosłam wrażenie, czytając "Kurtyzany", że życie, jakie wybrały nie było dla nich tylko ucieczką od sztywnego gorsetu panujących reguł w owym czasie, było też ich sposobem na życie, ich pracą, biznesem. Większość z nich kierując swoją karierą często kalkulowała, która "inwestycja" przyniesie im najwięcej zysków (materialnych i towarzyskich). Wyciskały z tego życia jak najwięcej wykorzystując swoje 5 minut, choć i one bywały zmęczone swoim szalonym życiem.

Choć miło być podziwianą i wielbioną - żaliła się Sophia pani Steele - straszliwie się nudzę, kiedy jestem pozbawiona sensownych rozmów, które czynią tak przyjemnym towarzystwo dżentelmenów; mam wciąż uszy pełne wyznań miłosnych i innych bredni, nie mogę już tego dłużej wysłuchiwać. Zapewniam cię, droga przyjaciółko, że czasem chciałabym zostać pustelnicą i żyć w jakiejś jaskini z dala od świata". (fragment z biografii Sophii Baddeley pióra jej przyjaciółki Elizy Steele)





*Ciekawostka: Emil Zola tworząc powieść "Nana" bazował na życiu bardzo znanej kurtyzany z tego właśnie okresu - Lucy Snow.

2 komentarze: